Festyn na jaćwieskim cmentarzysku, czyli moje przygody z płotkami
Saturday, July 17, 2010 10:42:54 AM
Bardzo cieszyłem się na wyjazd do Szwajcarii po Suwałkami i... nie zwiodłem się. Trasa mordercza - 750 kilometrów, ale warto było! Zupełnie inna specyfika niż na festynach u nas na zachodzie. Jakoś tak przyjemniej. Festiwal kameralny, tuż przy prajaćwieskim cmentarzysku. Pogoda upalna, kilku nowych znajomych, rzemieślnicy z Litwy. Normalnie bajka.
Problemem był jedynie z transportem ryb. Kupiłem rano wiadro flądry i śledzia w kołobrzeskim porcie. przez trasę ukisiły się zupełnie i to pomimo grubej warstwy lodu i pokrzyw.
Dzięki temu dostałem od organizatora płotki. Ryby oskrobałem z łuski, namoczyłem przez kilka godzin w solance kołobrzeskiej, którą ze soba przywiozłem i... do wędzarenki.
Tradycyjnie nie duży dołek, o głębokości 50 cm. Na ruszt wchodziły cztery płotki. Wędzenie, chyba pierwszy raz miałem okazję przysiąść i dopilnować, około godziny. Rybki wyszły zacnie, acz nie osiągnąłem jeszcze poziomu na którym mi zależy.
Niestety mimo upływającego czasu nie moge znaleźć fot, które mógłbym załączyć a mój aparat chwiliowo nie chce współpracować.
Dorzucam więc fot. ważki która była uprzejma korzystać z mojego ościenia w trakcie trwania festynu. Fotografia zrobiona telefonem.
Problemem był jedynie z transportem ryb. Kupiłem rano wiadro flądry i śledzia w kołobrzeskim porcie. przez trasę ukisiły się zupełnie i to pomimo grubej warstwy lodu i pokrzyw.
Dzięki temu dostałem od organizatora płotki. Ryby oskrobałem z łuski, namoczyłem przez kilka godzin w solance kołobrzeskiej, którą ze soba przywiozłem i... do wędzarenki.
Tradycyjnie nie duży dołek, o głębokości 50 cm. Na ruszt wchodziły cztery płotki. Wędzenie, chyba pierwszy raz miałem okazję przysiąść i dopilnować, około godziny. Rybki wyszły zacnie, acz nie osiągnąłem jeszcze poziomu na którym mi zależy.
Niestety mimo upływającego czasu nie moge znaleźć fot, które mógłbym załączyć a mój aparat chwiliowo nie chce współpracować.
Dorzucam więc fot. ważki która była uprzejma korzystać z mojego ościenia w trakcie trwania festynu. Fotografia zrobiona telefonem.








