Trzeba mieć plan
Tuesday, July 26, 2011 3:59:22 PM
Chciałabym - to chyba oczywiste, ale nie mam.
Nie mam żadnego dalekosiężnego planu, pomysłu nawet... Od jakiegoś czasu nie widzę sensu w czymkolwiek. Zastanawiając się, co może dolegać mojej drogiej głowie, zjadłam siedem tabliczek mlecznej czekolady Wedla. I nic. Zero. Reakcje na informacje też są nieadekwatne i nieprzystające do oczekiwań ludzi co do mojego zachowania. Od bardzo dawna nie byłam obłędnie miła, informacje nie robią na mnie wrażenia - tak? To dobrze. Nie?? jeszcze lepiej. przecież i tak nie mam na to wpływu, a skoro jest to kompletnie niezależne ode mnie, to dlaczego miałabym się denerwować. Gorzej gdy, wiem jak coś powinno wyglądać, działać i w jakim terminie powinno się pojawić, a czyjeś nawet niecelowe działanie rujnuje mi cały dzień - wówczas przydałby mi się zawór bezpieczeństwa z dużym gwizdkiem, by od czasu do czasu upuszczać nieco pary.
Wiem, że czasami mogę się czymś ekscytować, ale to co obecnie obserwuję powoduje, że zaczynam się poważnie zastanawiać czy przypadkiem nie śnię. Kampania informacyjno-przedwyborcza powinna być zakazana w obrębie 200 metrów od przybytków świątynnych, by babcie nie mogły mnie napastować pytaniami w rodzaju: widziałaś co ta/ten zrobił? Widziałaś podwyżki? Plakaty bezpośrednio prze kościołami powoduję, że babcie, które mają większą emeryturę niż ja moje stypendium stażowe, chcą mnie uświadamiać co ile kosztuje i czyja to wina. Wbrew pozorom zdaję sobie sprawę z tego jak kształtują się obecnie ceny. Nie potrzebuję dodatkowych babcinych ataków co pięć metrów niemal.
Ale wracając do planu - nawet gdy jakieś pomysły się pojawią to i tak zazwyczaj umierają gdzieś po drodze, bo chyba są bez sensu. A nawet jak są z sensem, to coś je zabija - chyba nawet nie brak motywacji...
Uśmiecham się, bo tak trzeba, prawda? Przecież nie można po sobie pokazać, że ma się wszystkiego serdecznie dość.
Najchętniej przesiedziałabym cały dzień na parapecie i posłuchała jak rośnie trawa.












