My Opera is closing 3rd of March

Mężczyzną i kobietą stworzył ich...

Biblijne opowieści o stworzeniu świata i człowieka niektórzy biorą dosłownie, jako kronikę wydarzeń – tak rozumiano je również w Kościele, aż do czasu oświecenia. Inni mówią, że to bajki dla małych dzieci, które straciły znaczenie. Bo przecież dziś już wiemy, że Pan Bóg nie stworzył świata w 7. dni, ani nie ulepił człowieka z gliny.
To dwie skrajności, a prawda jest nieco bardziej złożona. Te opowiadania nie są ani kroniką wydarzeń, ani też bezwartościowymi bajkami. Pod niemal baśniową warstwą, Autor biblijny przekazuje nam prawdy fundamentalne i nadal aktualne. Spróbujmy właśnie z takim nastawieniem pochylić się nad dzisiejszym pierwszym czytaniem – opisem stworzenia kobiety. Nie zatrzymujmy się nad tą warstwą zewnętrzną, ale pytajmy o prawdy, które Bóg chce nam przekazać.

Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc.

Bóg zasadził ogród Eden i umieścił w nim człowieka, aby go uprawiał i doglądał. Widzi jednak, że Adam nie jest szczęśliwy, że czegoś mu brakuje, potrzebuje pomocy. Bóg widzi także najskrytsze pragnienia naszego serca i co więcej chce im zaradzić. Chce zrobić wszystko co możliwe, abyśmy byli szczęśliwi.

Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta ziemne i wszelkie ptactwo powietrzne, Pan Bóg przyprowadził je do mężczyzny, aby się przekonać, jaką da im nazwę.


Tak jak wcześniej człowieka, Bóg lepi zwierzęta z gleby i przyprowadza je do mężczyzny, aby dał im nazwę. Pozwalając nadać imiona poszczególnym zwierzętom, dzieli się z człowiekiem władzą nad stworzeniem. W kulturach starożytnych imię mógł nadać, lub zmienić tylko ten, kto ma władzę nad daną rzeczą, czy osobą. Adam staje się więc w ten sposób namiestnikiem Boga na ziemi.
Żadne ze stworzonych w ten sposób zwierząt nie jest jednak oczekiwaną pomocą dla człowieka. Człowiek uświadamia sobie, że choć jest częścią przyrody (ulepiony również z gliny) jest jednak kimś więcej niż zwierzęta, niż przyroda.

Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał, wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął
z mężczyzny, zbudował niewiastę.


Głęboki sen, to obraz wielkiej tajemnicy, która łączy związek mężczyzny i kobiety. Przecież tak do końca nie da się wyjaśnić, dlaczego akurat tych dwoje zakochuje się w sobie. Zakochanie, które może przerodzić się w miłość, jest zawsze darem samego Boga.
Żebro wyciągnięte z boku Adama to dosłownie kość, ale także życie. Kość w języku hebrajskim jest synonimem całego człowieka. Kobieta zbudowana z kości mężczyzny, ma tę samą naturę, tę samą godność, choć powołana jest do wypełniania innych zadań. Najważniejszą prawdą, którą przekazuje nam Biblia już na samym początku, jest ta, że kobieta nie jest kimś gorszym od mężczyzny.

A gdy [Bóg] ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział: „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mojego ciała. Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta”.


Żebro jest blisko serca, które dla starożytnych było centrum intelektu człowieka. Po jego wyciągnięciu, w boku Adama pozostała pustka, która dąży do zapełnienia, i którą może zapełnić tylko ta jedna jedyna, wskazana przez serce.
Adam wpada w zachwyt, gdy widzi niewiastę – widzi, kogoś równego sobie, kto będzie mu pomocą, a nie służącą.
Biblia wyraźnie daje do zrozumienia, że mężczyzna i kobieta są powołani do tego, żeby wzajemnie sobie pomagać, wzajemnie się uzupełniać. Pewne sprawy są domeną kobiet, a inne bliższe są mężczyznom. Te dwa sposoby patrzenia na świat są tak bardzo od siebie różne, że czasami wydają się wręcz niemożliwe do pogodzenia. Ale właśnie dlatego wzajemnie się potrzebują i uzupełniają, tworząc całość według Bożego zamysłu.

Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem.


Małżeństwo kobiety i mężczyzny (bo tylko taki związek możemy nazywać małżeństwem) jest Bożym i najlepszym pomysłem na życie człowieka. Nikt nie wymyślił i nie wymyśli czegoś lepszego, próbowano tego już za czasów Jezusa próbuje się i dziś. Nadal aktualne pozostaje słowo Jezusa z dzisiejszej ewangelii, który zapytany o kwestię rozwodu, odsyła swoich rozmówców do początku, do księgi Rodzaju, dodając tylko: Co więc Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Podkreśla w ten sposób nierozerwalność sakramentalnego małżeństwa.
Poprzez małżeństwo, mężczyzna i kobieta tworzą jeden organizm, jedno ciało. Trzymając się obrazu wyjętego żebra – wracają do siebie, tworząc jedność fizyczną i duchową. Jest to możliwe tylko wtedy jeśli wcześniej opuszczą swojego ojca i matkę i połączą się ze swoją żoną (mężem). Oryginalny tekst sugeruje, że to opuszczanie i łączenie trwa nieustannie, więź małżeńska jest więc ważniejsza niż więź dzieci i rodziców. Czyżby już wtedy były znane kawały o nadgorliwych teściowych i o maminsynkach, niepotrafiących oderwać się od maminej kiecki?
Małżeńska więź jest tak silna, że została przyrównana do ciała. A ciało stanowi pewną nierozerwalną całość. Ktokolwiek próbowałby podzielić ciało ludzkie zawsze rodzi ból i łzy. Tak samo jest z małżeństwem, ktokolwiek rozbija małżeństwo rodzi wiele łez i bólu.
Jeśli rozejrzymy się wokół, to myślę, że bez trudu zobaczymy, że wiele małżeństw, trzymając się tego biblijnego obrazu, to ciała chore i cierpiące. A jeśli coś jest chore i cierpiące to znaczy, że potrzebuje uzdrowienia, a nie dobicia. Wiele małżeństw potrzebuje lekarza, a nie kata. Mówię to, myśląc o takich sytuacjach, w których wobec małżeńskich kryzysów jedynym słusznym rozwiązaniem wydaje się być rozwód. To tak jakby jedynym lekarstwem na poważną chorobę była śmierć. Są oczywiście takie sytuacje, kiedy czymś koniecznym zdaje się być separacja, ale nie jest to regułą.
Małżonkowie chrześcijańscy mają wielką pomoc do przezwyciężania trudności w łasce sakramentu małżeństwa i pozostałych sakramentów. Trzeba się jednak na tę łaskę otwierać. Łaska nie działa w sposób automatyczny, wymaga współpracy np. poprzez wspólną modlitwę małżonków, poprzez Eucharystię i sakrament pokuty, ale także przez wspólną rozmowę, budowanie przyjaźni w małżeństwie. Najważniejszą sferą małżeństwa nie jest sfera płciowości, ale sfera przyjaźni z drugą osobą i przyjaźni z Bogiem.
Wsłuchując się w dzisiejsze słowo Boże, prośmy w intencji wszystkich małżeństw, tych które pięknie rozkwitają i owocują, ale też i tych, które ciężko chorują przechodząc różnorakie kryzysy. Ta modlitwa nie powinna ustawać, ani tutaj w kościele, ani w naszych domach.

Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości – zmiłuj się nad nami!

Niejako przymuszony...Odpowiedź ateiście...

Write a comment

New comments have been disabled for this post.