My Opera is closing 3rd of March

"The world is like a book, one who doesn't travel reads only one page"

zapiski po podróżach

Cebu, Bohol, Panglao i Siquijor w dwa dni

, , , , ,

Poranek rozpoczęliśmy od zwiedzania wujków, ciociów i kuzynów. Ta nieznana mi dotąd praktyka turystyczna oznacza zapuszczanie się w kompletnie nieturystyczne dzielnice miasta, jak również zapoznawanie się z przebogatym wachlarzem rodzajów domostw filipińskich. Od chatynki mikro mikro do piętrowych bloków murowanych będących w posiadaniu jednej właśnie rodziny. Czasami ciekawie, czasami dziwnie, a czasami po prostu normalnie. Ale skoro wątek kulinarny pasuje Wam najbardziej to dodam, że bardzo mnie zdziwiło, że Filipińczyki tak mało wiedzą o kuchni swoich sąsiadów. O pieczonym cholesterolu, czyli świni, gadać mogą godzinami, a który sprzedawca najlepszy, a co do środka, a ile marynować... A o sztandarowych potrawach swoich bliskich sąsiadów nigdy nie słyszeli. Zatem pytana o to, jak oceniam kuchnię autochtońską dyplomatycznie i wymijająco (choć ta podróż daleko lepiej w smakach się prezentuje niż ostatnia), że tak, i owszem, bardzo, czemu nie, ale może byśmy tak spróbowali, co tam słychać za granicą? No i wylądowaliśmy w Little Saigon, Big Bangkok, o którym przeczytałam na jakimś blogu. Było nas czworo przy stoliku, ale z powodów wyżej wymienionych tylko ja ogarniałam jakoś menu, więc zamawiałam dla wszystkich. Na stół wjechały zatem sajgonki świeże w wersji wege i z padliną, liście faszerowane orzechami, przyprawami, tamaryndem i czymś tam jeszcze, pad thai - czyli klasyczne tajskie danie uliczne w postaci smażonego makaronu z dodatkami, malezyski rendang z kurczaka, tajska wieprzowina smażona z czosnkiem i bazylią oraz rybka w sosie słodko-kwaśnym, która mogłaby się podpiąć pod menu wielu kuchni Azji. I osiągnęłam sukces edukacyjny! Potrawy spotkały się z wiecej niż uznaniem nie tylko biesiadników, bo resztki pańskiego stołu odwiedziły jeszcze wujków i ciocie. Knajpka została wpisana do telefonów komórkowych i innych urządzeń przenośnych. Po lanczoobiedzie kontynuowaliśmy zwiedzanie wujów i cioć. Fotografii nie załączam, gdyż nie wiadomo, jak to tutaj jest z ochroną wizerunku.
Po zwiedzaniu czas było zmienić adres. Franek nabył dwa bilety na prom na Bohol i wieczorem zameldowaliśmy się w porcie. Pan prom miał ze 4 klasy różne w sobie. Nasza była bardzo ładna i miała takie śmieszne drewniane pudełka z pryczami, trochę mi to przypominało klocki drewniane równo poukładane na pokładzie. W naszej klasie dodatkowo mieszkala klimatyzacja, więc było bardzo fajnie i od razu zasnęliśmy. O czwartej rano obudził mnie tłumek ludzi opuszcających pokład, więc sama zerwałam się do rozpoczącia dnia, ale Franek usadził mnie krótkim: not yet. Otóż prom owszem, zawinął, ale wcale nie oznacza to, że pasażerowie muszą zejść na ląd. Mogą sobie pospać, aż na przykład zaczną kursować ich autobusy, albo ulubiona knajpka otworzy swoje podwoje. Fajne.
Poranek zaczeliśmy od kawy i wyprawy do Panglao, gdzie mieszkają rodzice Franka. Na śniadaniowy lunch Franek postanowił zrobić kinilaw, z czego sie niezmiernie ucieszyłam, bo to moje ulubione danie. Zatem pojechaliśmy na zakupy motorkiem na targ. Dla mnie atrakcją byla zawartość targu, dla targu natomiast atrakcją byłam ja. Kupiliśmy co trzeba oprócz mleka kokosowego oraz jeszcze lato. To znaczy nie, że tam na targu można kupić porę roku, tylko tak się nazywa lokalnie glon morski, który uwielbiam osobiście, gdzie indziej nazywany sea grapes. Po powrocie do domu Franek zajął się siekaniem składników do kinilaw a ja czyściłam lato. Z powodu braku ważnej ingrediencji, czyli mleka kokosowego Fran 'wyskoczył na miasto' raz jeszcze i wrócił z wiórami kokosowymi w torebce. Pomyślałam, no cóż, brakło mleka, nie dowieźli, wykupili może... takie odpowiedzi podpowiada umysł europejski, dla którego mleko kokosowe mieszka w puszce zwykle. Franek świeże wióry wsypał do miski, zalał kilkoma łyżkami octu palmowego i zaczął ugniatać. Po czym odcedził. I tak powstał sos do kinilaw.
A pozostałe składniki? Proszę bardzo:
1. Świeża ryba morska pokrojona w kawałki 2x2 cm.
2. Cebulka w kostkę.
3. Imbir dla smaku, czyli tak z 3 cm, posiekany drobniutko.
4. Pomidor i ogórek w dowolnie fantazyjnych kształtach.
5. Przedstawiony powyżej sos z mleka kokosowego oraz octu palmowego.
6. Świeże chili i sól do smaku.
Wymieszać. Zjeść. Wciągnąć ze smakiem, prawie wylizać talerz. Lato ma prawie to samo, tylko bez sosu i ogórków. Skrapia się je dodatkowo sokiem z lokalnych limonek calamansi lub octem palmowym. Pycha.
Potem zaczęliśmy zwiedzanie Panglao. Kościoły dwa, jedno jezioro, które jeziorem nie jest, molo, odludna plaża, jaskinia z jeziorkiem, muzeum muszelek. Po czym pognaliśmy na kolejny wieczorny prom, tym razem na Siquijor.
Ale jeszcze przed zaokrętowaniem zjedliśmy kurczaka na części. Czyli połóweczkę, wątróbeczkę, chorizo pewnie nie z kurczaka oraz tak... kolejny challenge za mną: adidasa. Adidas to kurza stópka, a raczej ich parzysty zestaw smile. Teraz jestem już na Siquijor i zasyłam gorące pozdrowienia. Raj, cudny domek na plaży z olbrzymią werandą, leżaczki, zadaszone miejsce do jedzenia prawie na plaży, widok na morze, palmy, pogoda, cisza, mało ludzi... A piszę, bo nie muszę martwić się o śniadanie. Franek gotuje. Tak, śniadanie będzie gotowane, ryż, wołowina z czymśtam i jajecznica z pomidorami.

Tutaj - czyli Cebu w lecieA moj numer telefonu...

Comments

DreamingElf Tuesday, April 30, 2013 5:39:22 AM

No wiec bonbowato.

Kasiakania514 Tuesday, April 30, 2013 8:56:18 AM

Ale że u nas czy że u Was?

Unregistered user Tuesday, April 30, 2013 10:20:24 AM

Jaasia writes: Mniam... Zauważyłaś, że do Twojej książki kucharskiej przyczepił się jakiś wątek podróżniczy? :-) Pozdrawiam, chłodno acz słonecznie :-)

Unregistered user Tuesday, April 30, 2013 11:09:17 AM

Agata bardzo Ci zazdroszcząca writes: Asiu mam nadzieję, że już robisz kinilaw i niebawem mnie zaprosisz na degustację :) Kasiu a gdzie dokumentacja fotograficzna? :)

Kasiakania514 Tuesday, April 30, 2013 11:32:20 AM

Właśnie myślę sobie, że ostatnim razem byłam niesprawiedliwa względem kuchni filipińskiej i teraz to nadrabiam. Z dużą przyjemnością zresztą. Ale po drodze coś tam jednak oglądam... smile
Agato zazdroszcząca, to nie ta Asia, ale też bardzo bardzo fajna, więc może da się naciągnąć na kinilaw. Jaasio, jak przyjdzie do Ciebie taka wysoka blondyna, jakby się właśnie wyrwała z sesji zjędciowej pt. słowiańskie piekno, to zrób jej to kinilaw, bo z niej też fajna dziewczyna, choć może oblizać nóż przy stole.... ;-) A zdjęcia zara bedo. Przynajmniej coś do tych wątków jedzeniowych wkleję.

DreamingElf Tuesday, April 30, 2013 8:23:08 PM

U Nas tez, ale u Was :-)

Unregistered user Wednesday, May 1, 2013 6:58:24 PM

Gosz writes: zdjecia zdjecia zdjecia!!!

Unregistered user Thursday, May 2, 2013 8:50:30 AM

grzebyk writes: Kacjusza daj ten numer telefonu abym mógł Ci troszke poprzeszkadzać w tym wspaniałym wypoczynku ! U nas 10 stopni ale za to wygrałem wyścigi z Wojtasem na 1/4 mili w Kamieniu śląskim Coś dla miłośników moto: Ja startowałem Chevroletem Monte Carlo rocznik 75 Wojtas Chevroletem Caprice station Wagon roczni 89 p.s. Wojtas jest teraz gwiazdą TVN

Unregistered user Thursday, May 2, 2013 11:14:26 AM

Asia writes: Haha... A właśnie, że Asia też już umie zrobić kinilaw, bo robiła kilka razy i wyszło całkiem, całkiem... Zaprasza, gdy nabędzie świeże polędwiczki z dorsza w opolskim Rybiexie:) Kasia, a gdzie "pamiętniki z wakacji"? Pamiętaj, że sukienka wisi w szafie i świeci złotymi cekinami! I nie powiem, że zadroszczę... U nas też fajnie, jakieś ze 12 stopni w cieniu:(

Unregistered user Thursday, May 2, 2013 11:17:00 AM

Asia writes: Kasiu, oczywiście pozdrawiam Cię, Franka, wujki, ciocie i filipiński energetyczny klimat:)

Kasiakania514 Sunday, May 5, 2013 12:58:55 AM

Zdjęcia będą... nie wiem kiedy smile Lenia mam, albo inaczej: zarobiona jeste smile Pamiętniki z wakacji już zaczęłam pisać, ale się straciły gdzieś.
Czy Agata może mi wyslać swój adres emajlowy? Bo miałam na karcie sim polskiej, która mi wyparowała.

Unregistered user Saturday, May 11, 2013 10:41:17 AM

Jaasia writes: A ja niestety nie umiem robic tego na k ale moze ktos mnie nauczy... Kasia zglasza sie na ochotnika? :-) A zdjecia i opisy sa bardzo smakowite.

How to use Quote function:

  1. Select some text
  2. Click on the Quote link

Write a comment

Comment
(BBcode and HTML is turned off for anonymous user comments.)

If you can't read the words, press the small reload icon.


Smilies