Bezczelność, chamstwo i Ares...
Monday, 12. March 2007, 22:00:18
Niektórzy ludzie, to bezczelni i chamscy są. Choćby takie Święte krowy, o których Aries jakiś czas temu pisał. Stałem niedawno w kolejce po pieczywo w Zatoce. Przede mną 2 osoby - kobieta, za nią facet - potem ja. Już pomijam fakt, że paniusia nie mogła się zdecydować, jakie cukiereczki wybrać (kolejna głupota - cukierki na stoisku z pieczywem albo alkohole razem z wędlinami...). "A czy te niebieskie nie są aby za mdłe?" - i temu podobne pytania zadawała. No ale w końcu się zdecydowała i poszła (nareszcie...). Ale nie o niej chciałem...
Stoję sobie spokojnie (tzn. w miarę spokojnie...) i czekam na swoją kolej a tu nagle przychodzi taka jedna i z takim tekstem do ekspedientki: "Czy może mi pani tylko jeden niekrojony podać?" Ożesz Ty...
A ja tu niby po co stoję? Akurat tak się złożyło, że też "tylko jeden niekrojony" chciałem. Całe szczęście, że przemiła pani za ladą załagodziła sytuację, dając chleb nam obojgu, bo nie wiem, jakby się to skończyło (ja w takich sytuacjach raczej nie jestem zbyt miły...). To była bezczelność...
Albo motorniczy w tramwaju dziś rano - stoi na przystanku. Widzi faceta, który biegnie do drzwi (na pewno go widział, bo biegł od przodu a poza tym specjalnie patrzałem na tą sytuację). Dobiega do drugich drzwi (bo przecież pierwsze są zamknięte - jak zwykle) a ten mu przed nosem zamyka i odjeżdża. To było chamstwo...
O fotce mojego psa ktoś mi ostatnio marudził...
Proszę bardzo:
Zadowoleni? No ja myślę... I bez żadnych Komisji Śledczych mi tu...
No i to tyle. Do następnego razu...
Aha. Niech mi ktoś powie, gdzie się ustawia, żeby mi powiadomienia na maila przychodziły, jak ktoś komentarz wpisze. Ostatnio Opera coś namieszała i teraz nie wiem, gdzie tej opcji szukać.
Stoję sobie spokojnie (tzn. w miarę spokojnie...) i czekam na swoją kolej a tu nagle przychodzi taka jedna i z takim tekstem do ekspedientki: "Czy może mi pani tylko jeden niekrojony podać?" Ożesz Ty...
Albo motorniczy w tramwaju dziś rano - stoi na przystanku. Widzi faceta, który biegnie do drzwi (na pewno go widział, bo biegł od przodu a poza tym specjalnie patrzałem na tą sytuację). Dobiega do drugich drzwi (bo przecież pierwsze są zamknięte - jak zwykle) a ten mu przed nosem zamyka i odjeżdża. To było chamstwo...
O fotce mojego psa ktoś mi ostatnio marudził...
Zadowoleni? No ja myślę... I bez żadnych Komisji Śledczych mi tu... Aha. Niech mi ktoś powie, gdzie się ustawia, żeby mi powiadomienia na maila przychodziły, jak ktoś komentarz wpisze. Ostatnio Opera coś namieszała i teraz nie wiem, gdzie tej opcji szukać.


Anonymous # 13. March 2007, 09:11
Ufff... Odetchnęłam z ulgą widząc pieska, ale, ale... Czemu on pozuje jak do pomnika? Jacko - przed Komisją się chyba nie wybronisz!
Chamstwo Cię wkurza??? Dobrze, że jeszcze kogokolwiek wkurza, bo w tych dziwnych, zapędzonych czasach ludzie czasem nie odróżniają chamstwa od normalności. O zwykłej ludzkiej uprzejmości już nie wspomnę, bo przeminęła jak mit o królu Midasie - kto go jeszcze pamięta???
I jeszcze coś. Nie znoszę krojonego chleba!!!! To Ci dopiero wymysł XXI wieku!
Anonymous # 13. March 2007, 11:21
Ja akurat krojony lubię tak samo jak cały, a najbardziej wkurzające są sytuacje u lekarza w stylu "ja tylko po pieczątkę idę" (bez czekania, aż ktoś zezwoli). Raz jak z matką byłem, to taka babcia wyszła po 30 minutach i jeden facet z kolejki skomentował "to teraz już chyba ma pani wszystko opieczętowane, co?" ;) Oczywiście baba mu powiedziała, że jest chamem...
PS. Motorniczy to osobny temat... trafiają się tacy, co idą na rękę spóźnialskim, a trafiają się tacy, dla których trzaskanie drzwiami przed nosem chyba satysfakcję daje.
Anonymous # 13. March 2007, 12:19
Nie możesz opcji znaleźć? hm... A może ją też do Koszalina wysłałeś? (ciekawe czy się wkurzy... Jestem mistrzynią we wkurzaniu ludzi głupimi tekstami... )
KOT # 13. March 2007, 12:22
Jacko o chamstwie to ta pani może ci opowiedzieć, sytuacja o której pisze to dla niej normalność ( znam to ).
Miło było zobaczyć Aresa.
Jak przejeżdzam przez NP zawsze patrze czy nie zobacze go na żywo.
Jacko # 13. March 2007, 16:39
xnb - Nie lubię chleba krojonego, bo za cienko kroją. A ja grubsze kromki wolę.
kot - Jak się dobrze przyjrzysz, to zobaczysz...
Anonymous # 14. March 2007, 22:26
Ja wolę krojony, ale dla żony on jest trujący, więc jem niekrojony. Ale jak jestem sam to kupuję wyłącznie krojony. Nie trzeba kroić, ani zbierać okruchów.
Chamstwa też nie uznaję.
Dobrze, że mam ksywkę zakończoną na s, to przez to zawsze jedna litera mniej do poprawy.
Anonymous # 15. March 2007, 20:17
Ja też zawsze stoję w kolejce, nawet po jedną rzecz. Oststani raz zdarzyło mi się na dworcu Gdynia Główna Osobowa poprosić panią stojącą przede mną, aby mnie przepuściła, bo zostały już 3 minuty do odjazdu pociągu, a dzieci (wówczas jeszcze malutkie) już siedziały w pociągu. Ale dopóki się dało to stałem w kolejce. Na pociag zdążyłem ledwie. Podobno żona poprosiła dyżurnego ruchu, aby chwilę zaczekał.
A w kolejkach branie jednej rzeczy za odliczoną kwotę tak bardzo mnie nie denerwuje. Bardziej denerwuje mnie kobiecy folklor zakupowy. Mało która kupuje mówiąc po prostu: poproszę to, to i to. Prawie każda przynajmniej raz w ciągu zakupów musi z czegoś zrezygnować, zadać bezsensowne pytanie (np. czy ten szpinak jest smaczny?), pomacać, powąchać aby nie kupić. Kiedyś jeszcze oboiwiązkowo w trakcie podliczania wartości trzeba było sobie o czymś bardzo ważnym przypomnieć (np. o lizaku). Wielu facetów też na to cierpi, no ale tam przynajmniej jakiś sesnowny procent kupuje normalnie, a wśród kobiet jedynie potwierdzające regułę wyjątki. Faceci dla odmiany denerwują mnie jak chcą poprzez głupotę i arogancję zademonstrować swą męską i się czepiają sprzedawczyni np. o krzywe kluski.
Ech, i bez tego miałem dość nerwów dzisiaj. Spokojnej nocy.
Anonymous # 16. March 2007, 08:14
Do Tangensa
Chyba te nerwy to były spowodowane jednak przez kobiety i stąd ta złosć wylana na całą naszą "nację"... Chciałam Cię jednak poinformować, ze się mylisz i generalizujesz! Nie wszystkie kobiety są takie niezdecydowane przy robieniu zakupów. Niektóre wręcz przeciwnie...
A wyobraź sobie "Kotuś" taką sytuację (hipotetycznie) Twoja żona nie cierpi robić zakupów, bo sprawia jej to niemalże fizyczny ból. Co wtedy? Albo kupuje byle co, albo Ty to musisz robić!!!
I co Ty na to?
Mam nadzieję, ze nie pogniewasz sie na mnie za to, że tak bezpośrednio się do Ciebie zwracam???? Ale Jacko coś zaniedbuje swojego bloga, więc Ty poniekąd przejmujesz "natenczas" obowiązki gospodarza...
Pozdrawiam całą rodzinkę..
Jacko # 16. March 2007, 16:56
Anonymous # 16. March 2007, 23:23
Jacko - ja też nie znoszę chamstwa, ostatnio coś za dużo widzę, że prym wiodą tu starsze kobiety, niestety...
A psiunio jest taki cudowny i tak wdzięcznie pozuje do zdjęć, iż z utęsknieniem czekam na sesję zdjęciową z jego udziałem
:heart: dla Aresa
:) dla jego Pana
Anonymous # 18. March 2007, 20:19
Nie, no bez przesady. Oczywiście, że kota w worku kupować nie należy i towar należy dokładnie sprawdzić. Ale co innego sprawdzanie, a co innego moda na czepianie się dla samego czepiania, czy przypominanie sobie w trakcie liczenia.
Ja z żoną na zakupy nie chodzę, bo na to trzeba mieć anielską cierpliwość. Potrafi pół godziny stać w sklepie i nic nie kupić.