Chodźcie wstąpmy na górę Pana...
Sunday, August 29, 2010 11:31:16 AM
Dla wielu z nas wakacje były czasem wyjazdów i wędrówek. Gusta i możliwości jak wiadomo są różne i dlatego też jedni wybierają dwutygodniowe wylegiwanie się nad morzem, inni zaś wolą spędzić czas urlopu w pozycji bardziej pionowej, przemierzając górskie szlaki.
Tak troszkę na pożegnanie wakacji, Liturgia Słowa stawia nas dzisiaj między dwiema biblijnymi górami, które wspomina autor Listu do Hebrajczyków.
Pierwsza z nich to starotestamentalna góra Synaj wznosząca się na pustyni. Miejsce groźne i niedostępne. Miejsce święte – mieszkanie Boga. To na tę górę wstępuje Mojżesz i przez czterdzieści dni przebywa w obłoku rozmawiając z Bogiem. Tam otrzymuje dziesięcioro przykazań i resztę prawa Starego Testamentu. Gdy przebywa na górze, Izraelici stojący w oddali widzieli jedynie dym i ogień, słyszeli grzmoty i głosy trąb, czuli drżenie ziemi. Te wszystkie znaki Bożej obecności budziły grozę nawet w sercu Mojżesza, a lud prosił by Bóg już do nich ten sposób nie mówił.
Druga góra to Syjon. Nie tak wyniosła i niedostępna jak Synaj. Król Dawid odbił ją z rąk Kananejczyków i na niej założył swoją stolicę. Na tym wzgórzu zbudowano świątynię – Bóg znowu zamieszkał na górze. Stary Testament, a szczególnie Izajasz i Psalmy sławią Syjon jako miejsce na którym mają się spełnić wszystkie zapowiedzi proroków dotyczące zbawienia. Do niego ciągnąć będą w czasach ostatecznych narody ze wszystkich krańców świata. Tam sam Bóg przygotuje wyborną ucztę, na którą zaprosi cały Nowy Naród Wybrany. Tam nie ma już strachu, który towarzyszył Izraelitom pod Synajem. Syjon to miasto pokoju, miasto Boga Żyjącego, znak Boga łagodnego, miłosiernego i sprawiedliwego. To Chrystus, zapraszający nas na uroczyste zebranie – na ucztę.
Bóg zaprasza nas byśmy zamieszkali w Jego stolicy. Już dziś mamy tam przygotowane miejsce. Bóg dom gotuje dla opuszczonych, jeńców prowadzi ku lepszemu życiu (…) Twoja rodzina Boże znalazła to mieszkanie, które w swej dobroci dałeś ubogiemu. Przez chrzest przystąpiliśmy do góry Syjon i już dziś jesteśmy obywatelami niebieskiego Jeruzalem, razem z aniołami i świętymi, którzy szli przed nami. Już dziś możemy wpatrywać się w oblicze Boga – Jezusa Chrystusa, jesteśmy Jego domownikami. To się właśnie dzieje: tu i teraz, a każda Eucharystia jest tego znakiem. Adresatom sprzed dwóch tysięcy lat przypomina tę prawdę autor Listu do Hebrajczyków. Pisze do chrześcijan nawróconych z judaizmu, którzy odczuwają pokusę powrotu do tego, co już minęło – do Starego Prawa nadanego na Synaju.
Pisze jednak także i do nas. Wielu z nas ulega bowiem tej samej pokusie, choć przybiera ona może nieco inną formę. Obrazowo mówiąc: przeżywamy swoją wiarę, swoje życie, bardziej w cieniu starotestamentalnej góry Synaj niż w mieście na szczycie Syjonu. Bóg jest tym, który grzmi i trzęsie ziemią, który stawia różnorakie nakazy i karze za ich nieprzestrzeganie. Jest Bogiem odległym i wyniosłym, który nie rozumie potrzeb i problemów człowieka.
Powodów takiego obrazu Boga w naszych sercach można doszukiwać się zarówno w naszym wychowaniu, w problemach codzienności, ale także w nieumiejętnym czasem przekazywaniu Słowa Bożego w Kościele czy niezbyt dobrym świadectwie życia chrześcijan. Wiele rzeczy robimy w myśl zasady „bo tak trzeba, bo tak nas nauczono, bo tak nam kazano”. Spowiadamy się z pewnych spraw nie dlatego, że są one złe, że obrażają kogoś nam bliskiego, ale dlatego, że tak napisano w książeczce do nabożeństwa. Wiara staje się krok po kroku pustym rytuałem, którego znaczenia już nie rozumiemy, a Ewangelia wydaje się nieżyciowa i bezsensowna – pusta gadanina. A to co nie ma dla nas sensu odrzucamy.
Wystarczy zapytać się o swoją codzienną modlitwę, czy o motywację mojego uczestnictwa we mszy św. Czy na modlitwie, na mszy św. chcę się spotkać z żywą osobą, czy też wypełnić przykazanie? Życie według przykazań ma być skutkiem bliskiej relacji z Bogiem. Jeśli ktoś jest mi bliski, to chcę go słuchać, chcę się z nim spotykać, z nim rozmawiać, to nie chcę go niczym urazić.
Stajemy więc na początku nowego roku szkolnego przed bardzo konkretnym wyborem. Mogę pozostać z namiotem swojego życia, swojej wiary pod starotestamentalną górą Synaj – na poziomie przestrzegania pustych nakazów, mogę jednak podjąć wysiłek wędrówki ku łagodnym wzgórzom Syjonu, ku głębszej relacji z żywym Chrystusem. Będzie ku temu sporo okazji w ciągu całego roku – dla młodszych i dla starszych: niedzielna Eucharystia, regularna spowiedź, nabożeństwa, krąg biblijny, katecheza dla dorosłych, piątkowe spotkania dla młodzieży, czuwania, wspólnota Dzieci Maryi, czy ministrantów… sporo tego jest, ważne jest to, czy będę chciał wyruszyć w tę drogę:
(Iz 2, 3. 4)Chodźcie, wstąpmy na Górę Pańską, do świątyni Boga Jakuba! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami.(…) Postępujmy w Jego światłości.
Serce Jezusa, źródło życia i świętości – zmiłuj się nad nami!