My Opera is closing 3rd of March

"The world is like a book, one who doesn't travel reads only one page"

zapiski po podróżach

Subscribe to RSS feed

Tajska kuchnia

Tajską kuchnię uwielbiam. Najważniejsze to nie bać się próbować, nie trzymać się kurczowo europejskich potraw, nie zakładać z góry, że jedzenie zaszkodzi twojemu europejskiemu żołądkowi. Choć przyznać muszę, że też się bałam na początku. I nawet zastosowałam polecaną przez niektórych podróżników kurację polegającą na porannym zaaplikowaniu dawki mocnego alkoholu. Raz zastosowałam. Bo wyobraź sobie, jak smakuje o poranku w pokoju, gdzie temperatura wynosi jakieś 35 stopni, łyk ciepłej whisky z gwinta? I wiesz co? Nigdy nie miałam problemów żołądkowych, poza jednym jedynym przypadkiem, ale to zdarzyło się akurat w najbardziej cywilizowanym z miejsc, które odwiedziłam: w Hongkongu. Przedtem i potem jadałam w takich miejscach, które nasz polski Sanepid kazałby zrównać z ziemią, a miejsce po przybytku wypalić napalmem, żeby żadne cholerstwo się nie rozlazło.
Tajska kuchnia to feeria smaków, kolorów, przypraw, różnorodności składników. Sama sztuka ozdabiania potraw precyzyjnie wyrzeźbionymi owocami i warzywami to temat na oddzielną opowieść. Ja żałuję tylko, że wraz ze wzrostem uturystycznienia kraju zmieniają się też smaki oferowanych westernersom potraw. Już nie podają tak ostrych potraw, jak kiedyś…
Do najważniejszych zasad ogólnych należy jedzenie prawą ręką. W zdecydowanej większości krajów na wschód od Polski lewa ręka używana jest sam-wiesz-do-czego. Je się łyżką i widelcem. Pałeczki pojawiają się bardzo rzadko, w chińskich knajpach najczęściej. I zapamiętać trzeba, że ryż towarzyszący potrawom najczęściej jest zimny i nie jest to wyraz złej organizacji pracy kuchni. Taki ryż po prostu najlepiej łagodzi ostrość tajskich potraw.
Do rzeczy, czyli smak jakich potraw utkwił mi w pamięci do dziś:
1.Phat Thai – narodowa potrawa sprzedawana często na ulicach, smażony makaron z kiełkami fasoli, tofu, z jajkiem lub bez, którą się według smaku i gustu przyprawia samemu posypując i polewając dodatkami stojącymi w miskach: posiekane orzeszki ziemne, suszone krewetki, kwaśny sos octowo-chili, sos rybny (nam plaa), serwowane z limonką.
2.Red/Green/Yellow/ Matsaman Curry – Curry w Tajlandii to coś w rodzaju gęstej zupy serwowanej z ryżem. Zupa jest najczęściej na bazie mleka kokosowego (które nie ma nic wspólnego z płynem znajdującym się w środku kokosa) z mięsem i warzywami. Ciekawe warzywa, jakie można znaleźć w curry to okra (lady’s fingers) i maluteńkie, podobne do naszego groszku, oberżynki. Nazwa curry zwykle zawiera rodzaj mięsa użytego do jego wytworzenia i rodzaj pasty curry. Pasty curry to piekielnie ostre mieszanki przypraw, w których najczęściej znajdują się: czosnek, trawa cytrynowa, galanga (odmiana imbiru), szalotki, pasta krewetkowa, skórka kaffir lime i.. oczywiście chilli. Najłagodniejsze jest Matsaman curry, najostrzejsze zielone (do wniosków tych doszlam metoda prób, można się z nimi nie zgadzać.) Ryż serwowany jest w osobnej miseczce jako wypełniaczo-zapychacz.
3.Ryby i owoce morza nad morzem – nigdzie nie jadłam lepszych. Świeże, dopiero wyłowione, w knajpeczkach kupuje się je na wagę i płaci cenę za kilogram, a nie za konkretne danie. Potem kucharzowi mówi się, co należy zrobić z każdą z wybranych rzeczy: krewetki – usmażyć, stek z rekina – zgrillować, małże – proszę cos wymyślić. Za równowartość 20 polskich złotych na Ko Phi Phi zjadłam kiedyś najfantastyczniejszą ucztę morską, w skład której wchodziły: grillowane steki z barrakudy, stek z miecznika, krewetki, olbrzymie małże, pieczony ziemniak i sałatka.
4.Tom Yum Kung – przepyszna zupa krewetkowa z dodatkiem liści kaffir lime ugotowana w mleczku kokosowym albo w rosołku rybnym. Bliski kolega to Tom Kha Gai - zupa z kurczaka mleczku kokosowym.
5.Suszone, prasowane ryby – fantastyczny substytut chipsów, znacznie smaczniejszy i o wiele zdrowszy.
6.Sałatka z krewetek w sosie limonkowo-chili – to pierwsza prawdziwie tajska potrawa, którą jadłam. Kelner dwa razy spytał, czy zauważyłam, że jest to potrawa z gatunku VERY HOT. Twardo obstawałam przy tym, że wiem, na co się decyduję. Profilaktycznie, wraz z zamówioną potrawą, przyniósł butlę wody mineralnej. Sałatka była pyyyyszna. Z 10 tygrysich krewetek zjadłam 4. I PRAWIE umarłam. Wypiłam litr wody (gruby błąd, lepiej gasić ogień ryżem), 0,7 litra piwa i błagałam o więcej płynów. Nic nie pomagało, a kelner cichutko podśmiewał się ze mnie na boku. Ale naukę z tej lekcji zrozumiałam, dowiedziałam się, dlaczego Tajowie jedzą tak ostre potrawy. Jakieś 10 minut po zakończeniu konsumpcji poczułam, że jest mi niesamowicie zimno. Na zewnątrz było około 35 stopni, wysoka wilgotność, a ja trzęsłam się jak osika i miałam wrażenie, że za chwilę zamarznę. Tak było dziesięć lat temu... teraz niestety trudniej w turystycznych miejscach zjeść coś bardzo ostrego.
7.Sałatka z zielonego mango – utłuczona w moździerzu, z przyprawami, słona w smaku i bardzo orzeźwiająca.
8.Sałatka z mielonego mięsa z miętą – pycha.
9.Pieczony w bambusie sticky rice (kleisty ryż) – w przydrożnym stoisku zakupiłam takie cudo, jadło się to jak banana, odrywając bambusową skórkę, która w środku kryła pyszną, słodką ryżowo-kokosową masę.
Chyba mogłabym tak jeszcze długo…
Fantastycznym sposobem na poznanie tajskiej kuchni jest uczestnictwo w jednodniowym kursie gotowania. Zaczyna się on od wizyty na lokalnym targu, gdzie próbuje się wszystkich ciekawych rzeczy i kupuje składniki niezbędne do przygotowania potraw. A potem się po prostu gotuje. Ja miałam szczęście, bo oprócz mnie w kursie wzięło udział tylko dwoje ludzi. Pyszna zabawa i całkiem niedroga.
Wszystkie tajskie potrawy można samemu zrobić w polskich warunkach, jeśli tylko znajdzie się kilka najważniejszych, niezastępowalnych składników: lemon grass (trawka cytrynowa), galanga (tajski rodzaj imbiru), kaffir lime leaves (liście limety kaffir) i sos rybny (nam plaa). Mam przepisy, jeśli chcesz…
PS. Kocham jeść…
Widziałam, że wiele osób trafia na moja strone w poszukiwaniu tajskich przepisów. Podaje zatem linke do najlepszej, moim zdaniem, strony traktującej o tajskiej kuchni. Są tam nawet cooking videos, bardzo ułatwiające życie nowicjuszom. kliknij tutaj
albo tutaj i jeszcze tutaj