Będę Cię chwalił...
Sunday, May 2, 2010 10:50:09 AM
Od czasu, gdy nowoczesna technika cyfrowa na dobre zagościła w naszych domach, obserwujemy swoisty szał robienia zdjęć, kręcenia filmów itp. Cyfrowy aparat fotograficzny, kamera, a nawet wszystko-mający telefon, stały się rzeczami, bez których trudno nam się obejść.
Łatwość przenoszenia, przechowywania, czy nawet publikowania tak powstałych zdjęć i filmów powoduje, że powstają ich niezliczone ilości. Internetowe serwisy, w których można publikować swoje zdjęcia czy filmy, biją rekordy popularności. Zawierają setki tysięcy, jeśli nie miliony plików, które każdy może obejrzeć. Tematyka obejmuje wszystkie sfery życia człowieka. Tutaj nie ma tematów tabu – wszystkie chwyty dozwolone.
Łatwość przenoszenia, przechowywania, czy nawet publikowania tak powstałych zdjęć i filmów powoduje, że powstają ich niezliczone ilości. Internetowe serwisy, w których można publikować swoje zdjęcia czy filmy, biją rekordy popularności. Zawierają setki tysięcy, jeśli nie miliony plików, które każdy może obejrzeć. Tematyka obejmuje wszystkie sfery życia człowieka. Tutaj nie ma tematów tabu – wszystkie chwyty dozwolone.
Dlaczego ludzie tak chętnie publikują swoje zdjęcia, umożliwiając oglądanie ich dosłownie całemu światu?
Internet daje nam okazję do tego by pochwalić się szerszemu gronu, tym czym żyjemy, co nas śmieszy i bawi, a czasem także (choć zdecydowanie rzadziej), tym co nas boli. Mamy potrzebę pochwalenia się naszym życiem.
Chwalimy się rzeczami dobrymi – to jest coś naturalnego. Coraz częściej jednak chwalimy się złem – a to jest zaskakujące i zatrważające. Gwiazdy chwalą się kolejnym rozwodem, niektórzy chlubią się i chwalą tym, że oszukali nauczyciela czy wykładowcę, inni szczycą się ile to zdołali wypić na dyskotece, a jeszcze trzymali się na nogach. Ile razy słyszeliśmy o filmowaniu wybryków niektórych młodych i publikowaniu ich potem w internecie, czy rozsyłaniu ich do kolegów. Chwalimy się tym, jak to udało nam się coś „załatwić” z zakładu pracy, jak to nagadaliśmy sąsiadce, czy ekspedientce w sklepie, jak to potrafimy się „ustawić” w życiu.
W naszym sercu jest głęboka potrzeba opowiedzenia tego czym żyjemy, co jest dla nas ważne. Chcemy się tym wszystkim pochwalić – wypowiedzieć to w jakiś sposób. Warto przypatrzeć się temu czym się w życiu chwalę, czym się szczycę. To co jest powodem mojej dumy – czyż nie mówi tego, kim naprawdę jestem? Czyż nie ukazuje stanu zdrowia mojego serca? Z obfitości serca mówią usta…
W dzisiejszym pierwszym czytaniu, z Dziejów Apostolskich, słyszymy kilka wersetów, które opisują powrót apostołów Pawła i Barnaby do Antiochii z trwającej cztery lata wyprawy misyjnej po Azji Mniejszej. Św. Łukasz, autor księgi, mówi co w tym czasie robili: nauczali pogan, umacniali i zachęcali do wytrwania ich w wierze mimo przeciwności i prześladowań, w każdym też miejscu ustanawiali starszych (biskupów) – w ten sposób tworząc pierwsze struktury wspólnoty Kościoła. Apostołowie po powrocie do Antiochii opowiadają o tym co przeżyli. Po prostu chwalą się tym, co się wydarzyło. Dzielą się tym co było dla nich ważne. Gdyby mieli dzisiejsze możliwości, to znając osobowość św. Pawła, na pewno pokazaliby w Antiochii zdjęcia czy filmy ze swojej wyprawy.
A jest się czym chwalić. Gdyby prześledzić dzieje apostolskie, zadziwiające jest ile dokonali w tak krótkim czasie, ile przeszli kilometrów, ile miast odwiedzili, ilu ludziom pokazali Chrystusa.
Jest jednak pewien istotny szczegół, na który chcę zwrócić uwagę. Apostołowie tak naprawdę nie chwalą się sobą. Powodem ich radości nie jest zwycięstwo w jakimś wyścigu czy pobicie kolejnego rekordu Guinessa. W Kościele w Antiochii opowiadają co Bóg przez nich zdziałał. Cieszą się, że byli narzędziem w ręku Boga, że to bardziej On działał niż oni sami. Widzą wyraźnie, że to Bóg był przyczyną ich „duszpasterskiego sukcesu”. Dobro, które udało im się zdziałać, swoje źródło miało w Nim, choć wymagało to także ich zaangażowania i trudu. Opowiadając o tym wszystkim nie tyle „chwalą się” – co chwalą Boga! Oddają cześć Bogu – oddają Mu chwałę.
Pytanie, które postawiłem wcześniej trzeba żeby wybrzmiało jeszcze raz, teraz w świetle Słowa Bożego. Co jest dla mnie tak ważne, że chciałbym się tym podzielić z wszystkimi – czym chciałbym się pochwalić, co jest powodem mojej dumy. A rozwijając je dalej: Komu bardziej oddaję chwałę przez moje czyny i słowa – Bogu, czy samemu sobie?
Apostołowie, opowiadając o swoich podróżach, nie szukają swojej chwały, a Jezus w wieczerniku nie obmywa uczniom nóg dla swojej chwały – wykonuje posługę niewolnika. Tłumaczy, co to znaczy każdym gestem oddać Bogu chwałę. Daję wam przykazanie nowe byście się wzajemnie miłowali, tak jak ja was umiłowałem. Po tym poznają, żeście uczniami moimi.
Oddawanie sobie samemu chwały nigdy w ostatecznym rachunku nie da człowiekowi szczęścia, chociaż może będzie przyjemne i przyniesie doraźne zyski. Staranie się o to, by każde moje słowo, czy gest oddały Bogu chwałę jest o wiele trudniejsze. Jest trudne jak umywanie nóg uczniom. Bo chodzi o konkretne, choć może drobne, czyny miłości względem drugiego, o życzliwość, o trud posłuszeństwa Bożym przykazaniom w każdej życiowej sytuacji – o miłość na wzór miłości Chrystusa. Jednak to jedyna droga do prawdziwego szczęścia – oddać życiem Bogu chwałę!
Będę Cię sławił (chwalił) Boże mój i Królu – tak śpiewaliśmy w psalmie. Prośmy, by te słowa stały się w naszym życiu faktem.