Życie w sieci
Wednesday, February 2, 2011 12:13:21 PM
Bez tego narzędzia rybołówstwo jest tylko wędkarstwem. Koniec. Kropka. Od wieków najbardziej ekonomicznym narzędziem połowu były sieci.
Ktoś mi kiedyś zarzucił, że sieci, które szyję są ze zbyt grubego materiału i na pewno nic w nie nie wpadnie. Cóż, jak mawiają starzy rybacy:- ryba głupia nie jest.
Sęk w tym, że sieci wykonuję z materiału, który w określonym czasie był dostępny. Mam siedem metrów sieci uszytej z konopi, spory fragment z lnu, podrywkę z wełnianej surówki. Ta ostatnia to inspiracja z wolińskiego muzeum - jest tam siatka wykonana z "włosia zwierzęcego" jak chcą archeologowie. Jakiego? Archeologowie raczą wiedzieć.(Aż się do gabloty dostanę).
Materiał zawsze był "gruby". Tajemnica tkwiła w technice połowu. Rozważając na "chłopski rozum" oraz korzystając z wiedzy Mirosława Kuklika, dyrektora Muzeum Ziemi Puckiej, ugruntowałem się w jednej teorii dotyczącej połowu. Technika, którą stosowano to połów niewodem. Czyli nie sieci pasywne:- niewidoczne w wodzie pułapki, a sień aktywna;- zapora ograniczająca określony akwen. Tą technikę stosuje się do tej pory np. przy połowie węgorzy na jeziorach. Dowodem mogą być również szelki do ciągnienia niewodów znalezione w Gdańsku. Datowano je na XII wiek o ile pamiętam. Jak wyglądał taki połów? Następnym razem. Na razie Ostry przy robocie, czyli samotność w sieci.
Ktoś mi kiedyś zarzucił, że sieci, które szyję są ze zbyt grubego materiału i na pewno nic w nie nie wpadnie. Cóż, jak mawiają starzy rybacy:- ryba głupia nie jest.
Sęk w tym, że sieci wykonuję z materiału, który w określonym czasie był dostępny. Mam siedem metrów sieci uszytej z konopi, spory fragment z lnu, podrywkę z wełnianej surówki. Ta ostatnia to inspiracja z wolińskiego muzeum - jest tam siatka wykonana z "włosia zwierzęcego" jak chcą archeologowie. Jakiego? Archeologowie raczą wiedzieć.(Aż się do gabloty dostanę).
Materiał zawsze był "gruby". Tajemnica tkwiła w technice połowu. Rozważając na "chłopski rozum" oraz korzystając z wiedzy Mirosława Kuklika, dyrektora Muzeum Ziemi Puckiej, ugruntowałem się w jednej teorii dotyczącej połowu. Technika, którą stosowano to połów niewodem. Czyli nie sieci pasywne:- niewidoczne w wodzie pułapki, a sień aktywna;- zapora ograniczająca określony akwen. Tą technikę stosuje się do tej pory np. przy połowie węgorzy na jeziorach. Dowodem mogą być również szelki do ciągnienia niewodów znalezione w Gdańsku. Datowano je na XII wiek o ile pamiętam. Jak wyglądał taki połów? Następnym razem. Na razie Ostry przy robocie, czyli samotność w sieci.








