My Opera is closing 3rd of March

Otwierając oczy ze zdziwienia...

, , , ,

Słucham i oglądam relacje telewizyjne związane z tragedią prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. Oprócz wielkiego żalu po stracie Głowy Państwa i wielu wybitnych ludzi jestem "zaskoczony" tym, w jaki sposób przedstawiana jest teraz, po śmierci Para Prezydencka. Jaki był obraz Pana Prezydenta można zobaczyć wpisując w Googlach hasło "Lech Kaczyński".
Potrzebna była tak wielka tragedia, żeby okazało się że Pan Prezydent był wspaniałym człowiekiem: prawdziwym mężem stanu, starającym się o dobre imię Polski i Polaków. Był patriotą świadomym, że tylko pamięć o wszystkich kartach historii, pozwala zachować tożsamość.
Nagle teraz okazuje się, że mimo zajmowanego stanowiska pozostał dobrym i kochającym mężem, który zawsze pamiętał, by kobietę przepuścić przodem. Był typowym facetem, który nie zwraca uwagi na szczegóły (dlatego p. Maria poprawiała mu krawat, zapinała marynarkę, przyczesywała czuprynę, przynosiła "obśmiane" kanapki na podróż itp.). Był człowiekiem, który potrafił drwić z siebie (np. ze swojego wzrostu), a jednocześnie był pełnym empatii dla drugiego człowieka. Był Prezydentem, który potrafił poprosić przed ważnymi uroczystościami kościelnymi o sakrament pokuty, by móc godnie przystąpić do Komunii Świętej. (vide p. Tusk, który nie umie się nawet przeżegnać, co było widać przy trumnie prezydenta) Był człowiekiem wartościowym, bo kierował się w swoim życiu wartościami, zasadami, które sprawdziły się w życiu wielu jego przodków i które nadal pozostają żywotne - jeśli tylko po nie sięgnąć...
Nie chcę wybielać Pana Prezydenta, ani wynosić go na ołtarze - daleki jestem od tego.
Cała jednak sprawa niezwykle boleśnie odkryła prawdę o potężnej sile mediów i papce informacyjnej jaką nam zwykle podają, a która niestety nie zawsze ma wiele wspólnego z prawdą, tak w przypadku p. Prezydenta, jak i w wielu innych przypadkach.
Jakie wnioski z tego wyniesiemy na przyszłość... czas pokaże. Oby jak najlepsze.

I jeszcze fragment Pisma Świętego, którym Kościół modlił się w sobotni poranek w modlitwie jutrzni:

Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc, i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi
Rz 14, 7-9

Albowiem życie twoich wiernych, o Panie zmienia się, ale się nie kończy...Monthy Python

Comments

Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi Tuesday, April 13, 2010 9:13:54 AM

Nie tyle się cokolwiek okazało, co raczej krytycy ś.p. prezydenta taktownie zamilkli lub zaniechali krytyki. Część oczywiście wykazuje się hipokryzją. Nie sądzę, żeby czyjakolwiek ocena tej prezydentury się zmieniła. Poza taktownym jej zaniechaniem, krytyka po prostu stała się dziś zbędna.
Nie pamiętam też, żeby ktoś negował wartość Lecha Kaczyńskiego jako męża, czy ojca. Nawet jego patriotyzmu nie negował chyba nikt nawet spośród najbardziej zagorzałych przeciwników. Niestety, przymioty osobiste nie przekładały się na dobrą prezydenturę, ani nawet na dobry wizerunek za granicą.

Poza tym, we wpisie wychodzi z ciebie coś, co budzi mój, najoględniej ujmując, niesmak: wartościowanie ludzi po religijności. Kaczyński to wartościowy człowiek, bo chodził do spowiedzi, w przeciwieństwie do Tuska, który nie umie się przeżegnać (pomijając żałość tej insynuacji).
Kiedyś dyskutowaliśmy, jak pamiętam, o głęboko tkwiącej w katolikach pysze, poczuciu wyższości i pogardzie dla myślących inaczej: właśnie dałeś tego doskonały przykład.

Marcin Cytryckimcytrus Tuesday, April 13, 2010 10:44:03 AM

wcale mnie twój komentarz nie zdziwił - jak zwykle przyczepiasz się do spraw najmniej istotnych wyolbrzymiając je i ukazując w krzywym zwierciadle, byle tylko dokopać Kościołowi i chrześcijanom - oczywiście w imię dogmatu o świętej tolerancji... nihil novi sub sole.
Dlatego pozwól, że będzie to ostatnia odpowiedź, którą napiszę na twój wpis.
Pozdrawiam serdecznie

irczas Tuesday, April 13, 2010 11:20:43 AM

Dla mnie to była najlepsza prezydentura jaka nam się przydarzyła po 89 roku.W ogóle nie obchodził mnie Jego tzw (!) wizerunek zagranicą.
Tak, to prawda Pan Tusk jest religijny na pokaz i trzeba mówić jak wiele robi dla własnego dobrego wizerunku!
Warto dzisiaj zadać sobie pytanie czy potrzebujemy Prezydenta malowanego.Medialną kukłę.Ja takiego nie potrzebuję.
Bardzo dobrze pamiętam ataki, kpiny i aluzje dotyczące Pana Prezydenta....To nie była krytyka...to była prymitywna nagonka medialna.
Niezły i potrzebny wpis na blogu !
Jak zwykle dziękuję.

irczas Tuesday, April 13, 2010 11:34:25 AM

Originally posted by mcytrus:

byle tylko dokopać Kościołowi


Marzeniem Artura jest żebyś zaśpiewał jak Jerzy Sthur w zakończeniu filmu "Pogoda na jutro" wink smile

Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi Tuesday, April 13, 2010 6:31:06 PM

Originally posted by mcytrus:

jak zwykle przyczepiasz się do spraw najmniej istotnych


Za to ty nigdy nie potrafisz odnieść się do rzeczowego argumentu… Więc żadna różnica w sumie. Co mnie też nie dziwi: dla ciebie ważne są dogmaty, a nie dyskusja. smile

A prezydentura LK była najgorszą, i to nie tylko po '89, ale w ogóle, doliczając II Rzplitą. Jego największym osiągnięciem, co oddał mu L. Dorn, była „polityka odznaczeń”. Dzięki której ileś-tam osób odmówiło przyjęcia orderu (rzecz bez precedensu). Ach, dodać trzeba jeszcze odznaczanie państwowymi odznaczeniami przedstawicieli antydemokratyczych reżimów… Za „działalnośc na rzecz demokracji”. To jest wasza wymarzona prezydentura?

irczas Tuesday, April 13, 2010 6:48:20 PM

Żaden Twój argument mnie nie przekona Arturze smile więc się nie męcz !smile
To był pierwszy prezydent o którym myślałem MÓJ !I to mi wystarczy... nie podważy tego nic i nikt !Dla mnie najlepszy i już...czekam na następnego o którym będę mógł tak pomyśleć i życzę tego dzisiaj wszystkim Polakom.
Życzę Ci miłego wieczoru smile
P.S.
Jestem pewien że Ksiądz się za Ciebie pomodli Arturze i myślę że to Ci nie zaszkodzi! smile

Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi Tuesday, April 13, 2010 6:58:27 PM

No to tu się różnimy, bo ja jestem gotów zmienić zdanie, jeśli zostaną mi przedstawione solidne argumenty — co się nieraz zdarzało. smile

irczas Tuesday, April 13, 2010 7:00:56 PM

Nie musisz zmieniać zdania nie zależy mi na tym...Obserwuj nasze życie polityczne tak bacznie jak wpisy Cytrusa to wystarczy...smile

Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi Tuesday, April 13, 2010 7:06:14 PM

Obserwuję znacznie baczniej i dłużej, możesz być pewien.

irczas Tuesday, April 13, 2010 7:28:04 PM

i równie krytycznie ? chętnie bym o tym poczytał...smile

Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi Tuesday, April 13, 2010 8:03:02 PM

Exemplum masz kilka komentarzy powyżej… A i na moim blogu parę razy się przewinęło, choć unikam tej tematyki, bo nie chcę robić bloga politycznego.

irczas Tuesday, April 13, 2010 8:45:12 PM

hmm...smile

Unregistered user Tuesday, April 13, 2010 11:33:44 PM

MaÅgoÅka writes: Moje postrzeganie jest podobne do Księdza. Nie potrafię zrozumieć jak ludzie- rodacy, przeciwnicy partyjni i media przede wszystkim- mogli wyrządzić temu człowiekowi taką krzywdę. Bo myśląc trzeźwo, jak trudne musiało być dla niego sprawowanie tego urzędu będąc jednocześnie atakowanym za byle głupstwo, za zły gest, za złe spojrzenie, za podanie nie tej ręki, za niski wzrost, za bycie "sztywnym", itd.. Wydaje mi się, że większość rodaków powinno mieć potworne wyrzuty sumienia. Niestety, z drugiej strony mam wrażenie, że nie rozumieją jednak oni wymiaru tego wszystkiego, że obsmarowany medialnie Lech Kaczyński zawsze dla nich pozostanie tym obsmarowanym i niewartym uwagi. Mimo wszystko, mimo mojego "w miarę młodego wieku", mimo szyderstw moich znajomych, mimo całej tej nagonki..to był mój prezydent i nigdy się tego nie wypierałam, ani nie wstydziłam. Teraz w sercu ogromny żal i pustka. I najgorsze jest to, że w gronie bliskich mi osób (mam na myśli przyjaciół) nie potrafię znaleźć zrozumienia. I tak oddaję Pierwszej Parze oraz wszystkim tragicznie zmarłym swój osobisty hołd, i powstrzymać łez nie potrafię.

irczas Wednesday, April 14, 2010 6:28:50 AM

Originally posted by anonymous:

I najgorsze jest to, że w gronie bliskich mi osób


Widzę wielu ludzi (w tym mnóstwo młodych) żegnających Prezydenta...dla mnie to jest budujące...smile

Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi Wednesday, April 14, 2010 6:38:52 AM

Originally posted by anonymous:

atakowanym za byle głupstwo, za zły gest, za złe spojrzenie, za podanie nie tej ręki, za niski wzrost, za bycie "sztywnym"


A krytyka merytoryczna oczywiście przechodziła wam mimo uszu… Tak się składa, że też na niego głosowałem. Ale nie tylko zawiódł wszelkie nadzieje na zmiany, ale i podświadome oczekiwanie na – przynajmniej – utrzymanie standardów, jakie wypracowano przez te kilkanaście lat.

irczas Wednesday, April 14, 2010 6:46:29 AM

Nie przechodziła mimo uszu Artur i chętnie z Tobą o tym porozmawiam ale nie dzisiaj...
P.S
Cieszę się ,że Prezydent będzie pochowany na Wawelu !
Jego śmierć ma wielce symboliczny charakter.
Dla mnie ten rodzaj wyróżnienia to uhonorowanie pamięci ofiar Katynia.
Piękne symboliczne zamknięcie !
Jestem dumny z Polaków którzy potrafią podejmować takie mądre decyzje !smile

Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi Wednesday, April 14, 2010 9:04:33 AM

Śmierć w katastrofie to żadne symboliczne zamknięcie. Setki tysięcy ludzi giną w wypadkach i zwykle nie jest to powód do traktowania ich bohaterów. A tym bardziej umieszczania na Wawelu, które jest miejscem królów i wyjątkowych bohaterów narodowych. Narutowicz na Wawelu nie leży, a prędzej by zasługiwał.
No, chyba że zmienimy tradycję i w przyszłości na Wawelu spoczną również Jaruzelski, Wałęsa i Kwaśniewski.

irczas Wednesday, April 14, 2010 9:13:01 AM

Ta śmierć jest wyjątkowo(!) symboliczna Arturze a zamknięciem i uhonorowaniem ofiar jest pochówek Prezydenta na Wawelu gdzie pochowany jest także Generał Sikorski (znowu wielka symbolika,pamiętamy wszak czego domagał się przed śmiercią Generał Sikorski)!
Szkoda ,że tego nie widzisz.Musiałbym chyba zrobić cały wykład historyczny ,żebyś zrozumiał symbolikę...

Originally posted by Jurgi:

w przyszłości na Wawelu spoczną również Jaruzelski, Wałęsa i Kwaśniewski.


Jeśli zasłużą...wciąż mają tę szansę wink smile

Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi Wednesday, April 14, 2010 12:08:46 PM

Podkreślam: nie ma w śmierci w wypadku niczego bohaterskiego. Ś. p. prezydent nie zasłużył sobie na ten zaszczyt ani na jotę bardziej, niż ktokolwiek z pozostałych żyjących. I kogokolwiek będą tam chcieli po znajomości upchnąć, będę protestował.

Twoje lubienie to za słaby argument z pochowaniem kogokolwiek w krypcie, nie widzisz tego? A nie podałeś żadnego innego powodu. Nie widzisz absurdu łamania wszelkich tradycji dla czyjegoś widzimisię? A co ze ś.p. żoną? Pochowają ją oddzielnie? Bo przepraszam, ale – o ile wiem – żaden z pochowanych na Wawelu nie ma tam małżonki u boku? LK ma mieć większe przywileje od wszystkich władców Polski i narodowych bohaterów?

Sylwestrius SzekspirSylwestrius Wednesday, April 14, 2010 12:37:48 PM

A kogo mamy pochować na Wawelu jeżeli nie prezydenta, który zmarł tragicznie w czasie urzędowania i to własnie dlatego, że był prezydentem i zginął tragicznie w czasie sprawowania urzędu? Wątpliwości budziły także pochówki tych, którzy na Wawelu już spoczywają i to głów niekoronowanych. Nikt jednak - jak się podkreśla - nie był dotąd tak, co tu kryć, prymitywny, po prostu prymitywny, by protestować w okresie żałoby narodowej. Taki brak szacunku do zmarłego (kimkolwiek by nie był) budzi niesmak i zgorszenie. Jest wiele innych, o wiele szlachetniejszych metod dociekania swych racji, jeżeli takowe się posiada, ale jeżeli ktoś sięga do protestów, to należy się obawiać, że z braku silnych argumentów sięga po argument siły.
No i jeszcze ostatnia kwestia - z tego co widziałem zwiedzając krypty Wawelu spoczywają tam nie tylko małżonki, ale także całe rodziny królów. Jestem zresztą przekonany o tym, że gdyby np.: z Sikorskim zginęła w samolocie jego żona, to zostałaby pochowana razem z nim na Wawelu - to się narzuca samo z tradycji i mentalności polskiej.

irczas Wednesday, April 14, 2010 12:51:04 PM

@ Artur:
nie mówiłem o bohaterstwie...nie rozumiem...
nie mówi się upchnąć o umarłym...
protestuj sobie...
nic nie mówiłem o lubieniu...
niektórzy są szczęśliwi z żonami na zawsze...(życzę Ci tego)
czekam na dłuuugą kolejkę Polaków godnych tego przywileju...


irczas Wednesday, April 14, 2010 12:53:38 PM

@ Sylwestrius Szekspir: też się podpisuję pod Twoim komentarzem.

Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi Wednesday, April 14, 2010 1:42:53 PM

Originally posted by Sylwestrius:

nie był dotąd tak, co tu kryć, prymitywny, po prostu prymitywny


Prymitywne to jest wykorzystywanie zmarłego do celów politycznych — bo tym jest właśnie pomysł umieszczenia go na Wawelu. Jak zwykle nie raczyliście odpowiedzieć merytorycznie na żaden argument.

Originally posted by Passent:

Polskę powinno być stać na panteon, a w każdym razie na to, by zmarli prezydenci byli traktowani z jednakową atencją. Nie jest przypadkiem, że byli prezydenci Rzeczypospolitej są pochowani w Katedrze w Warszawie (z wyjątkiem marszałka Piłsudskiego, który nie był co prawda prezydentem, tylko Naczelnikiem Państwa, ale na Wawelu jest pochowany jako twórca Legionów, zwycięski wódz w wojnie 1920 r., ojciec niepodległości).



Originally posted by Szostkiewicz:

Na Wawelu nie ma prochów Papieża Polaka, ani prymasa Tysiąclecia. Dostawianie tam poniekąd z zaskoczenia i pod presją zbiorowych emocji - wykorzystywanych do celów bieżącej polityki - tragicznie zmarłej prezydenckiej pary, robi złe wrażenie. […] Związany ze stolicą Małopolski biskup Tadeusz Pieronek również nawołuje, aby decyzji tej nie podejmować w pośpiechu i poddaje pod rozwagę, czy głos w tej sprawie nie powinien aby należeć do narodu.



Originally posted by Szostkiewicz:

Dlaczego jedna rodzina ma być w ten sposób wyróżniona, skoro inne, które poniosły ofiary pod Smoleńskiem, też teoretycznie mogłyby takie pomysły zgłaszać? […]
Jak w takim wypadku oceniać męczeństwo Popiełuszki? Zresztą on nie leży w katedrze Wawelskiej, nawet nie w archikatedrze, tylko wśród swoich, w kościele św. Stanisława Kostki. Cóż to za ujma, gdyby Lech Kaczyński spoczął w archikatedrze św. Jana, obok króla Stanisława Poniatowskiego, Henryka Sienkiewicza i kard. Wyszyńskiego, prymasa 1000-lecia?!

irczas Wednesday, April 14, 2010 1:48:49 PM

Może sam byś pomyślał przyjacielu...po co tyle niepotrzebnych cytatów...zupełnie nietrafnych na dodatek...

Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi Wednesday, April 14, 2010 1:51:55 PM

Zaczynam podziwiać twoją pomysłowość w unikaniu odniesienia się do argumentów. smile

irczas Wednesday, April 14, 2010 2:03:00 PM

Originally posted by Jurgi:

Zaczynam podziwiać twoją pomysłowość w unikaniu odniesienia się do argumentów.


Moim argumentem jest zdrowy rozsadek wink
Poza tym mogę znaleźć wiele cytatów na poparcie moich słów ...tylko po co ?
Czy to jest forum cytatów publicystów, dziennikarzy ?
Nie jest, więc wolę napisać co myślę i czuję JA irczas...i chętnie przeczytam co NAPRAWDĘ myśli Artur "Jurgi" Jurgawka jeśli napisze to kulturalną piękną polszczyzną bez jadu i złośliwości smile smile

Sylwestrius SzekspirSylwestrius Wednesday, April 14, 2010 2:52:59 PM

Do Jurgi
Proszę mnie najpierw merytorycznie zacytować, bo wyjąłeś zdanie z kontekstu, Wypadało przynajmniej zacytować całe zdanie, a nie jego fragment. Nie wspomnę już o tym, że następne zdanie także nawiązuje w sposób merytorycznie bezpośredni do zacytowanej przez Ciebie frazy. Gdybym miał wykazać Twój tok myślenia zrobiłbym tak:

Originally posted by Jurgi:

Na Wawelu nie ma prochów Papieża Polaka


Oczywiście nie argumentujesz tutaj merytorycznie, gdyż Papież Polak (Co to w ogóle znaczy? Papież to papież) spoczywa tam, gdzie jego miejsce i tylko nieznajomość Tradycji Kościoła Katolickiego może prowadzić do sięgania po tak nieszczęśliwy (mógłbym napisać głupi, ale to mało poprawne politycznie i pewnie byś się obruszył) argument. Koniec próby niemerytorycznej - kurcze wyszło mi merytorycznie, to może inaczej:

Originally posted by Jurgi:

też teoretycznie mogłyby takie pomysły zgłaszać?


No fakt, teoretycznie to jest to fakt. Ale czekaj - ilu to urzędujących obecnie prezydentów z małżonką było na pokładzie samolotu? Jeden. Inni nie byli prezydentami - choć przyszła mi do głowy wątpliwość gdy chodzi o Pana Prezydenta Kaczorowskiego - jego bliscy na pewno mogliby zgłosić taki - jak to nazwał Szostkiewicz - "pomysł" nie tylko teoretycznie ale i praktycznie. Koniec - i znowu mi nie wyszło.
OK. Kpię sobie z Ciebie, to prawda, ale za to argumenty mam merytoryczne. Teraz bardziej serio.
Przyznam, że sam mam wiele wątpliwości co do faktu pochówku pary prezydenckiej na Wawelu (i chyba wszyscy mają wątpliwości, może z kilkoma wyjątkami). Że decyzję podjęto - jak cytujesz - pochopnie i pod wpływem emocji nie dziwi mnie to. Wszak czasu zbyt wiele nie ma, a emocji jest wiele. Może powinni wpierw spokojnie pochować prezydenta na Powązkach, a być może po czasie okazałoby się, że warto go przenieść na Wawel - może tak, może nie. Trudno też oskarżać rodzinę zmarłego prezydenta - gdyby mi ktoś zaproponował, że moja żona ma spocząć na Wawelu, też bym się zgodził. Na pewno bezsensowne jest cytowanie różnego rodzaju mądrych głów - dobrze wiemy, że każdy znajdzie w necie wypowiedzi sobie użyteczne. W sumie to nie chcę tu przedstawiać argumentów za i przeciw pochowaniu pary prezydenckiej na Wawelu - chodzi mi raczej o atmosferę w jakiej odbywa się dyskusja na ten temat, a przyznasz "Jurgi", że jeżeli w czasie żałoby po zmarłym podejmuje się protesty przeciw niemu (bo tak poniekąd jest) to jest to prymitywne, jak by nie patrzeć, bo cywilizowany człowiek zna wiele innych metod wyrażania swoich poglądów i przekonywania do nich adwersarzy. Jeżeli jednak ja jestem za pochówkiem prezydenta na Wawelu (a póki co jestem, jednak to nieistotne, bo niczego nie zmienię), a przeciwnicy takich planów zamiast rozmawiać wychodzą na ulicę z protestem, to pokazali "poziom" i nie chcę już z nimi rozmawiać.

Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi Wednesday, April 14, 2010 4:30:20 PM

Originally posted by Sylwestrius:

Originally posted by Jurgi:

Na Wawelu nie ma prochów Papieża Polaka


Tak się składa, że to nie moje słowa, mistrzu ty mój od cytowania.

Originally posted by Sylwestrius:

ilu to urzędujących obecnie prezydentów z małżonką było na pokładzie samolotu?


A ilu prezydentów pochowano dotąd na Wawelu? Żadnego.

Originally posted by irczas:

Moim argumentem jest zdrowy rozsadek


Dobrze kryjesz swój skarb. p

irczas Wednesday, April 14, 2010 4:39:37 PM

Originally posted by Jurgi:

Dobrze kryjesz swój skarb.


To prawda , masz rację Arturze.
Robię to ponieważ złośliwych,niedouczonych,nietaktownych prześmiewców jest zbyt wielu.smile
Podziękuję za Ciebie Sylwestriusowi Szekspirowi.Udzielił Ci darmowej lekcji co mnie nie dziwi bo jest dobrym katolikiem i nie wywyższa się chociaż jego przewaga intelektualna jest nie do ukrycia smile

Seji Wednesday, April 14, 2010 7:31:14 PM

Rozumiem, ze chetnie poprzecie pochowek Pana Generala Jaruzelskiego, pana Prezydenta Lecha Walesy i Pana Prezydenta Aleksandra Kwasniewskiego, wraz z Malzonkami, w kryptach na Wawelu? Byli prezydentami, niektorzy wiecej niz raz. Ich zaslugi sa niekwestionowane.

irczas Wednesday, April 14, 2010 7:59:55 PM

Jeśli arcybiskup metropolita krakowski się zgodzi to owszem...

Unregistered user Wednesday, April 14, 2010 8:00:53 PM

Czytacz writes: "Polska to taka dziwny kraj" jak mówił Zulu gula swego czasu (Tadeusz Ross) Jak drużyna wygrywa to trener dostaje order jak raz przegra najlepiej wygnajmy trenera. Nasuwa się analogia Prezydent Kaczyński nie był bez wad, jak my wszyscy ale obecne wielbienie to lekka przesada.Również miażdżąca krytyka jeszcze kilka dni przed tragiczną śmiercią była wielce niesprawiedliwa.Skrajność goni skrajność.

Seji Wednesday, April 14, 2010 8:06:32 PM

A bez zgody metropolity? Z potrzeby serca, milosci ojczyzny i wdziecnzosci dla Prezydentow RP za sluzbe Ojczyznie? Sami z siebie?

irczas Wednesday, April 14, 2010 8:10:15 PM

Oni jeszcze żyją Seji...nie chowaj ich jeszcze...

Seji Wednesday, April 14, 2010 8:21:23 PM

Owszem, zyja. Ciekawi mnie tylko, czy rowniez im dane bedzie spoczac obok Marszalka.

irczas Wednesday, April 14, 2010 8:26:05 PM

Bardzo odbiegliśmy od tematu wpisu na blogu, proponuję żebyś się odniósł
do głównego tematu. smile up

Sylwestrius SzekspirSylwestrius Wednesday, April 14, 2010 9:16:32 PM

Originally posted by Jurgi:

Tak się składa, że to nie moje słowa, mistrzu ty mój od cytowania.


Nie no. Żenua. To po co cytujesz innych? Żeby sobie nimi tzw: "pysk" wycierać, a potem uciekać przed tym co napisałeś. I to ma być ta Twoja merytoryczność. Chcesz po prostu dyskutować dla dyskusji, a gdy braknie argumentów... dyskutować dalej - przypominam: Dyskusja tudzież dialog nie mogą być celem samym w sobie, ale są środkiem prowadzącym do celu. Zapomniałeś o tym i marzy ci się dyskutować bez końca wypychając swoje na wierzch. trudno dopatrzyć się w tym jakiejkolwiek dobrej woli z Twej strony, jakiejś otwartości na poglądy innych. Sprawiasz wrażenie człowieka, który czytając wypowiedzi innych już myśli jak ich kontrować i to nie po to by przedstawić swoje argumenty, ale po prostu, by innych kontrować. Powiem tyle: szanujmy się. Przedstaw wreszcie SWOJE argumenty, a może ktoś będzie miał jeszcze ochotę z Tobą podyskutować, ja dziękuję... postoję. Koniec rozmowy, bo rzeczywiście odbiega powoli od tematu.

Unregistered user Thursday, April 15, 2010 2:01:29 AM

Krasnowski writes: Jedno muszę przyznać: jest tu wymiar symboliczny. Prezydentura była tragifarsą i jej koniec tragiczny zamienia się w farsę. Gorszej prezydentury nie sposób sobie wyobrazić. Jej głównym efektem było skłócenie ludzi i przede wszystkim osłabienie pozycji Polski w Europie i na świecie. Mieliśmy być wielkim liderem bloku posocjalistycznego, a w efekcie tych nieudolnych wysiłków nasz głos przestał się w ogóle liczyć. Tak to jest, kiedy jedynymi działaniami są gardłowanie i obnoszenie się z niezadowoleniem. Jedyny zysk zawsze odnosił Kreml, dzięki temu, że efektem "dyplomacji" Kaczyńskiego było przyklejenie nam etykietki rusofobów, Rosja mogła się nie bać naszych lobbingów w UE i na świecie. A w razie czego zawsze można było LK bez trudu sprowokować i pogrzebać jego słabe wysiłki.

Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi Sunday, April 18, 2010 7:52:04 AM


Sylwestrius: w tym wątku wyraźnie przedstawiałem swoje argumenty, jak je uparcie omijasz wzrokiem, to nie poradzę. Ale proszę bardzo, dla ciebie łopatologicznie i zrozumiale:
• Lech Kaczyński nie wyróżnił się i nie zasłużył niczym w takim stopniu, żeby go honorować umieszczaniem na Wawelu i dla niego łamać wszystkie tradycje i dobre zwyczaje.
• Musiałby mieć zasługi co najmniej porównywalne z Piłsudskim, żeby rozważać taką opcję, a do tego daleko. Nikt z żyjących takich zasług nie ma i – co dajcie Bogowie – jeśli nie spadnie na naszą Ojczyznę jakieś wybitne nieszczęście, nikt już nigdy takich zasług się nie dorobi.
• Śmierć w wypadku żadnym bohaterstwem nie jest. W takim samym stopniu, jak zadławienie się precelkiem, co omal nie zabiło jednego z prezydentów pewnego światowego mocarstwa.
• Wawelskie krypty są miejscem spoczynku królów i kilku nielicznych wieszczów i bohaterów. Nie ma tam żadnego prezydenta. Nawet zamordowanego Narutowicza.
• Nie ma tam żadnej małżonki.
• Są od dawna – tak było publicznie głoszone – miejscem tylko historycznym, są zamknięte i nie ma ma tam miejsca.
• Tryb podjęcia tej decyzji jest skandaliczny. Wawel jest dobrem, symbolem i świętym miejscem całego Narodu, a nie prywatną własnością kard. Dziwisza, żeby sobie jednoosobowo umyślił (w tym wbrew opinii nawet większości pozostałej hierarchii kościelnej).
• Nie chowa się na Wawelu całego narodu, więc najpierw należy podać jakiekolwiek argumenty za (których jakoś nie widzę, poza „to mój prezydent” oraz „bo głupio było rodzinie się nie zgodzić”), nim się zażąda argumentów przeciw, wymaga tego przynajmniej przyzwoitość. Więc proszę, przedstaw ty swoje argumenty.

Originally posted by Sylwestrius:

jeżeli w czasie żałoby po zmarłym podejmuje się protesty przeciw niemu


Nikt nie protestuje przeciw zmarłemu, tylko przeciw idiotycznemu wyborowi miejsca na pochówek i skandalicznemu trybowi podjęcia decyzji. Nie odróżniasz, czy po prostu manipulujesz? Sami protestujący mocno to podkreślają, żeby tego „nie słyszeć” trzeba mieć naprawdę dużo złej woli.

Originally posted by Sylwestrius:

Nie no. Żenua. To po co cytujesz innych? Żeby sobie nimi tzw: "pysk" wycierać, a potem uciekać przed tym co napisałeś.


Manipulujesz mister. Najpierw się czepiasz, że niby wyrywam z konktkstu (akurat tu nie widzę różnicy, gdyby cały akapit zacytował) — widać jak nie masz kontrargumentu, to się czepiasz. Potem wsadzasz w moje usta cytat z kogoś innego, a potem jeszcze z mordą wjeżdżasz?

Originally posted by Sylwestrius:

Chcesz po prostu dyskutować dla dyskusji, a gdy braknie argumentów... dyskutować dalej


O przepraszam, ja argumenty i kontrargumenty przedstawiam, ty — nie. I ty niby miałbyś mi, wedle słów kolegi, pokazywać przewagę intelektualną?

Originally posted by Sylwestrius:

Dyskusja tudzież dialog nie mogą być celem samym w sobie, ale są środkiem prowadzącym do celu.


Nie wiem, jaki masz cel, ale twój (i kolegi) środek jest wyraźny: udawanie, że argumenty strony przeciwnej w ogóle nie padły.

Originally posted by Sylwestrius:

Sprawiasz wrażenie człowieka, który czytając wypowiedzi innych już myśli jak ich kontrować i to nie po to by przedstawić swoje argumenty, ale po prostu, by innych kontrować.


I to mówi człowiek który się czepia, w dodatku nieudolnie. Moim błędem było pozostawienie bzdur w twojej wypowiedzi bez komentarza, w imię niezaogniania dyskusji. Ale widać się nie da. Jak bym chciał cię kontrować, to materiału miałbym aż nadto, prawie każde twoje zdanie można wypatroszyć, bo się nie trzyma kupy. Ot, choćby:

Originally posted by Sylwestrius:

Originally posted by Jurgi:

Na Wawelu nie ma prochów Papieża Polaka

Oczywiście nie argumentujesz tutaj merytorycznie, gdyż Papież Polak (Co to w ogóle znaczy? Papież to papież) spoczywa tam, gdzie jego miejsce i tylko nieznajomość Tradycji Kościoła Katolickiego może prowadzić do sięgania po tak nieszczęśliwy (mógłbym napisać głupi, ale to mało poprawne politycznie i pewnie byś się obruszył) argument.


Powołujesz się na tradycję tam, gdzie ci to wygodnie, a pomijasz inną, która ci nie pasuje do argumentacji. Poza Passent (nie ja) wymienił kogoś jeszcze… I kto tu wyrywa z kontekstu?

Originally posted by Sylwestrius:

W sumie to nie chcę tu przedstawiać argumentów za i przeciw pochowaniu pary prezydenckiej


A masz w ogóle jakieś? Sam nie przedstawisz, ale od innych to wymagasz, no nie?

Originally posted by irczas:

Podziękuję za Ciebie Sylwestriusowi Szekspirowi.Udzielił Ci darmowej lekcji


Lekcji czego? Manipulacji? Wymagania od innych, a od siebie nie? Braku logiki? Braku zrozumienia, co czyta? ZArzucania innym swoch postępków? Bardzo dziękuję, lekcje jak nie należy postępować są bardzo cenne.

Originally posted by irczas:

jest dobrym katolikiem


W to nie wątpię, a nawet się utwierdzam. smile

Originally posted by irczas:

chociaż jego przewaga intelektualna jest nie do ukrycia


Wybacz, ale widziałem bardziej sprawnych manipulatorów. Bo chyba tylko na tym polu ma coś w ogóle do pokazania. Ani dyskusji, ani logiki, ani argumentacji jakoś nie uświadczyłem.

Originally posted by irczas:

Może sam byś pomyślał przyjacielu


Stosowanie tej rady zacznij od siebie… Bo na razie nie pokazałeś żądnej oznaki samodzielnego myślenia w tej materii, niestety.

Originally posted by Sylwestrius:

przeciwnicy takich planów zamiast rozmawiać wychodzą na ulicę z protestem


A z kim mają rozmawiać i jak? Z Dziwiszem, który wziął se i obwieścił i już? Do rozmawiania trzeba mieć partnera, który rozmawiać chce i potrafi, a tu go ni ma.

Originally posted by Sylwestrius:

gdyby mi ktoś zaproponował, że moja żona ma spocząć na Wawelu, też bym się zgodził


Gratuluję nadęcia sobą. A ja bym się nie zgodził. Z samej pokory i szacunku wobec spoczywających tam bohaterów. Nie wyobrażam sobie nawet, żebym miał nabrać tyle pychy i megalomanii, żeby się zgodzić na coś takiego. Rodzina Kaczorowskiego miała jak widać dość pokory, żeby odmówić. Widać oni mają szacunek dla tradycji i zwyczajów. No, ale Ryszard Kaczorowski wychowany był jeszcze w przedwojennej kulturze honoru.

Unregistered user Monday, April 19, 2010 3:07:00 PM

Anonim writes: NIE ROZUMIE PO CO MARNOWÄ CZAS NA TAKIE BZDURY. POPROSTU WYSTARCZY: WIECZNY ODPOCZYNEK RACZ IM DAC PANIE...!!! Czy ten naród kiedyÅ bÄdzie potrafiÅ szanowaÄ drugiego czÅowieka, podkreslam czÅowieka!!! Chyba nas na to nie staÄ!!! ObsmarowaÄ, wykpiÄ, wysmiaÄ to jest naszą najlepszą metodą. Nikt nie mysli o tych co pozostali mam tu na mysli rodziny zmarÅych - wszystkich, nie tylko córki Pana Prezydenta. Na tym koÅcze aby nie doÅączyc do grona marnujących czas. Pozdrawiam wszystkich. Niech Pan Bóg Wam wszytskim bÅgosÅawi.

Unregistered user Monday, April 19, 2010 4:57:00 PM

Krasnowski writes: Ot i dyskutanci. Jeden strzela focha w imieniu Kościoła, jak się poczuje osobiście dotknięty, drugi namawia do korzystania z własnego rozumu, chociaż sam nie zamierza i trzyma się tylko dogmatów, trzeci domaga się argumentów, chociaż sam nie zamierza ich przedstawić. Oni swojej lekcji nigdy nie pojmą. Ale ja tobie Jurgi dziękuję za tę lekcję. Od dawna usiłowałem zrozumieć takie dogmatyczne, zapiekłe umysły, impregnowane na wszelką rozumową argumentację. W tych dwóch dyskusjach obnażyłeś je do cna.

Unregistered user Monday, April 19, 2010 8:55:31 PM

PaweÅ writes: Był wielkim patriotą ... dobrym człowiekiem ale złym politykiem ... Ja już nie chce wstydzić się za prezydenta. Tusk może nie umie się przeżegnać ale potrafi uprawiać politykę a ja jako obywatel z tego będę go rozliczał.

Marcin Cytryckimcytrus Monday, April 19, 2010 10:27:33 PM

Originally posted by anonymous:

Jeden strzela focha w imieniu Kościoła, jak się poczuje osobiście dotknięty,


jeśli to o mnie: nie strzelam focha, a napewno już nie w imieniu Kościoła, po prostu nie widzę sensu dyskusji - i co więcej mam do tego pełne prawo.
Nigdzie i nigdy nie twierdziłem, że znam wszystkie dokumenty, przeczytałem wszystkie artykuły czy książki - i w końcu, że zawsze mam rację. Ten blog jest zapiskiem moich luźnych przemyśleń i homilii, które głoszę w parafii, w której dane mi jest pracować. Mogą się podobać, ale wcale nie muszą - dla mnie ważne, że poruszają serce, a Duch Święty modlę się, żeby załatwił resztę. Co więcej, można na ten blog zaglądać, ale nie trzeba smile

Originally posted by anonymous:

drugi namawia do korzystania z własnego rozumu, chociaż sam nie zamierza i trzyma się tylko dogmatów,


Co do dogmatów...
1. Bardzo bym prosił o wymienienie tych dogmatów, o których piszesz.
2. Właśnie dlatego, że nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania wolę zaufać tym odpowiedziom, które daje mi Wspólnota Kościoła.
3. Oceniając dogmaty jako takie, może warto poczytać coś więcej na ten temat, zanim będziesz powtarzał komunały. Polecam G.K. Chestertona - bardzo pięknie pisze o sensie dogmatów.

Originally posted by anonymous:

Oni swojej lekcji nigdy nie pojmą.


"Wysławiam Cię Boże, Panie nieba i ziemi, że tajemnice te ukryłeś przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś prostaczkom"

Unregistered user Tuesday, April 20, 2010 6:14:54 AM

Krasnowski writes: "po prostu nie widzę sensu dyskusji" Oczywiście: dyskusja to wymiana rozumowych argumentów, jeśli się ich nie ma, to i sensu dyskusji nie ma. Tym niemniej ton twojego komentarza to dla mnie foch. "1. Bardzo bym prosił o wymienienie tych dogmatów, o których piszesz. 2. Właśnie dlatego, że nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania wolę zaufać tym odpowiedziom, które daje mi Wspólnota Kościoła." W punkcie drugim odpowiadasz sobie sam na pytanie z punktu pierwszego. Oczywiście - masz pełne prawo zdać się na innych, zamiast myśleć samodzielnie, bo… "Polecam G.K. Chestertona - bardzo pięknie pisze o sensie dogmatów." …bo sens dogmatów jest właśnie taki. Żeby nie musieć myśleć. To jest zwykle, choć z różnych powodów, korzystne i dla "dawców" i dla przyjmujących. Tak więc oczywiście macie do tego pełne prawo, tak długo jak nazbyt nie zarzucacie ich innym, którzy wolą korzystać z własnego rozumu. BTW, kolega Irczas zapewne by cię zrugał, żebyś zamiast cytatów sam pomyślał. A zresztą może ciebie nie? "tajemnice te ukryłeś przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś prostaczkom" Ja pozostanę po swojej, trzeciej stronie, ludzi nie pyszniących się ani swoją mądrością, ani swoim brakiem mądrości, lecz skromnie dociekających. Dubito ergo cogito, cogito ergo homine sum.

Marcin Cytryckimcytrus Tuesday, April 20, 2010 11:29:57 AM

Originally posted by anonymous:

dyskusja to wymiana rozumowych argumentów


Właśnie o to chodzi: "wymiana rozumowych argumentów", a nie wyciąganie spraw najmniej istotnych w poście i sugerowanie tego, czego tam nie ma, ani czego ja jako autor niniejszego postu nie miałem na myśli (oceniania ludzi po ich religijności).
Napisałem to już w pierwszym komentarzu, ale niestety jakoś chyba to umknęło Twojej uwadze.
Jeśli żyjemy w wolnym kraju, gdzie funkcjonuje "wolność słowa" to również ja - człowiek, chrześcijanin, katolik, ksiądz, podatnik, obywatel... mam prawo do wyrażania swoich poglądów, o ile nie są one dla kogoś obraźliwe i nie godzą w jego dobre imię.
Natomiast wniosek z tej, jak to nazwałeś "dyskusji" jest taki, że na swoim blogu nie mam prawa do napisania postu, którego główną i wyraźnie podaną myślą jest prawda o "papce", którą na co dzień serwują nam media (zobacz przedostatni akapit postu.)

Originally posted by anonymous:

…bo sens dogmatów jest właśnie taki. Żeby nie musieć myśleć. To jest zwykle, choć z różnych powodów, korzystne i dla "dawców" i dla przyjmujących. Tak więc oczywiście macie do tego pełne prawo, tak długo jak nazbyt nie zarzucacie ich innym, którzy wolą korzystać z własnego rozumu.


1. Jeszcze raz proszę o podanie tych dogmatów, o których piszesz, a które jak dobrze zrozumiałem są Ci narzucane. Przecież do rzeczowej dyskusji potrzebne są argumenty, konkrety - tutaj natomiast widzę uogólnienie w najczystszej postaci.
2. Dostrzegam bardzo ciekawe, choć dla mnie do końca niezrozumiałe, twoje rozumienie dogmatu. Jeśli się mylę, to bardzo proszę o doprecyzowanie, co rozumiesz pod pojęciem dogmatu (+ pkt. 1)
Słownik Języka Polskiego podaje następujące znaczenie słowa dogmat: "I. teza podana do wierzenia przez Kościół jako prawda; II. nienaruszalna, podstawowa teza, pewnik". Jakoś nie widzę w tej definicji żadnego zakazu myślenia i dyskutowania o dogmatach - historia dogmatów (dziedzina teologii) pokazuje coś wprost przeciwnego, że każdy dogmat ogłaszany przez Kościół rodził się w długich "bólach" dyskusji teologicznych, najczęściej na soborach, które gromadziły elitę intelektualną ówczesnych czasów. Każdy dogmat rodził się jako odpowiedź na bieżące kwestie pojawiające się w łonie Kościoła. Pojawiała się grupa, głosząca jakąś dziwną naukę (np. Ariusz i jego zwolennicy), która zyskiwała wielką popularność wśród wiernych, wśród duchowieństwa, wśród władzy (tak było z Arianizmem).
Papież (i Cesarz) zwoływali więc Sobór powszechny, który miał rozważyć, czy dana nauka jest prawdziwa, czy nie - czy zgadza się z nauczaniem Pisma Świętego i Tradycji Kościoła.
Cesarz (rzymski, a później w Bizancjum) angażował się w zwoływanie i przeprowadzenie soboru, ponieważ doskonale zdawał sobie sprawę z jednoczącej roli, jaką odgrywa wiara i religia w jego imperium. Aktualność takiego myślenia widzieliśmy na własne oczy w ostatnich dniach żałoby narodowej, w której to wiara (nawet powierzchowna, często bezmyślna i zbyt emocjonalna) dawała ludziom punkt wyjścia do zbudowania poczucia jedności (nawet jeśli ona skończy się wraz z wyborami).

Originally posted by anonymous:

BTW, kolega Irczas zapewne by cię zrugał, żebyś zamiast cytatów sam pomyślał. A zresztą może ciebie nie?


Czy mnie oczy nie mylą, czy też w "rzeczowej dyskusji" pojawiła się nierzeczowa i może nawet nieco obraźliwa kpina wobec Irczasa. Coś mi tu fochem śmierdzi... wink

Originally posted by anonymous:

Ja pozostanę po swojej, trzeciej stronie, ludzi nie pyszniących się ani swoją mądrością, ani swoim brakiem mądrości, lecz skromnie dociekających. Dubito ergo cogito, cogito ergo homine sum.


Ależ proszę bardzo, nikt przecież Ci tego nie zabrania.
Ja zaś wolę mieć za punkt wyjścia mojego myślenia nie zwątpienie (łac. dubito), lecz to co jest - Prawdę, którą przekazuje mi Kościół w swoim nauczaniu. I również mam do tego prawo!
Pozdrawiam serdecznie.

Unregistered user Tuesday, April 20, 2010 12:21:07 PM

Krasnowski writes: ""wymiana rozumowych argumentów", a nie wyciąganie spraw najmniej istotnych w poście i sugerowanie tego, czego tam nie ma" Może cię zmartwię, ale to tam moim zdaniem jest. Nie wiem, czy miałeś zamiar sugerować, czy nie, ale wyraźnie to właśnie sugerowałeś. W takich okolicznościach wychodzą podświadome poglądy, tak przynajmniej zrozumiałem przytyk Jurgiego pod twoim adresem. Co do wyciągania spraw — lekko mijasz się z prawdą, udając, że nie widzisz połowy komentarza Jurgiego. Wyraźnie odniósł się do głównej tezy twojego postu - gdzie tu widzisz wyciąganie spraw najmniej istotnych? Część, której się czepiasz, jest wyraźnie przez niego oznaczona ("poza tym") jako dygresja. Ponadto, co też jest wyraźnie zaznaczone, jest nawiązaniem do innej dyskusji, prawda? Niedokończonej, bo - tak, czytałem - nie odpowiedziałeś na postawione pytania/argumenty. W tamtej wcześniejszej dyskusji jakoś nie poczułeś konieczności "wstania od stołu", chociaż mówiono o Kościele. Poczułeś tę konieczność dopiero, kiedy kolejny argument dotknął bezpośrednio ciebie, a nie Kościoła - dopiero wówczas natychmiast powołałeś się na rzekome "dokopywanie Kościołowi", stąd moje określenie tego jako "focha". CBDU "II. nienaruszalna, podstawowa teza, pewnik" Sam przyznajesz, że przyjmujesz bezrefleksyjnie to co "daje ci Wspólnota Kościoła". Ja mam ci wymieniać, co tam od nich przyjmujesz? To co piszesz o dogmatach nijak się ma do niniejszej dyskusji, co ma bowiem do rzeczy sposób ich ustalania? Jeśli przyjmujesz na wiarę te ustalenia, to nie zasłaniaj się tym, że przy ich ustalaniu myśleli inni. "Czy mnie oczy nie mylą, czy też w "rzeczowej dyskusji" pojawiła się nierzeczowa i może nawet nieco obraźliwa kpina wobec Irczasa." Uzasadnij proszę tezę, że piszę tu nierzeczowo. Jeśli pojawiła się tu kpina to tylko jako efekt rozziewu między twoim powoływaniem się na cudze myśli, a Irczasa stanowczym odrzucaniem takiego argumentu, oraz (przede wszystkim) dlatego, że wspomniane żądanie Irczasa było (moim zdaniem) jedynie chwytem mającym odrzucenie argumentów oponenta bez konieczności zajęcia stanowiska wobec nich i (nomen omen) konieczności użycia w tym celu myślenia. "Ja zaś wolę mieć za punkt wyjścia mojego myślenia (...) Prawdę, którą przekazuje mi Kościół w swoim nauczaniu." (Mam nadzieję, że wzorem Sylwestriusa nie zarzucisz mi wyrywania z kontekstu z powodu skracania cytatów) No to mamy odpowiedź, bez wyliczenia co prawda, ale konkretną, na twoje pytanie o wyliczenie dogmatów. Co do narzucania - nie miałem na myśli ciebie konkretnie, pisałem ogólnie, ale skoro pytasz, to przypomnę, że na temat tego narzucania toczyła się wcześniej wspomniana dyskusja, niedokończona. Nie planowałem dyskutowania o "narzucaniu", bo konsensusu nie uzyskamy, ale też uchylał się nie będę. Najprościej będzie przenieść ten wątek z powrotem do tamtej dyskusji, która zaczęła się od bodaj krzyży w szkole i tam kontynuować, zwłaszcza, że leżą tam jeszcze odłogiem niepodjęte argumenty i nieodpowiedziane pytania.

Marcin Cytryckimcytrus Tuesday, April 20, 2010 6:51:54 PM

Originally posted by anonymous:

Może cię zmartwię, ale to tam moim zdaniem jest. Nie wiem, czy miałeś zamiar sugerować, czy nie, ale wyraźnie to właśnie sugerowałeś.


1. Nie, nie zmartwiłeś mnie.
2. Ironicznie dziękuję za dogłębną analizę moich pragnień.

Originally posted by anonymous:

Część, której się czepiasz, jest wyraźnie przez niego oznaczona ("poza tym") jako dygresja.


Część, której się jak to napisałeś "czepiam", jest wmawianiem mi czegoś czego nie ma w owej, "niedokończonej dyskusji". W przeciwieństwie do Ciebie nie nabyłem, jak widać, umiejętności dyskusji, no i nie potrafię bronić argumentów. Cóż, przynajmniej mam co robić i nad czym pracować. Całe życie się uczę.

Originally posted by anonymous:

Sam przyznajesz, że przyjmujesz bezrefleksyjnie to co "daje ci Wspólnota Kościoła". Ja mam ci wymieniać, co tam od nich przyjmujesz?


Czy ja gdzieś napisałem, że przyjmuję bezrefleksyjnie nauczanie Kościoła? Bardzo proszę o wskazanie tego miejsca, bo chyba mam problemy ze wzrokiem i z pamięcią.

Originally posted by anonymous:

To co piszesz o dogmatach nijak się ma do niniejszej dyskusji, co ma bowiem do rzeczy sposób ich ustalania? Jeśli przyjmujesz na wiarę te ustalenia, to nie zasłaniaj się tym, że przy ich ustalaniu myśleli inni.


A i owszem ma się bardzo to do tej dyskusji, bo pisząc o dogmatach, które Kościół ponoć narzuca, nie masz bladego pojęcia czym dogmat jest. Powtarzasz starą śpiewkę o narzucanych dogmatach, nie wskazując na razie ani jednego - czekam niecierpliwie, aż pojawi się choć jeden.
Historia dogmatów pokazuje szeroką perspektywę i tłumaczy istotę dogmatu. Bez tego, na prawdę nie ma o czym rozmawiać.
Dogmaty są fundamentem. Ale czy je przyjmiesz - to już jest twoja decyzja. Jako osobie ochrzczonej, Kościół dał Ci narzędzie dojścia do nieba. Czy go użyjesz, czy w ogóle chcesz iść w tym kierunku - to twoja decyzja. Ja Cię mogę tylko zapraszać i (niestety) nieudolnie pokazywać, że to ma sens i że warto.

Originally posted by anonymous:

No to mamy odpowiedź, bez wyliczenia co prawda, ale konkretną, na twoje pytanie o wyliczenie dogmatów.


Żadna to odpowiedź, a tym bardziej konkretna. Moim zdaniem, to tylko twój "quasi-dogmat" który przyjmujesz w tej dyskusji: "mam rację i basta! Nie rozumiem dogmatów Kościoła, nie wygodne jest mi Jego nauczanie - to je odrzucam, zamiast zgłębić. Ba! po co zgłębiać - przecież mam rację!"
Przepraszam za mocne słowa, ale takie myślenie jest właśnie owa butą, pychą i arogancją, ale na pewno nie ze strony Kościoła.

Originally posted by anonymous:

skoro pytasz, to przypomnę, że na temat tego narzucania toczyła się wcześniej wspomniana dyskusja, niedokończona. Nie planowałem dyskutowania o "narzucaniu", bo konsensusu nie uzyskamy, ale też uchylał się nie będę

Nie jesteśmy w stanie uzyskać konsensusu właśnie ze względu na te założenie apriori, o którym powyżej. Podobnie jest ze wspomnianymi przez Ciebie dyskusjami.

Mimo, że tego nie lubisz, znowu Cię odeślę do kogoś mądrzejszego ode mnie, kto ma też bardziej przenikliwe spojrzenie na te procesy: polecam lekturę Georga Weigla - "Katedra i sześciań" - fascynująca lektura http://sklepkultura.dziennik.pl/katedra-i-szescian-ksiazka,357154,p


Sylwestrius SzekspirSylwestrius Tuesday, April 20, 2010 11:26:12 PM

Rzeczowy artykuł na temat pochówków na Wawelu i przekłamań jakie się głosi. A jednak chowano tam żony i nie tylko: http://www.fronda.pl/news/czytaj/czego_nie_wiedza_przeciwnicy_kaczynskich_na_wawelu

Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi Wednesday, April 21, 2010 1:42:54 AM

O widzisz, zaczynasz dyskutować rzeczowo. Udało ci się obalić jeden mój argument, skoro nie miałem racji, to muszę go wycofać. Pozostało siedem (w zasadzie sześć i pół, bo jeden padł w połowie, ale reszta została). Odniesiesz się do nich?

Originally posted by Michael Morys-Twarowski, Fronda:

Obok wielkich postaci spoczywających w wawelskiej katedrze, są mniej lub bardziej wybitni biskupi krakowscy, młodo zmarłe dzieci naszych władców oraz osoby oceniane przez potomnych zdecydowanie źle.


Muszę więc dorzucić kolejny: to jest zdecydowany argument za tym, by na Wawelu chować (jeśli w ogóle) nie zaraz po śmierci, a dopiero kiedy historia będzie mogła ocenić. No to pozostaje nadal osiem argumentów.

Marcin Małymmaly Friday, April 23, 2010 8:55:29 PM

Originally posted by irczas:

Jeśli zasłużą...wciąż mają tę szansę



LOL. Ubaw po pachy.
Znaczy się zasługi prezydenta Kaczyńskiego są większe, niż zasługi jego poprzedników. Dawno nie słyszałem takiego dobrego dowcipu (oczywiście nikt nie jest w stanie mnie przekonać, że ktokolwiek, nawet najbardziej skołowany zwolennik PiSu, mógłby coś takiego powiedzieć poważnie).

Write a comment

New comments have been disabled for this post.