Otwierając oczy ze zdziwienia...
Tuesday, April 13, 2010 8:43:05 AM
Słucham i oglądam relacje telewizyjne związane z tragedią prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. Oprócz wielkiego żalu po stracie Głowy Państwa i wielu wybitnych ludzi jestem "zaskoczony" tym, w jaki sposób przedstawiana jest teraz, po śmierci Para Prezydencka. Jaki był obraz Pana Prezydenta można zobaczyć wpisując w Googlach hasło "Lech Kaczyński".
Potrzebna była tak wielka tragedia, żeby okazało się że Pan Prezydent był wspaniałym człowiekiem: prawdziwym mężem stanu, starającym się o dobre imię Polski i Polaków. Był patriotą świadomym, że tylko pamięć o wszystkich kartach historii, pozwala zachować tożsamość.
Nagle teraz okazuje się, że mimo zajmowanego stanowiska pozostał dobrym i kochającym mężem, który zawsze pamiętał, by kobietę przepuścić przodem. Był typowym facetem, który nie zwraca uwagi na szczegóły (dlatego p. Maria poprawiała mu krawat, zapinała marynarkę, przyczesywała czuprynę, przynosiła "obśmiane" kanapki na podróż itp.). Był człowiekiem, który potrafił drwić z siebie (np. ze swojego wzrostu), a jednocześnie był pełnym empatii dla drugiego człowieka. Był Prezydentem, który potrafił poprosić przed ważnymi uroczystościami kościelnymi o sakrament pokuty, by móc godnie przystąpić do Komunii Świętej. (vide p. Tusk, który nie umie się nawet przeżegnać, co było widać przy trumnie prezydenta) Był człowiekiem wartościowym, bo kierował się w swoim życiu wartościami, zasadami, które sprawdziły się w życiu wielu jego przodków i które nadal pozostają żywotne - jeśli tylko po nie sięgnąć...
Nie chcę wybielać Pana Prezydenta, ani wynosić go na ołtarze - daleki jestem od tego.
Cała jednak sprawa niezwykle boleśnie odkryła prawdę o potężnej sile mediów i papce informacyjnej jaką nam zwykle podają, a która niestety nie zawsze ma wiele wspólnego z prawdą, tak w przypadku p. Prezydenta, jak i w wielu innych przypadkach.
Jakie wnioski z tego wyniesiemy na przyszłość... czas pokaże. Oby jak najlepsze.
I jeszcze fragment Pisma Świętego, którym Kościół modlił się w sobotni poranek w modlitwie jutrzni:
Potrzebna była tak wielka tragedia, żeby okazało się że Pan Prezydent był wspaniałym człowiekiem: prawdziwym mężem stanu, starającym się o dobre imię Polski i Polaków. Był patriotą świadomym, że tylko pamięć o wszystkich kartach historii, pozwala zachować tożsamość.
Nagle teraz okazuje się, że mimo zajmowanego stanowiska pozostał dobrym i kochającym mężem, który zawsze pamiętał, by kobietę przepuścić przodem. Był typowym facetem, który nie zwraca uwagi na szczegóły (dlatego p. Maria poprawiała mu krawat, zapinała marynarkę, przyczesywała czuprynę, przynosiła "obśmiane" kanapki na podróż itp.). Był człowiekiem, który potrafił drwić z siebie (np. ze swojego wzrostu), a jednocześnie był pełnym empatii dla drugiego człowieka. Był Prezydentem, który potrafił poprosić przed ważnymi uroczystościami kościelnymi o sakrament pokuty, by móc godnie przystąpić do Komunii Świętej. (vide p. Tusk, który nie umie się nawet przeżegnać, co było widać przy trumnie prezydenta) Był człowiekiem wartościowym, bo kierował się w swoim życiu wartościami, zasadami, które sprawdziły się w życiu wielu jego przodków i które nadal pozostają żywotne - jeśli tylko po nie sięgnąć...
Nie chcę wybielać Pana Prezydenta, ani wynosić go na ołtarze - daleki jestem od tego.
Cała jednak sprawa niezwykle boleśnie odkryła prawdę o potężnej sile mediów i papce informacyjnej jaką nam zwykle podają, a która niestety nie zawsze ma wiele wspólnego z prawdą, tak w przypadku p. Prezydenta, jak i w wielu innych przypadkach.
Jakie wnioski z tego wyniesiemy na przyszłość... czas pokaże. Oby jak najlepsze.
I jeszcze fragment Pisma Świętego, którym Kościół modlił się w sobotni poranek w modlitwie jutrzni:
Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc, i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi
Rz 14, 7-9
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Tuesday, April 13, 2010 9:13:54 AM
Nie pamiętam też, żeby ktoś negował wartość Lecha Kaczyńskiego jako męża, czy ojca. Nawet jego patriotyzmu nie negował chyba nikt nawet spośród najbardziej zagorzałych przeciwników. Niestety, przymioty osobiste nie przekładały się na dobrą prezydenturę, ani nawet na dobry wizerunek za granicą.
Poza tym, we wpisie wychodzi z ciebie coś, co budzi mój, najoględniej ujmując, niesmak: wartościowanie ludzi po religijności. Kaczyński to wartościowy człowiek, bo chodził do spowiedzi, w przeciwieństwie do Tuska, który nie umie się przeżegnać (pomijając żałość tej insynuacji).
Kiedyś dyskutowaliśmy, jak pamiętam, o głęboko tkwiącej w katolikach pysze, poczuciu wyższości i pogardzie dla myślących inaczej: właśnie dałeś tego doskonały przykład.
Marcin Cytryckimcytrus # Tuesday, April 13, 2010 10:44:03 AM
Dlatego pozwól, że będzie to ostatnia odpowiedź, którą napiszę na twój wpis.
Pozdrawiam serdecznie
irczas # Tuesday, April 13, 2010 11:20:43 AM
Tak, to prawda Pan Tusk jest religijny na pokaz i trzeba mówić jak wiele robi dla własnego dobrego wizerunku!
Warto dzisiaj zadać sobie pytanie czy potrzebujemy Prezydenta malowanego.Medialną kukłę.Ja takiego nie potrzebuję.
Bardzo dobrze pamiętam ataki, kpiny i aluzje dotyczące Pana Prezydenta....To nie była krytyka...to była prymitywna nagonka medialna.
Niezły i potrzebny wpis na blogu !
Jak zwykle dziękuję.
irczas # Tuesday, April 13, 2010 11:34:25 AM
Originally posted by mcytrus:
Marzeniem Artura jest żebyś zaśpiewał jak Jerzy Sthur w zakończeniu filmu "Pogoda na jutro"
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Tuesday, April 13, 2010 6:31:06 PM
Originally posted by mcytrus:
Za to ty nigdy nie potrafisz odnieść się do rzeczowego argumentu… Więc żadna różnica w sumie. Co mnie też nie dziwi: dla ciebie ważne są dogmaty, a nie dyskusja.
A prezydentura LK była najgorszą, i to nie tylko po '89, ale w ogóle, doliczając II Rzplitą. Jego największym osiągnięciem, co oddał mu L. Dorn, była „polityka odznaczeń”. Dzięki której ileś-tam osób odmówiło przyjęcia orderu (rzecz bez precedensu). Ach, dodać trzeba jeszcze odznaczanie państwowymi odznaczeniami przedstawicieli antydemokratyczych reżimów… Za „działalnośc na rzecz demokracji”. To jest wasza wymarzona prezydentura?
irczas # Tuesday, April 13, 2010 6:48:20 PM
To był pierwszy prezydent o którym myślałem MÓJ !I to mi wystarczy... nie podważy tego nic i nikt !Dla mnie najlepszy i już...czekam na następnego o którym będę mógł tak pomyśleć i życzę tego dzisiaj wszystkim Polakom.
Życzę Ci miłego wieczoru
P.S.
Jestem pewien że Ksiądz się za Ciebie pomodli Arturze i myślę że to Ci nie zaszkodzi!
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Tuesday, April 13, 2010 6:58:27 PM
irczas # Tuesday, April 13, 2010 7:00:56 PM
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Tuesday, April 13, 2010 7:06:14 PM
irczas # Tuesday, April 13, 2010 7:28:04 PM
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Tuesday, April 13, 2010 8:03:02 PM
irczas # Tuesday, April 13, 2010 8:45:12 PM
Unregistered user # Tuesday, April 13, 2010 11:33:44 PM
irczas # Wednesday, April 14, 2010 6:28:50 AM
Originally posted by anonymous:
Widzę wielu ludzi (w tym mnóstwo młodych) żegnających Prezydenta...dla mnie to jest budujące...
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Wednesday, April 14, 2010 6:38:52 AM
Originally posted by anonymous:
A krytyka merytoryczna oczywiście przechodziła wam mimo uszu… Tak się składa, że też na niego głosowałem. Ale nie tylko zawiódł wszelkie nadzieje na zmiany, ale i podświadome oczekiwanie na – przynajmniej – utrzymanie standardów, jakie wypracowano przez te kilkanaście lat.
irczas # Wednesday, April 14, 2010 6:46:29 AM
P.S
Cieszę się ,że Prezydent będzie pochowany na Wawelu !
Jego śmierć ma wielce symboliczny charakter.
Dla mnie ten rodzaj wyróżnienia to uhonorowanie pamięci ofiar Katynia.
Piękne symboliczne zamknięcie !
Jestem dumny z Polaków którzy potrafią podejmować takie mądre decyzje !
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Wednesday, April 14, 2010 9:04:33 AM
No, chyba że zmienimy tradycję i w przyszłości na Wawelu spoczną również Jaruzelski, Wałęsa i Kwaśniewski.
irczas # Wednesday, April 14, 2010 9:13:01 AM
Szkoda ,że tego nie widzisz.Musiałbym chyba zrobić cały wykład historyczny ,żebyś zrozumiał symbolikę...
Originally posted by Jurgi:
Jeśli zasłużą...wciąż mają tę szansę
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Wednesday, April 14, 2010 12:08:46 PM
Twoje lubienie to za słaby argument z pochowaniem kogokolwiek w krypcie, nie widzisz tego? A nie podałeś żadnego innego powodu. Nie widzisz absurdu łamania wszelkich tradycji dla czyjegoś widzimisię? A co ze ś.p. żoną? Pochowają ją oddzielnie? Bo przepraszam, ale – o ile wiem – żaden z pochowanych na Wawelu nie ma tam małżonki u boku? LK ma mieć większe przywileje od wszystkich władców Polski i narodowych bohaterów?
Sylwestrius SzekspirSylwestrius # Wednesday, April 14, 2010 12:37:48 PM
No i jeszcze ostatnia kwestia - z tego co widziałem zwiedzając krypty Wawelu spoczywają tam nie tylko małżonki, ale także całe rodziny królów. Jestem zresztą przekonany o tym, że gdyby np.: z Sikorskim zginęła w samolocie jego żona, to zostałaby pochowana razem z nim na Wawelu - to się narzuca samo z tradycji i mentalności polskiej.
irczas # Wednesday, April 14, 2010 12:51:04 PM
nie mówiłem o bohaterstwie...nie rozumiem...
nie mówi się upchnąć o umarłym...
protestuj sobie...
nic nie mówiłem o lubieniu...
niektórzy są szczęśliwi z żonami na zawsze...(życzę Ci tego)
czekam na dłuuugą kolejkę Polaków godnych tego przywileju...
irczas # Wednesday, April 14, 2010 12:53:38 PM
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Wednesday, April 14, 2010 1:42:53 PM
Originally posted by Sylwestrius:
Prymitywne to jest wykorzystywanie zmarłego do celów politycznych — bo tym jest właśnie pomysł umieszczenia go na Wawelu. Jak zwykle nie raczyliście odpowiedzieć merytorycznie na żaden argument.
Originally posted by Passent:
Originally posted by Szostkiewicz:
Originally posted by Szostkiewicz:
irczas # Wednesday, April 14, 2010 1:48:49 PM
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Wednesday, April 14, 2010 1:51:55 PM
irczas # Wednesday, April 14, 2010 2:03:00 PM
Originally posted by Jurgi:
Moim argumentem jest zdrowy rozsadek
Poza tym mogę znaleźć wiele cytatów na poparcie moich słów ...tylko po co ?
Czy to jest forum cytatów publicystów, dziennikarzy ?
Nie jest, więc wolę napisać co myślę i czuję JA irczas...i chętnie przeczytam co NAPRAWDĘ myśli Artur "Jurgi" Jurgawka jeśli napisze to kulturalną piękną polszczyzną bez jadu i złośliwości
Sylwestrius SzekspirSylwestrius # Wednesday, April 14, 2010 2:52:59 PM
Proszę mnie najpierw merytorycznie zacytować, bo wyjąłeś zdanie z kontekstu, Wypadało przynajmniej zacytować całe zdanie, a nie jego fragment. Nie wspomnę już o tym, że następne zdanie także nawiązuje w sposób merytorycznie bezpośredni do zacytowanej przez Ciebie frazy. Gdybym miał wykazać Twój tok myślenia zrobiłbym tak:
Originally posted by Jurgi:
Oczywiście nie argumentujesz tutaj merytorycznie, gdyż Papież Polak (Co to w ogóle znaczy? Papież to papież) spoczywa tam, gdzie jego miejsce i tylko nieznajomość Tradycji Kościoła Katolickiego może prowadzić do sięgania po tak nieszczęśliwy (mógłbym napisać głupi, ale to mało poprawne politycznie i pewnie byś się obruszył) argument. Koniec próby niemerytorycznej - kurcze wyszło mi merytorycznie, to może inaczej:
Originally posted by Jurgi:
No fakt, teoretycznie to jest to fakt. Ale czekaj - ilu to urzędujących obecnie prezydentów z małżonką było na pokładzie samolotu? Jeden. Inni nie byli prezydentami - choć przyszła mi do głowy wątpliwość gdy chodzi o Pana Prezydenta Kaczorowskiego - jego bliscy na pewno mogliby zgłosić taki - jak to nazwał Szostkiewicz - "pomysł" nie tylko teoretycznie ale i praktycznie. Koniec - i znowu mi nie wyszło.
OK. Kpię sobie z Ciebie, to prawda, ale za to argumenty mam merytoryczne. Teraz bardziej serio.
Przyznam, że sam mam wiele wątpliwości co do faktu pochówku pary prezydenckiej na Wawelu (i chyba wszyscy mają wątpliwości, może z kilkoma wyjątkami). Że decyzję podjęto - jak cytujesz - pochopnie i pod wpływem emocji nie dziwi mnie to. Wszak czasu zbyt wiele nie ma, a emocji jest wiele. Może powinni wpierw spokojnie pochować prezydenta na Powązkach, a być może po czasie okazałoby się, że warto go przenieść na Wawel - może tak, może nie. Trudno też oskarżać rodzinę zmarłego prezydenta - gdyby mi ktoś zaproponował, że moja żona ma spocząć na Wawelu, też bym się zgodził. Na pewno bezsensowne jest cytowanie różnego rodzaju mądrych głów - dobrze wiemy, że każdy znajdzie w necie wypowiedzi sobie użyteczne. W sumie to nie chcę tu przedstawiać argumentów za i przeciw pochowaniu pary prezydenckiej na Wawelu - chodzi mi raczej o atmosferę w jakiej odbywa się dyskusja na ten temat, a przyznasz "Jurgi", że jeżeli w czasie żałoby po zmarłym podejmuje się protesty przeciw niemu (bo tak poniekąd jest) to jest to prymitywne, jak by nie patrzeć, bo cywilizowany człowiek zna wiele innych metod wyrażania swoich poglądów i przekonywania do nich adwersarzy. Jeżeli jednak ja jestem za pochówkiem prezydenta na Wawelu (a póki co jestem, jednak to nieistotne, bo niczego nie zmienię), a przeciwnicy takich planów zamiast rozmawiać wychodzą na ulicę z protestem, to pokazali "poziom" i nie chcę już z nimi rozmawiać.
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Wednesday, April 14, 2010 4:30:20 PM
Originally posted by Sylwestrius:
Tak się składa, że to nie moje słowa, mistrzu ty mój od cytowania.
Originally posted by Sylwestrius:
A ilu prezydentów pochowano dotąd na Wawelu? Żadnego.
Originally posted by irczas:
Dobrze kryjesz swój skarb.
irczas # Wednesday, April 14, 2010 4:39:37 PM
Originally posted by Jurgi:
To prawda , masz rację Arturze.
Robię to ponieważ złośliwych,niedouczonych,nietaktownych prześmiewców jest zbyt wielu.
Podziękuję za Ciebie Sylwestriusowi Szekspirowi.Udzielił Ci darmowej lekcji co mnie nie dziwi bo jest dobrym katolikiem i nie wywyższa się chociaż jego przewaga intelektualna jest nie do ukrycia
Seji # Wednesday, April 14, 2010 7:31:14 PM
irczas # Wednesday, April 14, 2010 7:59:55 PM
Unregistered user # Wednesday, April 14, 2010 8:00:53 PM
Seji # Wednesday, April 14, 2010 8:06:32 PM
irczas # Wednesday, April 14, 2010 8:10:15 PM
Seji # Wednesday, April 14, 2010 8:21:23 PM
irczas # Wednesday, April 14, 2010 8:26:05 PM
do głównego tematu.
Sylwestrius SzekspirSylwestrius # Wednesday, April 14, 2010 9:16:32 PM
Originally posted by Jurgi:
Nie no. Żenua. To po co cytujesz innych? Żeby sobie nimi tzw: "pysk" wycierać, a potem uciekać przed tym co napisałeś. I to ma być ta Twoja merytoryczność. Chcesz po prostu dyskutować dla dyskusji, a gdy braknie argumentów... dyskutować dalej - przypominam: Dyskusja tudzież dialog nie mogą być celem samym w sobie, ale są środkiem prowadzącym do celu. Zapomniałeś o tym i marzy ci się dyskutować bez końca wypychając swoje na wierzch. trudno dopatrzyć się w tym jakiejkolwiek dobrej woli z Twej strony, jakiejś otwartości na poglądy innych. Sprawiasz wrażenie człowieka, który czytając wypowiedzi innych już myśli jak ich kontrować i to nie po to by przedstawić swoje argumenty, ale po prostu, by innych kontrować. Powiem tyle: szanujmy się. Przedstaw wreszcie SWOJE argumenty, a może ktoś będzie miał jeszcze ochotę z Tobą podyskutować, ja dziękuję... postoję. Koniec rozmowy, bo rzeczywiście odbiega powoli od tematu.
Unregistered user # Thursday, April 15, 2010 2:01:29 AM
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Sunday, April 18, 2010 7:52:04 AM
Sylwestrius: w tym wątku wyraźnie przedstawiałem swoje argumenty, jak je uparcie omijasz wzrokiem, to nie poradzę. Ale proszę bardzo, dla ciebie łopatologicznie i zrozumiale:
• Lech Kaczyński nie wyróżnił się i nie zasłużył niczym w takim stopniu, żeby go honorować umieszczaniem na Wawelu i dla niego łamać wszystkie tradycje i dobre zwyczaje.
• Musiałby mieć zasługi co najmniej porównywalne z Piłsudskim, żeby rozważać taką opcję, a do tego daleko. Nikt z żyjących takich zasług nie ma i – co dajcie Bogowie – jeśli nie spadnie na naszą Ojczyznę jakieś wybitne nieszczęście, nikt już nigdy takich zasług się nie dorobi.
• Śmierć w wypadku żadnym bohaterstwem nie jest. W takim samym stopniu, jak zadławienie się precelkiem, co omal nie zabiło jednego z prezydentów pewnego światowego mocarstwa.
• Wawelskie krypty są miejscem spoczynku królów i kilku nielicznych wieszczów i bohaterów. Nie ma tam żadnego prezydenta. Nawet zamordowanego Narutowicza.
• Nie ma tam żadnej małżonki.
• Są od dawna – tak było publicznie głoszone – miejscem tylko historycznym, są zamknięte i nie ma ma tam miejsca.
• Tryb podjęcia tej decyzji jest skandaliczny. Wawel jest dobrem, symbolem i świętym miejscem całego Narodu, a nie prywatną własnością kard. Dziwisza, żeby sobie jednoosobowo umyślił (w tym wbrew opinii nawet większości pozostałej hierarchii kościelnej).
• Nie chowa się na Wawelu całego narodu, więc najpierw należy podać jakiekolwiek argumenty za (których jakoś nie widzę, poza „to mój prezydent” oraz „bo głupio było rodzinie się nie zgodzić”), nim się zażąda argumentów przeciw, wymaga tego przynajmniej przyzwoitość. Więc proszę, przedstaw ty swoje argumenty.
Originally posted by Sylwestrius:
Nikt nie protestuje przeciw zmarłemu, tylko przeciw idiotycznemu wyborowi miejsca na pochówek i skandalicznemu trybowi podjęcia decyzji. Nie odróżniasz, czy po prostu manipulujesz? Sami protestujący mocno to podkreślają, żeby tego „nie słyszeć” trzeba mieć naprawdę dużo złej woli.
Originally posted by Sylwestrius:
Manipulujesz mister. Najpierw się czepiasz, że niby wyrywam z konktkstu (akurat tu nie widzę różnicy, gdyby cały akapit zacytował) — widać jak nie masz kontrargumentu, to się czepiasz. Potem wsadzasz w moje usta cytat z kogoś innego, a potem jeszcze z mordą wjeżdżasz?
Originally posted by Sylwestrius:
O przepraszam, ja argumenty i kontrargumenty przedstawiam, ty — nie. I ty niby miałbyś mi, wedle słów kolegi, pokazywać przewagę intelektualną?
Originally posted by Sylwestrius:
Nie wiem, jaki masz cel, ale twój (i kolegi) środek jest wyraźny: udawanie, że argumenty strony przeciwnej w ogóle nie padły.
Originally posted by Sylwestrius:
I to mówi człowiek który się czepia, w dodatku nieudolnie. Moim błędem było pozostawienie bzdur w twojej wypowiedzi bez komentarza, w imię niezaogniania dyskusji. Ale widać się nie da. Jak bym chciał cię kontrować, to materiału miałbym aż nadto, prawie każde twoje zdanie można wypatroszyć, bo się nie trzyma kupy. Ot, choćby:
Originally posted by Sylwestrius:
Powołujesz się na tradycję tam, gdzie ci to wygodnie, a pomijasz inną, która ci nie pasuje do argumentacji. Poza Passent (nie ja) wymienił kogoś jeszcze… I kto tu wyrywa z kontekstu?
Originally posted by Sylwestrius:
A masz w ogóle jakieś? Sam nie przedstawisz, ale od innych to wymagasz, no nie?
Originally posted by irczas:
Lekcji czego? Manipulacji? Wymagania od innych, a od siebie nie? Braku logiki? Braku zrozumienia, co czyta? ZArzucania innym swoch postępków? Bardzo dziękuję, lekcje jak nie należy postępować są bardzo cenne.
Originally posted by irczas:
W to nie wątpię, a nawet się utwierdzam.
Originally posted by irczas:
Wybacz, ale widziałem bardziej sprawnych manipulatorów. Bo chyba tylko na tym polu ma coś w ogóle do pokazania. Ani dyskusji, ani logiki, ani argumentacji jakoś nie uświadczyłem.
Originally posted by irczas:
Stosowanie tej rady zacznij od siebie… Bo na razie nie pokazałeś żądnej oznaki samodzielnego myślenia w tej materii, niestety.
Originally posted by Sylwestrius:
A z kim mają rozmawiać i jak? Z Dziwiszem, który wziął se i obwieścił i już? Do rozmawiania trzeba mieć partnera, który rozmawiać chce i potrafi, a tu go ni ma.
Originally posted by Sylwestrius:
Gratuluję nadęcia sobą. A ja bym się nie zgodził. Z samej pokory i szacunku wobec spoczywających tam bohaterów. Nie wyobrażam sobie nawet, żebym miał nabrać tyle pychy i megalomanii, żeby się zgodzić na coś takiego. Rodzina Kaczorowskiego miała jak widać dość pokory, żeby odmówić. Widać oni mają szacunek dla tradycji i zwyczajów. No, ale Ryszard Kaczorowski wychowany był jeszcze w przedwojennej kulturze honoru.
Unregistered user # Monday, April 19, 2010 3:07:00 PM
Unregistered user # Monday, April 19, 2010 4:57:00 PM
Unregistered user # Monday, April 19, 2010 8:55:31 PM
Marcin Cytryckimcytrus # Monday, April 19, 2010 10:27:33 PM
Originally posted by anonymous:
jeśli to o mnie: nie strzelam focha, a napewno już nie w imieniu Kościoła, po prostu nie widzę sensu dyskusji - i co więcej mam do tego pełne prawo.
Nigdzie i nigdy nie twierdziłem, że znam wszystkie dokumenty, przeczytałem wszystkie artykuły czy książki - i w końcu, że zawsze mam rację. Ten blog jest zapiskiem moich luźnych przemyśleń i homilii, które głoszę w parafii, w której dane mi jest pracować. Mogą się podobać, ale wcale nie muszą - dla mnie ważne, że poruszają serce, a Duch Święty modlę się, żeby załatwił resztę. Co więcej, można na ten blog zaglądać, ale nie trzeba
Originally posted by anonymous:
Co do dogmatów...
1. Bardzo bym prosił o wymienienie tych dogmatów, o których piszesz.
2. Właśnie dlatego, że nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania wolę zaufać tym odpowiedziom, które daje mi Wspólnota Kościoła.
3. Oceniając dogmaty jako takie, może warto poczytać coś więcej na ten temat, zanim będziesz powtarzał komunały. Polecam G.K. Chestertona - bardzo pięknie pisze o sensie dogmatów.
Originally posted by anonymous:
"Wysławiam Cię Boże, Panie nieba i ziemi, że tajemnice te ukryłeś przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś prostaczkom"
Unregistered user # Tuesday, April 20, 2010 6:14:54 AM
Marcin Cytryckimcytrus # Tuesday, April 20, 2010 11:29:57 AM
Originally posted by anonymous:
Właśnie o to chodzi: "wymiana rozumowych argumentów", a nie wyciąganie spraw najmniej istotnych w poście i sugerowanie tego, czego tam nie ma, ani czego ja jako autor niniejszego postu nie miałem na myśli (oceniania ludzi po ich religijności).
Napisałem to już w pierwszym komentarzu, ale niestety jakoś chyba to umknęło Twojej uwadze.
Jeśli żyjemy w wolnym kraju, gdzie funkcjonuje "wolność słowa" to również ja - człowiek, chrześcijanin, katolik, ksiądz, podatnik, obywatel... mam prawo do wyrażania swoich poglądów, o ile nie są one dla kogoś obraźliwe i nie godzą w jego dobre imię.
Natomiast wniosek z tej, jak to nazwałeś "dyskusji" jest taki, że na swoim blogu nie mam prawa do napisania postu, którego główną i wyraźnie podaną myślą jest prawda o "papce", którą na co dzień serwują nam media (zobacz przedostatni akapit postu.)
Originally posted by anonymous:
1. Jeszcze raz proszę o podanie tych dogmatów, o których piszesz, a które jak dobrze zrozumiałem są Ci narzucane. Przecież do rzeczowej dyskusji potrzebne są argumenty, konkrety - tutaj natomiast widzę uogólnienie w najczystszej postaci.
2. Dostrzegam bardzo ciekawe, choć dla mnie do końca niezrozumiałe, twoje rozumienie dogmatu. Jeśli się mylę, to bardzo proszę o doprecyzowanie, co rozumiesz pod pojęciem dogmatu (+ pkt. 1)
Słownik Języka Polskiego podaje następujące znaczenie słowa dogmat: "I. teza podana do wierzenia przez Kościół jako prawda; II. nienaruszalna, podstawowa teza, pewnik". Jakoś nie widzę w tej definicji żadnego zakazu myślenia i dyskutowania o dogmatach - historia dogmatów (dziedzina teologii) pokazuje coś wprost przeciwnego, że każdy dogmat ogłaszany przez Kościół rodził się w długich "bólach" dyskusji teologicznych, najczęściej na soborach, które gromadziły elitę intelektualną ówczesnych czasów. Każdy dogmat rodził się jako odpowiedź na bieżące kwestie pojawiające się w łonie Kościoła. Pojawiała się grupa, głosząca jakąś dziwną naukę (np. Ariusz i jego zwolennicy), która zyskiwała wielką popularność wśród wiernych, wśród duchowieństwa, wśród władzy (tak było z Arianizmem).
Papież (i Cesarz) zwoływali więc Sobór powszechny, który miał rozważyć, czy dana nauka jest prawdziwa, czy nie - czy zgadza się z nauczaniem Pisma Świętego i Tradycji Kościoła.
Cesarz (rzymski, a później w Bizancjum) angażował się w zwoływanie i przeprowadzenie soboru, ponieważ doskonale zdawał sobie sprawę z jednoczącej roli, jaką odgrywa wiara i religia w jego imperium. Aktualność takiego myślenia widzieliśmy na własne oczy w ostatnich dniach żałoby narodowej, w której to wiara (nawet powierzchowna, często bezmyślna i zbyt emocjonalna) dawała ludziom punkt wyjścia do zbudowania poczucia jedności (nawet jeśli ona skończy się wraz z wyborami).
Originally posted by anonymous:
Czy mnie oczy nie mylą, czy też w "rzeczowej dyskusji" pojawiła się nierzeczowa i może nawet nieco obraźliwa kpina wobec Irczasa. Coś mi tu fochem śmierdzi...
Originally posted by anonymous:
Ależ proszę bardzo, nikt przecież Ci tego nie zabrania.
Ja zaś wolę mieć za punkt wyjścia mojego myślenia nie zwątpienie (łac. dubito), lecz to co jest - Prawdę, którą przekazuje mi Kościół w swoim nauczaniu. I również mam do tego prawo!
Pozdrawiam serdecznie.
Unregistered user # Tuesday, April 20, 2010 12:21:07 PM
Marcin Cytryckimcytrus # Tuesday, April 20, 2010 6:51:54 PM
Originally posted by anonymous:
1. Nie, nie zmartwiłeś mnie.
2. Ironicznie dziękuję za dogłębną analizę moich pragnień.
Originally posted by anonymous:
Część, której się jak to napisałeś "czepiam", jest wmawianiem mi czegoś czego nie ma w owej, "niedokończonej dyskusji". W przeciwieństwie do Ciebie nie nabyłem, jak widać, umiejętności dyskusji, no i nie potrafię bronić argumentów. Cóż, przynajmniej mam co robić i nad czym pracować. Całe życie się uczę.
Originally posted by anonymous:
Czy ja gdzieś napisałem, że przyjmuję bezrefleksyjnie nauczanie Kościoła? Bardzo proszę o wskazanie tego miejsca, bo chyba mam problemy ze wzrokiem i z pamięcią.
Originally posted by anonymous:
A i owszem ma się bardzo to do tej dyskusji, bo pisząc o dogmatach, które Kościół ponoć narzuca, nie masz bladego pojęcia czym dogmat jest. Powtarzasz starą śpiewkę o narzucanych dogmatach, nie wskazując na razie ani jednego - czekam niecierpliwie, aż pojawi się choć jeden.
Historia dogmatów pokazuje szeroką perspektywę i tłumaczy istotę dogmatu. Bez tego, na prawdę nie ma o czym rozmawiać.
Dogmaty są fundamentem. Ale czy je przyjmiesz - to już jest twoja decyzja. Jako osobie ochrzczonej, Kościół dał Ci narzędzie dojścia do nieba. Czy go użyjesz, czy w ogóle chcesz iść w tym kierunku - to twoja decyzja. Ja Cię mogę tylko zapraszać i (niestety) nieudolnie pokazywać, że to ma sens i że warto.
Originally posted by anonymous:
Żadna to odpowiedź, a tym bardziej konkretna. Moim zdaniem, to tylko twój "quasi-dogmat" który przyjmujesz w tej dyskusji: "mam rację i basta! Nie rozumiem dogmatów Kościoła, nie wygodne jest mi Jego nauczanie - to je odrzucam, zamiast zgłębić. Ba! po co zgłębiać - przecież mam rację!"
Przepraszam za mocne słowa, ale takie myślenie jest właśnie owa butą, pychą i arogancją, ale na pewno nie ze strony Kościoła.
Originally posted by anonymous:
Nie jesteśmy w stanie uzyskać konsensusu właśnie ze względu na te założenie apriori, o którym powyżej. Podobnie jest ze wspomnianymi przez Ciebie dyskusjami.Mimo, że tego nie lubisz, znowu Cię odeślę do kogoś mądrzejszego ode mnie, kto ma też bardziej przenikliwe spojrzenie na te procesy: polecam lekturę Georga Weigla - "Katedra i sześciań" - fascynująca lektura http://sklepkultura.dziennik.pl/katedra-i-szescian-ksiazka,357154,p
Sylwestrius SzekspirSylwestrius # Tuesday, April 20, 2010 11:26:12 PM
Artur „Jurgi” JurgawkaJurgi # Wednesday, April 21, 2010 1:42:54 AM
Originally posted by Michael Morys-Twarowski, Fronda:
Muszę więc dorzucić kolejny: to jest zdecydowany argument za tym, by na Wawelu chować (jeśli w ogóle) nie zaraz po śmierci, a dopiero kiedy historia będzie mogła ocenić. No to pozostaje nadal osiem argumentów.
Marcin Małymmaly # Friday, April 23, 2010 8:55:29 PM
Originally posted by irczas:
LOL. Ubaw po pachy.
Znaczy się zasługi prezydenta Kaczyńskiego są większe, niż zasługi jego poprzedników. Dawno nie słyszałem takiego dobrego dowcipu (oczywiście nikt nie jest w stanie mnie przekonać, że ktokolwiek, nawet najbardziej skołowany zwolennik PiSu, mógłby coś takiego powiedzieć poważnie).