Wybrać!
Saturday, November 20, 2010 3:29:44 PM
Tak się składa, że w tym roku we wszystkich parafiach naszej diecezji, ksiądz biskup ogłosił na dzień dzisiejszy wybory do nowych rad parafialnych. Wybieramy nowe rady parafialne, które przez następne pięć lat będą doradzać proboszczom w najważniejszych sprawach.

Pracowałem w dwóch parafiach i widziałem jak wielki wpływ na życie parafii może mieć dobrze funkcjonująca rada. Jak potrzebny jest i ile może zdziałać życzliwy, a czasem i krytyczny głos ze strony rady. Bardzo dużo zależy od proboszcza, który prowadzi wspólnotę, ale rada może być dla niego wielką pomocą w tym niezwykle odpowiedzialnym zadaniu. Dlatego też tak ważne jest odpowiedzialne oddanie głosu na kandydatów, których wskazaliście w zeszłym tygodniu.
Pracowałem w dwóch parafiach i widziałem jak wielki wpływ na życie parafii może mieć dobrze funkcjonująca rada. Jak potrzebny jest i ile może zdziałać życzliwy, a czasem i krytyczny głos ze strony rady. Bardzo dużo zależy od proboszcza, który prowadzi wspólnotę, ale rada może być dla niego wielką pomocą w tym niezwykle odpowiedzialnym zadaniu. Dlatego też tak ważne jest odpowiedzialne oddanie głosu na kandydatów, których wskazaliście w zeszłym tygodniu.
Tak się w tym roku złożyło, że dziś także, w całym kraju odbywają się wybory samorządowe. Wybieramy prezydentów, burmistrzów, wójtów, radnych i kogo tam jeszcze tylko można wybrać, aby w naszym imieniu sprawowali władzę na najniższym szczeblu, najbliżej nas – wręcz na wyciągnięcie ręki. Co ciekawe, właśnie w tych wyborach, w których tak naprawdę najwięcej mamy do powiedzenia, gdzie kandydatów znamy chyba najlepiej, bo są naszymi sąsiadami, znajomymi – w tych wyborach frekwencja jest najniższa. Sprawdziłem w internecie i okazało się, że cztery lata temu, frekwencja na Opolszczyźnie wynosiła tylko 33%. Tylko jedna trzecia z nas skorzystała w ogóle z prawa do głosu. Wobec takich marnych wskaźników nie mamy moralnego prawa do narzekania na władze samorządowe, szczególnie jeśli sami nawet nie zechcieliśmy oddać głosu.
Pytaniem otwartym w jednym i drugim przypadku pozostaje dlaczego nie oddaliśmy głosu. Czy wymówka: „że to i tak nic nie zmieni, więc nie warto głosować” nie jest tylko wytłumaczeniem naszego lenistwa. Może jednak jest to jakaś ucieczka przed odpowiedzialnością za dokonany wybór. Bo każdy wybór, także ten w czasie wyborów, wymaga zastanowienia się no i pociąga za sobą pewne konsekwencje (czasem miłe, a czasem nieprzyjemne).
W pierwszym czytaniu z drugiej księgi Samuela słyszymy o wszystkich pokoleniach Izraela, które schodzą się w Hebronie i proszą Dawida aby został ich królem. Pamiętają dotychczasowe dokonania młodego wojownika, jego liczne zwycięstwa i podboje i patrzą na nie, jako na bardzo konkretny znak Bożej opieki. To Bóg działa przez młodego Dawida. Ich wybór jest więc także przyjęciem woli Boga. Dla nich jest jasne, że Bóg sam wybrał i namaścił Dawida na pasterza całego Izraela.
To czytanie jest jakby wskazaniem, jak głosować w wyborach czy to samorządowych, czy to parafialnych. Opis wyboru Dawida podpowiada nam dwa bardzo ważne kryteria: powinniśmy wybrać ludzi, którzy po prostu się sprawdzili (niekoniecznie muszą to być stare wygi) i takich, którzy słuchają woli Bożej, Bożych przykazań. Niezwykle proste i konkretne zasady.
Ewangelia prowadzi nas jednak dalej, w głąb całej tej sprawy związanej z wyborami. Wraz z całą otoczką dzisiejszej niedzieli, wskazuje bowiem na konieczność dokonania bardziej fundamentalnego wyboru: wyboru Chrystusa Króla Wszechświata, jako mojego Króla. Ten Władca, nie zabiega jednak o nasze głosy plakatami, wyborczymi spotami, czy tonami ulotek za wycieraczką samochodu. Co więcej, ten Władca zdecydowanie nie wygrywa dziś w sondażach wyborczych. Gdy został przybity do tronu krzyża i włożono mu na głowę koronę z cierni nie było przy nim tłumów, konwencji wyborczych, telewizyjnych kamer. Po ludzku poniósł sromotną klęskę. Pod krzyżem stoi tylko dwoje jego zwolenników, a trzeci wisi obok niego. I tak też jest do dzisiaj. Wybrać Chrystusa za swojego Króla to podjąć ryzykowną decyzję.
Jak kiedyś zdecydowanie łatwiej wybrać miejsce pośród drwiących członków Wysokiej Rady, szydzących żołnierzy, czy po prostu w tłumie gapiów. Pod krzyżem lepiej nie stawać, bo tu dziś po prostu może być niebezpieczne, a na pewno niemodnie.
Stanąć przy krzyżowym tronie Chrystusa Króla to oznacza zdecydowanie wybrać, całkowicie opowiedzieć się za Nim; za każdym słowem i gestem, pamiętając, że to one ostatecznie przybiły Go do tronu krzyża. To w nieustannej walce w swoim sercu zdecydowanie wybrać dobro, bez przymykania oczu na zło.
Najważniejszym pytaniem na dziś, nie jest więc to, kto wejdzie do rady parafialnej czy też kto wygra w wyborach samorządowych w Opolu.
Pytaniem na dziś, pytaniem do każdego z nas, jest to czy ja już wybrałem Jezusa, na mojego Pana i Króla? Czy On rzeczywiście w moim życiu ma już swoje królestwo. Prośmy by odpowiedź, którą dajemy naszym życiem, codziennie była twierdząca.
Przyjdź królestwo Twoje Panie, do naszych serc i do naszego życia, a Ty Królu Miłosierny – zmiłuj się nad nami!