Nowa płyta MUCC - Kyuutai
Saturday, 7. March 2009, 15:56:56
Wreszcie! Już w dniu wydania płyty w godzinach wieczornych ściągnęłem płytę i emocjonowałem się każdą chwilą aż do umieszczenia utworów na playliście.
Płyta została wypuszczona na rynek 4-ego marca w trzech wersjach: Regular, Limited A oraz Limited B. Wersje limitowane mają dodatkową płytę DVD (każda zawiera co innego).

Z tracklistą jest problem bo na różnych portalach są różne romaji. Myślę jednak, że ta jest prawidłowa:
01.球体 Instrumental (Kyuutai Instrumental)
02.咆哮 (Houkou)
03.アゲハ (Ageha)
04.ハイドアンドシーク (Hide and seek)
05.陽炎 (Youen)
06.レミング (Lemming)
07.オズ (Oz)
08.浮游 (Fuyuu)
09.讃美歌 (Sanbika)
10.空と糸 (Sora to ito)
11.Hanabi
Pierwszym utworem jest tradycyjnie już krótki instrumental, który klimatem zachęca do zapoznania się z płytą. Kilka chwil... i zaczyna się od jazdy.
Houkou to chyba najlepszy utwór spoza singli na płycie. Jest zagrany z polotem, ma uzależniający punkrockowy refren. Zwrotka przypomina mi dokonania rodzimego Huntera. Bardzo dobry początek płyty.
Następna jest Ageha, o której się już rozpisywałem, więc powiem tylko tyle - rewelacyjny utwór.
Hide and seek to pierwsze zaskoczenie na płycie. Aranż (specyficzny syntezator w tle!) do bólu przypomina mi kompozycje zespołu Horse the band, z którym zresztą MUCC grał koncert w Niemczech. Refren w trochę podobnym stylu do poprzedniego utworu - wszechobecne chórki wypełniają donośny wokal Tatsurou.
Po trzech szybkich numerach pojawia się coś w stylu ballady - granej bardzo rytmicznie w dość szybkim tempie. Youen jest ładnym numerem, ale nie zachwyca. Jest małooryginalny i ma liniowy, przewidywalny aranż. Świetnie na pierwszy plan wychodzi bas pod koniec utworu. Można posłuchać.
No i wracamy do jazdy. Lemming od samego początku ma szybkie tempo (perka bije na raz - można pomachać głową). Problem z tym utworem jest taki, że ja już to wszystko w Mucc-u słyszałem. Jedyne co mnie zauroczyło to króciutkie przejście od 3:30 z gitarą akustyczną (aczkolwiek te przejścia też są tak specyficznie dla ich utworów, że mi się już przejadły). Dobry jest też pierwszy riff. Słychać u Miyi inspirację X-Japan.
Wiele osób wśród ulubionych utworów wymienia kolejny na płycie - Oz, który stylem przypomina FUZZ z płyty Gokusai (disco-beat w refrenie). Ale tak jak ten pierwszy był dla mnie totalnie odjechany (harmonijka!) to Oz uważam za wtórny i dość słaby. Może jakby zawierał więcej mocnych riffów jak w przejściu 1:20-1:28 uznałbym, że utwór jest dobry. W tym momencie zatęskniłem za czasami Zekuu i Kuchiki no tou, gdzie Tatsurou robił prawdziwy pożytek ze swojego wokalu.
Fuyuu mi się od razu skojarzył z Buck-Tickiem. Nie podoba mi się tu wokal. Refren już gdzieś słyszałem a zwrotka jest taka nijaka. Za to mamy harmonijkę i bardzo przyjemny riff gitarowy w zwrotce.
Sanbika to kolejny klimatyczny numer. Jak usłyszałem początek tego numeru uśmiech automatycznie pojawił się na mojej twarzy - przecież to jest Hotel California, słynny hicior The Eagles. Za to jak pięknie zagrane. Końcówka jest magiczna. Tatsu wchodzi w górne rejestry wokalu i tworzy coś niesamowitego. Ciary lecą.
Potem mamy singlowe Sora to ito i balladkę Hanabi.
Ta druga zaczyna się wokalem a cappela Tatsurou. To jest to na co czekałem! Wspaniale rozwijający się aranż, przepiękny refren - kawał dobrego rocka. Świetne zwięczenie niestety średniej płyty zespołu.
Kyuutai jest bardzo przeciętną płytą z kilkoma perełkami, takimi jak Ageha, Houkou czy Hanabi. Warto posłuchać, ale fani starszych płyt mogą być zawiedzeni.
Ocena: 7.5/10
Płyta została wypuszczona na rynek 4-ego marca w trzech wersjach: Regular, Limited A oraz Limited B. Wersje limitowane mają dodatkową płytę DVD (każda zawiera co innego).

Z tracklistą jest problem bo na różnych portalach są różne romaji. Myślę jednak, że ta jest prawidłowa:
01.球体 Instrumental (Kyuutai Instrumental)
02.咆哮 (Houkou)
03.アゲハ (Ageha)
04.ハイドアンドシーク (Hide and seek)
05.陽炎 (Youen)
06.レミング (Lemming)
07.オズ (Oz)
08.浮游 (Fuyuu)
09.讃美歌 (Sanbika)
10.空と糸 (Sora to ito)
11.Hanabi
Pierwszym utworem jest tradycyjnie już krótki instrumental, który klimatem zachęca do zapoznania się z płytą. Kilka chwil... i zaczyna się od jazdy.
Houkou to chyba najlepszy utwór spoza singli na płycie. Jest zagrany z polotem, ma uzależniający punkrockowy refren. Zwrotka przypomina mi dokonania rodzimego Huntera. Bardzo dobry początek płyty.
Następna jest Ageha, o której się już rozpisywałem, więc powiem tylko tyle - rewelacyjny utwór.
Hide and seek to pierwsze zaskoczenie na płycie. Aranż (specyficzny syntezator w tle!) do bólu przypomina mi kompozycje zespołu Horse the band, z którym zresztą MUCC grał koncert w Niemczech. Refren w trochę podobnym stylu do poprzedniego utworu - wszechobecne chórki wypełniają donośny wokal Tatsurou.
Po trzech szybkich numerach pojawia się coś w stylu ballady - granej bardzo rytmicznie w dość szybkim tempie. Youen jest ładnym numerem, ale nie zachwyca. Jest małooryginalny i ma liniowy, przewidywalny aranż. Świetnie na pierwszy plan wychodzi bas pod koniec utworu. Można posłuchać.
No i wracamy do jazdy. Lemming od samego początku ma szybkie tempo (perka bije na raz - można pomachać głową). Problem z tym utworem jest taki, że ja już to wszystko w Mucc-u słyszałem. Jedyne co mnie zauroczyło to króciutkie przejście od 3:30 z gitarą akustyczną (aczkolwiek te przejścia też są tak specyficznie dla ich utworów, że mi się już przejadły). Dobry jest też pierwszy riff. Słychać u Miyi inspirację X-Japan.
Wiele osób wśród ulubionych utworów wymienia kolejny na płycie - Oz, który stylem przypomina FUZZ z płyty Gokusai (disco-beat w refrenie). Ale tak jak ten pierwszy był dla mnie totalnie odjechany (harmonijka!) to Oz uważam za wtórny i dość słaby. Może jakby zawierał więcej mocnych riffów jak w przejściu 1:20-1:28 uznałbym, że utwór jest dobry. W tym momencie zatęskniłem za czasami Zekuu i Kuchiki no tou, gdzie Tatsurou robił prawdziwy pożytek ze swojego wokalu.
Fuyuu mi się od razu skojarzył z Buck-Tickiem. Nie podoba mi się tu wokal. Refren już gdzieś słyszałem a zwrotka jest taka nijaka. Za to mamy harmonijkę i bardzo przyjemny riff gitarowy w zwrotce.
Sanbika to kolejny klimatyczny numer. Jak usłyszałem początek tego numeru uśmiech automatycznie pojawił się na mojej twarzy - przecież to jest Hotel California, słynny hicior The Eagles. Za to jak pięknie zagrane. Końcówka jest magiczna. Tatsu wchodzi w górne rejestry wokalu i tworzy coś niesamowitego. Ciary lecą.
Potem mamy singlowe Sora to ito i balladkę Hanabi.
Ta druga zaczyna się wokalem a cappela Tatsurou. To jest to na co czekałem! Wspaniale rozwijający się aranż, przepiękny refren - kawał dobrego rocka. Świetne zwięczenie niestety średniej płyty zespołu.
Kyuutai jest bardzo przeciętną płytą z kilkoma perełkami, takimi jak Ageha, Houkou czy Hanabi. Warto posłuchać, ale fani starszych płyt mogą być zawiedzeni.
Ocena: 7.5/10









