Niesamowita msza
Sunday, September 13, 2009 11:52:57 AM
W Gurusinie, gdzie spalysmy podczas trekkingu, wieczor byl specjalny. Specjalny dla wioski, ale tez i dla nas. Trzy dni wczesniej odeszla z tego swiata Mama Katarina Bupu, ku czci ktorej wlasnie tego wieczoru odprawiano msze w zaimprowizowanym kosciele.
Do dachu jednego z domow przymocowano plandeke, ktora byla zadaszeniem nad rzedami krzeselek, one mialy pomiescic wszystkich mieszkancow wioski. Na ganku domu ustawiono prosty oltarz. Na bialych firankach przykrywajacych oltarz siedzial olbrzymi pajak, pod plandeka szybowaly olbrzymie wazki i cmy. Kiedy nadszedl wieczor, cala wioska zebrala sie w tym dziwnym kosciele na koncu swiata, w srodku dzungli u stop wysokich dzikich gor i wulkanow.
Niesamowity czas i miejsce.
Czyste glosy wyspiewywaly choralnie piekne piesni. Nikt nie byl smutny, rodzina zmarlej wrecz cieszyla sie, ze wszystko wyglada tak pieknie. Bylysmy zafascynowane, zaczarowane. Kazdy w wiosce znal juz nasze imiona i kraje pochodzenia. Polandia jeszcze raz wywolala pozytywne pomruki mieszkancow Gursiny. I usmiechy.
Po mszy zostalysmy zaproszone na uczte, jako honorowi goscie. Kazdy nam uslugiwal, usmiechal sie, dolewal wina ryzowego. Nikt nie znal angielskiego, moze kilka podstawowych slow. Takie chwile nie zdarzaja sie czesto. Do tej pory widywalam je raczej w telewizji, przy okazji bardziej ambitnych programow podrozniczych. Teraz jedna z nich stala sie moim udzialem...
Do dachu jednego z domow przymocowano plandeke, ktora byla zadaszeniem nad rzedami krzeselek, one mialy pomiescic wszystkich mieszkancow wioski. Na ganku domu ustawiono prosty oltarz. Na bialych firankach przykrywajacych oltarz siedzial olbrzymi pajak, pod plandeka szybowaly olbrzymie wazki i cmy. Kiedy nadszedl wieczor, cala wioska zebrala sie w tym dziwnym kosciele na koncu swiata, w srodku dzungli u stop wysokich dzikich gor i wulkanow.
Niesamowity czas i miejsce.
Czyste glosy wyspiewywaly choralnie piekne piesni. Nikt nie byl smutny, rodzina zmarlej wrecz cieszyla sie, ze wszystko wyglada tak pieknie. Bylysmy zafascynowane, zaczarowane. Kazdy w wiosce znal juz nasze imiona i kraje pochodzenia. Polandia jeszcze raz wywolala pozytywne pomruki mieszkancow Gursiny. I usmiechy.
Po mszy zostalysmy zaproszone na uczte, jako honorowi goscie. Kazdy nam uslugiwal, usmiechal sie, dolewal wina ryzowego. Nikt nie znal angielskiego, moze kilka podstawowych slow. Takie chwile nie zdarzaja sie czesto. Do tej pory widywalam je raczej w telewizji, przy okazji bardziej ambitnych programow podrozniczych. Teraz jedna z nich stala sie moim udzialem...













How to use Quote function: