My Opera is closing 3rd of March

Gniew Jego trwa tylko przez chwilę...

, , , ,

Myślę, że doskonale pamiętamy z katechezy siedem grzechów głównych. Wśród nich jest także dobrze nam znany grzech gniewu. Jakże często spowiadamy się w konfesjonale właśnie z tego, że z kimś się pokłóciliśmy, że na kogoś się pogniewaliśmy itp. Wielu z nas bardzo łatwo, czasami z byle powodu wpada w gniew, czy wręcz wybucha gniewem. Życie dostarcza wielu powodów do zdenerwowania. Spowiadamy się z tego grzechu, czując że jest on jakimś poważnym naruszeniem miłości do drugiego człowieka.

Tym bardziej dziwić nas może więc fakt, że słyszymy dziś w pierwszym czytaniu o gorejącym gniewie Boga. Co więcej, bibliści wymieniają ponad 500 miejsc w Piśmie świętym, i w Starym i w Nowym Testamencie, w których mowa jest o gniewie Boga. Czy Bóg popełnia grzech?! Przypatrzmy się dokładnie tej sytuacji, to nie jest zwykłe podenerwowanie, ale niszczący gniew grożący wyniszczeniem całego narodu. Wielokrotnie Bóg nazywa Izraela ludem krnąbrnym, o twardym karku, ludem zatwardziałego serca.
Gdy jednak przyjrzymy się uważnie tym miejscom w Piśmie świętym, w których Bóg wpada w gniew, dostrzeżemy dwie bardzo istotne sprawy.
Gniew Boga wybucha wtedy gdy Izrael, lub też konkretna osoba popełnia grzech. Jest to gniew bezgranicznie kochającego swoją żonę męża, który dowiaduje się o zdradzie – właśnie tak przedstawia grzech stary testament. Miłość do osoby nie pozwala przejść obojętnie nad faktem zdrady – grzechu.
To grzech rozpala serce Boga do gniewu. I myślę, że nie przypadkowe jest tutaj użycie obrazu ognia by opisać istotę gniewu Boga. Ma on bowiem nie tyle zniszczyć człowieka, ile oczyścić go z grzechu. Płomień gniewu Bożego jest jednocześnie płomieniem Jego miłości do człowieka. Jest płomieniem, który ma z drogocennego kruszcu jakim jest dla Boga serce każdego człowieka wypalić to, co grzeszne, zatwardziałe, skostniałe. Nie można jednak w tym miejscu się zatrzymać.
Czytajmy dalej księgę Wyjścia: Mojżesz pada na twarz przed Bożym obliczem i z całą pokorą uznając grzech ludu, wspominając na ogrom Bożych darów, prosi o miłosierdzie. I tu dochodzimy do drugiej cechy Bożego gniewu. Płomień Bożego gniewu staje się płomieniem Bożego miłosierdzia, gdy człowiek dostrzeże swój grzech i od niego się odwróci.
Tematem dzisiejszej Liturgii Słowa nie jest zagniewany Bóg, który niszczy wszystko, co tylko popadnie. Dzisiejsze czytania pokazują nam Boga, który jest w stanie zrobić wszystko dla swojego umiłowanego dziecka, nawet poświęcić swojego Syna, byle tylko ocalić je od śmierci grzechu. Przypowieści z dzisiejszej Ewangelii, mówią właśnie o takim Bogu – który poszukuje człowieka. Bogu, który jak Ojciec z dzisiejszej Ewangelii, wygląda powracającego z daleka syna, wybiega mu naprzeciw, przytula, wkłada płaszcz pierścień, wydaje ucztę. Wszystko to jednak zaczyna się od pokornego przyznania się człowieka do swojej słabości i grzechu, od jego osobistej decyzji, by skruszyć przed Bogiem swoje serce – Wstanę i pójdę do mojego ojca. Bóg pierwszy nas umiłował, trzeba jednak otworzyć serce by tę miłość przyjąć. Bez tej decyzji człowieka wszechmocny Bóg, ma niejako zawiązane ręce.
Jakie więc wezwanie płynie z dzisiejszych czytań do każdego z nas? Może warto przyjrzeć się z nową uwagą swojemu sercu i zadać pytanie ile w nim jest spraw, które w Bogu mogą budzić gniew. Może są to sprawy, z których się nawet spowiadamy, które się wciąż powtarzają, ale z których się tak naprawdę nie chcemy poprawić – jest nam z tymi grzechami po prostu dobrze, wygodnie. Czyż nie jest to właśnie ta zatwardziałość serca, ta niechęć do zmiany, o której mowa w pierwszym czytaniu?
Prośmy więc dziś o odwagę zanurzenia się w ogień Bożego miłosierdzia. Prośmy o odwagę przyznania się do naszych grzechów i przyjęcia Jego przebaczenia.
Prośmy również by ten gniew, który czasem rodzi się i w naszym sercu, zawsze był gniewem, który nie niszczy człowieka, ale gniewem, który chce ocalić w człowieku to co najpiękniejsze i najbardziej wartościowe. Jeśli taki będzie nasz gniew (choć to niezwykle trudne), to nie będzie on grzechem. Doświadczając Bożego Miłosierdzia, uczmy się gotowości do przebaczania, to jest nauka i zadanie właściwie na całe życie. Jest jeszcze wiele w tej kwestii do zrobienia…

(foto: Miesięcznik "List")

Przychodzisz Panie... mimo drzwi zamkniętychChwytaj dzień...

Write a comment

New comments have been disabled for this post.