Turntablerocker - Love Supreme
Sunday, 16. November 2008, 20:19:37
Znowu Turntablerockerzy, ale tutaj trochę erotyki i znowu fiksacja jajeczna
czyli człowiek z magnetofonem w nosie brata
Sunday, 16. November 2008, 20:19:37
Sunday, 16. November 2008, 20:08:37
Wednesday, 27. August 2008, 22:24:37
Saturday, 16. August 2008, 09:23:57
Monday, 11. August 2008, 23:12:09
Monday, 11. August 2008, 19:02:13
Wednesday, 6. August 2008, 16:00:56
Po 2,5 dniach integracji ze sprzedawcą ryb w Karehamn i szaleństwie karcianego hazardu, sztorm nareszcie minął i w środę rano wypłynęliśmy z Olandii na południe. Kurs 150 stopni,wiatr w mordę,ale ciągle do przodu. Wiatr przyjemny,chociaż fala jeszcze duża po sztormie. Załoga się cieszy,bo szwedzka wieś mimo, że "spokojna i wesoła", to jednak demoralizuje wszystkich-makao,black jack,kent,tysiąc,zagadki logiczne oraz nieustające obżarstwo i 4 kąpiele pod prysznicem dziennie to początek upadku największych żeglarzy:) Poza tym wszystko w porządku. Wszyscy zdrowi,początki szkorbutu zażegnane dzięki zapobiegliwości Juliusza. Superszprot i jego kumple nadal pozostają w ukryciu i zajmują się dywersją mającą na celu zatopienie jachtu i zabicie załogi; ewentualnie zmuszeniem nas do przesiadki na tratwę ratunkową... Tymek uczestniczy w spisku,niestety... Pozdr.dla wszystkich od nas wszystkich Tuesday, 5. August 2008, 06:32:22
Jesteśmy nadal uwięzieni przez sztorm w Karehamn na Olandii. Cthulhu trzyma nas w swoich mackach. Miejsce postoju jest fajne-dzikie,pierwotne;małe opuszczone plaże i żadnych ludzi. Jest jeden sklep,ale tylko z rybami i ich setkami pochodnych-sery rybne,pasztety rybne,czekolada i pepsi też rybne. Papierosów i chleba brak... Wycieczka w deszczu i wichurze na drugi koniec wyspy po 5 bochenków pieczywa była dobrą okazją do przetestowania sztormiaków. Prognoza pogody jest nieciekawa. Nie zdążymy już praktycznie na 99% do Klajpedy i Lipawy,bo musimy "piłować"przez cały Bałtyk w dół,żeby na sobotę dotrzeć do Gdańska. Morale załogi pada,co objawia się totalnym syfem w kambuzie. Tajemnicza puszka szprotów,która sama się otworzyła, a później ukryła gdzieś w swoim prywatnym śpiworku towarzyszy nam od kilku dni. Nawet Agata już się przyzwyczaiła i twierdzi,że nie widzi większej różnicy pom.wszechobecnym aromatem superszprota a Hugo Bossem,a nawet woli to pierwsze:) Ps.kartek pocztowych nie będzieMonday, 4. August 2008, 07:41:04
Te trzy dni upłynęły zasadniczo pod znakiem Gotlandii i Olandii.W piątek rano wypłynęliśmy z Kalmaru (pod tym słynnym mostem),kierując się do Visby.Ograniczenia czasowe w związku ze słabym wiatrem sprawiają,że w żadnym porcie (łącznie z Visby) nie nocujemy-zostajemy nie dłużej niż kilka godzin i płyniemy dalej. Załoga już coraz częściej rzuca tekstami,że to takie "większe Mazury". Chyba w związku z tym gadaniem,od sobotniego(wczorajszego) wieczora dostajemy tu nieźle w dupę.Wiatr tak stężał,że kapitan sam większość nocy walczył na sterze. Do rana leżeliśmy z Czapla na podłodze w jachcie ubrani już w sztormiaki i szelki,żeby w razie potrzeby szybko wyskoczyć na pokład do refowania lub zrzucania żagli. W kabinie jachtu chaos-wszystko latało w powietrzu,łącznie z ludźmi. W niedzielę po południu dobiliśmy do małego portu rybackiego (śliczne miejsce) na Olandii,żeby trochę odpocząć po tej huśtawce,wyspać się i posprzątać burdel na łódce.. Na zdjęciu ten porcik,1sza z lewej-nasza łódeczka:)Showing posts 1 - 10 of 36.
| M | T | W | T | F | S | S |
|---|---|---|---|---|---|---|
|
| ||||||
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
| 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||