My Opera is closing 3rd of March

Tajemnica to wielka...

Żony niechaj będą poddane swym mężom jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus Głową Kościoła.


Już słyszę jak niektóre panie, słysząc te słowa, wpadają w oburzenie. Nie inaczej było, gdy omawiałem ten fragment z maturzystami. Od razu wszystkie młodociane feministki mobilizowały się do walki. Bo rzeczywiście, jeśli zatrzymać się tylko na tym jednym zdaniu, bez kontekstu, to możemy dojść do niezbyt przyjemnych wniosków.

Tymczasem fragment Listu do Efezjan, który dziś słyszymy, jest jednym z najważniejszych w Nowym Testamencie. Tutaj bowiem padają słowa, ustanawiające małżeństwo jako sakrament:

Tajemnica to jest wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła.

Słowo tajemnica w chrześcijańskiej grece to misterium, a po łacinie sacramentum.
Na pierwszy rzut oka, cały fragment wydaje się być bardzo nieskładny. Św. Paweł jakby „miesza” ze sobą dwa porządki. Najpierw opisuje relacje między mężczyzną i kobietą, żeby za chwilę, nawet jeszcze w tym samym zdaniu, przejść do relacji Chrystusa i Kościoła. Dlaczego tak się dzieje, skąd to pomieszanie? Spróbujmy wyjaśnić.
We większości współczesnych języków Kościół (inaczej niż to jest w języku polskim) jest rodzaju żeńskiego – „jest kobietą”. Właśnie dlatego Kościół nazywany jest naszą Matką. Dlatego też Biblia, opisując relację między Bogiem i człowiekiem, używa obrazów zaczerpniętych z życia dwojga kochanków: Bóg jest Oblubieńcem (Mąż), a Kościół (w ST Naród Wybrany) to Oblubienica (Małżonka).
Jeśli więc św. Paweł miesza te dwa porządki, to nie dlatego, że mu się pomieszało, ale dlatego, by pokazać istotę sakramentu małżeństwa.
Chrześcijańscy małżonkowie są wezwani do tego, by już tutaj na ziemi, razem, być obrazem, znakiem tej świętej więzi, jaką jest więź Chrystusa do Jego Oblubienicy – Kościoła. Kościół tak modli się w czasie mszy św. ślubnej:

Ty zechciałeś obdarzyć człowieka, stworzonego z Twej ojcowskiej dobroci, taką godnością, że w małżeńskiej wspólnocie życia utrwaliłeś prawdziwy obraz Twojej miłości .


Żadne inne powołanie (nawet kapłańskie, czy zakonne) nie jest w stanie pokazać tak wyraźnie, tak namacalnie i przystępnie, jak Bóg kocha człowieka.
I potwierdza to życie. Gdy dziecko żyje w przestrzeni miłości rodziców, o wiele łatwiej jest mu otworzyć się na miłość Boga. Gdy tej miłości nie ma – mówienie o Bogu często jest jak rzucanie grochem o ścianę.
Miłość małżonków ma być więc znakiem miłości Pana Boga do każdego człowieka. Św. Paweł zachęca do takiego życia rodzinnego, które będzie przyprowadzać ludzi do Pana Boga. Czy moja rodzina, to jak ze sobą żyjemy, jak rozmawiamy, jak rozwiązujemy konflikty, przyprowadza, czy odpycha innych od Boga. Czy ja, funkcjonując w rodzinie, przyprowadzam czy odciągam ludzi od Boga?
Mówiąc, że Chrystus ukochał swój Kościół, św. Paweł używa słowa agape, które oznacza gotowość oddania życia za drugą osobę. Małżonkowie, ślubując sobie miłość, nie obiecują, że zawsze będzie im miło i zawsze będą się do siebie uśmiechali, ale ślubują sobie, że oddają się sobie w całości, że są gotowi nawet za siebie umrzeć, tak jak Chrystus umarł za każdego z nas na drzewie krzyża. Czy tutaj i teraz byłbym w stanie oddać życie za moją żonę, czy mojego męża? Kolejne mocne pytanie!

Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. (…) Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz każdy je żywi i pielęgnuje, jak Chrystus Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała.
Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem.

To ciało, które tworzą małżonkowie jest cząstką Mistycznego Ciała Chrystusa – Kościoła. Właśnie dlatego małżeństwo jest święte i nierozerwalne. Każda rana zadana temu ciału małżeństwa, np. przez zdradę, zawsze jest źródłem wielkiego bólu.
To ciało potrzebuje także troski, i to ze strony obojga małżonków. Troski o wymiar materialny, ale także o wymiar duchowy. Potrzebuje wspólnej modlitwy małżonków, wspólnego przystępowania do sakramentów, czasu na rozmowę z Bogiem, ale także z drugim człowiekiem.
I ostatnia myśl. W Ewangelii słuchamy dziś zakończenia tzw. Mowy Eucharystycznej. Jezus mówi o karmieniu się Jego Ciałem i Krwią pod postaciami chleba
i wina. Wielu z jego uczniów, słysząc to przestało z Nim chodzić. Prawda o Ciele Chrystusa zostawionym dla nas, od samego początku budziła sprzeciw.
Nie inaczej jest dziś z prawdą o świętości sakramentu małżeństwa. Prawda o tym Ciele Chrystusa również jest nierozumiana i odrzucana. Nigdy wcześniej tak otwarcie i konsekwentnie nie podważano sensu „brania ślubu”, sprowadzając go tylko do „papierka”.
Tych uczniów, którzy jednak zostali, Pan Jezus pyta: Czy i wy chcecie odejść? To jest pytanie o moje przyjęcie prawdy o Chrystusie obecnym w Eucharystii, ale także o Chrystusie obecnym i działającym w sakramentalnym małżeństwie. Chyba szczególnie mocno wybrzmiewa
ono w tych rodzinach, które przeżywają różne kryzysy.
Prośmy więc o żywą wiarę i otwarcie serca, na tę wielką tajemnicę, jaką Bóg ukrył w sakramentalnym małżeństwie. Prośmy za małżeństwa w kryzysie, ale także za nas samych, byśmy wobec wątpliwości, które rodzą się w sercu, potrafili z ufnością powiedzieć ze św. Piotrem:

Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego!


(21 Ndz. zw. B)

Gniewajcie się, a nie grzeszcie...Mój Kanaan...

Comments

Unregistered user Saturday, August 22, 2009 4:55:33 PM

x. Prankel writes: "Matka Kościół" - bidny ten polski język w tym konkretnym punkcie. Niemniej w jakiś sposób spotykają się w tym fragmencie listu Pawła prostota i piękno osnute tajemnicą jaką jest miłość. Mi piace!

Unregistered user Sunday, August 23, 2009 5:48:15 PM

Sylwestrius writes: No to się ubawiłem tym opisem mojego blogu. Dzięki wielkie za rekomendację - może z tej okazji opublikuję jedną z mych licznych sztuk :)

Write a comment

New comments have been disabled for this post.