My Opera is closing 3rd of March

W rytmie czy harmonii?

W mitologii greckiej była ona uosobieniem ładu, symetrii, porządku, zgody i łączności. Jako bóstwo była patronką prawdziwej miłości. A dziś jej imię najczęściej pojawia się w muzyce. Ta grecka bogini, to harmonia.
W muzyce partnerują harmonii przede wszystkim jeszcze rytm i tempo i jeszcze kilka innych elementów. Ale bez wątpienia harmonia odgrywa pierwsze skrzypce. Gdy jej zabraknie – wtedy to, co miało być muzycznym dziełem, przekształca się w trudny do opisania harmider. Właśnie dlatego, gdy słuchamy pewnych gatunków muzyki współczesnej, to skojarzenia nasze bardziej biegną ku młotom pneumatycznym, czy innym maszynom, niż ku jakimś konkretnym instrumentom i muzyce. Nie ma już harmonii, pozostał tylko rytm.

Jan Budziaszek – perkusista zespołu Skaldowie, rozmawiając z młodzieżą tworzącą współczesną muzyką chrześcijańską, przypomniał o konieczności współistnienia w muzyce rytmu i harmonii.
Zadaniem rytmu jest zjednoczenie słuchaczy, stworzenie z nich wspólnoty. Właśnie dlatego pierwotne plemiona, używały bębna jako podstawowego instrumentu. O tej jednoczącej roli wiedzą i dziś spece od muzyki dyskotekowej, którzy przy pomocy właściwie samego rytmu, potrafią nawet setki ludzi wprowadzić w swoisty trans.
O ile rytm ma zjednoczyć słuchaczy, czy śpiewaków, o tyle harmonia ma ich zachwycić i w unieść ich dusze do nieba. Wprowadza piękno i ład do muzyki, ustawia pojedyncze dźwięki w akordy, a akordy w dzieło.
Widać więc, że muzyce potrzebny jest i rytm i harmonia, które ze sobą współdziałają. Gdy któregoś zabraknie – pojawia się bałagan.
Jeśli więc czasem narzekamy na jakość śpiewu w naszych kościołach, to właśnie z tego powodu, że albo nie mamy wyraźnie podanego rytmu, który by zjednoczył śpiewających ludzi (co najbardziej przeszkadza mężczyznom), albo też brak jest harmonii, dźwięki są nieskładne, pojawia się dużo fałszywych tonów (co przeszkadza szczególnie kobietom).
No dobrze, ale dlaczego właściwie robię ten wykład z podstaw muzyki? Powiedziałem, cytując Budziaszka, że tylko harmonia potrafi unieść duszę człowieka do nieba. I to sprawdza się nie tylko w przypadku harmonii w muzyce, ale również w życiu codziennym.
Dzisiejsze drugie czytanie mówi o tym, co się dzieje w życiu człowieka, gdy w jego sercu brak harmonii. To, co powinno w człowieku ze sobą współdziałać, współgrać, czy też współbrzmieć, to wszystko zaczyna człowiekowi szkodzić. Jego ciało, duch, psychika, uczucia, praca, odpoczynek, to wszystko czym się otacza, zamiast dawać mu poczucie szczęścia, wewnętrznego pokoju, potęguje jego niepokój, przyciska go do ziemi, nie pozwala odetchnąć pełnią życia.
Rytm życia wielu z nas, nabrał niezwykle szybkiego tempa. Czasem ma się wrażenie, że życie toczy się w jakimś przedziwnym kołowrocie między pracą, domem, szkołą itp.
Św. Jakub pisze, że właśnie wtedy pojawiają się zazdrość, bezład i mnóstwo grzechów – od tych najlżejszych do najcięższych. Z tej dysharmonii, z tego bezładu, z nieuporządkowanego serca, w którym walczą między sobą różne żądze, rodzi się zło.
Weszliśmy w pewien rytm – niezwykle szybki, może i wydajny – przynoszący bardzo konkretne korzyści, ale zapomnieliśmy, że potrzebna jest również pewna harmonia – że jeśli jest praca, to trzeba znaleźć czas na odpoczynek. Jeśli ktoś cały tydzień pracuje, to w niedzielę musi znaleźć czas na to by wyhamować, zatrzymać się i być dla Boga, dla siebie i dla bliskich. Co więcej musi mieć każdego dnia taką chwilę, w której będzie mógł naładować akumulatory. Jeśli tego nie ma – to nie oczekujmy, że w relacjach w rodzinie będzie się układać. Jeśli ktoś nie potrafi kochać samego siebie, dać sobie odpocząć, to niech nie dziwi się, że będzie szwankować jego miłość bliźniego i miłość do Boga. Brakuje harmonii.
O tę harmonię w życiu trzeba dziś bardzo świadomie zawalczyć. Warto przyjrzeć się tym miejscom, w których jej brak w moim życiu, zastanowić się co mogę zrobić i to właśnie zrobić.
Jak wyglądają moje relacje z bliskimi? Jak z nimi rozmawiam? Ile tam jest agresji, złości, walki, a ile jest pokoju, zgody, miłości? Jak rozmawiam ze znajomymi w pracy, z sąsiadami? Ile śpię? Czy się wysypiam? Ile i jak się modlę? Czy i jak wypoczywam? Czy niedziela jest dla mnie rzeczywiście dniem świątecznym? Czy pozwalam odpocząć innym, nie robiąc w niedzielę zakupów? To takie pytania, które podpowiada życie, rozmowy, konfesjonał… myślę, że warto je sobie dziś zadać.
Bóg jest jak wielki kompozytor, który kocha harmonię, ład, porządek. To On pisze coraz to nowe takty symfonii mojego życia, i wpisuje ją w wielką symfonię świata, w której każdy z nas ma jakiś ważny fragment do odegrania. Chce byśmy naszym życiem nie fałszowali, ale włączyli się w tę piękną harmonię całego stworzenia.
Prośmy dziś o dar harmonii dla naszych serc, by to wszystko czym żyjemy, kim jesteśmy ubogacało nas, a nie niszczyło, by nasze uczucia, umysł, nasza praca i wypoczynek, miłość Boga i bliźniego ze sobą współgrały

O spowiedzi... :DW sieci

Comments

Unregistered user Sunday, September 20, 2009 12:20:00 PM

R-rz writes: Ta. Kazanie na Czuwaniu było świetne. I to jest prawdą... trzeba też odpoczywać, nie tylko pracować.

Sylwestrius SzekspirSylwestrius Monday, September 21, 2009 3:47:18 PM

Taki obraz mógł wysnuć tylko ktoś, kto z nutkami i neumami jest na ty smile, jak właśnie Oni, księże Marcinie. Podoba mi się.
PS.1: A pewien znany mi dobrze ksiądz zwykł mawiać: Nieczysto, ale za to nierówno (często cytuję).
PS.2: Na miejscu pewnych osób zaangażowanych w Ich parafii doszukiwałbym się aluzyi.

Unregistered user Wednesday, September 23, 2009 5:52:05 PM

Samanta ;) writes: Czuwaniem zapachniało :) Ukłony,ukłony :)

Write a comment

New comments have been disabled for this post.