Post narciarski i jeszcze coś...
Thursday, January 29, 2009 10:02:53 PM
2. Wczoraj odwiedziłem na obozie narciarskim w Białce moich byłych ministrantów z Raciborza. No i Pan dał nam niesamowitą Ewangelię, do której dane było mi głosić homilię:
(Mk 4,1-20)
„Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo gleba nie była głęboka. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło. Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”. I dodał: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”.
(...)
I mówił im: „Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże zrozumiecie inne przypowieści?
Siewca sieje słowo. A oto są ci posiani na drodze: u nich sieje się słowo, a skoro je usłyszą, zaraz przychodzi szatan i porywa słowo zasiane w nich. Podobnie na miejscach skalistych posiani są ci, którzy gdy usłyszą słowo, natychmiast przyjmują je z radością; lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali. Gdy potem przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują. Są inni, którzy są zasiani między ciernie: to są ci, którzy słuchają wprawdzie słowa, lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. W końcu na ziemię żyzną zostali posiani ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”.
Gdy czytałem ten fragment to zwrócił moja uwagę fakt, że gleba żyzna (naszego serca) nie bierze się sama z siebie. Bóg nie jest tylko siewcą, ale co więcej Bóg także jest pierwszym rolnikiem, który uprawia ziemię naszego serca.
Żeby gleba nie utraciła swojej żyzności, trzeba ją co jakiś czas po prostu przeorać - wywrócić wszystko do góry nogami. I tak też jest w naszym życiu - Bóg czasem wywraca całe nasze życie, lub choćby jego część. Ale to wszystko nie po to, żeby nas pognębić, ale żeby nasze serce użyźnić, by było ono w stanie wydać dobre owoce.
Takie wydarzenia napewno nie są to momenty łatwe do zniesienia - ale w ten sposób Pan Bóg nas chroni przed skostnieniem - przed duchową śmiercią.
Unregistered user # Friday, January 30, 2009 11:50:55 AM
Unregistered user # Friday, January 30, 2009 3:05:27 PM
Unregistered user # Sunday, February 1, 2009 10:27:43 AM