No właśnie. Obejrzyj całość. To jest straszne. Z młodych idealistów zrobili sobie tam ludzie żarty. Zgnoili ich. Potraktowali jak dzieci jakieś i próbowali ośmieszyć. Obrzucili propagandą w języku minionej epoki. Brawo dla zwolenników miłości, tolerancji i wolności z wrocławskiego liceum! Na pohybel kościołowi, który sprzeniewierzył się wartościom Chrystusa, swojego założyciela!
Sorki Marcinie, ale nie przyznam Ci racji. "Propaganda z minionej epoki" - tak, właśnie ci, którzy domagają się ściągania krzyży, podnoszą dokładnie te same bzdurne frazesy, które komuchy powtarzały non stop, ale nawet oni ich nie wymyślili, lecz powtarzali tylko to co wymyślili "oświeceni wyzwoliciele ludu" z czasu rewolucji francuskiej. Diabeł jak widać nie jest zbytnio kreatywny... Jakoś nie zauważyłem, żeby "młodych idealistów" tam gnojono, a moim zdaniem dali się zmanipulować przez środowiska wybiórczej.pl i tylko to mnie boli, bo żal mi ich po prostu. Co to znaczy: miłość? Co to znaczy: tolerancja? Co to znaczy: wolność? O jakie wartości Chrystusa Ci chodzi? Konkrety Marcinie. Pozdrawiam
A wieszanie czegokolwiek zamiast Gomułki to nie jest hołdowanie wartościom minionej epoki? A dawanie zabawek to jest poważne traktowanie? Swoje racje licealiści z Wrocławia przedstawili tak znakomicie, że nie widzę powodu, by ich argumentację powtarzać. Szkoda, że nie rozumiesz, że to właśnie dla tych samych wartości, dla których walczono z komunizmem i wieszano krzyże w latach osiemdziesiątych, trzeba prędzej czy później zdjąć te krzyże i przywrócić normalność. Krzyż nie powinien być narzędziem opresji i kłótni polityków i nie powinien służyć upupianiu, a niestety służy i to na życzenie tych, którzy nazywają się jego obrońcami. Sorry za nadepnięcie na odcisk o wartościach Chrystusa, myślę, że nie ma sensu powtarzać dyskusji z http://my.opera.com/mmaly/blog/naiwnosc-szkodliwa Znasz jakąś polską gazetę lepszą od Wyborczej? Nasz Dziennik? Fakt? Bardzo mnie śmieszą ludzie pogardliwie wyrażający się o Wyborczej, bo można się z nią nie zgadzać w tym czy innym felietonie, ale gdyby się ją czytywało naprawdę, wiedziałoby się, że jest to duży obiektywny dziennik o gościnnych łamach, udostępniający je naprawdę rozmaitym gościom o różnych poglądach.
1. Co do krzyży: "Historia magistra vitae est!" Wszystko już żeśmy przerabiali - także wezwania do powrotu do normalności. 2. Jak sam napisałeś - nie ma sensu powtarzania dyskusji. I moja puenta jest dokładnie taka sama jak ta, którą tam umieściłem. Z pewnych względów nie dogadamy się - jam jest katol i ciemnogród, a do tego jeszcze klecha. Pewne sprawy są dla mnie jasne i bezdyskusyjne. 3. Zdania co do Wyborczej nie zmienię, a nikomu nie zabraniam jej czytać. Moim zdaniem jest to gazeta roszcząca sobie prawo do posiadania "prawdy absolutnej" i naginająca fakty do swojego widzimisię.
Polecam czasami zajrzeć do Wyborczej. Ja do Rzeczpospolitej - mimo że uważam ją za mierną - zaglądam, gdy ktoś mi coś poleci, ostatnio nawet trafiłem na bardzo ciekawy artykuł o genezie narodu żydowskiego, a Ty wyraźnie mówisz o gazecie, którą znasz tylko z Radia Maryja i Rzeczpospolitej, a nigdy nie przejrzałeś od dechy do dechy. A przecież niejeden ksiądz, teolog czy filozof katolicki publikuje na jej łamach. A "prawda absolutna" i bezwstydne naginanie faktów to coś, co raczej kojarzy mi się przede wszystkim z kościołem katolickim. Nie pogardzam "klechami", mam kolegów księży, więc prosiłbym, żebyś nie przypisywał mi nienawiści i pogardy do nich (a trochę tak odebrałem drugą linijkę punktu 2, w szczególności tak odczułem patrząc na Twój dobór słownictwa). Rozumiem, że komuś może tak być wygodnie, a ktoś inny może się w tym faktycznie realizować. Każdy z nas dokonuje pewnych wyborów moralnych, także księża, którzy czynią dobro wewnątrz instytucji moralnie złej i jako takiej przez nich samych ocenianych. Tak samo jak byli dobrzy ludzie w PZPR i wiele dobrego im po dziś dzień zawdzięczamy. Jeśli chodzi o mój ulubiony dziennik, to przede wszystkim The Guardian, chociaż nie kryję, że sympatyzuję z The Independent. Natomiast The Telegraph, chociaż rzekomo konserwatywny, też bardzo cenię i zaglądam do niego. O rzetelności polskich gazet łatwo się przekonać sprawdzając, która z nich doniosła o małżeństwach homoseksualnych w Meksyku. Bardzo mnie interesuje, czemu umknęło to Rzeczpospolitej. Czyżby z tego samego powodu, dla którego zamieścili swój karygodny dowcip rysunkowy porównujący homoseksualizm do zoofilii? Każda z wymienionych przeze mnie powyżej gazet brytyjskich napisała o tym. Wyborcza też. Inni tak jakby próbowali zaczarować rzeczywistość i przemilczeć to kuriozalne jak na Amerykę Łacińską wydarzenie. Mam do Ciebie głęboki szacunek i dobrze Ci życzę. Ale przede wszystkim życzę poszerzenia spojrzenia na świat poprzez czytanie różnych źródeł. Przecież jako ksiądz nie chcesz chyba żyć w zaklętym kręgu ludzi sobie życzliwych, praktykujących i głęboko osadzonych we wspólnocie parafialnej. Chrystus wysyłał swoich uczniów w świat, a nie zamykał w bezpiecznej, maleńkiej wspólnocie. Podobnie jak nie twierdził, że katolicyzm (który przecież wtedy nie istniał) ma monopol na prawdę, dobro i moralność. Wszystkiego dobrego!
"Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi." Czym innym dla mnie jest poszerzanie horyzontów, a czym innym utrata tożsamości. Osobiście wolę być "solą w oku" niż tą wyrzuconą na drogę, nawet jeśli chwilowo ma roztopić lód. Jakoś się taka strategia "nie głaskania" i "nie uśmiechania się na prawo i lewo" sprawdza przez ostatnie kilka lat mojej pracy i przynosi owoce, tak wśród wierzących, jak i tych poszukujących. GW nie mogę znać z Radia Maryja - bo go po prostu nie słucham. Źródła różnorakie staram się czytać (także wyborcza.pl) - acz w formie elektronicznej (podobnie jak RP.pl) - bo na formę drukowaną po prostu nie mam ani czasu, ani pieniędzy. To, że różni księża w Wyborczej publikują - dla mnie to naprawdę żaden argument. "Małżeństwa" osób homoseksualnych w Meksyku - św. Paweł skomentował sprawę doskonale. Fajnie byłoby znać na tyle angielski by móc czytać w oryginale dzienniki - no cóż, na razie codzienna praca powoduje, że naprawdę nie mam czasu szlifować język. "zaklęty krąg" w którym żyją księża to utopia, w każdym razie w moim przypadku - życie na to po prostu nie pozwala. Co do użytych sformułowań: klecha itp. to są sformułowania, którymi zostałem obrzucony nie jeden raz, przez "oświeconych" - między innymi na różnych portalach i dlatego od ponad roku nie komentuję żadnych wpisów na popularnych portalach. Często zdarzało się tak - że moje komentarze były odrzucane przez moderatora - bo były zbyt chrześcijańskie. Tego rodzaju nienawiści Tobie nie przypisuję, bo po prostu nie ciągnąłbym wtedy tej dyskusji. Kończąc, piszę jeszcze raz to, co już pisałem chyba w komentarzu na twoim blogu, a także u mnie - od dobrych kilku lat mam wrażenie "deja vu" - historia zatacza koło, hasła którymi zawsze się posługiwano w walce z Kościołem wracają na nowo. I mam prawo być zaniepokojony jako chrześcijanin - bo nigdy nic dobrego z tych pozornie baaardzo wzniosłych idei się nie rodziło. jeśli chcesz przeżyć takie dejavu to polecam świetną lekturę - o tym napewno nie uczyli nas na historii -> http://www.gandalf.com.pl/b/czerwone-karty-kosciola/
• Ja od wielu lat nie używam soli w ogóle, co bardzo mi na zdrowie wyszło. ;-P
• Historia zatacza koło, owszem często jedynie z nowymi aktorami i zmienioną scenerią (oraz symboliką).
• Takie luźne skojarzenie:
Watykańskie media skrytykowały film "Avatar" Jamesa Camerona. "To technologia bez emocji" - tak podbijającą kina na całym świecie superprodukcję oceniły w sobotę Radio Watykańskie i dziennik "L'Osservatore Romano". […] Radio Watykańskie negatywnie oceniło […] "panteizm" filmu Camerona wytykając mu, że "zręcznie wyżyma wszystkie pseudodoktryny, które czynią z ekologii religię tego tysiąclecia" i że "popada w sentymentalizm". »»
Gdyby dokładnie w tym samym filmie obcy byli wyznawcami Chrystusa, bez zmiany jednej linijki scenopisu poza tym, to – stawiam głowę – ci sami dziennikarze napisaliby o niezwykłej żarliwości i emocjonalnej głębi filmu. A że tam przebija brzydki, pogański „panteizm”, to film jest be. Podobnie jak każdy film i książka, w której twórcy nie zawarli nabożnych treści, a bohaterowie nie chodzą na msze.
Tu wydaje mi się pies pogrzebany. Typowa postawa katolicyzmu to mniej lub bardziej świadoma pogarda dla innych punktów widzenia, światopoglądów, religii. Postawa wynikająca bezpośrednio z nakazu nawracania innych (w domyśle głupszych, naiwnych, ignorantów, prymitywów, barbarzyńców). Postawa skutkująca narzucaniem „swojego” już to poprzez znaczenie terenu swoimi znakami, już to poprzez nawracanie słowem, czynem, czy wręcz ogniem i mieczem — w zależności od epoki i tego, na co można sobie w niej pozwolić.
Tak już na marginesie, to zastanawiam się, czy autorzy takich recenzji w ogóle widzieli film? Czy może skrytykowali jak kard. Dziwisz „Pottera”, nie widząc dzieła na oczy?
Co do św. Pawła, jego poglądy w kwestii homoseksualizmu nie czynią z niego chyba wielkiego autorytetu dla współczesnego człowieka. To, co 60 lat temu działo się na arenie walki o prawa ludzi kolorowych, to teraz dzieje się w środowiskach homoseksualnych, to jest dokładnie ten sam proces. Kościół niegdyś sankcjonował system feudalny, potem bronił niewolnictwa i nawoływał niewolników do posłuszeństwa, dzisiaj epatuje homofobią. Obecnie już niewielu księży (patrz Rydzyk z jasnogórskich wałów) popisuje się rasistowskimi dowcipami, małżeństwa homoseksualne w kościołach katolickich też kiedyś pewnie przyjdą, tak jak to już ma miejsce w niektórych innych kościołach chrześcijańskich. Śmieszy mnie zawsze argument z Pięcioksięgu o Sodomie i Gomorze, gdzie homofobi z łatwością widzą argument przeciwko homoseksualizmowi, a nie dostrzegają w ogóle tego, że ojciec proponuje tam gościom, by poużywali sobie seksualnie na jego nieletnich córkach. I to niby jest ok :-)
BTW, przed chwilą Owsiak objechał podczas konferencji po równo "Nasz Dziennik" i "Gazetę Wyborczą". Jego zdaniem tylko te dwie gazety nie doceniły WOŚP. :-)
@Artur - ta uwaga o symbolice jest jak szpila trafnie wbita. Nie na darmo jesteś tym mistrzem słowa pisanego :-D
- Co do filmu Avatar - nie widziałem, nie oceniam ani filmu, ani jego krytyków, czy zwolenników. - Co do słów św. Pawła - to Słowo Boże - nawet jeśli ktoś w to nie wierzy. Ciekawe, że część wspólnoty anglikańskiej chce powrócić do KK właśnie dlatego, że ich macierzysta wspólnota tak "postępowa i oświecona" odeszła od nauczania Biblii. - Co do sodomy i gomory - niechby doczytali dokładnie Rdz 19.
Tu wydaje mi się pies pogrzebany. Typowa postawa katolicyzmu to mniej lub bardziej świadoma pogarda dla innych punktów widzenia, światopoglądów, religii. Postawa wynikająca bezpośrednio z nakazu nawracania innych (w domyśle głupszych, naiwnych, ignorantów, prymitywów, barbarzyńców). Postawa skutkująca narzucaniem „swojego” już to poprzez znaczenie terenu swoimi znakami, już to poprzez nawracanie słowem, czynem, czy wręcz ogniem i mieczem — w zależności od epoki i tego, na co można sobie w niej pozwolić.
... kurdi mol, właściwie mógłbym dokładnie to samo napisać o ateistach itp. a jednak tego nie robię...
Ateiści nawracali ogniem i mieczem? Wlewaniem w gardła myślących inaczej roztopionej smoły? Palili na stosach? Umieścili symbole swojej „niewiary” we wszystkich publicznych i państwowych instytucjach w jakimś kraju? Przykłady proszę, bo może czegoś nie doczytałem.
Św. Paweł napisał w tych samych listach sporo bredni o miejscu kobiety, o tym, jak się ubierać i czesać do kościoła, o tym jakoś kościół nie pamięta i nie przykłada do tego wagi. Czyżby te fragmenty nie były Słowem Bożym? :-D
Cytat z Księgi Rodzaju, Rozdział 19, od w. 6: "Lot, który wyszedł do nich do wejścia, zaryglowawszy za sobą drzwi, rzekł im: "Bracia moi, proszę was, nie dopuszczajcie się tego występku! Mam dwie córki, które jeszcze nie żyły z mężczyzną, pozwólcie, że je wyprowadzę do was; postąpicie z nimi, jak się wam podoba, bylebyście tym ludziom niczego nie czynili, bo przecież są oni pod moim dachem!"
Unregistered user
# Tuesday, January 12, 2010 9:11:54 AM
Krasnov writes:
> Co do słów św. Pawła - to Słowo Boże
Tym gorzej dla Boga, chciałoby się rzecz. Bardzo stracił w moich oczach.
http://cytujemy.blox.pl/
Ateiści nawracali ogniem i mieczem? Wlewaniem w gardła myślących inaczej roztopionej smoły? Palili na stosach? Umieścili symbole swojej „niewiary” we wszystkich publicznych i państwowych instytucjach w jakimś kraju?
Zajrzyj Arturze do wspominanej już przeze mnie kilkakrotnie książki: Czerwone Karty Kościoła - przykładów tyle, że aż się przelewa.
Św. Paweł napisał w tych samych listach sporo bredni o miejscu kobiety, o tym, jak się ubierać i czesać do kościoła, o tym jakoś kościół nie pamięta i nie przykłada do tego wagi. Czyżby te fragmenty nie były Słowem Bożym? :-D
A skąd ta teza, że nie pamięta? A i owszem - pamięta doskonale. Przyznasz jednak, że czym innym jest sprawa ubioru kobiety, od sprawy zbawienia (bo o to dokładnie się tutaj rozchodzi św. Pawłowi) dwóch współżyjących ze sobą facetów.
Pismo Św. należy czytać w kontekście - o czym często zapominamy. A do kontekstu należy nie tylko kontekst w sensie literackim, ale również kontekst w sensie kulturowym i historycznym. Każde z Pism Nowego Testamentu, jest skierowane do konkretnej wspólnoty (gminy chrześcijańskiej) i powstawało nie dlatego, że św. Paweł nie miał co robić, ale dlatego, że pojawiały się w tej wspólnocie bardzo konkretne problemy społeczne i moralne. Listy te były czytane w danej gminie, a następnie zwykle przekazywane dalej, ponieważ zawierały nauczanie ogólne - przydatne dla szerszego kręgu odbiorców. Ignorowanie pewnych podstawowych zasad lektury Biblii (podobnie jak różnych innych tekstów starożytnych) prowadzi do absurdów.
Co do tekstu o córkach Lotach - proponuję lekturę z Międzynarodowego Komentarza do Pisma Świętego: (podkreślenia w tekście moje)
Rdz 19,1-38: Losy Sodomy i Lota Uderzający jest kontrast między rozdz. 18 a 19. Abraham i Lot okazują wielki szacunek swoim gościom,natomiast zachowanie mieszkańców Sodomy wyraźnie potwierdza oskarżenia, jakie dotarły do Boga przeciwko nim (18,20-21). Chociaż opis zawiera aluzję do nadużyć seksualnych, tradycja izraelska zawsze uważała, że grzechem Sodomy była absolutna niesprawiedliwość i pogwałcenie praw Boga (Iz 1,10; Jr 23,14). Niektóre elementy opowiadania wskazują, że w miarę rozwoju akcji zaczynają w niej odgrywać pewną rolę sprawy drugorzędne: troska Lota, by oszczędzono miasto Soar; żona Lota zamieniona w słup soli podobny do tych, jakie często się widzi nad brzegami Morza Martwego; brak do samego końca wzmianki o Gomorze, mimo że w innych miejscach prorocy zawsze łączą „Sodomę i Gomorę” jako paradygmaty zła (Iz 1,9-10; Jr 49,18; Ez 16,46-48; Oz 11,8 i in.). Elementy te reprezentują starsze motywy ludowe, które po przepracowaniu pełniły w Izraelu funkcję przypowieści moralnych o dużej sile oddziaływania. Wiara Lota i jego rodziny jest słaba: Lot waha się i nie może się zdecydować, czy posłuchać wezwania aniołów do opuszczenia miasta; jego żona nie usłuchała ich zakazu, by się nie oglądać za siebie; sam Lot niemal dopuszcza się przestępstwa przeciwko własnym córkom, by uratować swoich gości (chociaż musimy pamiętać, że izraelscy czytelnicy znali już zakończenie opowiadania i wiedzieli, że Bóg do tego nie dopuścił; mamy do czynienia z tą samą dynamiką narracyjną, jaka leży u podstaw zgody Abrahama na ofiarowanie Izaaka w rozdz. 22). To właśnie z powodu słabej wiary Lota jego linia nie będzie miała udziału w obietnicy, lecz w następnym epizodzie zejdzie na plan dalszy. Sąd ognia jest typowy dla opisów prorockich (Iz 30,33; Ez 38,22), ale ponure zakończenie opowiadania – Abraham spoglądający na dymiącą dolinę śmierci – mogło także starożytnym czytelnikom wyjaśniać, dlaczego w tej dolinie znajdowało się morze martwe! Rdz 19,30-38: Lot i jego córki I w tym przypadku mamy do czynienia z bardzo starą legendą plemienną, która mogła zostać zapożyczona nawet z tradycji Moabitów lub Ammonitów, gloryfikujących ich pochodzenie jako ludów dzikich i czystych rasowo. Inni uczeni sądzą, że początek tym opowiadaniom, które ośmieszały obcokrajowców i ich pochodzenie, dały wcześniejsze konflikty plemienne między dawnymi Izraelitami a Moabitami i Ammonitami. W opowiadaniu zaś o Abrahamie to szokujące wydarzenie odgrywa w tym miejscu rolę decydującą, gdyż przesądza o tym, że linia Lota nie będzie miała udziału w obietnicy i swojego przeznaczenia ma szukać gdzie indziej. Jest to ostatni akt w szeregu zapoczątkowanych w rozdz. 13 epizodów związanych z Lotem, które ukazywały, że wiara Lota nie była tak silna jak Abrahama.
Zajrzyj Arturze do wspominanej już przeze mnie kilkakrotnie książki: Czerwone Karty Kościoła - przykładów tyle, że aż się przelewa.
Robisz unik. Książki nie mam i kupować nie zamierzam. Zaś twoje „odbicie argumentu” uważam, wybacz, za żenujące. Albo potrafisz udokumentować, że ateiści w zorganizowany i instytucjonalny sposób „odnawracali” wierzących przemocą i mordowaniem, albo nie potrafisz.
Marcinie, czytałeś "Boga urojonego" Dawkinsa? Bo myślę, że jeśli prześlesz Arturowi książkę, o której piszesz, będzie wypadało Ci się odwdzięczyć.
"Każda kobieta, modląc się lub prorokując z odkrytą głową, hańbi swoją głowę; wygląda bowiem tak, jakby była ogolona. Jeżeli więc jakaś kobieta nie nakrywa głowy, niechże ostrzyże swoje włosy!"
"Mężczyzna ... jest obrazem i chwałą Boga... To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny. Oto dlaczego kobieta winna mieć na głowie znak poddania..."
"Osądźcie zresztą sami! Czy wypada, aby kobieta z odkrytą głową modliła się do Boga? Czyż sama natura nie poucza nas, że hańbą jest dla mężczyzny nosić długie włosy, podczas gdy dla kobiety jest to właśnie chwałą? Włosy bowiem zostały jej dane za okrycie".
To parę cytatów z rozdz. 11 Pierwszego Listu do Koryntian. Św. Pawłu i tym, którzy uważają powyższe za Słowo Boże, gratuluję. Zrzeszające homoseksualistów organizacje chrześcijańskie twierdzą - podobnie jak Marcin - że Pismo Święte należy odczytywać w odpowiednim kontekście. I w całym Piśmie Świętym nie znajdują śladu dla potępienia dla miłości dwojga osób tej samej płci, podobnie jak Marcin nie przejmuje się tym, że niektórzy księża noszą długie włosy, a niektóre kobiety nie zakrywają głowy w kościele. :-D
Przyznasz jednak, że czym innym jest sprawa ubioru kobiety, od sprawy zbawienia (bo o to dokładnie się tutaj rozchodzi św. Pawłowi) dwóch współżyjących ze sobą facetów.
No sorry, ale nie przyznam. To, z kim kto sypia albo jak się czesze to dla mnie rzeczy mniej więcej w równym stopniu poza zakresem moich kompetencji i zainteresowań. Natomiast prawo do wyboru stylu życia w jednym (seks) i drugim (fryzura) przypadku wydaje mi się święte i nie do zakwestionowania. Mam nadzieję, że głoszenie poglądu, że tak nie jest, będzie za kilkadziesiąt lat karalne, podobnie jak otwarte głoszenie rasizmu obecnie.
Proszę o wybaczenie: ale ciągłe argumentowanie przeciw Kościołowi jasno opisanej Inkwizycji, do której błędów KK się przyznał jest retoryka niczym więcej. Równie dobrze można napisać, że nada pasalibyśmy świnie po lasach gdyby nie KK i jego wkład w rozwój nauk wszelakich. Dość marne to argumenty za i przecie, będące li tylko retoryką i przerzucaniem się.
nie tędy droga
Równie dobrze można napisać pean przeciw prawnikom, bo przecież Lenin czy Castro to prawnicy z wykształcenia
p.s a Stalin w seminarium był
p.s 2 kolega (agnostyk) napisał mi kiedyś taki komentarz, odnośnie Bruna i Galileusza. Zaznaczam- przyłóżmy ówczesną miarę do tej wypowiedzi:
"Jest otóż mały problem natury prawnej, o moralnej nie wspominając. Otóż Bruno i Galileusz nie zostali skazani za swe odkrycia naukowe, ale za drastyczne pogwałcenie praw Kościoła Katolickiego. Obaj byli już nie tyle wiernymi, ale funkcjonariuszami tego Kościoła i jako tacy złamali jego prawa. Jak by Pan potraktował, jako prezes rady nadzorczej dyrektora, ktory w drastyczny sposób łamie regulaminy firmy Pana nadzorowi podlegającej?"
Ano dyskusja chyba kapkę zeszła z meritum, też zauważyłem. Co do mnie, chętnie zrezygnuję z wytykania historii (dalszej niż XX wiek, powiedzmy), jeśli w zamian nie będę musiał słuchać dyrdymałów o chrześcijańskich korzeniach Europy i kraju. ;-P
Do której błędów się przyznał, ale dalej robi, a przynajmniej próbuje robić to samo (in vitro, komórki macierzyste itd.)? W każdym razie faktycznie szkoda czasu i nerwów na tę dyskusję. Gospodarz chyba zrezygnował, bo zaczął na komentarze reagować na priva. Spuśćmy więc wszyscy zasłonę milczenia na ten ewidentny brak możliwości dogadania się i szanujmy się, omijając się z daleka :-)
To sorry, gdzieś indziej widzimy meritum w ogóle. Ale powstrzymam się od dalszej dyskusji. Chociaż cieszę się, że żyję w czasach, w których nie trzeba się kłaniać wszystkim urojeniom i dyrdymałom (typu "ziemia jest płaska") głoszonym przez kościół katolicki.
Marcin, daj spokój. Mówił przez setki lat, tak samo jak teraz twierdzi, że in vitro jest złe, chociaż niepokalane poczęcie uważa za coś cudownego. Zagryzam zęby i nie będę komentował dalej, bo szanuję, że to Twój blog i chcesz tu szerzyć swoje poglądy i szkoda Ci tu pluć i zamęt wprowadzać.
Marcin, daj spokój. Mówił przez setki lat, tak samo jak teraz twierdzi, że in vitro jest złe, chociaż niepokalane poczęcie uważa za coś cudownego.
Może dla Ciebie nie jest to zbyt wielki problem, ale próbujesz ogarnąć racjonalnie coś co ma się nijak do racjonalności i jest kwestią wiary. Skoro nie wierzysz, to po co się z tym chcesz mierzyć?
Mam mocne przekonanie (a wielu moich znajomych to ateiści i wątpiący) że ciągłe szukanie w historii haków, bez spoglądania na ewolucję jaka zaszła przez 2000 lat w KK, jest mało przekonujące.
Tak samo, rozumiem rozliczasz każdy kraj,organizację - z tym że prowadzi to do negacji wszystkiego- bo każdy- przykładając nasze dzisiejsze miary ma coś na sumieniu.
Ja na przykład nie kupuję nic niemieckiego. Zasadniczo. Bez względu na to czy dziadek właściciela robił w Wermachcie czy tam innym SS. Z gór każdy Niemiec jest współodpowiedzialny. Rosjanin też. A no i ob. USA za bombę na Japonię I Angole za pomoc w Jałcie
Nawet jak KK się myli to przecież nie Twój problem tylko KK.
Niestety, od momentu w którym KK usiłuje narzucić swoje poglądy innym (słowem i czynem) to JEST PROBLEM. To właśnie niestety KK odmawia innym posiadania odmiennych poglądów i życia według nich. Robi to i słowem i czynem, nawet lekceważąc obowiązujące prawo i wzywając do jego łamania. Dopóki to nie ustanie, takie dyskusje będą się toczyć w nieskończoność, a fanatyczni członkowie KK będą krzyczeć, że to oni są dyskryminowani, kiedy nie uda im się narzucić innym swoich wartości.
Niestety, od momentu w którym KK usiłuje narzucić swoje poglądy innym (słowem i czynem) to JEST PROBLEM
to jest kwestia spojrzenia- mnie bardziej ogranicza PAŃSTWO, Ciebie zapewne KK I ok.
Z tym, że zauważę że walka z biurokratycznym państwem, narzucającym sporo więcej mogłaby przynieść efektów niż walka z KK. Toż to mały żuczek w narzucaniu ograniczeń )
Mały żuczek? Tylko dlatego (i wcale nie tak bardzo mały), że dzięki ideom oświecenia udało się oddzielić te dwie instytucje. Kościoły usiłują zaś na nowo przejąć udział w rządzeniu i biurokracji, więc nie jest to żaden pikuś. Nic nie jest dane na zawsze, chyba nie chciałbyś powrotu takiej integracji państwa z Kościołem, gdzie jak dawniej za niechodzenie na msze karano by więzieniem?* __________ * W naszym kraju tego nie było, szczęściem.
Komentarz # 15. January 2010, 10:18 nijak się ma do komentarza, na który rzekomo odpowiada.
W komentarzu # 14. January 2010, 23:28 napisałem przecież, że doktryna katolicka przez wiele lat wspierała teorię geocentryczną i zwalczała inne i jest to fakt historyczny świadczący o tym, że ta doktryna nie jest stała. I tyle. Zacząłem ten komentarz od słów "daj spokój", by uciąć bezsensowną dyskusję, a nie by dyskutować dla odmiany o in vitro czy o innych troskach współczesnego kościoła.
Z kolei stwierdzenie przedmówcy, który nie precyzuje o jaką religię mu chodzi, jest zapewne adresowane do muzułmanów i jako takie jest fałszywe. W wielu krajach muzułmańskich, także w Azji, spora część społeczeństwa jest wyznawcami religii innych niż islam, a skromność i pokora wielu muzułmanów mogłaby być stawiana za wzór co najmniej tak dobry, jak skromność św. Pawła, o której Marcin wspomniał do mnie w jednym z komentarzy na priva. W ogóle przydałoby się zlikwidować katechezę w szkołach publicznych i przywrócić religioznawstwo, bo to był bardzo ciekawy przedmiot i można było z niego wiele wynieść, podobnie jak z katechezy w salce. Jedno i drugie bardzo mile wspominam. Ale to taka dygresja.
Cholera, pogubiłem się już w tych kilku dyskusjach i niechcący znowu zabrałem głos tu, gdzie miałem się już nie odzywać. Zagryzam zęby i wstrzymuję się z dalszymi komentarzami.
Porównujesz świat chrześcijański z muzułmańskim opisując go słowami, które pasują jak ulał do większości członków KK. Z jedną różnicą - np. Polska nie stawia religii i jej zasad wyżej niż konstytucja lub inne akty prawne. W islamie niestety szariat w wielu krajach stawiany jest ponad prawo cywilne, co oczywiście nie przeczy twojemu twierdzeniu o skromności i pokorze.
Kłopot w takich dyskusjach polega na generalizowaniu i błędnym założeniu, że większość członków KK identyfikuje się z hierarchią. To, że jest inaczej muszę udowadniać?
To zaś, że się nie zgadzam z moim proboszczem- dajmy na to, nie sprawia, że jestem gorszym członkiem KK.
A ja właśnie skończyłem tegoroczną kolędę - czas odpocząć
Unregistered user
# Saturday, January 16, 2010 5:56:31 PM
Tomasz writes:
Przeczytałem wszystkie posty, które pojawiły się w dyskusji i zauważyłem z jednej strony dziwną, ale bardzo popularną lekkość w atakowaniu Kościoła Chrystusowego, z drugiej zaś słabość jego obrony. Wszystkie ataki na historyczne chrześcijaństwo popełniają jeden fatalny błąd, który na potrzeby tego rozważania można nazwać "ahistoryzmem". Błąd ten polega na ocenie faktów i zdarzeń w oderwaniu od kontekstu. Prawdą jest, że w historii Kościołowi zdarzało się torturować ludzi. Prawdą jest także, że niektórych z nich spalił na stosie. Nikt nie zapytał jednak, dlaczego Kościół tak robił: ano robił tak dlatego, że wszyscy tak robili. Tortury bowiem były zwykłym narzędziem przesłuchania, jak dzisiaj pozostaje nim zamknięte pomieszczenie z weneckim lustrem, a kara śmierci (dodajmy: wymierzana, co jest do sprawdzenia, niezwykle powściągliwie) była czymś normalnym wobec łamiących porządek społeczny. Herezja bowiem była poważnym naruszeniem porządku społecznego, do interesu więc państwa (a czyniło to ono, w przeciwieństwie do Kościoła, bardzo gorliwie) należała eliminacja heretyków. W tym wszystkim zadziwiać może tylko jedno: jak dzięki łasce Boga Kościołowi udawało się uciekać spod wpływów świata i przekształcać rzeczywistość ziemską zgodnie z Bożym planem. Oskarżanie Kościoła o blokowanie rozwoju nauki - przykładów na wkład kościelnej instytucji i duchownych w rozwój wiedzy jest tak wiele, że negowanie przemożnego wpływu Kościoła na rozwój zachodniej cywilizacji zakrawa bądź na totalną ignorancję, bądź złośliwą i sprzeczną z rozumem arogancję.
Wielokrotnie podejmowano próby pojednania Kościoła ze światem - od arianizmu przez protestantyzm aż do New Age próbuje się "ustawić Kościół w szeregu", by paplał, jak wszyscy inni. Sprzeciw Kościoła wobec niebezpiecznych eksperymentów na duszy człowieka nie przestaje jednak drażnić wielu piewców współczesnych antyhumanistycznych zachowań i ideologii (od ateizmu przez agnostycyzm do panteizmu "Avatora", od zapłodnienia in-vitro przez eksperymenty na komórkach macierzystych do tworzenia nowych wzorców "rodziny" opartej na homoideologii). Pełen agresji sprzeciw wobec Kościoła, bluźnierstwa wobec jego świętej wiary, obrażanie duchownych i pobłażliwe głaskanie po głowie tych, którzy rzekomo dojrzeli i zaczynają traktować Kościół z pogardą i wyższością, krytykując jego zdrową naukę i przejrzyste zasady to dowód na nieustanne wypełnianie się słów Zbawiciela: "Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu Mego imienia, lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony".
Kościół obroni się siłą prawdy i można być pewnym, że nie zwycięży go żadne kłamstwo czy fałszywa nauka. Potężna apostazja, którą obserwujemy dziś w Kościele w naszym kręgu kulturowym jasno wskazuje, że tam, gdzie odchodzi się od zdrowej nauki i zniekształca eucharystyczną ofiarę Chrystusa kościoły są puste a słowa pseudoproroków, którzy pojednali się ze światem nie są już słuchane. Nie da się kochać Kościoła i oblewać go pomyjami, podobnie jak nie da się kochać drugiego człowieka i wbijać mu nóż w plecy... Ci, którzy z dystansu obserwują Kościół, nazywając się katolikami są najgorszym rodzajem odstępców, których można nazwać "niewierzącymi-praktykującymi". Niszczą oni Kościół od środka swoją niewiarą i niszczą Dobrą Nowinę, która będzie stale krytykowana także bez ich udziału.
Można być pewnym, że Kościół przetrwa, bo Chrystus Pan nie wybudował go na tym, co mocne, lecz na tym, co bardzo słabe, a każdy łańcuch jest tak mocny, jak jego najsłabsze ogniwo...
Polecam wszystkim lekturę Chestertona - zwłaszcza "Wiekustego Człowieka".
Chrystus Pan nie wybudował go na tym, co mocne, lecz na tym, co bardzo słabe
Przypomina mi się życiowe motto Nicholasa Hunta (wolna parafraza): „Nie buduj swego życia na cnocie, bo ona jest słana; buduj na swoich słabościach i swojej podłości, one cię bowiem nie zawiodą”.
Unregistered user
# Sunday, January 17, 2010 11:39:16 AM
Tomasz writes:
Do Marcina Małego: Nie istnieje w zachodnim świecie instytucja tak stara, jak Kościół Katolicki. Wszystko, co było przed nim upadło: państwa, królestwa czy inne podobne formacje administracyjne, które na swoim koncie miały liczbę przestępstw i wypaczeń o wiele większą niż Kościół. Gdybyśmy dzisiaj mieli odpowiadać za okrucieństwa pierwszych Słowian (o których de facto niewiele wiemy z czasu przed przyjęciem chrztu, co też jest bardzo wymowne dla tych, którzy choć trochę są wolni od ideologii kopania Kościoła za wszystko), byłoby nam pewnie nie do śmiechu. A Kościół trwa i ma historię, której nie musi się wstydzić. Problem leży bowiem przede wszystkim w proporcji i skali. Dziwnym trafem znajduje się niewspółmiernie wielu, którzy z jego historii wybierają tylko to, co z dzisiejszego punktu widzenia odbierane jest jako kontrowersyjne. Stwierdzenie więc, że Kościół obroni się siłą prawdy jest jak najbardziej adekwatne. Przez ponad 2000 lat udaje mu się to bowiem, jak niczemu poza nim...
Do Artura "Jurgi" Jurgawki. Aby przybliżyć ci, co miałem na myśli, pisząc, że Chrystus wybudował Kościół na tym, co słabe, posłużę się cytatem z Chestertona: "Kiedy Chrystus
w symbolicznej chwili zakładał swoje wielkie stowarzyszenie, nie wybrał na kamień węgielny ani błyskotliwego Pawła, ani mistyka Jana, ale krętacza, snoba i tchórza – słowem, człowieka. I na tej opoce zbudował swój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogły. Runęły wszystkie królestwa i imperia, bo w niezmiennej wrodzonej słabości były zakładane przez silnych i wspierane przez silnych. Kościół Chrystusowy, jako jedyny, został zbudowany na słabym człowieku, i dlatego nic go nie zniszczy. Każdy łańcuch jest bowiem tak mocny, jak jego najsłabsze ogniwo".
Ten sam autor napisał jeszcze inne ciekawe słowa: "Istnieje tylko Kościół i jego wrogowie". Coś w tym jest... Ile trzeba mieć złej woli, aby jako odpowiedź na moje rozważanie przytoczyć tak kompromitujące wynurzenia niejakiego pana Hunta...
Egipscy bogowie starożytni też byli nieśmiertelni. Do śmierci. A fakt swoją drogą jest taki, że trwało to trochę dłużej, niż kościół katolicki dotąd. Zresztą, czy kościół katolicki, który obecnie byle kogo kanonizuje co chwilka to jest ten sam kościół, który zwalczał pogańskie kulty przez pierwsze dziewięć wieków swojego istnienia? Nie sądzę. To po prostu znakomita organizacja polityczna i gospodarcza, która wykorzystując i przyswajając sobie język pewnych niezaprzeczalnych wartości próbuje pokazać, że jest ich strażnikiem, a w rzeczywistości po prostu walczy o władzę i majątek. Anonimowy Tomaszu, wstydzący się swojej tożsamości. Przyślij mi na priva nazwisko i adres, zamówię Ci tego Dawkinsa i zapłacę. W dyskusję nie zamierzam dać się ponownie wciągnąć, bo nie ma ona większego sensu. To jest jakieś bezsensowne łapanie się za słówka i odbijanie piłeczki, ciągłe zmienianie tematu. Dla mnie Marcin Luter jest autorytetem, dla Ciebie - kilkaset lat po jego śmierci - nadal nie. A ilość wynaturzeń w rzekomo chrystusowym kościele od tamtej pory tylko wzrosła.
"A Kościół trwa i ma historię, której nie musi się wstydzić" - to jest piękne zdanie. Po prostu zajebiście piękne. Proponuję jechać do Irlandii, stanąć w centrum miasta na jakimś placu i zacząć to głośno powtarzać. Pięknie będzie zostać męczennikiem zapewne.
Urodziłem się i wychowałem w rodzinie i otoczeniu katolickim. Gdyby w końcu na czele kościoła stanął ktoś, kto się wstydzi za te 2000 lat, kto chce to naprawić, kto chce się tego wszystkiego zła wyrzec, kto umie być jak ewangeliczny Chrystus, pewnie byłbym nadal katolikiem. Ale wystarczy jedno kazanie katolickiego księdza, który tłumaczy wiernym, by nie wrzucali na ofiarę monet, bo jest problem z wpłacaniem bilonu, albo jedna msza święta, na której handluje się telefonią komórkową, bym się opamiętał i nie miał żadnych sentymentów. I nie zwalajmy na Rydzyka czy na innych ekstremistów. Tak jest niestety w całym kościele. Bodajże wczorajsze Wiadomości poświęciły kilka minut na wybielanie Piusa XII za uratowanie iluś tam Żydów, co miało rzekomo świadczyć o tym, jaki to on był heroiczny. A że się nie zająknął w sprawie kardynałów i biskupów, którzy otaczali się faszystami i którzy swoją obecnością sankcjonowali hitlerowskie uroczystości, to nieważne. Koniunkturalizm, koniunkturalizm. Tak się tylko jest w stanie "przetrwać" te 2000 lat. Daj Boże niewiele więcej. Nie w obecnym kształcie przynajmniej. Ostatnio mam wrażenie, że Federacja Rosyjska lepiej się rozprawia ze swoją historią, niż Watykan. A ludzie teraz naprawdę nie są głupi, odcięci od źródeł informacji i ograniczeni. Trzeba do nich zacząć mówić językiem normalnym, a nie językiem, jakim partie komunistyczne próbowały narzucić społeczeństwom swoje wizje świata. Mam paru znajomych księży, fajnych gości, fajnych kumpli, którzy to rozumieją. W nich chyba jest jakaś nadzieja dla kościoła. Powodzenia.
Unregistered user
# Sunday, January 17, 2010 2:46:21 PM
Tomasz writes:
Twoja pogarda dla Kościoła, karmiona stekiem kłamstw jest doprawdy imponująca! Problem tylko w tym, co już opisałem. Ulegasz powszechnej dziś tendencji, na co wskazywał w ostatnich dniach także papież Benedykt XVI, bluzgania Kościoła na każdy temat i za wszystko. Stoimy po dwóch stronach barykady, którą sam wybudowałeś swoją niechęcią do świętego Kościoła Katolickiego. Aż trudno mi się odnieść do tego chaosu, który z siebie wydobyłeś. Ale spróbuję.
Po pierwsze, bogowie egipscy upadli, bo upadła egipska cywilizacja - podobnie ginęły inne starożytne kulty. Kościół jednak przetrwał nie tylko upadek Rzymu, lecz także zmiany, które zaszły po reformacji, przetrwał wrogie religii oświecenie, Rewolucję Francuską, bolszewizm, nazizm, materializm, upadki królestw i mocarstw, z którymi był związany. W historii Europy było już kilka "pogrzebów wiary", a Kościół nadal trwa i wbrew pozorom ma się lepiej niż dla przykłady w wieku XIX. Kościół Boży nie przeminie, a mam też nadzieję, że nie pójdzie na kompromis ze światem, którego pragną Twoi znajomi księża, "fajni goście, kumple", którzy nie są żadną nadzieją, lecz największym zagrożeniem dla tego Kościoła, próbując zmieniać go wedle aktualnie obowiązujących mód intelektualnych, popularnych dziś światopoglądów i dogmatów pochrześcijańskich ideologii. Siła Kościoła leży w wierności prawdzie, której nie sposób złamać pojedynczymi przypadkami niewierności - nawet jeśli będzie ich wiele (choć jest ich zwykle mniej niż przekazuje się przez najbardziej wpływowe media - patrz choćby casus Irlandii).
Kościół posiadał zawsze cechę, którą można by nazwać "romantyzmem". Kościół był romantyczny w tym sensie, że starał się z tego, na co natrafiał, zachować to, co cenne, niszczył zaś zwykle tylko to, czego ocalenie byłoby dla człowieka szkodliwe. Kościół przez wieki odnosił się z pobłażliwością dla zdrowego pogaństwa (najzdrowsza jego wersja panowała w starożytnym Rzymie), lecz zajadle zwalczał wszelkie nadużycia (czarną magię, ofiary z ludzi, inne krwawe kulty etc.). Z czego dziś neopogańswo bierze swoje wzorce - ano z tego, co przechowało się w Kościele.
Jeśli chodzi o zamówienie dla mnie Dawkinsa, to traktuję to jako obrazę. Sugerujesz, że mogę nie znać głównych myśli tego oddanego bez reszty ateizmowi skrajnego racjonalisty. Nie wniósł od do ateistycznego dyskursu nic nowego, bo nie mógł nic ciekawego dodać z tej prostej przyczyny, że ateizm jest ideologią negatywną, tzn. stoi w opozycji do prawdziwej wiary. Nie ma więc do powiedzenia nic pozytywnego - podejmuje jedynie nieudolne próby zaprzeczania. Książka Dawkinsa to "wyłamywanie otwartych drzwi" - jedyna ciekawostka to wyrafinowana finezja i subtelna acz wszechobecna agresja, która czyni z jego książki rozprawę religijną, próbując przekonać czytelników do prawdziwości tezy, że wiara w nieistnienie Boga jest racjonalna. Tymczasem ateizm to ideologia ograniczająca rozum, konsekwentnie przyjmowana prowadzi zawsze do nihilizmu i frustracji.
Jeśli zaś chodzi o moja anonimowość. No cóż, nie wypowiadałem się do tej pory na tym blogu - zabrałem głos przypadkowo, więc nie mogę być inaczej opisany. Z drugiej zaś strony, nie odnoszę wrażenia, aby znajomość Twoich personaliów i wyglądu cokolwiek wnosiła do dyskusji.
Pamiętaj, że przyczyną wszelkiego zła, także w Kościele, jest pycha. Dlaczego Kościół miałby dziś inaczej patrzeć na tego zarozumiałego i zbuntowanego zakonnika jakim był Luter. W jego osądzie nic nie mogło się zmienić, bo przecież nie zmieniły się fakty dotyczące jego życia (zabójstwa, których dokonał; przewrót, do którego doprowadził swoimi ambicjami i pychą; pogarda wobec Kościoła i papieża etc.). Protestantyzm, poza etyką pracy, nie dał światu nic dobrego, a ponieważ całkowicie się z nim pojednał, musi zaniknąć. Sól, która utraci smak po prostu się wyrzuca. W opozycji do Lutra stoją zastępy świętych, do których odnosisz się z zaskakującą nonszalancją. Oni także w świętym Kościele Bożym borykali się z podobnymi (a może i dotkliwszymi) problemami, co Luter. Lecz ich odpowiedzią na ludzką podłość i słabość była pokora i zawierzenie Bogu. Dzięki Jego łasce dokonywali rzeczy wielkich, które budowały innych i dlatego dziś Kościół stawia ich jako wzór do naśladowania. Nie inaczej jest ze Sługą Bożym papieżem Piusem XII, który zaraz po wojnie (na co są dostępne świadectwa) otrzymywał od Żydów podziękowania za pomoc. Dzięki jego postawie naczelny rabin Rzymu przeszedł na katolicyzm. Czas upływa, łatwiej więc zamazać prawdę. To co się dzieje w związku z tym papieżem przypomina jako żywo pojawienie się pojęcia "polskich obozów koncentracyjnych". Urzeczywistnia się słynne powiedzenie Stalina, w którym zachęcał on do wytrwałego kłamania aż ludzie uwierzą, że to kłamstwo jest prawdą.
Stawiasz siebie w wygodnej sytuacji - ustawiasz się z boku i czynisz siebie w swoim mniemaniu niezwykle przenikliwym i subtelnym krytykiem Kościoła. Problem w tym, że w rzeczywistości nigdy go nie poznałeś, a przez to nie pokochałeś. To także pycha. Wkomponowałeś się w coraz większy szereg tych, którym wydaje się, że mają monopol na prawdę, którzy wbrew faktom, oczywistościom i zdrowemu rozsądkowi powtarzają zasłyszane kłamstwa, przekonani o ich prawdziwości. Otwierasz usta i Internet tylko po to, by przez każdy swój gest obrazić święty Kościół Boży. Gdybyś miał trochę pokory i intelektualnej uczciwości, spróbowałbyś chociaż spojrzeć na Kościół bez założonej nienawiści i próbować zrozumieć, dlaczego tak postępował na przestrzeni wieków, jakie przekonania, namiętności i poglądy nim kierowały. Próbowałbyś zachwycić się i być wdzięcznym Bogu za dar świętego Kościoła, który pozwala nam właściwie wierzyć i dobrze żyć.
Wiara, która chwieje się pod jednym nieudanym kazaniem, która rozsypuje się po jednej audycji czy artykule w gazecie nie jest warta wysiłku jej ocalania. Trzeba pozwolić jej polec, by rozpocząć uczciwe poszukiwanie. Kościół Katolicki jest Kościołem Chrystusowym. To Kościołowi zawdzięczamy Ewangelię i przekaz tej pięknej historii o Jezusie. To Kościół ocalił wiarę, która jest prawdziwa, potwierdzona nie tylko cudami i znakami, ale także historią, która pozwoliła przetrwać jego instytucji. Gdyby Kościół był tak zły, jak Ty o nim myślisz, już dawno przestałby istnieć.
Na koniec zacytuję raz jeszcze Chestertona: "To prawda, chrześcijaństwo jest jedną z wielu opowieści. Tylko przypadkiem jest to opowieść prawdziwa..." Wydaje mi się, że możliwość prawdziwości tej tezy poważnie niepokoi Dawkinsa... i Ciebie...
Główną myślą "Boga urojonego" jest to, że ateizm nie jest negatywny. Główną myślą tego dzieła jest to, że ateizm jest pełną miłości i miłosierdzia alternatywą dla destruktywnych filozofii i ideologii wywodzących się z religii, zwłaszcza monoteistycznych. Szkoda więc, że sam pokazujesz, że nie czytałeś, nie wiesz o co chodzi, a próbujesz pokazać siebie jako specjalistę i udajesz obrażonego. "ateizm to ideologia ograniczająca rozum, konsekwentnie przyjmowana prowadzi zawsze do nihilizmu i frustracji." - taaaa. Na szczęście katolicyzm prowadzi do czegokolwiek pozytywnego i konstruktywnego. "Problem w tym, że w rzeczywistości nigdy go nie poznałeś, a przez to nie pokochałeś. " - dziękuję za diagnozę! Brawo! Jakieś terapie mi może też przepiszesz? Mylisz się naprawdę bardzo głęboko, ale widocznie pycha jest nie tylko moim grzechem, skoro tego nie zauważasz. "Wiara, która chwieje się pod jednym nieudanym kazaniem" - dość łatwo oceniać Ci moją wiarę, o której nic nie wiesz... A tymczasem ksiądz Rydzyk handluje swoimi komórkami na kolejnych mszach świętych, sieje nienawiść ze swojego radia do woli i bezkarnie, a kościół przymyka na to oko. "Wydaje mi się, że możliwość prawdziwości tej tezy poważnie niepokoi Dawkinsa... i Ciebie..." - nie jestem pewien co do Dawkinsa. Jeśli chodzi o mnie, przemoc intelektualna, jakiej ja i moi uczniowie doświadczamy od lat w miejscu pracy wystarcza mi całkowicie do porównania prawdziwości tez, o których piszesz, z tezami szerzonymi kiedyś przez członków PZPR. Przy użyciu podobnych metod zresztą, tego samego języka. W całym Twoim komentarzu nie widać ani odrobiny szacunku dla chrześcijaństwa (czytając go, można odnieść wrażenie, że katolicyzm to wszystko, co w chrześcijaństwie istnieje), ale to widocznie oznaka skromności, bo przecież na pewno nie jesteś człowiekiem przepełnionym pychą. "Próbowałbyś zachwycić się i być wdzięcznym Bogu za dar świętego Kościoła, który pozwala nam właściwie wierzyć i dobrze żyć." - wydaje mi się, że jednak nie zwróciłeś uwagi na to, co napisałem o Irlandii. To właściwe życie to np. nadużycia seksualne wobec niewinnych sierot, a potem ukrywanie sprawców tych nadużyć? Jeszcze parę lat temu Irlandia i Polska to były filary katolicyzmu w Europie. Czyżbyś nie wiedział, czemu katolicyzm w Irlandii upadł doszczętnie? Czyżbyś nie wiedział, że Benedykt XVI jest osobą powszechnie obwinianą za krycie procederów, które tam czy też w Stanach miały miejsce? Nie mówię, czy słusznie czy nie. Mówię, że poza kościołem papieże katoliccy dawno stracili już ten autorytet, na który tak łatwo się powoływać w dyskusji zakładającej fakt, że stoją oni na straży moralności. Jakiej moralności? I uwierz mi - ja naprawdę nie czuję nienawiści do chrześcijaństwa. Ja po prostu nie rozumiem, jak można tak uparcie dążyć do jego pogrążania w imię walki o niechrześcijańskie wartości jak nieruchomości, władza, przywileje legislacyjne. A tego jestem świadkiem, odkąd świadomie obserwuję, co się wokół mnie dzieje, i dlatego właśnie odszedłem od kościoła. Jak można handlować telefonami komórkowymi na mszach, siać nacjonalizm, nienawiść rasową i inną, a wszystko to ubierać w piękne słowa, które się sobie przywłaszcza? Co z tego, że Pius XII uratował iluś tam Żydów, jeśli przyzwalał na spółkowanie kardynałów austriackich i niemieckich z hitlerowcami, a dzisiaj kościół przyzwala na rasistowskie wybryki i nie wyciąga konsekwencji w stosunku do prałata Jankowskiego czy ojca Rydzyka? Mam głęboki szacunek do nauki Chrystusa, mam głęboki szacunek do chrześcijaństwa i jego wkładu w historię naszej cywilizacji. Myślę, że mój stosunek do chrześcijaństwa jest porównywalny z szacunkiem, jaki wprost ze słów Koranu wywodzi każdy muzułmanin, dla którego chrześcijanie to bracia starsi w wierze. Daj Boże wszystkim nam tyle szacunku do braci muzułmanów, luteran, agnostyków i ateistów, ile bracia muzułmanie mają do chrześcijan, także katolików. "Kościół Katolicki jest Kościołem Chrystusowym" - no comment. To jest stwierdzenie, w którym trudno doszukać się braku do innych wyznań chrześcijańskich, pychy i zadufania, prawda? Co roku przed świętami ubieramy w szkole choinkę, śpiewamy pieśni bożonarodzeniowe po angielsku i analizujemy ich teksty. To jest dobra okazja do pokazania pewnych archaizmów, wytłumaczenia paru rzeczy okołojęzykowych, kulturalnych. Po raz pierwszy w tym roku w jednej z klas musiałem z tego w tym roku zrezygnować. Nienawiść, jaką pałają chłopcy z jednej z klas, nienawiść do Chrystusa, do wiary, do kościoła, nie pozwoliła mi tego robić. Mnie samego przeraziło, co oni wygadują, jak przeklinają Chrystusa, Maryję, Boże Narodzenie. Wycofałem się ze śpiewania kolęd w tej klasie, bo to się mijało z celem i byłoby prowokowaniem zachowań obrazoburczych. Uwierz mi, że to nie ja byłem tam pełen nienawiści do Chrystusa. Gdy opowiedziałem o tym zajściu potem w jednej z klas maturalnych i powiedziałem, że w tej sytuacji rezygnuję z ubierania choinki następnego dnia i że przyniosę gołą choinkę, a jeśli ktoś z nich chce ją ubierać, niech coś przyniesie, tymi maturzystami to wstrząsnęło. I oni na drugi dzień przynieśli lampki, bombki i ubrali tę choinkę bez mojego udziału. Ale ci młodsi chłopcy są, będą i zastąpią kiedyś tych starszych. Nie ja zasiałem w nich tę nienawiść. Kto to zrobił to pytanie, które może warto sobie postawić. Teraz elegancko odznaczę się z powiadamiania o nowych komentarzach w tej dyskusji, by nie dać się już sprowokować. Życzę uczestnikom dalszej debaty wielu konstruktywnych wniosków.
BTW, parę razy zdarzyło mi się już, że ktoś kilka, kilkanaście lat młodszy ode mnie, przeczytał jedną z takich dyskusji pod jakimś wpisem w blogu, w której brałem udział, dyskusji takiej, jak ta, po czym mi powiedział, że co ja się tak gorączkuję i biorę udział w takich dyskusjach. I żeby to olać, bo ludzie, których takie problemy cokolwiek obchodzą, powoli wymierają. Widzisz, mnie obchodzą i to mnie z Tobą łączy. Ale nasza dyskusja nudzi tych, którzy po nas przyjdą i straci dla nich sens. A - szczerze mówiąc - szkoda.
Unregistered user
# Sunday, January 17, 2010 6:46:34 PM
Tomasz writes:
Podwyższony poziom emocji świadczy o Twoim zaangażowaniu. Wynika on, jak zwykle w ludzkich historiach, z jakiegoś osobistego urazu, którego doznałeś w kontakcie z kościelną instytucją. Reszta to stare kłamstwa i powielane frazesy. Paplaniny o tym, jak to niewierzący źle mają się w szkołach nie mogę słuchać. Generalnie, szkoły w Polsce to raczej świetna arena dystrybucji antykościelnych i antykatolickich poglądów.
Zdarza mi się dość często (właściwie codziennie) uczestniczyć w Eucharystii. Jakoś na żadnej z nich nie słyszałem reklamy telefonów komórkowych, na co tak namiętnie powołujesz się w swoich komentarzach. Trudno mi pojąć, skąd Ty możesz o tym wiedzieć, skoro jesteś niepraktykujący. Wiesz o tym z drugiej ręki, z mediów, które łapczywie wykwitują wszelkie przejawy a nawet tylko pozory zła w Kościele, przekraczając w tym granice rozsądku i skazując się na śmieszność.
Nie pisałem, że przeczytałem wynurzenia Dawkinsa. Dotarłem jednak do szeregu recenzji i omówień, których zestawienie sprawiło, że nie uznałem za stosowne sięgać po dzieło, które obraża to, co dla mnie najcenniejsze. Naprawdę zabawnie jest czytać, że "ateizm jest pełną miłości i miłosierdzia alternatywą dla destruktywnych filozofii i ideologii wywodzących się z religii, zwłaszcza monoteistycznych". Co może ateizm powiedzieć o miłości, poza tym, co wcześniej powiedziało chrześcijaństwo. Ateizm może prowadzić do różnych wniosków (na ogół sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem i niezideologizowanym rozumem), na pewno jednak nie jest nikogo w stanie doprowadzić do miłości a tym bardziej do miłosierdzia. Do czego ateizm doprowadził w praktyce można było przekonać się w nazistowskich Niemczech a zwłaszcza w sowieckiej Rosji. Wobec przekleństwa tych dwóch totalitaryzmów wszelkie wykroczenia Kościoła w ciągu dwudziestu wieków zdają się być niewinną zabawą... Na gruncie filozofii ateizm konsekwentnie prowadzi do nihilizmu, chyba, że zawłaszczy chrześcijańskie idee, które pozwolą mu chociaż zachować jakieś z pozoru ludzkie oblicze. Usunięcie Boga prowadzi bowiem logicznie do pomniejszenia człowieka. Aż nie chce mi się już pisać, że ateizm jest po prostu ideologią irracjonalną i zestawiać go z prawdziwą wiarą to jak ustawiać na jednej linii Stalina ze świętym Franciszkiem.
Twoja drwina z mojego braku szacunku dla innych chrześcijańskich odłamów nie jest pozbawiona słuszności. Trudno mi bowiem z entuzjazmem przyjmować pomyłki i błędy, jakimi są wszelkie chrześcijańskie denominacje, poza Kościołem Katolickim. Nie oznacza to jednak braku szacunku wobec ludzi, którzy trwając w tych błędach, próbują uczciwie żyć i wierzyć. Zachowuję zawsze szacunek wobec prawych ludzi, niezależnie od ich wiary i światopoglądu. nie oznacza to jednak akceptacji dla herezji czy innego fałszu. Problem w tym, że ideologia wszechogarniającej tolerancji każe nam przyjmować każdy pogląd jako prawdziwy a nawet posuwa się do stwierdzenia, że nie istnieje prawda, są zaś tylko poglądy. Nie zgadzam się na takie potraktowanie prawdy. W myśleniu jestem bowiem konsekwentnym konserwatystą, przyjmującym zaniedbane dziś podstawowe zasady logiki i prawdziwości. Przy dwóch sprzecznych poglądach oba nie mogą być prawdziwe.
W Twoim rozumowaniu obecna jest jeszcze inna współczesna maniera. Oskarżasz mnie, że odrzucam wszystko poza katolicyzmem, podczas, gdy sam odrzucasz katolicyzm, przyjmując wszystko poza nim - "Daj Boże wszystkim nam tyle szacunku do braci muzułmanów, luteran, agnostyków i ateistów, ile bracia muzułmanie mają do chrześcijan, także katolików". samo powoływanie się przez Ciebie na Boga jest też nieco kuriozalne.
Kwestia Irlandii to po prostu sprawa AKTUALNEGO ataku na Kościół. Gdy ten się skończy, niestrudzeni przeciwnicy Kościoła wymyślą coś nowego - tego akurat możemy być pewni. Ataki na święty Kościół Boży nigdy się nie skończą. Rozpoczęły się bowiem wraz z jego istnieniem. Wbrew bowiem wielu krytykom Kościoła iluzją są jakieś czasy "złotego wieku", gdy Kościół bezpiecznie się rozwijał, wspaniale wypełniał swoją misję aż nagle niespodzianie zaczął być atakowany, zaczął psuć się od środka, przestał być tym Kościołem, jakim go założył Chrystus. Jakie to naiwne! Kościół od początku był ograniczony i słaby. Od zawsze jednak cieszył się asystencją Ducha Świętego i ufał obietnicy Pana: "A bramy piekielne go nie przemogą".
To, że Kościół Katolicki jest Kościołem Chrystusowym to po prostu prawda. W pewien sposób, na nowoczesną ultratolerancyjną modłę obraża to inne wspólnoty chrześcijańskie. Ale co można poradzić na to, że odcięły się one od źródła prawdy i więdną wśród smrodu i gnilnych oparów w kącie światowej szklarni? Czy nie postawiłeś samemu sobie pytania, dlaczego tak bardzo drażni Cię Kościół Katolicki? W podobny sposób drażni on ludzie także poza Polską, nawet w krajach gdzie katolicyzm wydaje się być ledwo słyszalny. Dzieje się tak dlatego, że Kościół Katolicki jako jedyny mówi jeszcze coś innego od wszystkich innych. Kościół uczy ludzi (z tego potrafisz się tylko śmiać, przyjmując jako dogmat tezę odwrotną) myśleć i kochać. Zachęca swoich wierzących i nie tylko do konfrontacji z rzeczywistością, zachęca do poszukiwań a nawet zezwala na znajdowanie argumentów na zaprzeczenie jego nauce. Problem tylko w tym, że takich argumentów nie ma.
Kościół bardzo poważnie traktuje swego Wroga, który uwodzi coraz szersze rzesze ludzi. W dzisiejszych czasach to nie rzeczowe argumenty decydują o sile głosu w dyskusji. Ludzie raczej nie dochodzą już dziś do Boga przez intelektualne rozważania, bo ich umysły za bardzo są skażone nowoczesnym "stylem myślenia". Dziś żargon zwyciężył argument. Czujesz się bezpieczny wypisując różne bzdury, bo wiesz, jak liczne są szeregi tych, którzy je poprą, że tzw. klimat intelektualny bardzo Ci sprzyja. Ale tego typu "myśleniu" nie sprzyja rozum i to oczywiście problem dla rozumu.
Proszę Boga o obronę przed pychą, że pozwolił mi w swoim miłosierdziu odnaleźć prawdę, która trwa w Jego świętym Kościele. Niczym na to nie zasłużyłem, bo nie mam niczego, czego bym wpierw nie otrzymał. Wdzięczny za miłość okazaną mi, niegodnemu, zapragnąłem, aby to, co mi przytrafiło się w spotkaniu z Bogiem i Jego świętym Kościołem, stało się udziałem innych. Dlatego zostałem kapłanem Kościoła. I dlatego na obrazku prymicyjnym wypisałem słowa: "aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa".
Nie mam do Ciebie pretensji, że próbujesz tego, czego nie da się obronić, że wcielasz w swoim życiu ideologię, która nie da Ci szczęścia. Wiele ze słów, które napisałem, mogą być odebrane jako przejaw zarozumiałości czy pychy, ale nimi nie są. Są jedynie wyrazem przekonania, które dziś traktowane jest jako fundamentalizm, przekonania, że prawda istnieje, że można do niej dotrzeć, że w "naczyniach glinianych" przechowuje ją święty Kościół Boga, Matka nasza.
Unregistered user
# Sunday, January 17, 2010 6:59:53 PM
Tomasz writes:
Bardzo mi się spodobało to, co napisałeś na końcu. Dopiero po wysłaniu posta zdołałem odczytać te słowa. Są bardzo miłe w swej wymowie. Świadczą o Twojej uczciwości i żarliwości w poszukiwaniu prawdy. Zgadzam się z tym, że dziś niewielu ludzi przejmuje się tym, o co się tu spieramy. Ale nie powinno to być dla nas problemem. Kłócimy się, wymieniając argumenty - to dopiero rzadkość! Nie trać jednak nadziei, że światu zabraknie ludzi uczciwych, szczerze walczących o to, co słuszne - w ich przekonaniu. Dopóki istnieje Kościół będą istnieć jego wrogowie, a także ci - do nich zaliczam Ciebie - którzy są nimi tylko z pozoru. Ty spierasz się o prawdę - w pełni dostrzegłem to dopiero w Twojej końcowej wypowiedzi. Kłóciliśmy się, by spostrzec, jak bohaterowie powieści Chestertona "Kula i krzyż", że więcej nas łączy niż dzieli, a tym, co łączy nas najbardziej jest miłość do prawdy.
Nie sądź, że jestem naiwny - znam Kościół od środka lepiej niż Ty i mógłbym Ci przytoczyć szereg gorszących historii. Nie czynię jednak tego, gdyż jestem przekonany, że wszelkie ludzkie słabości i podłość istniejące w "świętym Kościele grzesznych ludzi" są marnością wobec jego wspaniałości. Kościół tworzą zwykli ludzie. To prawda - wnoszą weń całą swoją słabość. Lecz Kościół został założony przez Chrystusa i pozostaje święty, przechowując prawdę, której wybuch w zesłanie Bożego Ducha na zawsze odmienił losy świata i gotów jest porwać nas w niesamowitą przygodę z Chrystusem, która całkowicie nas przerasta...
Nie istnieje w zachodnim świecie instytucja tak stara, jak Kościół Katolicki. Wszystko, co było przed nim upadło: państwa, królestwa czy inne podobne formacje administracyjne
Znaczną część zniszczył właśnie KK, zaiste, powód do chwały?
Originally posted by anonymous:
które na swoim koncie miały liczbę przestępstw i wypaczeń o wiele większą niż Kościół.
Rzecz do dyskusji. Zakładając, że tak, potępiałbym je tak samo.
Originally posted by anonymous:
Gdybyśmy dzisiaj mieli odpowiadać za okrucieństwa pierwszych Słowian (o których de facto niewiele wiemy z czasu przed przyjęciem chrztu, co też jest bardzo wymowne dla tych, którzy choć trochę są wolni od ideologii kopania Kościoła za wszystko)
To, że niewiele wiemy, jest „zasługą” KK, który doszczętnie wytępił naszą rodzimą kulturę, tradycję i religię. Co poszukiwacze wiedzy zdołali uratować odnaleźli w sąsiednich narodach, które KK dopadł później. I coś wiadomo. O żadnych szczególnych okrucieństwach nic nie wiem, jeśli masz jakieś dane, proszę, wskaż, zamiast rzucać bezpodstawne oskarżenia. Wątpię jednak, abyś znalazł równie wielkie okrucieństwa jak te, które niosąc „religię pokoju” wyrządzano żyjącym tu od wieków ludziom.
Originally posted by anonymous:
Aby przybliżyć ci, co miałem na myśli, pisząc, że Chrystus wybudował Kościół na tym, co słabe
Przybliżyłeś wystarczająco, dziękuję. Oszczędź mi takich tekstów, ja pozostanę przy budowaniu swojego życia na cnotach, że użyję tego nieco wyświechtanego określenia, oraz rozumie. Mimo wszystko wierzę, że w KK jest więcej szlachetności, niż by wynikało z twojego, wystawiającego mu bardzo złą opinię, świadectwa.
Originally posted by anonymous:
"Istnieje tylko Kościół i jego wrogowie". Coś w tym jest...
Tak, dlatego ludzie tacy jak ty wyznają filozofię „zgnoić i zapierdolić wszystkich innych”. Ponownie dajesz bardzo złe świadectwo na temat KK, wiesz, zaczynam podejrzewać, że jesteś prowokatorem, który pod pozorem obrony chce KK dodatkowo oczernić. Jeśli nie, to wiesz, nawróć się lepiej na islam, tam znajdziesz więcej podobnych sobie.
1 2 Next »
Marcin Małymmaly # Saturday, January 9, 2010 8:46:35 PM
To jest straszne. Z młodych idealistów zrobili sobie tam ludzie żarty. Zgnoili ich. Potraktowali jak dzieci jakieś i próbowali ośmieszyć. Obrzucili propagandą w języku minionej epoki.
Brawo dla zwolenników miłości, tolerancji i wolności z wrocławskiego liceum! Na pohybel kościołowi, który sprzeniewierzył się wartościom Chrystusa, swojego założyciela!
Marcin Cytryckimcytrus # Saturday, January 9, 2010 9:26:33 PM
"Propaganda z minionej epoki" - tak, właśnie ci, którzy domagają się ściągania krzyży, podnoszą dokładnie te same bzdurne frazesy, które komuchy powtarzały non stop, ale nawet oni ich nie wymyślili, lecz powtarzali tylko to co wymyślili "oświeceni wyzwoliciele ludu" z czasu rewolucji francuskiej. Diabeł jak widać nie jest zbytnio kreatywny...
Jakoś nie zauważyłem, żeby "młodych idealistów" tam gnojono, a moim zdaniem dali się zmanipulować przez środowiska wybiórczej.pl i tylko to mnie boli, bo żal mi ich po prostu.
Co to znaczy: miłość?
Co to znaczy: tolerancja?
Co to znaczy: wolność?
O jakie wartości Chrystusa Ci chodzi? Konkrety Marcinie.
Pozdrawiam
Marcin Małymmaly # Sunday, January 10, 2010 7:35:45 AM
Szkoda, że nie rozumiesz, że to właśnie dla tych samych wartości, dla których walczono z komunizmem i wieszano krzyże w latach osiemdziesiątych, trzeba prędzej czy później zdjąć te krzyże i przywrócić normalność. Krzyż nie powinien być narzędziem opresji i kłótni polityków i nie powinien służyć upupianiu, a niestety służy i to na życzenie tych, którzy nazywają się jego obrońcami.
Sorry za nadepnięcie na odcisk o wartościach Chrystusa, myślę, że nie ma sensu powtarzać dyskusji z http://my.opera.com/mmaly/blog/naiwnosc-szkodliwa
Znasz jakąś polską gazetę lepszą od Wyborczej? Nasz Dziennik? Fakt? Bardzo mnie śmieszą ludzie pogardliwie wyrażający się o Wyborczej, bo można się z nią nie zgadzać w tym czy innym felietonie, ale gdyby się ją czytywało naprawdę, wiedziałoby się, że jest to duży obiektywny dziennik o gościnnych łamach, udostępniający je naprawdę rozmaitym gościom o różnych poglądach.
Marcin Cytryckimcytrus # Sunday, January 10, 2010 6:05:26 PM
2. Jak sam napisałeś - nie ma sensu powtarzania dyskusji. I moja puenta jest dokładnie taka sama jak ta, którą tam umieściłem. Z pewnych względów nie dogadamy się - jam jest katol i ciemnogród, a do tego jeszcze klecha. Pewne sprawy są dla mnie jasne i bezdyskusyjne.
3. Zdania co do Wyborczej nie zmienię, a nikomu nie zabraniam jej czytać. Moim zdaniem jest to gazeta roszcząca sobie prawo do posiadania "prawdy absolutnej" i naginająca fakty do swojego widzimisię.
Marcin Małymmaly # Sunday, January 10, 2010 8:57:15 PM
A "prawda absolutna" i bezwstydne naginanie faktów to coś, co raczej kojarzy mi się przede wszystkim z kościołem katolickim. Nie pogardzam "klechami", mam kolegów księży, więc prosiłbym, żebyś nie przypisywał mi nienawiści i pogardy do nich (a trochę tak odebrałem drugą linijkę punktu 2, w szczególności tak odczułem patrząc na Twój dobór słownictwa). Rozumiem, że komuś może tak być wygodnie, a ktoś inny może się w tym faktycznie realizować. Każdy z nas dokonuje pewnych wyborów moralnych, także księża, którzy czynią dobro wewnątrz instytucji moralnie złej i jako takiej przez nich samych ocenianych. Tak samo jak byli dobrzy ludzie w PZPR i wiele dobrego im po dziś dzień zawdzięczamy.
Jeśli chodzi o mój ulubiony dziennik, to przede wszystkim The Guardian, chociaż nie kryję, że sympatyzuję z The Independent. Natomiast The Telegraph, chociaż rzekomo konserwatywny, też bardzo cenię i zaglądam do niego.
O rzetelności polskich gazet łatwo się przekonać sprawdzając, która z nich doniosła o małżeństwach homoseksualnych w Meksyku. Bardzo mnie interesuje, czemu umknęło to Rzeczpospolitej. Czyżby z tego samego powodu, dla którego zamieścili swój karygodny dowcip rysunkowy porównujący homoseksualizm do zoofilii? Każda z wymienionych przeze mnie powyżej gazet brytyjskich napisała o tym. Wyborcza też. Inni tak jakby próbowali zaczarować rzeczywistość i przemilczeć to kuriozalne jak na Amerykę Łacińską wydarzenie.
Mam do Ciebie głęboki szacunek i dobrze Ci życzę. Ale przede wszystkim życzę poszerzenia spojrzenia na świat poprzez czytanie różnych źródeł. Przecież jako ksiądz nie chcesz chyba żyć w zaklętym kręgu ludzi sobie życzliwych, praktykujących i głęboko osadzonych we wspólnocie parafialnej. Chrystus wysyłał swoich uczniów w świat, a nie zamykał w bezpiecznej, maleńkiej wspólnocie. Podobnie jak nie twierdził, że katolicyzm (który przecież wtedy nie istniał) ma monopol na prawdę, dobro i moralność.
Wszystkiego dobrego!
Marcin Cytryckimcytrus # Sunday, January 10, 2010 10:20:36 PM
Czym innym dla mnie jest poszerzanie horyzontów, a czym innym utrata tożsamości. Osobiście wolę być "solą w oku" niż tą wyrzuconą na drogę, nawet jeśli chwilowo ma roztopić lód. Jakoś się taka strategia "nie głaskania" i "nie uśmiechania się na prawo i lewo" sprawdza przez ostatnie kilka lat mojej pracy i przynosi owoce, tak wśród wierzących, jak i tych poszukujących.
GW nie mogę znać z Radia Maryja - bo go po prostu nie słucham.
Źródła różnorakie staram się czytać (także wyborcza.pl) - acz w formie elektronicznej (podobnie jak RP.pl) - bo na formę drukowaną po prostu nie mam ani czasu, ani pieniędzy. To, że różni księża w Wyborczej publikują - dla mnie to naprawdę żaden argument.
"Małżeństwa" osób homoseksualnych w Meksyku - św. Paweł skomentował sprawę doskonale.
Fajnie byłoby znać na tyle angielski by móc czytać w oryginale dzienniki - no cóż, na razie codzienna praca powoduje, że naprawdę nie mam czasu szlifować język.
"zaklęty krąg" w którym żyją księża to utopia, w każdym razie w moim przypadku - życie na to po prostu nie pozwala.
Co do użytych sformułowań: klecha itp. to są sformułowania, którymi zostałem obrzucony nie jeden raz, przez "oświeconych" - między innymi na różnych portalach i dlatego od ponad roku nie komentuję żadnych wpisów na popularnych portalach. Często zdarzało się tak - że moje komentarze były odrzucane przez moderatora - bo były zbyt chrześcijańskie.
Tego rodzaju nienawiści Tobie nie przypisuję, bo po prostu nie ciągnąłbym wtedy tej dyskusji.
Kończąc, piszę jeszcze raz to, co już pisałem chyba w komentarzu na twoim blogu, a także u mnie - od dobrych kilku lat mam wrażenie "deja vu" - historia zatacza koło, hasła którymi zawsze się posługiwano w walce z Kościołem wracają na nowo. I mam prawo być zaniepokojony jako chrześcijanin - bo nigdy nic dobrego z tych pozornie baaardzo wzniosłych idei się nie rodziło. jeśli chcesz przeżyć takie dejavu to polecam świetną lekturę - o tym napewno nie uczyli nas na historii -> http://www.gandalf.com.pl/b/czerwone-karty-kosciola/
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Monday, January 11, 2010 9:09:22 AM
• Historia zatacza koło, owszem często jedynie z nowymi aktorami i zmienioną scenerią (oraz symboliką).
• Takie luźne skojarzenie:
Gdyby dokładnie w tym samym filmie obcy byli wyznawcami Chrystusa, bez zmiany jednej linijki scenopisu poza tym, to – stawiam głowę – ci sami dziennikarze napisaliby o niezwykłej żarliwości i emocjonalnej głębi filmu. A że tam przebija brzydki, pogański „panteizm”, to film jest be. Podobnie jak każdy film i książka, w której twórcy nie zawarli nabożnych treści, a bohaterowie nie chodzą na msze.
Tu wydaje mi się pies pogrzebany. Typowa postawa katolicyzmu to mniej lub bardziej świadoma pogarda dla innych punktów widzenia, światopoglądów, religii. Postawa wynikająca bezpośrednio z nakazu nawracania innych (w domyśle głupszych, naiwnych, ignorantów, prymitywów, barbarzyńców). Postawa skutkująca narzucaniem „swojego” już to poprzez znaczenie terenu swoimi znakami, już to poprzez nawracanie słowem, czynem, czy wręcz ogniem i mieczem — w zależności od epoki i tego, na co można sobie w niej pozwolić.
Tak już na marginesie, to zastanawiam się, czy autorzy takich recenzji w ogóle widzieli film? Czy może skrytykowali jak kard. Dziwisz „Pottera”, nie widząc dzieła na oczy?
Marcin Małymmaly # Monday, January 11, 2010 2:16:10 PM
Śmieszy mnie zawsze argument z Pięcioksięgu o Sodomie i Gomorze, gdzie homofobi z łatwością widzą argument przeciwko homoseksualizmowi, a nie dostrzegają w ogóle tego, że ojciec proponuje tam gościom, by poużywali sobie seksualnie na jego nieletnich córkach. I to niby jest ok :-)
BTW, przed chwilą Owsiak objechał podczas konferencji po równo "Nasz Dziennik" i "Gazetę Wyborczą". Jego zdaniem tylko te dwie gazety nie doceniły WOŚP. :-)
@Artur - ta uwaga o symbolice jest jak szpila trafnie wbita. Nie na darmo jesteś tym mistrzem słowa pisanego :-D
Marcin Cytryckimcytrus # Monday, January 11, 2010 8:49:48 PM
- Co do słów św. Pawła - to Słowo Boże - nawet jeśli ktoś w to nie wierzy. Ciekawe, że część wspólnoty anglikańskiej chce powrócić do KK właśnie dlatego, że ich macierzysta wspólnota tak "postępowa i oświecona" odeszła od nauczania Biblii.
- Co do sodomy i gomory - niechby doczytali dokładnie Rdz 19.
... kurdi mol, właściwie mógłbym dokładnie to samo napisać o ateistach itp. a jednak tego nie robię...
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Tuesday, January 12, 2010 2:32:11 AM
Przykłady proszę, bo może czegoś nie doczytałem.
Marcin Małymmaly # Tuesday, January 12, 2010 8:29:01 AM
Cytat z Księgi Rodzaju, Rozdział 19, od w. 6:
"Lot, który wyszedł do nich do wejścia, zaryglowawszy za sobą drzwi, rzekł im: "Bracia moi, proszę was, nie dopuszczajcie się tego występku! Mam dwie córki, które jeszcze nie żyły z mężczyzną, pozwólcie, że je wyprowadzę do was; postąpicie z nimi, jak się wam podoba, bylebyście tym ludziom niczego nie czynili, bo przecież są oni pod moim dachem!"
Unregistered user # Tuesday, January 12, 2010 9:11:54 AM
Marcin Cytryckimcytrus # Tuesday, January 12, 2010 10:38:45 PM
Originally posted by Jurgi:
Zajrzyj Arturze do wspominanej już przeze mnie kilkakrotnie książki: Czerwone Karty Kościoła - przykładów tyle, że aż się przelewa.
Marcin Cytryckimcytrus # Tuesday, January 12, 2010 10:54:47 PM
Originally posted by mmaly:
A skąd ta teza, że nie pamięta? A i owszem - pamięta doskonale. Przyznasz jednak, że czym innym jest sprawa ubioru kobiety, od sprawy zbawienia (bo o to dokładnie się tutaj rozchodzi św. Pawłowi) dwóch współżyjących ze sobą facetów.
Pismo Św. należy czytać w kontekście - o czym często zapominamy. A do kontekstu należy nie tylko kontekst w sensie literackim, ale również kontekst w sensie kulturowym i historycznym.
Każde z Pism Nowego Testamentu, jest skierowane do konkretnej wspólnoty (gminy chrześcijańskiej) i powstawało nie dlatego, że św. Paweł nie miał co robić, ale dlatego, że pojawiały się w tej wspólnocie bardzo konkretne problemy społeczne i moralne. Listy te były czytane w danej gminie, a następnie zwykle przekazywane dalej, ponieważ zawierały nauczanie ogólne - przydatne dla szerszego kręgu odbiorców.
Ignorowanie pewnych podstawowych zasad lektury Biblii (podobnie jak różnych innych tekstów starożytnych) prowadzi do absurdów.
Co do tekstu o córkach Lotach - proponuję lekturę z Międzynarodowego Komentarza do Pisma Świętego: (podkreślenia w tekście moje)
Marcin Cytryckimcytrus # Tuesday, January 12, 2010 11:02:08 PM
Originally posted by anonymous:
Nie martw się - ty nie straciłeś w oczach Boga! Mimo wszystko Cię kocha!
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Wednesday, January 13, 2010 2:01:35 AM
Originally posted by mcytrus:
Robisz unik. Książki nie mam i kupować nie zamierzam. Zaś twoje „odbicie argumentu” uważam, wybacz, za żenujące. Albo potrafisz udokumentować, że ateiści w zorganizowany i instytucjonalny sposób „odnawracali” wierzących przemocą i mordowaniem, albo nie potrafisz.
Marcin Cytryckimcytrus # Wednesday, January 13, 2010 6:59:40 AM
Marcin Małymmaly # Wednesday, January 13, 2010 6:35:20 PM
"Każda kobieta, modląc się lub prorokując z odkrytą głową, hańbi swoją głowę; wygląda bowiem tak, jakby była ogolona. Jeżeli więc jakaś kobieta nie nakrywa głowy, niechże ostrzyże swoje włosy!"
"Mężczyzna ... jest obrazem i chwałą Boga... To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny. Oto dlaczego kobieta winna mieć na głowie znak poddania..."
"Osądźcie zresztą sami! Czy wypada, aby kobieta z odkrytą głową modliła się do Boga? Czyż sama natura nie poucza nas, że hańbą jest dla mężczyzny nosić długie włosy, podczas gdy dla kobiety jest to właśnie chwałą? Włosy bowiem zostały jej dane za okrycie".
To parę cytatów z rozdz. 11 Pierwszego Listu do Koryntian. Św. Pawłu i tym, którzy uważają powyższe za Słowo Boże, gratuluję.
Zrzeszające homoseksualistów organizacje chrześcijańskie twierdzą - podobnie jak Marcin - że Pismo Święte należy odczytywać w odpowiednim kontekście. I w całym Piśmie Świętym nie znajdują śladu dla potępienia dla miłości dwojga osób tej samej płci, podobnie jak Marcin nie przejmuje się tym, że niektórzy księża noszą długie włosy, a niektóre kobiety nie zakrywają głowy w kościele. :-D
No i chyba jest jakaś racja w tym, by Biblię traktować z pewnym dystansem, o ile nie z przymrużeniem oka, pamiętając kiedy, przez kogo i dla kogo była pisana, w jaki sposób była przekazywana z pokolenia na pokolenie i skąd się wzięła w takiej a nie innej wersji w tej chwili (a przecież nie ma jednej jedynej wersji obowiązującej wszystkich chrześcijan):
http://www.infidels.org/library/modern/donald_morgan/inconsistencies.html
http://www.infidels.org/library/modern/jim_meritt/bible-contradictions.html
http://www.islamway.com/english/images/library/contradictions.htm
Dużo jest takich zapaleńców gromadzących sprzeczności w Piśmie Św., parę razy się na to natknąłem po angielsku. Google podpowiedział mi niezbyt satysfakcjonujące wyniki po polsku, np:
http://strona0biblii.republika.pl/
Marcin Małymmaly # Wednesday, January 13, 2010 6:40:23 PM
Originally posted by mcytrus:
No sorry, ale nie przyznam. To, z kim kto sypia albo jak się czesze to dla mnie rzeczy mniej więcej w równym stopniu poza zakresem moich kompetencji i zainteresowań.
Natomiast prawo do wyboru stylu życia w jednym (seks) i drugim (fryzura) przypadku wydaje mi się święte i nie do zakwestionowania. Mam nadzieję, że głoszenie poglądu, że tak nie jest, będzie za kilkadziesiąt lat karalne, podobnie jak otwarte głoszenie rasizmu obecnie.
Daniel_emdaniel-em # Thursday, January 14, 2010 1:23:21 PM
nie tędy droga
Równie dobrze można napisać pean przeciw prawnikom, bo przecież Lenin czy Castro to prawnicy z wykształcenia
p.s a Stalin w seminarium był
p.s 2 kolega (agnostyk) napisał mi kiedyś taki komentarz, odnośnie Bruna i Galileusza. Zaznaczam- przyłóżmy ówczesną miarę do tej wypowiedzi:
"Jest otóż mały problem natury prawnej, o moralnej nie wspominając. Otóż Bruno i Galileusz nie zostali skazani za swe odkrycia naukowe, ale za drastyczne pogwałcenie praw Kościoła Katolickiego. Obaj byli już nie tyle wiernymi, ale funkcjonariuszami tego Kościoła i jako tacy złamali jego prawa. Jak by Pan potraktował, jako prezes rady nadzorczej dyrektora, ktory w drastyczny sposób łamie regulaminy firmy Pana nadzorowi podlegającej?"
pozdrawiam
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Thursday, January 14, 2010 2:38:55 PM
Daniel_emdaniel-em # Thursday, January 14, 2010 3:02:48 PM
o rzeczach oczywistych nie ma co pisać
Marcin Małymmaly # Thursday, January 14, 2010 7:49:15 PM
W każdym razie faktycznie szkoda czasu i nerwów na tę dyskusję. Gospodarz chyba zrezygnował, bo zaczął na komentarze reagować na priva. Spuśćmy więc wszyscy zasłonę milczenia na ten ewidentny brak możliwości dogadania się i szanujmy się, omijając się z daleka :-)
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Thursday, January 14, 2010 8:05:28 PM
Originally posted by daniel-em:
Na pewno nie w sposób, który fałszuje fakty.
Daniel_emdaniel-em # Thursday, January 14, 2010 9:34:02 PM
Originally posted by mmaly:
wybacz, ale to bez związku z meritum.
Jako racjonalista (zapewne) odmawiasz innym mieć odmienne zdanie nt. in vitro?
A co w tym złego?
Nawet jak KK się myli to przecież nie Twój problem tylko KK.
Zatem?
Daniel_emdaniel-em # Thursday, January 14, 2010 9:35:29 PM
Originally posted by Jurgi:
oczywiście, historia zna masę przypadków pewników, które sama po latach zakwestionowała
pozdrawiam
Marcin Małymmaly # Thursday, January 14, 2010 10:12:53 PM
Originally posted by daniel-em:
To sorry, gdzieś indziej widzimy meritum w ogóle.
Ale powstrzymam się od dalszej dyskusji. Chociaż cieszę się, że żyję w czasach, w których nie trzeba się kłaniać wszystkim urojeniom i dyrdymałom (typu "ziemia jest płaska") głoszonym przez kościół katolicki.
Marcin Cytryckimcytrus # Thursday, January 14, 2010 10:18:34 PM
Marcin Małymmaly # Thursday, January 14, 2010 10:28:39 PM
Zagryzam zęby i nie będę komentował dalej, bo szanuję, że to Twój blog i chcesz tu szerzyć swoje poglądy i szkoda Ci tu pluć i zamęt wprowadzać.
Daniel_emdaniel-em # Friday, January 15, 2010 9:18:08 AM
Originally posted by mmaly:
Może dla Ciebie nie jest to zbyt wielki problem, ale próbujesz ogarnąć racjonalnie coś co ma się nijak do racjonalności i jest kwestią wiary. Skoro nie wierzysz, to po co się z tym chcesz mierzyć?
Mam mocne przekonanie (a wielu moich znajomych to ateiści i wątpiący) że ciągłe szukanie w historii haków, bez spoglądania na ewolucję jaka zaszła przez 2000 lat w KK, jest mało przekonujące.
Tak samo, rozumiem rozliczasz każdy kraj,organizację - z tym że prowadzi to do negacji wszystkiego- bo każdy- przykładając nasze dzisiejsze miary ma coś na sumieniu.
Ja na przykład nie kupuję nic niemieckiego. Zasadniczo. Bez względu na to czy dziadek właściciela robił w Wermachcie czy tam innym SS. Z gór każdy Niemiec jest współodpowiedzialny. Rosjanin też.
A no i ob. USA za bombę na Japonię
I Angole za pomoc w Jałcie
tym tokiem idąc pozdrawiam
p.s kiepski dowcip, co nie?
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Friday, January 15, 2010 9:32:05 AM
Originally posted by daniel-em:
Niestety, od momentu w którym KK usiłuje narzucić swoje poglądy innym (słowem i czynem) to JEST PROBLEM. To właśnie niestety KK odmawia innym posiadania odmiennych poglądów i życia według nich. Robi to i słowem i czynem, nawet lekceważąc obowiązujące prawo i wzywając do jego łamania. Dopóki to nie ustanie, takie dyskusje będą się toczyć w nieskończoność, a fanatyczni członkowie KK będą krzyczeć, że to oni są dyskryminowani, kiedy nie uda im się narzucić innym swoich wartości.
Daniel_emdaniel-em # Friday, January 15, 2010 10:35:35 AM
Originally posted by Jurgi:
to jest kwestia spojrzenia- mnie bardziej ogranicza PAŃSTWO, Ciebie zapewne KK
I ok.
Z tym, że zauważę że walka z biurokratycznym państwem, narzucającym sporo więcej mogłaby przynieść efektów niż walka z KK. Toż to mały żuczek w narzucaniu ograniczeń
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Friday, January 15, 2010 10:42:58 AM
__________
* W naszym kraju tego nie było, szczęściem.
Daniel_emdaniel-em # Friday, January 15, 2010 10:58:18 AM
Originally posted by Jurgi:
och, ale już tak jest- tyle że w innej religii, i to nie tylko podobno (już) dominującej.
Marcin Małymmaly # Friday, January 15, 2010 12:34:03 PM
W komentarzu # 14. January 2010, 23:28 napisałem przecież, że doktryna katolicka przez wiele lat wspierała teorię geocentryczną i zwalczała inne i jest to fakt historyczny świadczący o tym, że ta doktryna nie jest stała.
I tyle.
Zacząłem ten komentarz od słów "daj spokój", by uciąć bezsensowną dyskusję, a nie by dyskutować dla odmiany o in vitro czy o innych troskach współczesnego kościoła.
Z kolei stwierdzenie przedmówcy, który nie precyzuje o jaką religię mu chodzi, jest zapewne adresowane do muzułmanów i jako takie jest fałszywe. W wielu krajach muzułmańskich, także w Azji, spora część społeczeństwa jest wyznawcami religii innych niż islam, a skromność i pokora wielu muzułmanów mogłaby być stawiana za wzór co najmniej tak dobry, jak skromność św. Pawła, o której Marcin wspomniał do mnie w jednym z komentarzy na priva. W ogóle przydałoby się zlikwidować katechezę w szkołach publicznych i przywrócić religioznawstwo, bo to był bardzo ciekawy przedmiot i można było z niego wiele wynieść, podobnie jak z katechezy w salce. Jedno i drugie bardzo mile wspominam. Ale to taka dygresja.
Marcin Małymmaly # Friday, January 15, 2010 12:35:40 PM
Daniel_emdaniel-em # Friday, January 15, 2010 1:17:13 PM
Porównujesz świat chrześcijański z muzułmańskim opisując go słowami, które pasują jak ulał do większości członków KK. Z jedną różnicą - np. Polska nie stawia religii i jej zasad wyżej niż konstytucja lub inne akty prawne.
W islamie niestety szariat w wielu krajach stawiany jest ponad prawo cywilne, co oczywiście nie przeczy twojemu twierdzeniu o skromności i pokorze.
Kłopot w takich dyskusjach polega na generalizowaniu i błędnym założeniu, że większość członków KK identyfikuje się z hierarchią. To, że jest inaczej muszę udowadniać?
To zaś, że się nie zgadzam z moim proboszczem- dajmy na to, nie sprawia, że jestem gorszym członkiem KK.
p.s nie przedłużam zatem, żeby nie mącić dalej
pozdrawiam
Marcin Małymmaly # Friday, January 15, 2010 2:47:27 PM
Daniel_emdaniel-em # Friday, January 15, 2010 3:05:07 PM
Marcin Cytryckimcytrus # Friday, January 15, 2010 8:28:07 PM
Unregistered user # Saturday, January 16, 2010 5:56:31 PM
Marcin Małymmaly # Saturday, January 16, 2010 7:38:30 PM
SIC! ROTFL :-D
Please stop...
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Saturday, January 16, 2010 10:04:19 PM
Originally posted by anonymous:
Przypomina mi się życiowe motto Nicholasa Hunta (wolna parafraza): „Nie buduj swego życia na cnocie, bo ona jest słana; buduj na swoich słabościach i swojej podłości, one cię bowiem nie zawiodą”.
Unregistered user # Sunday, January 17, 2010 11:39:16 AM
Marcin Małymmaly # Sunday, January 17, 2010 12:30:16 PM
To po prostu znakomita organizacja polityczna i gospodarcza, która wykorzystując i przyswajając sobie język pewnych niezaprzeczalnych wartości próbuje pokazać, że jest ich strażnikiem, a w rzeczywistości po prostu walczy o władzę i majątek.
Anonimowy Tomaszu, wstydzący się swojej tożsamości. Przyślij mi na priva nazwisko i adres, zamówię Ci tego Dawkinsa i zapłacę. W dyskusję nie zamierzam dać się ponownie wciągnąć, bo nie ma ona większego sensu. To jest jakieś bezsensowne łapanie się za słówka i odbijanie piłeczki, ciągłe zmienianie tematu. Dla mnie Marcin Luter jest autorytetem, dla Ciebie - kilkaset lat po jego śmierci - nadal nie. A ilość wynaturzeń w rzekomo chrystusowym kościele od tamtej pory tylko wzrosła.
"A Kościół trwa i ma historię, której nie musi się wstydzić" - to jest piękne zdanie. Po prostu zajebiście piękne. Proponuję jechać do Irlandii, stanąć w centrum miasta na jakimś placu i zacząć to głośno powtarzać. Pięknie będzie zostać męczennikiem zapewne.
Urodziłem się i wychowałem w rodzinie i otoczeniu katolickim. Gdyby w końcu na czele kościoła stanął ktoś, kto się wstydzi za te 2000 lat, kto chce to naprawić, kto chce się tego wszystkiego zła wyrzec, kto umie być jak ewangeliczny Chrystus, pewnie byłbym nadal katolikiem. Ale wystarczy jedno kazanie katolickiego księdza, który tłumaczy wiernym, by nie wrzucali na ofiarę monet, bo jest problem z wpłacaniem bilonu, albo jedna msza święta, na której handluje się telefonią komórkową, bym się opamiętał i nie miał żadnych sentymentów. I nie zwalajmy na Rydzyka czy na innych ekstremistów. Tak jest niestety w całym kościele. Bodajże wczorajsze Wiadomości poświęciły kilka minut na wybielanie Piusa XII za uratowanie iluś tam Żydów, co miało rzekomo świadczyć o tym, jaki to on był heroiczny. A że się nie zająknął w sprawie kardynałów i biskupów, którzy otaczali się faszystami i którzy swoją obecnością sankcjonowali hitlerowskie uroczystości, to nieważne. Koniunkturalizm, koniunkturalizm. Tak się tylko jest w stanie "przetrwać" te 2000 lat. Daj Boże niewiele więcej. Nie w obecnym kształcie przynajmniej. Ostatnio mam wrażenie, że Federacja Rosyjska lepiej się rozprawia ze swoją historią, niż Watykan. A ludzie teraz naprawdę nie są głupi, odcięci od źródeł informacji i ograniczeni. Trzeba do nich zacząć mówić językiem normalnym, a nie językiem, jakim partie komunistyczne próbowały narzucić społeczeństwom swoje wizje świata. Mam paru znajomych księży, fajnych gości, fajnych kumpli, którzy to rozumieją. W nich chyba jest jakaś nadzieja dla kościoła. Powodzenia.
Unregistered user # Sunday, January 17, 2010 2:46:21 PM
Marcin Małymmaly # Sunday, January 17, 2010 5:59:09 PM
"ateizm to ideologia ograniczająca rozum, konsekwentnie przyjmowana prowadzi zawsze do nihilizmu i frustracji." - taaaa. Na szczęście katolicyzm prowadzi do czegokolwiek pozytywnego i konstruktywnego.
"Problem w tym, że w rzeczywistości nigdy go nie poznałeś, a przez to nie pokochałeś. " - dziękuję za diagnozę! Brawo! Jakieś terapie mi może też przepiszesz? Mylisz się naprawdę bardzo głęboko, ale widocznie pycha jest nie tylko moim grzechem, skoro tego nie zauważasz.
"Wiara, która chwieje się pod jednym nieudanym kazaniem" - dość łatwo oceniać Ci moją wiarę, o której nic nie wiesz... A tymczasem ksiądz Rydzyk handluje swoimi komórkami na kolejnych mszach świętych, sieje nienawiść ze swojego radia do woli i bezkarnie, a kościół przymyka na to oko.
"Wydaje mi się, że możliwość prawdziwości tej tezy poważnie niepokoi Dawkinsa... i Ciebie..." - nie jestem pewien co do Dawkinsa. Jeśli chodzi o mnie, przemoc intelektualna, jakiej ja i moi uczniowie doświadczamy od lat w miejscu pracy wystarcza mi całkowicie do porównania prawdziwości tez, o których piszesz, z tezami szerzonymi kiedyś przez członków PZPR. Przy użyciu podobnych metod zresztą, tego samego języka.
W całym Twoim komentarzu nie widać ani odrobiny szacunku dla chrześcijaństwa (czytając go, można odnieść wrażenie, że katolicyzm to wszystko, co w chrześcijaństwie istnieje), ale to widocznie oznaka skromności, bo przecież na pewno nie jesteś człowiekiem przepełnionym pychą.
"Próbowałbyś zachwycić się i być wdzięcznym Bogu za dar świętego Kościoła, który pozwala nam właściwie wierzyć i dobrze żyć." - wydaje mi się, że jednak nie zwróciłeś uwagi na to, co napisałem o Irlandii. To właściwe życie to np. nadużycia seksualne wobec niewinnych sierot, a potem ukrywanie sprawców tych nadużyć? Jeszcze parę lat temu Irlandia i Polska to były filary katolicyzmu w Europie. Czyżbyś nie wiedział, czemu katolicyzm w Irlandii upadł doszczętnie? Czyżbyś nie wiedział, że Benedykt XVI jest osobą powszechnie obwinianą za krycie procederów, które tam czy też w Stanach miały miejsce? Nie mówię, czy słusznie czy nie. Mówię, że poza kościołem papieże katoliccy dawno stracili już ten autorytet, na który tak łatwo się powoływać w dyskusji zakładającej fakt, że stoją oni na straży moralności. Jakiej moralności?
I uwierz mi - ja naprawdę nie czuję nienawiści do chrześcijaństwa. Ja po prostu nie rozumiem, jak można tak uparcie dążyć do jego pogrążania w imię walki o niechrześcijańskie wartości jak nieruchomości, władza, przywileje legislacyjne. A tego jestem świadkiem, odkąd świadomie obserwuję, co się wokół mnie dzieje, i dlatego właśnie odszedłem od kościoła. Jak można handlować telefonami komórkowymi na mszach, siać nacjonalizm, nienawiść rasową i inną, a wszystko to ubierać w piękne słowa, które się sobie przywłaszcza? Co z tego, że Pius XII uratował iluś tam Żydów, jeśli przyzwalał na spółkowanie kardynałów austriackich i niemieckich z hitlerowcami, a dzisiaj kościół przyzwala na rasistowskie wybryki i nie wyciąga konsekwencji w stosunku do prałata Jankowskiego czy ojca Rydzyka?
Mam głęboki szacunek do nauki Chrystusa, mam głęboki szacunek do chrześcijaństwa i jego wkładu w historię naszej cywilizacji. Myślę, że mój stosunek do chrześcijaństwa jest porównywalny z szacunkiem, jaki wprost ze słów Koranu wywodzi każdy muzułmanin, dla którego chrześcijanie to bracia starsi w wierze. Daj Boże wszystkim nam tyle szacunku do braci muzułmanów, luteran, agnostyków i ateistów, ile bracia muzułmanie mają do chrześcijan, także katolików.
"Kościół Katolicki jest Kościołem Chrystusowym" - no comment. To jest stwierdzenie, w którym trudno doszukać się braku do innych wyznań chrześcijańskich, pychy i zadufania, prawda?
Co roku przed świętami ubieramy w szkole choinkę, śpiewamy pieśni bożonarodzeniowe po angielsku i analizujemy ich teksty. To jest dobra okazja do pokazania pewnych archaizmów, wytłumaczenia paru rzeczy okołojęzykowych, kulturalnych. Po raz pierwszy w tym roku w jednej z klas musiałem z tego w tym roku zrezygnować. Nienawiść, jaką pałają chłopcy z jednej z klas, nienawiść do Chrystusa, do wiary, do kościoła, nie pozwoliła mi tego robić. Mnie samego przeraziło, co oni wygadują, jak przeklinają Chrystusa, Maryję, Boże Narodzenie. Wycofałem się ze śpiewania kolęd w tej klasie, bo to się mijało z celem i byłoby prowokowaniem zachowań obrazoburczych. Uwierz mi, że to nie ja byłem tam pełen nienawiści do Chrystusa. Gdy opowiedziałem o tym zajściu potem w jednej z klas maturalnych i powiedziałem, że w tej sytuacji rezygnuję z ubierania choinki następnego dnia i że przyniosę gołą choinkę, a jeśli ktoś z nich chce ją ubierać, niech coś przyniesie, tymi maturzystami to wstrząsnęło. I oni na drugi dzień przynieśli lampki, bombki i ubrali tę choinkę bez mojego udziału. Ale ci młodsi chłopcy są, będą i zastąpią kiedyś tych starszych. Nie ja zasiałem w nich tę nienawiść. Kto to zrobił to pytanie, które może warto sobie postawić.
Teraz elegancko odznaczę się z powiadamiania o nowych komentarzach w tej dyskusji, by nie dać się już sprowokować. Życzę uczestnikom dalszej debaty wielu konstruktywnych wniosków.
BTW, parę razy zdarzyło mi się już, że ktoś kilka, kilkanaście lat młodszy ode mnie, przeczytał jedną z takich dyskusji pod jakimś wpisem w blogu, w której brałem udział, dyskusji takiej, jak ta, po czym mi powiedział, że co ja się tak gorączkuję i biorę udział w takich dyskusjach. I żeby to olać, bo ludzie, których takie problemy cokolwiek obchodzą, powoli wymierają. Widzisz, mnie obchodzą i to mnie z Tobą łączy. Ale nasza dyskusja nudzi tych, którzy po nas przyjdą i straci dla nich sens. A - szczerze mówiąc - szkoda.
Ad meritum: http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/?p=596
Unregistered user # Sunday, January 17, 2010 6:46:34 PM
Unregistered user # Sunday, January 17, 2010 6:59:53 PM
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Sunday, January 17, 2010 8:54:22 PM
Originally posted by anonymous:
Znaczną część zniszczył właśnie KK, zaiste, powód do chwały?
Originally posted by anonymous:
Rzecz do dyskusji. Zakładając, że tak, potępiałbym je tak samo.
Originally posted by anonymous:
To, że niewiele wiemy, jest „zasługą” KK, który doszczętnie wytępił naszą rodzimą kulturę, tradycję i religię.
Co poszukiwacze wiedzy zdołali uratować odnaleźli w sąsiednich narodach, które KK dopadł później. I coś wiadomo. O żadnych szczególnych okrucieństwach nic nie wiem, jeśli masz jakieś dane, proszę, wskaż, zamiast rzucać bezpodstawne oskarżenia. Wątpię jednak, abyś znalazł równie wielkie okrucieństwa jak te, które niosąc „religię pokoju” wyrządzano żyjącym tu od wieków ludziom.
Originally posted by anonymous:
Przybliżyłeś wystarczająco, dziękuję. Oszczędź mi takich tekstów, ja pozostanę przy budowaniu swojego życia na cnotach, że użyję tego nieco wyświechtanego określenia, oraz rozumie.
Mimo wszystko wierzę, że w KK jest więcej szlachetności, niż by wynikało z twojego, wystawiającego mu bardzo złą opinię, świadectwa.
Originally posted by anonymous:
Tak, dlatego ludzie tacy jak ty wyznają filozofię „zgnoić i zapierdolić wszystkich innych”. Ponownie dajesz bardzo złe świadectwo na temat KK, wiesz, zaczynam podejrzewać, że jesteś prowokatorem, który pod pozorem obrony chce KK dodatkowo oczernić. Jeśli nie, to wiesz, nawróć się lepiej na islam, tam znajdziesz więcej podobnych sobie.