My Opera is closing 3rd of March

"The world is like a book, one who doesn't travel reads only one page"

zapiski po podróżach

Siquijor w wersji niestacjonarnej

, , ,

Nie da się leżeć bykiem na plaży przez cały dzień. Nie da się też jeść przez cały dzień. Nawet jesli Franek gotuje same specjały, adobo ze squida, smażony ryż, smażone ryby wszelakiej maści… Nie da się też jeść cały dzień owoców, choćby były to mango filipińskie, które nie mają równych sobie na całym świecie. Rozpływają się w ustach, są żółte jak żółtko, miękkie jak masło, słodkie jak miód, miękkie jak kaczuszka… Zjadłam za jednym posiedzeniem pięć. Nie mam wyrzutów sumienia. Dużo mniej zjadłam takich innych, dotąd mi nieznanych owców, któresmakują jak skrzyżowanie jabłka z ziemniakiem ugotowanym, a nazywają się sereguelas. Ale podkreślam, nie da się jeść przez cały czas, ani leżeć na plaży, bo za gorąco, ani w bungalowie, bo za gorąco, ani na tarasie, bo za gorąco, ani w hamaku, bo za gorąco. Czasem wypada się ruszyć, coś zobaczyć.
To i zobaczyliśmy. Na wynajętym motorku, kurczę na potworze, a nie na motorku, bo ta piekielna maszyna służy do ścigania się motocrossowego, siodełko ma wysoko jak diabli, wsiadanie i zsiadanie z niego to challenge pierwszej klasy dla mnie. Ale mimo trudności z dosiadaniem potwora udało się zrealizować całkiem bogaty program:
1. Żródła termalne, czyli spa, z zestawem fotografujących Japończyków,
2. Nawiedzone Drzewo (balete tree), chociaż nie wiem, czym nawiedzone. Drzewo posiadalo w zestawie jeszcze fish spa, całkiem za darmo. Rosło nad wybetonowaną sadzawką pełną brzanek, co zjadają nogi, to znaczy naskórek z nóg.
3. Bardzo stary kościół i klasztor w Lazi, gdzie wiszą jeszcze zdjęcia Jana Pawła II, więc fajnie.
4. Wodospad z turkusową wodą, którego nazwa wypłynęła mi z głowy.
5. Jaskinia Cantabuan, która nas nie chciała wpuścić. Serio. Być może jest ciekawa w środku, ale po pierwszych 50 metrach pełzania w wodzie po kolana, skakania po śliskich skałach, przeciskania się przez wąskie szpary w oświetlonej jedynie latarkami przewodniczek przestrzeni ja się poddałam. Już raz taki horror przeżyłam, w Chinach, nie chciałam powtórki. Choć pierwsza wywaliła sie spektakularnie przewodniczka. Wróciam z jedną panią, Franek poszedł dalej, ale wrócił wcześniej, niż się spodziewałam, bo… przestał działać aparat fotograficzny. Który do życia powrócił zaraz po opuszczeniu jaskini. Jak powiedziała nam jedna z oprowadzających, duchy jaskini nie chciały pozwolić nam wejść. Bo Siquijor jest wyspą duchów, a mieszkańcy posądzani są o czary…

A moj numer telefonu...Panglao - czas fiesty

Comments

izaak-goldstein Sunday, May 5, 2013 7:27:56 PM

Świetnie czyta mi się Twoje opowieści, proszę o więcej. I cieszę się, że reaktywowałaś bloga po paromiesięcznej przerwie.

Kasiakania514 Sunday, May 5, 2013 11:35:31 PM

Szalenie mi miło! Bardzo chcialabym, zeby blog był aktywny przez 12 miesięcy w roku, ale niestety... urlop, pieniązki i inne przyziemności doprowadzają do tego, że reaktywowany jest tylko 'wakacyjnie' sad

Unregistered user Saturday, May 11, 2013 12:01:42 PM

Jaasia writes: No nie! Pozwoliłaś się nie wpuścić?

Kasiakania514 Saturday, May 11, 2013 11:59:07 PM

No wlasnie.. nie kcialy mnie tamtejsze duszki. Uznalam ze lepiej nie zadzierac...

How to use Quote function:

  1. Select some text
  2. Click on the Quote link

Write a comment

Comment
(BBcode and HTML is turned off for anonymous user comments.)

If you can't read the words, press the small reload icon.


Smilies