Tradycyjnie o muzyce i kilka innych spraw
Sunday, March 22, 2009 2:58:34 PM
Obu płyt - zarówno Sadie jak i D'espairsray bardzo dobrze się słucha - to kawał dobrej muzyki rockowej. Weźmy wpierw na tapetę Sadie.
SadieSadie jest zespołem, który od początku zyskał złą(dobrą?) sławę "tych, którzy kopiują Dir en grey". Po obejrzeniu ich DVD The suicidal applicants ciężko się z tym nie zgodzić - ich prezencja była bardzo podobna. Na szczęście ich styl ewoluował i teraz słuchając ich muzyki można od razu stwierdzić - to Sadie.
Playlista Sadie - Master of romance01 imaginary creature
02 Ice Romancer
03 Shingai 心眼
04 VIRTUAL FAKEMAN
05 Scarlet
06 Ageha no nakigara アゲハの亡骸
07 Crimson Tear
08 Kagerou 陽炎
09 Parasite scene
10 Grieving the dead soul
11 Swallow Rain
Płytę Master of romance poprzedziły single Ice romancer, Crimson tear oraz Grieving the dead soul.
Pierwszy z nich jest wspaniały - proste ale przemyślane melodie, dobry aranż i do kompletu miły dla oka teledysk. To wszystko powoduje, że Ice romancer uzależnia i zapewne stanie się hitem.
Crimson tear to szybki, metalowy ale bardzo melodyjny utwór. Dużo tu emocji, wrzasków. Sporo też podwójnej stopy i szybkiego bicia werbla na raz. Ciężko ocenić ten utwór - z jednej strony instrumentalnie jest co najmniej poprawnie, linie melodyczne wokalu są niezłe, emocji jest dużo, ale wokal Mao średnio mi przypadł do gustu - momentami męczy uszy.
Ostatni (a właściwie pierwszy - jeśli chodzi o kolejność wydania) singiel to Grieving the dead soul. Ten utwór to kwintesencja muzyki Sadie - ostre gitary, ciężka zwrotka, bardzo melodyjny refren w stylu Girugamesha i łagodny bridge. Właściwie jest to typowa kompozycja dla jrocka jako takiego.
Nie rozpisując się za bardzo - reszta utworów na płycie to wypadkowa tych trzech singli. Jest mocno i melodyjnie. Na szczególną uwagę zasługuje Swallow rain - metalowa balladka ze świetnym refrenem.
D'espairsraySpecyfika D'espairsray polega na umiejętnym wykorzystaniu elektroniki w muzyce rockowej. Do tego mamy rozpoznawalny wokal Hizumiego i przemyślane, dobre aranże.
Mam wrażenie że standardem powoli staje się wydawanie trzech singli przed płytą - tutaj są nimi Kamikaze, Horizon i Redeemer.
D'espairsray - Redeemer01 Lizard
02 BRILLIANT
03 REDEEMER
04 Kouhaku 琥珀
05 KAMIKAZE
06 Lost in re:birth
07 R.E.M -fuyu no genchou- R.E.M-冬の幻聴-
08 HORIZON
09 MASQUERADE
10 Yozora 夜空
11 PARADOX 5
12 HEAVEN'S COLOR
Najlepszymi utworami na płycie są totalnie odjechany Redeemer i Horizon znany również jako 'ten utwór, gdzie Hizumi rapuje'. Generalnie cała płyta jest bardzo despowa - niewiele nas tu zaskakuję. No może poza Yozora i HEAVEN'S COLOR, które brzmią jak wyciągnięte z dyskografii L'arc~en~ciel. Słucha się tego dobrze, ale bez rewelacji.
Z innych wydarzeń:
Wczoraj mój zespół został teledyskowo-rozdziewiczony. Okazało się, że nagranie videoclipu to nie taki pikuś - wszyscy byliśmy wycieńczeni a to dopiero połowa drogi. Ufam, że efekt będzie zadowalający.
Dodatkowo wysoce prawdopodobny jest nasz występ na eliminacjach festiwalu Łódźstock, gdzie zagralilibyśmy w końcu live - brakuje mi strasznie tych występów, które są doskonałą motywacją do pracy - w końcu po to się gra!
Trzeba by się w końcu wziąć za projekt licencjacki i inne programistyczne rzeczy - roboty jest sporo, a funkcja zależności między ilością roboty a opierdalaniem się jest liniowa.
A na koniec xxxHolic - zaczynam drugą serię tego wspaniałego anime.
Pomimo, że kreska jest średniawa, a fabuła dość nierówna, bardzo wciągnęło mnie to anime - prawdopodobnie za sprawą postaci Yuuko i najlepszego stworzenia na świecie - Mokony.
Najbardziej irytuję mnie główny bohater i jego zachowanie w pobliżu Himawari-chan.
Druga seria zaczyna się lepiej od pierwszej i od początku trzyma równy poziom.








