Trekking w Bajawa - Polandia oooooo uuuuuuuu aaaaaaaa
Sunday, September 13, 2009 11:40:40 AM
Flores nie przestaje mnie zadziwiac. Ta piekna wyspa ma tak wiele do zaoferowania i jest wciaz tak dzika, ze nawet widok innych turystow mnie nie denerwuje. Jest tu ich po prostu bardzo malo. A w wioskach dookola Bajawa prawie wcale. Dziwne, myslalam ze ludzie poszukuja takich odludnych zakatkow, a ten przeciez jest na wyciagniecie reki od Bali. Fakt, jest juz prawie po sezonie, ale jednak... Flores to glownie gory, gory, gory i jeszcze raz gory, wulkany, dzungla, morze, gorace zrodla, widoki nie do opisania, krete drogi i bardzo przyjaxni ludzie. Flores jest tez inna pod wzgledem kulturowo-wyznaniowym. W tym najwiekszym muzulmanskim kraju swiata Flores jest wyspa w wiekszosci katolicka, co zreszta bardzo moczno odczulam.
Wybralysmy sie na dwudniowy trekking wokol Bajawa u stop wulkanu Inerie. Razem z Nathalie i Sandrine. Miedzy odwiedzanymi przez nas wioskami byla dzungla. I cos w rodzaju nieuporzadkowanych plantacji, ktore wygladaly jak czesci dzungli. Zreszta ta ostatnia latwo wdziera sie na tereny jej wczesniej wydarte. A zapachy i zestawy rosnacych smakolykow... mniam. Nie wiedzialma, ze kwitnaca kawa pachnie tak pieknie. Rezsta pysznosci to cudowny koktajl zlozony z kakao, bananow, ananasow, papai, jackfuitow, gozdzikow, wanilii, orzeszkow nerkowca, galki muszkatolowej, kokosow... Cos pominelam, na pewno, ale czyz ta mieszanka nie jest wystarczajaca? W kazdej z odwiedzanych wiosek (a bylo ich chyba 10 w sumie) dzieciaki pierwsze witaly nas brudnymi usmiechnietymi buziami. Mlodzi chlopcy stali zawsze z boku. Potem pojawiali sie dorosli. Wszyscy zawsze usmiechnieci. Bez wzgledu na szerokosc geograficzna ludzie wszedzie zachowuja sie jednak podobnie, mlodziency niby nie zainteresowani, ale zerkaja ukradkiem.
Potem nastepowalo to, co lubie najbardziej: where are you from? Polandia - odpowiadalam. I ta fantastyczna reakcja - ooooooo, uuuuuuuu, aaaaaaaa. Wydaje sie, ze ta wiadomosc zawsze wywoluje u nich wielkie wrazenie. Mysle, ze powody sa dwa: papiez, oczywiscie ten poprzedni, ktory zreszta byl na Flores i polscy ksieza, ktorych jest tu podobno kilku. Nie powiem, pare razy sie wzruszylam. Np. kiedy chlopak wyjal spod koszulki rozaniec, pocalowal go i powiedzial, ze jest z Polski. Nigdzie i nigdy przedtem miejscowi ludzie nie reagowali tak pieknie na moje pochodzenie.
Trekking pierwszego dnia konczyl sie noclegiem w wiosce Gurusina. W lokalnym domu, prawie na dworze, zimno, ale jednak cudownie.
Drugi dzien byl znacznie gorszy - duuuuzo wspinania i baaardzo goraco. Nagroda byly gorace zrodla. Dwa strumienie - jeden z woda o temperaturze okolo 70 stopni i drugi lodowaty laczyly sie tworzac cos w rodzaju basenu. Lezalysmy na kamieniach i taplalysmy sie w wodzie - raz przechylajac sie na prawo, zeby bylo cieplej, raz na lewo, zeby bylo chlodniej. Nad nami palmy i bambusy. Luksusowe spa. I nie przeszkadzalo nam, ze za progiem skalnym kapie sie kon.;-)Potem lunch - makaron z ryzem, tez na kamieniach. Raj w srodku dzungli.
I znalazlam wreszcie Krzyz Poludnia! Wisial dokladnie nad naszym domkiem w Gurusinie, calkiem nisko, lekko pochylony. Dookola niego miliardy gwiazd.
Wybralysmy sie na dwudniowy trekking wokol Bajawa u stop wulkanu Inerie. Razem z Nathalie i Sandrine. Miedzy odwiedzanymi przez nas wioskami byla dzungla. I cos w rodzaju nieuporzadkowanych plantacji, ktore wygladaly jak czesci dzungli. Zreszta ta ostatnia latwo wdziera sie na tereny jej wczesniej wydarte. A zapachy i zestawy rosnacych smakolykow... mniam. Nie wiedzialma, ze kwitnaca kawa pachnie tak pieknie. Rezsta pysznosci to cudowny koktajl zlozony z kakao, bananow, ananasow, papai, jackfuitow, gozdzikow, wanilii, orzeszkow nerkowca, galki muszkatolowej, kokosow... Cos pominelam, na pewno, ale czyz ta mieszanka nie jest wystarczajaca? W kazdej z odwiedzanych wiosek (a bylo ich chyba 10 w sumie) dzieciaki pierwsze witaly nas brudnymi usmiechnietymi buziami. Mlodzi chlopcy stali zawsze z boku. Potem pojawiali sie dorosli. Wszyscy zawsze usmiechnieci. Bez wzgledu na szerokosc geograficzna ludzie wszedzie zachowuja sie jednak podobnie, mlodziency niby nie zainteresowani, ale zerkaja ukradkiem.
Potem nastepowalo to, co lubie najbardziej: where are you from? Polandia - odpowiadalam. I ta fantastyczna reakcja - ooooooo, uuuuuuuu, aaaaaaaa. Wydaje sie, ze ta wiadomosc zawsze wywoluje u nich wielkie wrazenie. Mysle, ze powody sa dwa: papiez, oczywiscie ten poprzedni, ktory zreszta byl na Flores i polscy ksieza, ktorych jest tu podobno kilku. Nie powiem, pare razy sie wzruszylam. Np. kiedy chlopak wyjal spod koszulki rozaniec, pocalowal go i powiedzial, ze jest z Polski. Nigdzie i nigdy przedtem miejscowi ludzie nie reagowali tak pieknie na moje pochodzenie.
Trekking pierwszego dnia konczyl sie noclegiem w wiosce Gurusina. W lokalnym domu, prawie na dworze, zimno, ale jednak cudownie.
Drugi dzien byl znacznie gorszy - duuuuzo wspinania i baaardzo goraco. Nagroda byly gorace zrodla. Dwa strumienie - jeden z woda o temperaturze okolo 70 stopni i drugi lodowaty laczyly sie tworzac cos w rodzaju basenu. Lezalysmy na kamieniach i taplalysmy sie w wodzie - raz przechylajac sie na prawo, zeby bylo cieplej, raz na lewo, zeby bylo chlodniej. Nad nami palmy i bambusy. Luksusowe spa. I nie przeszkadzalo nam, ze za progiem skalnym kapie sie kon.;-)Potem lunch - makaron z ryzem, tez na kamieniach. Raj w srodku dzungli.
I znalazlam wreszcie Krzyz Poludnia! Wisial dokladnie nad naszym domkiem w Gurusinie, calkiem nisko, lekko pochylony. Dookola niego miliardy gwiazd.













Unregistered user # Tuesday, September 15, 2009 7:32:01 AM
Kasiakania514 # Tuesday, September 15, 2009 10:58:42 AM
Unregistered user # Wednesday, September 16, 2009 12:36:32 PM
Kasiakania514 # Thursday, September 17, 2009 2:41:11 PM
Jak mniemnam to Ewa i Grazynka? bardzo sie ciesze, ze napisalyscie slowko do mnie. Pozdrawiam Was serdecznie i przesylam buziaki. Co tam w firmie?