Zamiast życzeń
Thursday, December 24, 2009 12:53:07 PM
W naszym seminarium co roku, na kilka dni przed świętami, zanim klerycy wyjadą do domu, w seminaryjnej jadalni odbywa się wigilia. Są kolędy, łamanie się opłatkiem i oczywiście życzenia. Pamiętam, jak jeden z moich kolegów składał nam zawsze takie same życzenia – byśmy w czasie świąt byli jak stajenka. Szczerze mówiąc, trochę żeśmy się z tych życzeń nabijali. No bo co to znaczy, być jak stajenka – rozwalający się, stary i śmierdzący? No nieciekawa perspektywa. Z czasem jednak i te życzenia, które wydawały się bezsensowne, jakoś zaczęły sensu nabierać. Bo gdy dobrze przyjrzeć się stajence, to każdy tam odnajdzie siebie. Stajnia jest zwyczajna, zwyczajne sprzęty, zwyczajne zwierzęta, zwyczajna praca, którą co dnia trzeba wykonać. Czy nie takie właśnie jest nasze życie – po prostu zwyczajne.
W betlejemskiej stajni jest Maryja, płacząca z zadziwienia i szczęścia. Jest i Józef, czuwający i zatroskany.
W betlejemskiej stajni jest wół i osioł. Ten pierwszy jest symbolem narodu Żydowskiego, który przez długie lata niósł na swych barkach ciężar prawa Starego Testamentu, ale tutaj – w stajni, przy Dzieciątku, jest już wolny. Niech wół z betlejemskiej stajni będzie dziś także symbolem tych wszystkich jarzm, problemów i ciężarów, które nosimy na swoich barkach przez cały rok.
Osioł, to symbol pogan, noszących na sobie ciężar różnych pogańskich bożków. Bożkiem mogę stać się sam dla siebie, gdy będę myślał tylko o sobie; o tym, co dla mnie wygodne, nie licząc się ze zdaniem i dobrem drugiego człowieka. Bożkiem mogę chcieć być dla innych, gdy na każdym kroku będę robił z siebie gwiazdę, którą inni mieliby się zachwycać. Moim bożkiem może być też druga osoba, pieniądze, samochód, komputer czy telewizor… Jakim bożkom składam co dzień ofiarę mojego czasu, mojej obecności.
Osioł w naszej kulturze jest także symbolem głupiej upartości, przekory. Jak często to ona właśnie, jest przyczyną naszych kłótni i nieporozumień
Dziś przy żłóbku możemy więc to wszystko co w nas jest z wołu i z osła złożyć Chrystusowi u stóp i poczuć się naprawdę wolni.
Stajenka nie jest lśniąco wysprzątana. Leżą tam nieczystości i obornik wymieszane ze słomą i sianem. Ale jednocześnie stajnia jest wciąż na nowo sprzątana, wciąż na nowo trzeba uprzątnąć zalegający obornik, przyłożyć słomy i siana. W stajni wciąż jest coś do zrobienia, coś do wyczyszczenia. A nawet i obornik okazuje się być przydatny jako nawóz w ogrodzie.
I takie też jest moje wnętrze – moje serce. Także ono nie jest idealnie czyste. Jak w stajni, tak i w moim sercu wciąż na nowo zbierają się różne nieczystości. Także w moim sercu zalega obornik złości, egoizmu, obornik niedokończonych małżeńskich kłótni, niedomówień, niewypowiedzianych i poranionych uczuć. Ileż tego czasem zalega w naszym sercu.
Ale dokładnie tam, nie gdzie indziej, tam gdzie leży cały nasz życiowy obornik, gdzie są wół i osioł, tam chce narodzić się Bóg. W dzisiejszą noc nie muszę się łudzić, że jestem w stanie coś więcej wykombinować na spotkanie z Bogiem. Nie mogę dać nic innego poza stajnią mojego serca.
Ale właśnie dzięki temu mogę wyraźniej zobaczyć wielką miłość Boga. On chce się w nas narodzić, nie dlatego, że mamy mu coś do zaoferowania, ale tylko i wyłącznie dlatego, że nas kocha i pragnie nas zbawić.
Chrystus wchodzi dziś w ten chaos stajni mojego serca i oświetla go swoim blaskiem. Wół i osioł mogą klęknąć przy żłobie wolne od tego, co im ciąży, ogrzewając swoim oddechem Nowonarodzonego. A zwyczajna stajnia mojego serca, uprzątnięta na tyle na ile potrafię, napełniona tą przedziwną obecnością, staje się nagle miejscem, które zaczyna przyciągać wielu gości: aniołów, pasterzy, królów.
Teraz już spokojnie mogę więc Wam i sobie pożyczyć – niech nasze serca będą jak stajenka…
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Thursday, December 24, 2009 1:34:24 PM
Marcin Małymmaly # Tuesday, January 12, 2010 4:07:54 PM
Ja moje życzenia zawarłem we wpisie:
http://my.opera.com/mmaly/blog/sadzmy-jasmin
Wspominając też gospodarza tego blogu.