My Opera is closing 3rd of March

"The world is like a book, one who doesn't travel reads only one page"

zapiski po podróżach

Subscribe to RSS feed

Azja kontra Europa – dlaczego wolę tę pierwszą?

Podróże do nieznanych krain zawsze były motywowane chęcią doznania czegoś innego, znalezienia nowego. I tak też było w moim przypadku. Europa? Znam, dziękuję. Zabrakło mi miejsc na europejskiej mapie, które chciałabym zobaczyć. Gotycki kościół, barokowy wystrój, neorenesansowy pałac. Tak wygląda Europa, każdy jej kraj i wiele miast może przypisać sobie powyższy opis. Oczywiście zawsze można znaleźć małe szczegóły wyróżniające obiekt od ogółu. Ale kiedy uświadamiasz sobie fakt, że podobny kościół widziałeś jakieś dwa kraje temu, zaczyna Cię to nużyć. Trzeba, koniecznie trzeba zobaczyć coś innego. Coś mniej monotonnego. To jest różnica pomiędzy ROZPOZNAWANIEM a POZNAWANIEM.
Nie trzeci, ale trzydziesty świat. Śmierdzi, brudno, paskudnie. Bieda dookoła, klongi Bangkoku, małe miasteczka Chin, zaułki stolic Kambodży i Laosu. Niby brudno, ale mnie to nie przeszkadza. Nie przykładam europejskiej miarki, rozumiem że klimat inaczej wpływa tutaj na otoczenie. Azjatyckie drewniane domki na palach nie mieszczą się w europejskim pojęciu solidnego domostwa. Ale po co im murowane? Skórka banana rzucona na europejski trotuar zacznie brzydko pachnieć po paru dniach, w Azji po paru godzinach. Do tej azjatyckiej za chwile przybiegnie szczur, europejską uprzątnie pracownik służb miejskich, zanim zacznie się psuć. Tę azjatycką pewnie też ktoś uprzątnie, ale zabierze to więcej czasu, niż w Europie. Mnie ten brak pośpiechu nie przeszkadza. Może tego właśnie szukam, tego zwolnienia, tego rozwleczenia, tego spokoju. Tego, że ludzie nie krzyczą, nie denerwują się, bo takie agresywne zachowanie w Azji zwykle oznacza utratę twarzy. Tego, że ludzie się uśmiechają.
Dlatego wolę Azję. Dlatego wolę POZNAWAĆ.
"azjopozytywna" Kania