My Opera is closing 3rd of March

Mohort rybak

moje prace nad odtwarzaniem dawnego rybołówstwa, czyli archeologia doświadczalna, by jednak zbyt dumnie nie brzmiało: historia stosowana

Wędzić, czyli fajna zabawa

Wędzenie. Prastara metoda konserwacji żywności. Wymaga uzycia niewielkiej ilości soli, towaru niegdyś ekskluzywnego. na pokazach historycznych, w których mam okazję uczestniczyć, w ramach swojego stanowiska rybackiego, stosuję jeden ze sposobów wędzenia. To wędzenie w jamach wędzarniczych. Metoda ta potwierdzona została znaleziskami archeologicznymi m.in z Biskupina.
Na czym polega? Kopiemy w ziemi jamę (moje do celów reprezentacyjno-konsumpcyjnych mają zwykle około pół metra głębokości) rozpalamy na jej dnie ognisko. Po uzyskaniu żaru dorzucamy szczapki z drzewa liściastego. Następnie na kratownicy z drewna, lub wieszając nad paleniskiem ( technika zalezy od gatunku ryby) umieszamy rybę. Całość przykrywamy deskami, skórą, lub, tak jak ostatnio zdażyło mi się w Kamieniu Pomorskim - darnią. Czas wędzenia zależy oczywiscie od gatunku. Śledzie potrzebują około jednej godziny, z 1,5 kilogramowym torbutem walczyłem trzy dni.
Trzeba pamietać że wędzenie w tak prostej jamie jest wędzeniem "na gorąco". Oznacza to, że ryba znajduje się w dymie o temperaturze 90 stopni Celsjusza. Dlatego też nigdy nie przykrywam szczelnie dołów. Dzięki temu wędzarnia zsykuje na estetyce. Z dziury w ziemi wesoło pyrka sobie dym.
Do tej pory wędziłem sztornie i torbuty (popularne flądry)- pierwsze z sukcesem, długie po ciężkiej walce jednak nie wyszły. (Jednakże w ubiegłym roku na festynie przy Muzeum Rybołówstwa w Niechorzu niewielki torbuciki wyszły całkiem smacznie) Oraz śledzie, które nie wymagają specjalnego zachodu.

Trzydniowa walka z bydlakiem

Write a comment

New comments have been disabled for this post.

February 2014
M T W T F S S
January 2014March 2014
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28