Czy musi tak być...?
Friday, 28. September 2007, 21:17:36
Już nieraz zastanawiałem się, czy to tak musi być. Trochę mnie przeraża ta codzienna monotonia wykonywania tych samych czynności. Codziennie wstaję o tej samej porze (6:30). Pierwsze co, to włączam telewizor. Na TVN24. Potem schodzę na dół (dla tych, którzy nie wiedzą - mam tzw. antresolę, czyli łóżko na wysokości 2m od podłogi), włączam komputer i sprawdzam pocztę (w międzyczasie się ubieram). Potem idę do kuchni, włączam wodę i zostawiam na stole 1,10zł (we czwartki 1,50zł) dla ojca, żeby kupił gazetę, jak będzie z psem szedł. Wstawiam wodę w czajniku (zawsze wlewam tyle, żeby wystarczyło na 3 kubki - dla mnie herbata do śniadania a pozostałe dwa na kawę dla rodziców, jak wstaną) i idę do łazienki. Tam robię, co trzeba i zabieram się za śniadanie. Zjadam je i zakładam buty. Potem albo siadam tutaj albo (jak mi się nic nie chce) nastawiam sobie budzik na 7:55 i kładę się na sofie i ucinam sobie drzemkę. Gdy zadzwoni budzik wstaję, wyciągam z szafy moją ulubioną koszulę, zakładam i chwilę po 8:00 wychodzę na przystanek (całe szczęście, że mam blisko...). Tramwaj przyjeżdża o 8:10 (tzn. czasami mu się zdarzy przyjechać punktualnie). Wsiadam i jadę do samego końca (41 minut jazdy). Na końcowym wysiadam i idę do pracy.
Nie będę opowiadał, czym się zajmuję, bo to akurat nie jest głównym tematem tego wpisu (może kiedyś napiszę coś więcej...).
Kończę pracę różnie. Czasami jest to 15:00 a czasami, to nawet ostatnim tramwajem (23:26) do domu wracałem (chociaż w tym roku takiej sytuacji nie miałem... póki co jeszcze...). Ogólnie, to we wrześniu i październiku, kończę około 19:00. Przyjeżdżam do domu, zjadam "obiad", sprawdzam pocztę i około 20:30-21:00 z psem na spacer idę. Po spacerze ponownie zasiadam tutaj, wgrywam fotki z telefonu, przeglądam wiadomości, blogi, fora itd. Czasami (jak np. nie ma nic nowego na blogach, forach), to sobie w coś pogram (najczęściej w piłkę nożną) i około godziny 23:00-23:30 idę spać.
Gramolę się na te swoje 2 m.p.p.p (metry ponad poziomem podłogi
Następnego dnia o 6:30 dzwoni budzik i wszystko zaczyna się od nowa. Już tak od jakiegoś czasu zastanawiam się, co mogę zmienić, by to, jak wygląd mój zwykły dzień, nie wyglądało, jak jakiś schemat, matryca, wzornik z Sevres pod Paryżem. Tej zimy, gdy już będę miał wolne, będę musiał się nad tym poważnie zastanowić. Bo tak przecież nie można. Chyba...



Anonymous # 28. September 2007, 23:01
To się chłopie ożeń i Ci się grafik zmieni .
msjacko # 29. September 2007, 11:41
Anonymous # 29. September 2007, 13:32
Hmmm... Też mam taką monotonię ostatnio. Ogólnie może nie jest nudno po pracy - raczej nie ma na nic czasu. Teraz z kompa mogę swobodnie pokorzystać, bo jest weekend, a ja w pracy, ale na ogół nawet nie mam już czasu blogów pooglądać wieczorem. Serio... żona zmienia grafik - nie zawsze na lepsze, hehe... (nie musi być żona na papierku, oficjalnie).
Marcinos, nie pękaj... Doczekaj do 1-szego i potem będzie czas, to ja wpadnę do NPC, a potem Ty do mnie!
PS. Podziwiam Cię, że przed wyjściem potrafisz przyciąć komara i nie zaspać :) Ja w kolejce śpię i zawsze mam stracha, że obudzę się w Głównym, albo co gorsza w Tczewie :P hehehe...
Anonymous # 29. September 2007, 17:01
Tak bo jak się ma kobietę to budzisz się rano ...A tu śniadanko do lózka masz....( zrobić).
msjacko # 29. September 2007, 17:21
Henio - Hehe. Kiedyś słyszałem taki kawał:
W sądzie toczy się sprawa rozwodowa. Sędzia pyta:
- Jaki jest główny powód tego, że powódka chce się rozwieść z pozwanym?
- Bo on mi codziennie rano, przed wyjściem do pracy, śniadanie do łóżka przynosi...
- Nie rozumiem... To chyba powód do dumy a nie do tego, bo chcieć rozwodu...?
- No nie do końca, bo on pracuje w komunikacji miejskiej i wychodzi do pracy około 4:00 rano...