Wytrych
Tuesday, September 28, 2010 8:37:16 AM
Nie dawno dostałem ciekawe zlecenie od znajomego, który hobbystycznie zbiera różne stare graty (w moim warsztacie większość z nich poszłaby na żyletki
- znalazł na jakimś mazurskim złomie starą XIX wieczną kłódkę śrubową, niestety zamkniętą i bez klucza,. Do tego czasu nie miałem pojęcia jak działają takie kłódki, wczesnośredniowieczne którymi się bardziej interesuję miały inną konstrukcję. Po wstępnych oględzinach przeprowadziłem małe internetowe śledztwie i o dziwo na allegro znalazłem niemal identyczną, która wskazała mi drogę do dorobienia klucza.
Jak się okazało miałem sporo szczęścia, ponieważ kluczyk musiał mieć tylko odpowiednich rozmiarów czworokątną tulejkę na końcu, żeby po osadzeniu jej na znajdującym się wewnątrz kłódki gwintowanym trzpieniu wykręcić go i odblokować zatrzask. Kłódka z allegro była bardziej skomplikowana, jak przypuszczam trzpień był wewnątrz nawiercony i gwintowany dwustronnie, tak że najpierw należało wykręcać w jedną stronę, a następnie wsunąć głębiej i kręcić w drugą.
Kłódka do której się ostatecznie dobrałem, przedstawiała ciekawą kowalską technikę – kute elementy były zlutowane mosiądzem. Choć niezbyt skomplikowana zabezpieczała skrzynię, składzik, być może spichlerz przed mniej rozgarniętymi włamywaczami (ale nie przede mną
.
Klucz dorobiłem ze starego rybackiego haka, który w zasadzie tylko wyprostowałem i z końcówki wyciągnąłem tuleję.

P.S. Znalazłem właściwy wzór klucza do tego typu kłódki, nie był zakończony tulejką tylko spłaszony na końcu i zgięty o 90 stopni. W powstałej stopce wycięty był kwadratowy otwór, w który wchodził trzpień z kłódki.
- znalazł na jakimś mazurskim złomie starą XIX wieczną kłódkę śrubową, niestety zamkniętą i bez klucza,. Do tego czasu nie miałem pojęcia jak działają takie kłódki, wczesnośredniowieczne którymi się bardziej interesuję miały inną konstrukcję. Po wstępnych oględzinach przeprowadziłem małe internetowe śledztwie i o dziwo na allegro znalazłem niemal identyczną, która wskazała mi drogę do dorobienia klucza. Jak się okazało miałem sporo szczęścia, ponieważ kluczyk musiał mieć tylko odpowiednich rozmiarów czworokątną tulejkę na końcu, żeby po osadzeniu jej na znajdującym się wewnątrz kłódki gwintowanym trzpieniu wykręcić go i odblokować zatrzask. Kłódka z allegro była bardziej skomplikowana, jak przypuszczam trzpień był wewnątrz nawiercony i gwintowany dwustronnie, tak że najpierw należało wykręcać w jedną stronę, a następnie wsunąć głębiej i kręcić w drugą.
Kłódka do której się ostatecznie dobrałem, przedstawiała ciekawą kowalską technikę – kute elementy były zlutowane mosiądzem. Choć niezbyt skomplikowana zabezpieczała skrzynię, składzik, być może spichlerz przed mniej rozgarniętymi włamywaczami (ale nie przede mną
.Klucz dorobiłem ze starego rybackiego haka, który w zasadzie tylko wyprostowałem i z końcówki wyciągnąłem tuleję.

P.S. Znalazłem właściwy wzór klucza do tego typu kłódki, nie był zakończony tulejką tylko spłaszony na końcu i zgięty o 90 stopni. W powstałej stopce wycięty był kwadratowy otwór, w który wchodził trzpień z kłódki.







mohort # Tuesday, September 28, 2010 1:31:14 PM
In Situapaczomir # Wednesday, September 29, 2010 6:38:45 AM
PS. Coś tu rybą zaśmierdziało?