Chwytaj dzień...
Saturday, September 25, 2010 7:32:49 AM
W filmie „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”, grany przez Robina Williamsa nauczyciel literatury angielskiej, wprowadza swoich uczniów w zupełnie nowy sposób patrzenia na otaczającą ich świat. Głównym hasłem, które towarzyszy im w tej życiowej rewolucji jest łacińska maksyma: Carpe diem – Chwytaj dzień. To hasło zmienia całkowicie ich stosunek do otaczającego świata. Zaczynają patrzeć na swoje życie z całkowicie nowej perspektywy.
Tę starą rzymską maksymę odmienia się dziś na tysiące sposobów: w reklamie, filmie, książkach. Chwytaj dzień – chwytaj chwilę – chwytaj cenową okazję… - promocja, wyślij teraz sms’a, a wygrasz…
Tę starą rzymską maksymę odmienia się dziś na tysiące sposobów: w reklamie, filmie, książkach. Chwytaj dzień – chwytaj chwilę – chwytaj cenową okazję… - promocja, wyślij teraz sms’a, a wygrasz…
Także dzisiejsza Ewangelia zdaje się nam mówić: „Chwytaj dzień – dobrze wykorzystaj ten czas, który jest ci dany”. I myślę, że nikt nie zaprzeczy, że tak można by rzeczywiście streścić usłyszaną przed chwilą przypowieść o Bogaczu i Łazarzu. W czym więc problem? Kazanie można by właściwie skończyć w tym miejscu, ale…
Problem w tym, że Pan Jezus opowiadając tę przypowieść nieco inaczej rozumie to chwytanie dnia, niż większość z nas. Wielu z nas żyje rzeczywiście każdym nowym dniem, wykorzystuje go na maxa – jak mawiali moi uczniowie, wyciskają go do końca, bez reszty. Często oznacza to jednak, że opis życia można sprowadzić do pierwszego zdania z dzisiejszej Ewangelii: żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. Nie chodzi tutaj bynajmniej o potępianie bogactwa, dobrego ubioru, zabawy. A z drugiej strony nie oznacza to także, że wszyscy są bogaci, modnie się ubierają, czy mają czas na codzienną zabawę.
Jezus, opowiadając tę przypowieść nie chce zwrócić uwagi na te szczegóły życia Bogacza. One dobrze wykorzystane – są dobre. Problem tkwi nie w tych dobrach, ale w jego sercu, które łapczywie chwytając każdy nowy dzień, nie zauważyło, że świat nie kręci się wokół niego, że obok niego (przy bramie pałacu, którą co dzień przechodził) są inni ludzie, którzy potrzebują choćby najprostszej pomocy. Jakie owoce przynosi taka życiowa postawa, pokazuje nam zakończenie ewangelii.
No to jak to w końcu jest z tym chwytaniem dnia? Można go chwytać, czy nie można?
Nie tylko można, ale nawet trzeba chwytać każdy dzień. Każdy dzień, każda chwila jest bowiem dla chrześcijanina szczególnym czasem łaski, czasem w którym podejmuje decyzję o swoim zbawieniu lub potępieniu. Święty Paweł pisząc do Tymoteusza, wskazuje w jakim kierunku mam zdążać w swoim życiu. Nie mamy kręcić się tylko wokół samego siebie i swoich zachcianek czy problemów. Taki egoizm nie jest postawą chrześcijańską. Chrześcijanin to ten, który swoje życie kieruje ku Chrystusowi, obecnemu w Słowie Bożym, w sakramentach wspólnoty Kościoła, a także – co pokazuje dzisiejsza Ewangelia – w drugim człowieku (Cokolwiek żeście uczynili, jednemu z tych braci moich najmniejszych – mnieście uczynili; Mt 25). Nie idzie ku Chrystusowi ten, kto siebie stawia w centrum swojej uwagi, a nie dostrzega obecnych obok niego ludzi. Do nieba dochodzi się we wspólnocie.
Chrystus mówi dzisiaj: Chwytaj dzień, ale zaraz potem dodaje: i wykorzystaj go by zbliżyć się do Mnie, by zbliżyć się do twoich braci i sióstr.
Święty Paweł podaje sposoby – knify tego chrześcijańskiego chwytania dnia: Ty zaś człowiecze Boży, podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, łagodnością. Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobądź życie wieczne: do niego bowiem zostałeś powołany. Ten wojskowy język nie jest tutaj przypadkowy, bo sami doskonale wiemy, że przeżyć dzień tak, żeby zbliżył mnie on do Boga i do drugiego człowieka, to nie jest wcale taka prosta sprawa.
Prośmy więc dziś o dar dobrego wykorzystania każdej chwili naszego życia. Byśmy otwartym sercem chwytając każdy nadchodzący dzień, nie zamykali tego serca na Boga, Jego słowo i na drugiego człowieka.