Jak kamień w wodę...
Saturday, October 17, 2009 9:26:21 PM
Myślę, że to dobry obraz naszego życia. Gdy się rodzimy – Pan Bóg wrzuca nas w wody świata. Pojawienie się każdego dziecka (chcianego, czy nie chcianego) jest falą, która dociera, do coraz to nowych osób, z którymi ten mały człowiek się styka.
Ale można też spojrzeć na ten obraz inaczej. Życie takiej małej istotki to przecież jedno wielkie falowanie. Między tym co przyjemne (gdy mama przytuli i nakarmi małego głodomora), a tym co nieprzyjemne (gdy okaże się, że w okolicach pampersa jest tak jakoś zbyt mokro, albo gdy wyrzyna się kolejny ząbek i trzeba głośnym płaczem o tym fakcie wszystkich poinformować).
Gdy jesteśmy młodzi nasze życie przypomina często wręcz burze na jeziorze. Nasze uczucia falują jak wzburzone jezioro: raz jesteśmy na fali (wszystko udaje się i układa według naszej myśli), by za chwilę zanurzyć się w głębiny smutku i niepowodzeń.
Na szczęście jednak to falowanie nastrojów wraz z wiekiem maleje. Im człowiek starszy, tym fale uczuć są spokojniejsze, łagodnieją. Starszego człowieka, który niejedno w życiu widział, nabrał mądrości, trudniej wyprowadzić z równowagi – niż młokosa, przed którym życie stoi otworem.
W końcu te fale uczuć w sercu zanikają całkowicie, gdy przekraczamy próg wieczności.
To wszystko odnosi się do naturalnego porządku naszego życia – życia w tym wymiarze biologicznym, fizycznym.
Ale w sercach ludzi ochrzczonych, falują jeszcze inne fale – fale życia duchowego. I tutaj to falowanie dobrze by było, gdyby wyglądało całkowicie odwrotnie. Chrzest to początek nowego życia – życia Bożego. Je także można porównać do falującej wody, ale tutaj inaczej niż w naturze – fala, jej siła i natężenie – a więc natężenie życia duchowego nie powinno gasnąć (jak w przypadku życia naturalnego), ale wprost przeciwnie – im dalej od momentu chrztu powinno być coraz mocniejsze, coraz intensywniejsze.
I często tak jest (choć też nie zawsze), że im człowiek starszy, tym coraz to słabszy fizycznie, ale coraz mocniejszy w wierze, w duchu – jego życie duchowe jest coraz piękniejsze. Właśnie dlatego starość, choć pełna kłopotów związanych ze zdrowiem fizycznym, jest w Piśmie świętym znakiem Bożego błogosławieństwa – bo jest czasem, w którym może się rozwinąć głęboka więź z Bogiem.
Ten obraz naszego życia fizycznego i duchowego, podobnego do fali rozchodzącej się na wodzie, pokazuje nam bardzo ważną prawdę o nas. Nasze życie jest tak naprawdę przemijaniem. Nawet gdy mówię, że jestem, to tak naprawdę przemijam, wciąż się zmieniam, starzeję się.
Ale choć my wciąż przemijamy, to jednak Bóg jest. On nie przemija, On się nie zmienia – On po prostu był, jest i będzie, zawsze taki sam. Nie oznacza to bynajmniej, że nie obchodzą go nasze zmagania z życiem. Wprost przeciwnie, czytajmy dzisiejsze Słowo Boże:
A św. Paweł pójdzie jeszcze dalej:Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu.
(2 Kor 5, 21).Bóg, dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością
Bóg tak bardzo zainteresował się życiem człowieka, że pozwolił by Jego Syn przeżył je od początku do końca. Z wszystkimi jego blaskami i cieniami.
Właśnie dlatego każda chwila mojego życia – obojętnie czy dobra, piękna i wzniosła, czy też smutna, kiedy najchętniej chcielibyśmy uciec od wszystkiego – każda chwila mojego życia jest przeniknięta Jego obecnością. Obojętne kim jestem, ile mam lat – Bóg jest zawsze przy mnie.
To jest dobra nowina dzisiejszych czytań! Nie muszę kombinować, szukać splendorów i zaszczytów, jak uczniowie w dzisiejszej Ewangelii. Po ludzku mogę siedzieć na ostatnim miejscu. Nawet wtedy jednak mogę być jednego pewny – On jest przy mnie!
I jeszcze ostatnie zdanie z dzisiejszego drugiego czytania:
W tę wielką prawdę o tym, że Bóg nieustannie na nas patrzy i nas opatruje, trzeba po prostu uwierzyć. Bo właśnie ta ufność, a nie zaszczyty i ludzka chwała, są źródłem prawdziwego szczęścia.Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę w stosownej chwili.
Unregistered user # Monday, October 19, 2009 8:41:51 PM
Marcin Cytryckimcytrus # Monday, October 19, 2009 8:49:06 PM
Oceniać można jedynie czyny, które rodzą się pod wpływem uczuć. Mam wrażenie, że bardzo często o tym zapominamy - niepotrzebnie się męcząc.
Sylwestrius SzekspirSylwestrius # Tuesday, October 20, 2009 6:17:35 AM