Na poczatek Jakarta
Wednesday, August 26, 2009 8:38:43 AM
Emirates sa boskie. Po latach latania wschodnioeuropejskimi liniami doczekalam sie odrobiny luksusu. Humoru nie zepsula nam nawet pancia na lotnisku w WAW, ktora plecaki nadala do... Dubaju. Na szczescie czujny pracownik linii Emirates na lotnisku we Frankfurcie wychwycil pomylke i przetagowal nasze bagaze do Dzakarty. Mimo tego, ze do Dubaju lecialysmy siedzac w roznych czesciach samolotu w nie zepsulo to nam humorow. A na pokladzie... mniam. Wszystko fantastyczne. Jedzenie pyszne, obsluga fantastyczna i i.c.e. - najlepszy serwis rozrywkowy - setki filmow, seriali, programow, myzyka kazdego typu, mozliwosc wysylania maili i sms-ow. Chyba sie nie przesiade na Areoflot z powrotem.
Jakarta to najmniej ciekawa z azjatyckich metropolii, ktore dotychczas widzialam. Wielkie miasto, ale bez klimatu, duszy. Klimat tez jakby inny. Niby rownik, a wcale nie ma upalu, taki nasz polski sierpien, a wieczorami najzwyczajniej chlodno. Mnie to rozczarowuje, bo lubie czuc, ze jestem znowu w Azji. A to zwykle ma oznaczac wysoka temperature w dzien i w nocy i jeszcze wilgotnosc. Wazne miejsc i zabytki objechalysmy w jeden dzien bez poczucia, ze trzeva tu koniecznie wrocic. Jesli juz, to chyba po to, zeby zobaczyc najwieksze centrum handlowe w Azji Pld-Wsch. Tak pewnie spedze ostatni dzien pobytu wobec braku innych ciekawych alternatyw. Jakarta jest ofiara manii 'naj'. Oprocz najwiekszego centrum handlowego jest najwiekszy meczet. Faktycznie ogromny. I na sczescie dopuszczony do zwiedzania przez innowiercow.
Ramadanu na razie nie odczuwamy. Ludzie i pija i jedza na ulicach, czasami tylko restauracje czy knajpki maja zasloniete plachta czesci otwarte. Plachta daje zludzenie odciecia od swiata i ma odgradac tych, ktorzy jedza, od tych, ktorzy poszcza. W praktyce i tak jakies czesci ciala jedzacych sa widoczne, wiec jasnym jest dla wszystkich, ze po drugiej stronie plachty ktos najzwyczajniej nie stosuje sie do nakazow Ramadanu.
Ale za to jedzenie fantastyczne. Gado-gado (salatka z warzyw w sosie z orzeszkow ziemnych), satay ayam (kurcze pieczone na ruszcie w sosie jak wyzej), oczywisciemoje ulubione owoce morza, curry , owoce, soki owocowe i niesmiertelny nasi goreng (smazony ryz), ktory jemy juz tez i na sniadania zupelnie eliminujac europejskie jedzenie z naszego menu.
Jakarta to najmniej ciekawa z azjatyckich metropolii, ktore dotychczas widzialam. Wielkie miasto, ale bez klimatu, duszy. Klimat tez jakby inny. Niby rownik, a wcale nie ma upalu, taki nasz polski sierpien, a wieczorami najzwyczajniej chlodno. Mnie to rozczarowuje, bo lubie czuc, ze jestem znowu w Azji. A to zwykle ma oznaczac wysoka temperature w dzien i w nocy i jeszcze wilgotnosc. Wazne miejsc i zabytki objechalysmy w jeden dzien bez poczucia, ze trzeva tu koniecznie wrocic. Jesli juz, to chyba po to, zeby zobaczyc najwieksze centrum handlowe w Azji Pld-Wsch. Tak pewnie spedze ostatni dzien pobytu wobec braku innych ciekawych alternatyw. Jakarta jest ofiara manii 'naj'. Oprocz najwiekszego centrum handlowego jest najwiekszy meczet. Faktycznie ogromny. I na sczescie dopuszczony do zwiedzania przez innowiercow.
Ramadanu na razie nie odczuwamy. Ludzie i pija i jedza na ulicach, czasami tylko restauracje czy knajpki maja zasloniete plachta czesci otwarte. Plachta daje zludzenie odciecia od swiata i ma odgradac tych, ktorzy jedza, od tych, ktorzy poszcza. W praktyce i tak jakies czesci ciala jedzacych sa widoczne, wiec jasnym jest dla wszystkich, ze po drugiej stronie plachty ktos najzwyczajniej nie stosuje sie do nakazow Ramadanu.
Ale za to jedzenie fantastyczne. Gado-gado (salatka z warzyw w sosie z orzeszkow ziemnych), satay ayam (kurcze pieczone na ruszcie w sosie jak wyzej), oczywisciemoje ulubione owoce morza, curry , owoce, soki owocowe i niesmiertelny nasi goreng (smazony ryz), ktory jemy juz tez i na sniadania zupelnie eliminujac europejskie jedzenie z naszego menu.













present daylusciousapparatus # Friday, November 6, 2009 9:01:03 PM
Wiem, że dopiero co skomentowałem zdjęcie, że niby bym spróbował trochę ich kuchni, ale jak czytam to mi przechodzi O.o"
Kasiakania514 # Saturday, November 7, 2009 7:02:00 AM
Ale od czego Ci przeszło? Że niby co takie niesmaczne w opisie, hę?
present daylusciousapparatus # Sunday, November 8, 2009 11:52:09 PM