Od umiłowanego syna do Mędrca
Sunday, April 20, 2008 7:07:35 PM
Ostatni post zacząłem od wspomnienia książki Johna Eldredga
Droga dzikiego serca, ale w końcu sam temat troszkę zszedł na bok;)
W każdym bądź razie to nasze dzikie serce cały czas jest w drodze, to jest pewien proces wzrastania w tej Bożej dzikości. John wymienia następujące etapy:
Wszystkie te etapy powinny następować po sobie, ale jednocześnie zalążki każdego z nich są już widoczne w naszym sercu od maleńkości.
To co najważniejsze, to po pierwsze, byśmy poczuli się umiłowanymi synami nawet jeżeli nie mamy takiego doświadczenia wyniesionego z domu, to Bóg nadal z miłością nad nami się pochyla i mówi, że jesteśmy Jego umiłowanymi synami.
Po drugie ważna (w każdym razie dla mnie) jest świadomość etapu, na którym się znajduję i do którego zmierzam. W jakiś sposób wiele moich cech charakteru nabrało nowego wydźwięku, gdy sobie to uświadomiłem. Nadal nad nimi muszę pracować, ale podejście do nich nieco się zmieniło.
Droga dzikiego serca, ale w końcu sam temat troszkę zszedł na bok;)W każdym bądź razie to nasze dzikie serce cały czas jest w drodze, to jest pewien proces wzrastania w tej Bożej dzikości. John wymienia następujące etapy:
-
[COLOR=darkblue]
- Umiłowany syn
- Kowboj
- Wojownik
- Kochanek
- Król
- Mędrzec
[/COLOR]
Wszystkie te etapy powinny następować po sobie, ale jednocześnie zalążki każdego z nich są już widoczne w naszym sercu od maleńkości.
To co najważniejsze, to po pierwsze, byśmy poczuli się umiłowanymi synami nawet jeżeli nie mamy takiego doświadczenia wyniesionego z domu, to Bóg nadal z miłością nad nami się pochyla i mówi, że jesteśmy Jego umiłowanymi synami.
Po drugie ważna (w każdym razie dla mnie) jest świadomość etapu, na którym się znajduję i do którego zmierzam. W jakiś sposób wiele moich cech charakteru nabrało nowego wydźwięku, gdy sobie to uświadomiłem. Nadal nad nimi muszę pracować, ale podejście do nich nieco się zmieniło.