My Opera is closing 3rd of March

O dobry Jezu - Dobry Pasterzu...

Mam zawsze problem z dziesiątym rozdziałem Ewangelii św. Jana. Poszczególne fragmenty tego rozdziału czytamy w poszczególne lata zawsze w czwartą niedzielę wielkanocną – Niedzielę Dobrego Pasterza.
Gdy ja, jako kapłan czytam ten fragment Ewangelii, to właściwie jakbym czytał swoisty rachunek sumienia, który pokazuje mi, jak wiele jeszcze brakuje w moim naśladowaniu Pana Jezusa – Dobrego Pasterza. Poprzeczka jest postawiona bardzo wysoko. Co więcej Pan Jezus nie tylko mówił, jaki powinien być (Dusz)Pasterz, ale każde słowo potwierdził jeszcze pieczęcią swojej Krwi. Aż ciarki przechodzą po plecach gdy wczytać się głębiej w dzisiejszą Ewangelię.
No tak, ale czy ta Ewangelia mówi tylko o księżach jako pasterzach na wzór Pana Jezusa i wiernych owcach? Chyba tak do końca nie jest.
Myślę, że gdzieś nam umknęła prawda o tym, że wszyscy, nie tylko księża, jesteśmy powołani do naśladowania Chrystusa Dobrego Pasterza. On jest wzorem dla każdego człowieka, obojętne ile mam lat i w jakim powołaniu żyję: czy jestem osobą żyjącą w małżeństwie, czy żyjącą samotnie, wdową czy wdowcem, młodym chłopakiem czy dziewczyną – wszyscy mamy naśladować w naszym życiu Chrystusa Dobrego Pasterza. Każdemu z nas powierzono jakąś małą „owczarnię” za którą jest odpowiedzialny przed Bogiem.
Tą owczarnią mogą być powierzone nam obowiązki w pracy czy w szkole, tą owczarnią mogą być również nasze uczucia. Wydaje mi się jednak, że najważniejszą owczarnią są nasze rodziny. Jak wielkie to zadanie i odpowiedzialność daje nam do myślenia fakt, że Bóg do troski o tę owczarnię przeznaczył dwoje – mężczyznę i kobietę, którzy razem mają naśladować Dobrego Pasterza.
Jaki więc ma być ten Dobry Pasterz? Co to znaczy dobry? Co nam podpowiada dzisiejsza Ewangelia?
Trzykrotnie czytamy dziś właściwie to samo zdanie: Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Dla swoich owiec potrafi poświęcić wszystko, nawet życie. Gdy coś im zagraża, gdy nadchodzi wilk nie ucieka, ale mężnie ich broni.
A wilków, atakujących nasze rodziny, ci u nas dostatek. Wilków chytrych, w owczej skórze, które ładnie się do nas uśmiechając, rozbijają nasze rodziny. Przykłady: lubimy oglądać różnorakie seriale w TV. Ale czy zastanawiamy się jaką rodzinę one promują? Nie wspominam nawet o mocno promowanych konfiguracjach rodzino-podobnych.
Dobry pasterz daje życie swoje za owce? Czy nie w tym właśnie, w gotowości do wyrzeczeń, poświęceń, tkwi tak naprawdę istota miłości małżeńskiej, rodzicielskiej, kapłańskiej? Czy potrafię zrezygnować z siebie, ze swoich ambicji, wygód, zachcianek, czasu wolnego – dla mojej małżonki, dla mojego dziecka, dla mojego parafianina…
Czy nie jest jednym z powodów kryzysu rodziny nasza niezdolność do rezygnacji ze swoich wizji, planów, które przecież zawsze wydają się nam najlepsze. A bez tego nigdy nie ma i nie będzie woli porozumienia, dążenia do zgody. Chodzi o drobne sprawy, drobne rezygnacje, ale to one czynią nas gotowymi do tych wyrzeczeń większych.
W tym się wyraża nasza miłość i odpowiedzialność za innych.
Nie uczymy też tego naszych dzieci – wielu rodziców wyznaje zasadę, że myśmy nie mieli, to niech mają nasze dzieci. Wiele dzieci wychowuje się więc w przekonaniu, że wszystko im się należy, że mają same prawa – bez obowiązków.
Nie nakładać na dziecko obowiązków, nie uczyć je rezygnowania z siebie dla kogoś (czegoś) innego – to czynić mu największą z możliwych krzywd, która uczyni je nieszczęśliwymi na całe życie.
I jeszcze druga cecha Dobrego Pasterza, ściśle złączona z pierwszą: znam owce moje, a moje Mnie znają. Żeby kogoś poznać trzeba z nim być. Znaleźć dla niego czas. Otworzyć także przed nim swoje serce – aby on mógł mnie poznać. To bardzo delikatna, ale i ważna sprawa, o której szczególnie trudno się mówi. Ale trzeba o to pytać. Czy nasze dzieci mają czas na to, by nas poznać? Czy my znamy nasze dzieci? Słowo poznać w Piśmie Świętym oznacza coś więcej niż tylko zbiór informacji o danej osobie. Adam w raju poznał Ewę i poczęła syna. Chodzi więc o tak głęboką relację miłości rodzicielskiej, której nic i nikt nie jest w stanie zastąpić.
Pasterze wyrastają spośród owiec. Prośmy więc za nasze rodziny były owczarniami, w których owce będą mogły bezpiecznie dorastać do podjęcia zadań, które przewidział im Pan Bóg. Jeśli chcemy mieć świętych kapłanów, siostry zakonne, to najpierw musimy modlić się o święte rodziny.



Jezu, Dobry Pasterzu – zmiłuj się nad nami!

Warsztatowo i Bębenkowo choć może ze słabym dźwiękiemPróba odpowiedzi na komentarz do poprzedniego postu...

Comments

Unregistered user Tuesday, May 5, 2009 7:54:38 PM

makowiec writes: Chciałabym, aby w moim kościele w niedzielę na kazaniu padały takie słowa. Są trafnym wytłumaczeniem tej trudnej Ewangelii. Brakuje mi takich objaśnień Pisma Św..... Co niedziela u nas w parafii czytane są listy. Czy to wynika z lenistwa księży (jest 2 księży)?

cianon Friday, May 8, 2009 8:25:18 PM

Ksiądz mówi o wyrzeczeniach,czy można wyrzekać się bezgranicznie nawet za cenę własnej godności, zwykłej ludzkiej godności zaznaczam że mówię o obowiązkach nie o przyjemnościach.Jak długo można słuchać i odczuwać szaraganie świętości - autorytetów które Cię kształtowały i wychowały.Czy bliska osoba jest do tego zdolna w imię własnego ja?.Czy jeszcze jest to bliska Ci osoba. Czy możesz być Pasterzem skoro owce Cię nie słuchają. Dajesz przykład mową, uczynkiem bezskutecznie latami a następnie słyszysz że nic nie mówiłeś.
Czy można żyć z człowiekiem, który nie zna słów proszę, dziękuję, przepraszam.Jak długo i po co ?.
Czy ukształtujesz milczeniem i wyrzeczeniem swój autorytet u dzieci jako spolegliwa matka lub ojciec. Przeciez skoro ojciec może niszczyć matkę to i ja mogę.Czy to jest wyrzeczenie czy głupota. Po co. Latka lecą dzieci zauważą swój błąd dopiero jak rozliczą swój okres macierzyństwa lub ojcostwa.
To nie teoria to praktyka, dlatego szanuj drugiego jak siebie samego i to jest cała najprostsza esencja życia.

Write a comment

New comments have been disabled for this post.