My Opera is closing 3rd of March

"The world is like a book, one who doesn't travel reads only one page"

zapiski po podróżach

Subscribe to RSS feed

Bali - znowu, ale na krotko

, , , ...

Po pierwsze - jestem na Bali.
Po drugie - na krotko.
Po trzecie - Kuta DALEJ jest do bani.
Ale po kolei:
Ubawilam sie serdecznie przy zaladunku pasazerow do samolotu linii lotniczych Air Indonesia Transport. Scena zywcem wyjeta z "Misia", bo prosze sobie wyobrazic, ze na lotnisku w Labuanbajo wazy sie nie tylko bagaz glowny pasazerow, ba! nawt nie tylko bagaz podreczny! ale rowniez samego pasazera. I w mysl zasady, ze kazdy nadprogramowy kilogram obywatela wywieziony z Flores musi kosztowac zaplacilam za siebie 1000 rupii indonezyjskich (jakies 10 centow). Musi przytylam pasiona smazonym ryzem ;-).
Na lotnisku w Denpasar udalo mi sie w koncu nabyc droga kupna bilet z Denpasar do Jakarty na 27 wrzesnia. Sprawdzilam kilka linii lotniczych - jedne byly bardzo drogie, drugie o barbarzynskiej porze 6.00, w koncu zdecydowalam sie na Bartavia Air - ostatnie miejsce w samolocie...
Bali staram sie zniesc bezbolesnie i w sposob lekko szalony. Wczora wynajelysmy 3 Indonezyjczykow na skuterach, zeby zawiezli nas do Tanah Lot - pieknej swiatyni nad brzegiem morza. Fantastyczna przejazdzka, zwlaszcza ze wracalysmy w nocy, po ciemku. Dzisiaj natomiast zaszalalysmy w Jimbaran w restauracji szalenie drogiego hotelu wydajac po 50 USD za dwa drinki kazda. Ale za to jakie widoki! Na plazy przed nami 9 panow zapalilo chyba z 500 lampionow ulozonych na piasku. Nie dziwota, ze drinki takie drogie, ktos przezciez za te swieczki musi zaplacic! Do tego zespol jazzowy na zywo i tysiace uklonow. Podarowalam sobie odrobine luksusu.
Poniewaz ani Kuta ani Jimbaran, ani Legian, ani Seminiak, ani Sanur nie robia na mnie zadnego wrazenia, a wrecz przeciwnie, odstraszaja turystyczna tluszcza, podjelam decyzje, ze... wroce Na Gili Air. Albo Meno. W kazdym razie jutro rano laduje na Gili Trawangan i sie zobaczy.
Jedyna rzecza jakiej zaluje, to ze nie sprawdzilam czy na pomniku poswieconym ofiarom pierwszego zamachu bombowego w Kuta jest nazwisko Beaty Pawlak, autorki bardzo dobrych ksiazek "Pieklo jest gdzie indziej" i "Mamuty i petardy". Niewielu ludzi potrafilo pisac o islamie tak pozytywnie, jak ona. Ironia losu, ze zginela tam, gdzie zginela.
Mam nadzieje, ze uda mi sie spokojnie przezyc Idul Fitrih (koniec Ramadanu) na wyspach.