My Opera is closing 3rd of March

"The world is like a book, one who doesn't travel reads only one page"

zapiski po podróżach

Subscribe to RSS feed

Tajski pająk, czyli jak poradzić sobie z nieproszonym gościem

Jestem na Ko Phi Phi Don. Naprzeciwko inna wyspa z tego archipelagu - Ko Phi Phi Ley, akurat ta, na której parę miesięcy temu kręcono ‘The beach’, ekranizację kultowej, wśród travellesrsów, powieści Alexa Garlanda. Domek z bambusa kryty liśćmi palmowymi, wyjście prosto na plażę. W środku kibelek i łóżko z moskitierą. Kładę się spać, zawijam moskitierę pod materac i … widzę na (na szczęście) zewnętrznej stronie moskitiery MEGA pająka. Jest wielki, jak moja dłoń. Kosmaty i czarny. Wołam G. i drę się, że nie będę spać z tym CZYMŚ pod jednym dachem. G. zdejmuje buta i się zamierza na pająka, w pół ruchu rezygnuje stwierdzając, że but jest za mały, a pająk w ramach zemsty mógłby kolegów przyprowadzić. Ja nie daję za wygraną, każę G. iść do Tajów i spytać się, jak się gadziny pozbyć. G. po chwili wraca z informacją, że czarne nie są jadowite, tylko białe są groźne, a temu trzeba po prostu kazać odejść. Nie wytrzymuję i krzyczę: zrób coś więc! G. patrzy na pająka i dostojnym głosem przedstawia mu propozycję: GO AWAY!!! Z zamkniętymi oczami pytam o efekt przemowy. G. mówi, że pająk poszedł…. Rano spytałam, dlaczego mówił do pająka po angielsku? Stwierdził, że bał się, że po polsku nie zrozumie