Otwarcie...
Friday, June 19, 2009 5:01:31 AM
1. Przeczytałam.
2. Mam uwagi. Część nawet zapisałam ołówkiem na marginesach.
Muszę się zgodzić z Andromedą - książka wymaga dodatkowej pracy. Napisanie tekstu nie może ograniczać się do stworzenia pierwszej, drugiej czy trzeciej wersji. To, że powstała w ciągu zaledwie 11 dni niewątpliwie zasługuje na uznanie, ale nie zwalnia z obowiązku dbania o czytelnika. W tekście mnożą się powtórzenia - jeśli nie w danym zdaniu, to w dwu następujących po sobie. Podział na akapity nie jest wyznaczony ciągiem myślowym, tylko chaotycznie. Męczące jest podkreślanie wieku bohatera - szczególnie gdy robi coś dziwnego, albo bezsensownego...
A skoro już poruszyłam ten temat... To gdzie byli rodzice? Jakoś nie wyobrażam sobie istnienia takiej sytuacji - dwunastolatek robi co mu sie podoba. I w tej wizji świata jakoś nie widzę systemu edukacji, co jest dość nierealne.
A wszystko opisane jest z perspektywy osoby trzeciej - bezbarwnie relacjonującej całe życie bohatera, które mimo użycia wielu pięknych słów nie ma w sobie tej iskry - zdaje się jedynie przewijać przed oczami czytelnika jak wyblakły film. Tylko napisy znaczące kolejne lata życia są wyraźne.
Ja rozumiem, że to alter ego autora i może być ono nieco dziwne, ale litości. Ta postać miałaby coś w sobie, gdyby sposób jej działania był racjonalny, a całość opisana spójnie. Mam takie nieodparte wrażenie, że ta książka to sałatka w KFC - trzy rodzaje sałaty, pomidor, jakieś podejrzane warzywa, kurczak i sos cesarski. Poszczególne elementy nie łączy nic poza sosem. Jeszcze nie wymyśliłam co miałoby pełnić tę funkcję...
Jeśli jest tam jakaś ukryta treść, to ja jej nie widzę. Może jest za bardzo zakamuflowana ?
Jesteś nieoznaczonością w granicy funkcji-
- i nie umiem cię zamienić na e













Andromeda MirtleAndromeda-Mirtle # Friday, June 19, 2009 12:43:52 PM
A w tym chyba czegoś brakuje: "gdyby sposób jej działania był racjonalny całość opisana spójnie"
No i napisałaś "teście", zamiast "tekście".
Ciekawe skojarzenie z sałatką
Sammierzeja # Friday, June 19, 2009 5:05:59 PM
Andromeda MirtleAndromeda-Mirtle # Saturday, June 20, 2009 5:03:05 PM
Sammierzeja # Saturday, June 20, 2009 8:25:23 PM
Wszak razem miałyśmy jeździć?
Andromeda MirtleAndromeda-Mirtle # Sunday, June 21, 2009 12:53:12 PM
Unregistered user # Sunday, June 21, 2009 2:04:48 PM
Andromeda MirtleAndromeda-Mirtle # Sunday, June 21, 2009 2:54:41 PM
Sammierzeja # Sunday, June 21, 2009 6:49:15 PM
Unregistered user # Saturday, June 27, 2009 8:21:01 AM
Sammierzeja # Sunday, June 28, 2009 5:36:49 AM
Unregistered user # Friday, March 18, 2011 10:04:03 PM
Sammierzeja # Saturday, March 19, 2011 10:56:20 AM
Jakie fora? Jakie dzieci? A tym bardziej: jakie wnuki?
Chciałabym wiedzieć o czym do mnie piszesz, bo ja jakoś pogodziłam się z tym, że przeczytałam Twą twórczość i wywarła ona na mnie negatywne wrażenie. Do Ciebie, jako Ciebie nic nie mam.
Skoro ustaliliśmy już, że co najwyżej drażni mnie twoje niedopracowane "Otwarcie", to nalegam byś przestał usilnie zwracać na siebie uwagę. Szczególnie moją uwagę. O krytyce już dyskutowaliśmy - i o tym jak ona na Ciebie działa również. Jak sam zauważyłeś - Twoja aktywność na moim blogu trwa już prawie dwa lata. Jeszcze Ci się nie znudziło? Gdy widzę kolejną wiadomość anonimową od Ciebie, to jedynie wzdycham i zazdroszczę Ci nieograniczonej ilości wolnego czasu jakim dysponujesz.
Bądźmy dorośli. Jeśli kiedykolwiek temat twojej twórczości wypłynął na jakimkolwiek forum internetowym, to zapewne przypadkiem i dość dawno. Co więcej, z punktu widzenia marketingu nawet zła reklama jest lepsza niż żadna. Moja negatywa opinia na tym blogu zapewne przyczyniła się do zwiększenia częstotliwości wyświetlania Twojej strony.
Co zaś tyczy się adresu e-mail... Znasz chyba opcję odpowiedz, prawda? Adres jest i był przez cały czas aktualny.
Ma propozycję. Może nie obrażaj mnie, tylko dlatego, że włączyłam możliwość komentowania przez osoby bez kont na operze, dobrze? Co zaś tyczy się kolejnego zarzutu: nie opluwam nikogo (choć może powinnam napisać Nikogo, bo ty ludzi napisałeś w ten sposób). Uważam, że to zabawa niehigieniczna oraz niekulturalna, która zajmuje stanowczo za dużo czasu i świadczy o skrajnej desperacji. Poza tym, podejrzewasz mnie o jakieś uczucia względem Twojej osoby. Ponownie wracamy tu do czasu, którego ty masz w nadmiarze, a ja mogę pochwalić się jedynie deficytami. Nie mogę zastanawiać się, nad tym czy ty się zastanawiasz o czym myślę i w jaki sposób. To Twoja głowa. Traktuj ją jak świątynię i wkładaj do środka tylko myśli godne analizy. Gdybym miała brać pod uwagę co ktoś powiedział i co on sobie pomyślał ( a na90% pomyślał sobie COŚ), to byłabym klasycznym przykładem paranoiczki. Nie przypisuj mi więc jakiś uczuć kierowanych w czyjąkolwiek stronę, bo to wymaga zaangażowania, analizy i poświecenia uwagi. Jestem zbyt leniwa, by robić coś takiego dla faceta, którego spotkałam raz w życiu i który za cel postawił sobie promowanie swojej twórczości na moim blogu.
Unregistered user # Saturday, March 19, 2011 9:40:24 PM
Unregistered user # Sunday, March 20, 2011 5:55:49 AM
Sammierzeja # Sunday, March 20, 2011 10:46:08 AM
A co do wpisów na blogu Mirtle - po pierwsze to było dawno, po drugie przynajmniej starałeś się zrobić na żywo dobre wrażenie.