MIREJ

W LABIRYNCIE WSPOMNIEŃ

Subscribe to RSS feed

bez tytułu

Powietrze, światło, letni wiatr
Rosa o poranku, zieleń traw,
Śpiew ptaków
Nic to....
Wiem....może uzdrawiają,
Ale największy spokój, ukojenie
Płynie z kochającego serca
Jest jak deszcz po długiej suszy,
Jak spacer zakochanych w maju.

pamięci ofiar

Jesteśmy nim ptaki.
Nasze serca to nasze skrzydła.
Pragniemy wzlecieć, by uśmierzyć ból
Lecz wiemy, że w jeden dzień
Tuż obok wielkiej radości, zwykłej codzienności
Potrafi narodzić się lęk,
Zdumienie nad ludzkim nieszczęściem.
Tak jak ziemia potrzebuje deszczu
Tak my nie jesteśmy wolni od łez
Tak jak noc potrzebuje dnia
Nam dane jest poznać wielki żal.

pragnienie

Ach nocy......... gdybyś była krótsza
Gdybyś dawała ukojenie
Bądź dla mnie niczym wróżka
Bądź mym wytchnieniem.
Pozwól w spokoju marzyć i wierzyć
Pozwól tak kochać
Bym mogła wspomnieniem płynąć
W krainę szczęścia, błogiego snu
Przecież nie ucieknę,powrócę tu znów.
Czy tak trudno odsłonić mroku tajemnice?
Pokaz mi światło, za którym pobiegnę
Niech rozpromienią się czarne ulice
I niech się wreszcie tobą zachwycę.
Błądzę wciąż za czymś
Szukam Jego cienia
Pokaz mi drogę,daj ciepłą myśl
Czym jesteś,jeśli nie celem przebudzenia.
Pozwól zobaczyć to, co już za mną
To, co minęło
Bądź mym ocaleniem
Lub odejdź bezpowrotnie
Chce śnić,żyć wspomnieniem
Bo jeśli nie mam Jego
To, po co budzić się.........
Wzdychać.....do czego

nic

Jeśli nie zostanie mi już nic
Prócz pustki, która prowadzi w nieznane
Gdy każdy dzień pełen szczęścia
Zabierzesz mi Panie
Pozwól mi wierzyć i mieć nadzieje
Że pośród pustyni wszelkich uczuć
Zostawisz mi jedno,trwałe
Wspomnienie o miłości
Szalonej,lecz wytrwałej
Która wszystko zniosła
Która pozwoli pokonać strach
Przed sobą
Proszę daj mi siłę
Bym mogła cieszyć się nią
I śmiało pójść wybraną drogą.
Spojrzyj na mnie
I na zapłakane oczy
Nie karz mnie już proszę
Bo znikąd pomocy.

KONIEC

Mijają dni,wciąz budzi mnie zły smutek.
Mijają noce,poranek nie przynosi ukojenia.
Każda muzyka daje mi zwątpienia parę nutek
każde przebudzenie to wyraz pragnienia,
które drąży w mej duszy przepaść bez cienia powrotu.
Zatrzymaj mnie proszę świecie w pzestrzeni,
niechaj zawisnę w odchłani spokoju.

CISZA

Sen ucieka scieżką w nieznane,
przeszły w mrok wszystkie uczucia.
Szukając ciebie zamilkły me usta.
Bez słów, jak mam powiedzieć ci... kocham?
nauczyć się mówić na nowo trudno zbyt,
przytulić ,bez rąk pełnych pragnienia?
pocałować twe oczy,bez czucia smaku szczęścia...to niemożliwe.
Boże......oddaj mi serce,oddaj nawet zranione, krwawiące nienawiścią
niechaj ocean wspomnień zaleje gorycz porażki.

PYTANIE

Dla kogo mój spokój
Dla kogo mój rozsądek,
Dla kogo miłość i jej ogrom?
Zamknę oczy, a ty powiec mi, że
Wciąz jesteś ze mną i świat o tym wie.
Dlaczego błądze, dlaczego w snach,
szukając ciebie znajduje strach?....[/FONT][/COLOR]

No title

Oczy podniosła, w zadumie, sennym spojrzeniem mnie ogarnęła,
jej usta wyszeptały coś cichutko
Miałem wrażenie, że jestem tak blisko,lecz nie śmiałem jej dotknąć.
Jej dłonie wołały do mmnie,lecz nic nie rozumiałem
szukałem uśmiechu,jakiegoś znaku,który dodałby mi odwagi.
To był ten jeden, jedyny raz, kiedy byłem szczesliwy.
Jej ciało płonęło nieznanym dla mnie uczuciem,
tak kruchym,ulotnym i niewinnym.
Zapach jej włosów rozbudzał moje zmysły,
niewiem dlaczego chciałem zniknąć,uciec od pożądania.
Jak dziecko zawstydzone,spłoszony gorącą miłością,
szukałem cienia, który ukryłby moje pragnienia
udawałem,że ta miłość niczego w mym życiu nie zmienia.

fantasta

Śmieszą go własne marzenia,choć bardzo pragnie ich spełnienia,
nie wierzy w ich realną postać,
z dala od swego cienia
błądzi,szuka,choć dawno już stracił nadzieję że potrafi sprostać
wyzwaniu, jakie rzucił mu los dla zaspokojenia
jego próżności i stale Boga pyta - czy tak już musi zostać?
Nie znajdzie miejsca,nie znajdzie spokoju
pochłonie go bezkres własnych oczekiwań,
wątpliwe tęsknoty nie znajdą zrozumienia,
czy ktoś wytłumaczy mu, że za późno by zmienić pragnienia.
Świat nie toleruje "odmieńców",którzy chcą wyjść z cienia.
Skromność nad wygórowaną ambicją zawsze bierze górę
daj się poznać biedaku z tej prawdziwej strony,
nie udawaj lepszego nic ci po tym, daj spokój.
Sobą bądź,nie rozpychaj się w tłoku.

"Pragnienie"

Jak na wietrze liść,
jak w kominku iskra,
wiruje i spala się moja myśl o tobie.
Z popiołów powstań moja miłości,
niech dzień pdaruje ci jeszcze odrobinę szczęścia ,póki nie zgasłaś....
Niech rozpali cię ciepło jego rąk
serce, co tęsknisz zapłacz nad losem nieszczęśliwym,
zabij we mnie wszystkie wątpliwości.
Gdy prawda przeraża mnie i boli,
pozwól zrozumieć jej przesłanie,
zaśnij strażniku tej niewoli,która zwie się kochanie.