Piece ov ME...

better to be hated for who you are, then loved for who you are not

Subscribe to RSS feed

11.11.11

Chce byc pijany rzeczywistoscia. Tymczasem po spozyciu doznania zazwyczaj przecietne, a dzien po cierpie z powodu kaca.

O 11.00 w ciagu dwoch minut uczcilem pamiec poleglych. Myslalem o walczacych pradziadkach. Gleboko przezywajac ta chwile...

Obchody Dnia Niepodleglosci pod znakiem zamieszek.

Moj patriotyzm nie krzyczy, nie wymachuje kijem bejsbolowym. Jest okrojony z wiekszosci spoleczenstwa, tradycji i doczepionej do tego wszystkiego religii.

Wlasnie wtedy i tylko stosujac powyzsze parametry Polska ma sens.

Tylko taka kocham i nosze w sercu...

... wiecej mi nie potrzeba.


Her green plastic watering can
For her fake Chinese rubber plant
In the fake plastic earth
That she bought from a rubber man
In a town full of rubber plans
To get rid of itself

It wears her out, it wears her out
It wears her out, it wears her out

She lives with a broken man
A cracked polystyrene man
Who just crumbles and burns
He used to do surgery
For girls in the eighties
But gravity always wins

It wears him out, it wears him out
It wears him out, it wears him out

She looks like the real thing
She tastes like the real thing
My fake plastic love
But I can't help the feeling
I could blow through the ceiling
If I just turn and run

It wears me out, it wears me out
It wears me out, it wears me out

If I could be who you wanted
If I could be who you wanted all the time

All the time...
All the time...

ver.

Wiosna, długo oczekiwana, w końcu łaskawie pojawiła się. Za oknem, za rogiem, za poźno.
Amelka skończyła rok i uparcie hoduje ząbki w dużych ilościach.
Właśnie kończy się mój urlop. Najlepszy od lat. Bateryjka podładowana i chęc do dalszego parcia naprzód odrodzona.

Wiosna spowodowała, że oddałem dwa projekty - niby nic, ale mam satysfakcję z tego o czym zawsze marzyłem, zawodowo w sensie.

Wpadłem na pomysł, że Amelka mogła by nauczyc się jakiej polskiej piosenki. W związku z tym będę musiał ją maltretowac jakąś Kobranocka, Heyem albo Chłopcami z Placu Broni. Moze uda mi sie zanim zacznie grac na dudach. Nie potrafię tego wytłumaczyc ale wydaje mi sie, ze pomysl jest dobry. Swoja droga, ciekawym doświadczeniem było by usłyszec polski "kawałek" zaaranżowany na dudy. Troszke sie boje, ze malo w niej bedzie "polskosci", takiej w moim rozumieniu.





patriotyzm z czapce

Moj szef nosi czapke z daszkiem. Czapke koloru przyjemnie szarego, z napisem 'Scotland'.
Ten widok juz mi spowszednial, jednak zastanawiam sie ilu moich rodakow nosi takie czapeczki na codzien. Z naszym orzelkiem. Czapeczki, koszulki i inne akcesoria gdzie "polskosc" mozna by umiescic. Szukam w pamieci takich obrazow... brak. Oczywiscie na mysl przychodza imprezy sportowe, ale to standard w kazdym narodzie, wiec sie nie liczy...

W Szkocji powiedziec o kims ze nie jest patriota to tak jakby powiedziec ze nie jest Szkotem. Narod dumny az do bolu ze swego pochodzenia i swego kraju. Zastanawiam sie dlaczego My, Polacy, jestesmy dalecy od takich postaw...

Kiedys dawno temu uczestniczac w pewnym kursie, spytano mnie o patriotyzm, czym jest i tym podobne sprawy, nie bardzo potrafilem w pelni ustosunkowac sie do tego tematu. Patriotyzm zawsze byl czyms o czym mowiono w szkole. Czyms koniecznym do zapamietania i tyle. nigdy tego nie czulem. Nikt nigdy nie powiedzial ze patriotyzm to uczucie...
Patriotyzm nie jest jakims faktem, patriotyzm jest jak milosc do dziecka. Bezwarunkowa, slepa, wyrozumiala, wzniosla i nieskonczona. Taka powinna byc milosc pod tytulem "patriotyzm".

Zrozumialem to dopiero kiedy OJCZYZNA, przestala byc tylko terminem, a stala sie domem przodkow, historia, naszymi korzeniami i naszym poczatkiem... i zrozumialem to wtedy gdy ojczyzna zostala gdzies daleko za moimi plecami...

picca deliwery

czasami zamawia sie pizze i ja dostarczaja, to taka oczywistosc (chyba ze pizzy nie dostarcza, choc to dla zamawiajacego nieoczywiste)

Pizze jednak dostarczono przez mlodzienca 50-letniego. Przynajmniej na tyle wygladal. Zakladam ze jest mlodziencem tylko ciezko pracuje.

Wszystko przebieglo jak procedura przewiduje. Otworzylem drzwi. Mlodzieniec zauwazyl moja Celtikowa koszulke, popatrzyl, skrzywil sie, dal pizze i poszedl.

Jaki z tego wniosek?

Pizze dostarczono w Szkocji a mlodzieniec kibicuje Glasgow Rangers

ps. dobrze ze do pizzy w promocji w leb nie dostalem

sens zycia

"Sens zycia wg. Monty Pythona" fantastyczny film, ale ja nie o tym... wojna genow, odwieczna, niekonczaca sie, przewaznie bez wiedzy osob w nia zaangazowanych. Slowo klucz: rozmnazanie, czyli dzialania wojenne. Ludzie rozmnazaja sie bo musza, bo tak kaza im ich geny. Geny steruja procesami zyciowymi czlowieka, wykorzystujac go by sie rozmnozyc. Okrutne? no coz, zycie. Nasze geny (moje i Kingowe w sensie) rozmnozyly sie pod postacia Amelki :-)
a teraz krotki opis z pola bitwy:
kingowa rodzina cechuje sie wysoka powtarzalnoscia uzyskanych wynikow odnosnie cech przekazywanych w operacjach militarnych genow
mojej powtarzalnosci do czasu Amelki nie sprawdzono
w zaistanialym zderzeniu genow kingowych i moich, ktorych wynikiem jest Amelia, biorac pod uwage cechy przekazane...
moje geny wygraly (brzmi okrutnie jak cala ta teoria), wygraly z cala populacja rodziny B. i P....
i kurde dobrze sie z tym czujemy, ja i moje geny...

catholic story

Chrzcimy nasze geny pod postacia Amelki. W zwiazku z tym zdarzeniem musialem zdobyc tzw. "zaswiadczenie" z kosciola w Szkocji aby chrzest mogl odbyc sie w Polsce. W celu tym spotykalem sie z ksiezmi obu narodonosci. Zdobylem, choc umawianie sie z ksidzem wyglada tak: "oczekuje Pana po Mszy" a to oznaczalo ze na mszach msialem sie pojawic. Kiedy to bylo kiedy ja ostatnio?... no niewazne, bez przekonania ale poszedlem. Po latach nieobecnosci, siedzac w niezbyt zapelnionym kosciele, poczulem pewien rodzaj wzruszenia (nie potrafie tego zjawiska wytlumaczyc), ale pozniej zaczela sie msza, zaczeli mowic na niej rozne rzeczy i czar prysl. Wniosek: wzruszenia nie spowodowala msza. Ale i tak bylo interesujaco. Jak wyglada msza wiekszosc polakow wie. Moja uwage przykulo kilka aspektow tej imprezy.
Spiewacze glosno-katoliccy - najglosniej spiewajacy mezczyzni, w ogole najaktywniejsza czesc publicznosci, zwlaszcza ogladaniu innych ludzi, pol mszy spedzaja odwroceni do oltarza, moze czeste przebywanie w kosciele daje im uprawnienia pol - ksiedza, dzieki czemu pol mszy moga byc odwroceni do oltarza, nie wiadomo. najaktywniej ogladaja tez zgrabne dziewczny. Az mnie korci zeby napisac ze to tez takie ksiazece zachowanie. Hosanna hosanna na ... wysokosci ... jej posladkow zatzymal sie jego wzrok ( nie ksiedza) tego glosno spiewajacego gatunku mezczyzn. ogolnie bylo zabawnie...
przynajmniej przpomnialem sobie dlaczego nie uczeszczam i dlaczego kosciol z bogiem ma niewiele wspolnego...

the flow today is sad...

[...]

WE BELIEVE IN GOD
BUT UNLIKE AMERICANS
WE DON'T TRUST HIM

Behemoth vs. Black Eyed Peas, czyli dlaczego nie slucham popu

Wojna swiatow, czy cos takiego. Zajebisty pojedynek. Zbroje, miecze, sredniowieczna rozpierducha, krew i najbardziej rzeznicka bron - teksty piosenek (mnie jeden omal nie zabil i bolesnie uszkodzil glowe, ale o tym pozniej)

Pojedynek:
Najlepiej rozreklamowany na festiwalu w Sopocie, obrazoburczy, antychrzescijanski, zawodnik z Gdanska - Behemoth i jego 'LUCIFER'
Drugi zawodnik, ich nazwa mowi o nich wszystko, amerykanskie trio BLACK EYED PEAS i ich 'I GOTTA FEELIN'

Pojedynek odbywa sie na zasadzie mordobicia ulicznego (nie ma rund)

Cios za cios

B:
Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal -- jak głuchy dzwon północy --
ja w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.

BEP:
I gotta feeling that tonight's gonna be a good night
that tonight's gonna be a good night
that tonight's gonna be a good good night (x4)

B:
Ja komet król -- a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę --
ja piorun burz -- a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ochydę.

BEP:
Tonight's the night night
Let's live it up
I got my money
Let's spend it up

B:
Ja -- otchłań tęcz -- a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach --
jam błysk wulkanów -- a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.

BEP:
Go out and smash it
Like Oh My God
Jump off that sofa
Let's get get OFF

B:
Na harfach morze gra -- kłębi się rajów pożoga --
i słońce -- mój wróg słońce! wzchodzi wielbiąc Boga.

Black Eyed nie zadaje nastepnego ciosu, powtarzalnosc tego samego ataku doprowadzila do odkrycia sie zawodnika i powalenia go na dechy... i kij wam w oko i wszystkim, ktorzy lubia piosenki w stylu mantra, trzy slowa powtatrzane przez 3 minuty... zal, az mam ochote poprzeklinac, ale mi sie kurwa nie chce.