Byczy pęcherz w Warszawie.
Monday, October 6, 2008 11:22:27 AM
Piątego października miałem okazję uczestniczyć jako rzemieślnik w niewielkim festynie historycznym - „Słowiańskie braterstwo” w Warszawie. Żebym się za bardzo nie nudził i nie popadał w rutynę mój przyjaciel, który miał przywieźć samochodem część mojego warsztatu, zapomniał o miechach. Tak więc, rano na miejscu imprezy, tuż przed jej rozpoczęciem wylądowałem z niekompletnym wyposażeniem, z którym żadnego pokazu kowalstwa urządzić nie mogłem. Po szybkiej burzy mózgów wymyśliliśmy, że sprokurujemy mały pseudo-miech z byczego pęcherza, jaki szczęśliwym trafem przywiózł mi znajomy bębniarz (pierwotnie miałem zrobić z niego rekonstrukcję lampionu). Wyciosałem szybko dwie deszczułki z osiki, wydłutowałem w nich wentyle, z kawałka bzu zrobiłem dyszę i całość połączyłem z pęcherzem konopnym sznurkiem. Jego funkcjonalność pozostawiała wiele do życzenia, ale wystarczył do zrobienia kilku grotów, sprzączek i fibuli. Pierwsza złość szybko minęła i cieszyłem się z oryginalnego i spontanicznego rozwiązania kłopotliwej sytuacji. Festyn dostał ode mnie podtytuł „Słowiańskie braterstwo - Byczy pęcherz” i podsumowując był to naprawdę przyjemny jesienny dzień.
Miech przy palenisku

Warsztat w pełnej krasie

Mój niezmordowany miechowy rozgrzewa żelazo

Kucie języczka do sprzączki paska
Miech przy palenisku

Warsztat w pełnej krasie

Mój niezmordowany miechowy rozgrzewa żelazo

Kucie języczka do sprzączki paska






