Moc wdzięcznego serca
Saturday, October 9, 2010 4:54:23 PM
Na szczęście prababcia jeszcze żyła, można więc było ją zapytać o tajemniczo odcięte kawałki pieczeni. Odpowiedź seniorki rodu była zaskakująca: „nie miałam tak dużego rondla żeby włożyć całą pieczeń, dlatego też musiałam obcinać ją z jednej i drugiej strony, żeby się zmieściła”.
Słyszymy dziś historię uzdrowienia dziesięciu trędowatych. Przez Żydów traktowani jak zmarli, żyli oni w odosobnieniu, nie mogąc nawet zbliżyć się do osób zdrowych. Dlatego gdy wyszli naprzeciw Jezusa, stanęli z daleka i głośno wołali, prosząc o pomoc. Tak bowiem nakazywało prawo, rytuał religijny.
Zgodnie z tym samym prawem Pan Jezus odsyła ich do kapłanów. Tylko kapłan mógł bowiem stwierdzić czy choroba rzeczywiście ustąpiła i tylko jego słowo mogło przywrócić daną osobę do życia w społeczeństwie.
Jezus wysłuchuje prośby trędowatych i jak pisze ewangelista: „gdy szli zostali oczyszczeni”. Jednak tylko Samarytanin, widząc co się stało, zawrócił by podziękować Jezusowi, okazać mu swoją wdzięczność. Dlaczego tylko on? Możliwe, że wrócił ponieważ nie widział potrzeby ścisłego, wręcz bezmyślnego poddania się rytuałom prawa, jak jego żydowscy towarzysze. Dla nich ważniejsze było dopełnienie przepisu niż okazanie wdzięczności. Tylko on rozpoznał, że prawdziwym źródłem jego uzdrowienia nie był odprawiony rytuał, ale żywa osoba Jezusa. Zareagował nie tylko rozumem, ale także sercem.
Odnoszę wrażenie, że często jesteśmy podobni, czy to do tej kobiety od pieczeni, czy też do tych towarzyszy samarytanina z dzisiejszej ewangelii. Wypełniamy pewne przepisy, ale często bez większego zastanowienia się nad ich sensem. Przestrzegamy piątkowego postu czy chodzimy co niedzielę do kościoła, ale czasem wyjaśnienie dlaczego akurat te dni mają taki charakter może być nie lada wyzwaniem. Można przychodzić święcić pokarmy na Wielkanoc, łamać się opłatkiem, nadstawiać głowy w środę popielcową, ale to wszystko staje się tylko pustym gestem, jeśli nie odkryję dlaczego mam to robić? o co w tych rytuałach tak naprawdę chodzi? A nawet i to nie jeszcze nie wystarczy.
Samarytanin z dzisiejszej ewangelii podpowiada nam, że w życiu trzeba słuchać także swojego serca. Rozum potrzebuje jeszcze serca. Bo to ono właśnie każe czasem wyłamać się z utartych rytuałów, ale nie po to, żeby je zniszczyć, ale aby odkryć ich prawdziwy sens. Aby odkryć Tego, który za tymi rytuałami się kryje. Nie rozum, ale przepełnione wdzięcznością serce samarytanina, kazało mu wrócić do Jezusa, bo odkryło w Nim Boga i Zbawiciela. Łamie więc utarte konwenanse, nie przejmuje się tym co ludzie powiedzą, że będą wytykać palcami. Serce mówi, że trzeba natychmiast wrócić i podziękować, że trzeba oddać Bogu chwałę, bo to On jest prawdziwym źródłem uzdrowienia. Wdzięczne serce chce oddać Bogu chwałę. Wdzięczne serce otwiera na nowe życie.