Tuesday, 28. August 2007, 20:48:15
Z powodu braku pomysłów, braku czasu na przemyślenia i zastanawianie się, co tu nowego na blogu napisać, zwracam się do Was, moi czytelnicy o pomoc w tej sprawie. Jeśli chcecie poczytać sobie u mnie coś ciekawego, to proszę Was o to, byście sięgnęli do swojej pamięci, przypomnieli sobie jakieś wydarzenia, które w Waszym życiu miały miejsce i chcecie się tym z ludźmi podzielić. Albo może ktoś z Was chce się podzielić swoimi własnymi przemyśleniami na jakiś temat? Zachęcam do wytężenia swoich szarych komórek i stworzyć coś, co mógłbym tu na blogu umieścić. Proszę Was o przysyłanie do mnie na specjalną skrzynkę mailową, założoną tylko na potrzeby tego tematu swoich - nazwijmy to - prac. Ja, jak tylko znajdę chwilę czasu, zajmę się czytaniem i ocenianiem tej Waszej twórczości. Efektem końcowym tego "plebiscytu" będzie umieszczenie "zwycięskiej" pracy na moim blogu. Niestety nagród nie przewiduję. Życzę miłej "pracy". I z góry dziękuję.
Aha, nie pytajcie mnie o to, czym będę się kierował oceniając Wasze prace, bo sam nie wiem. Chcę po prostu wybrać coś, co będzie albo najciekawsze albo najśmieszniejsze albo najbardziej absurdalne lub jeszcze nie wiem, jakie. Po prostu musi być najlepsze.
Wednesday, 22. August 2007, 18:14:43
Telewizja TV4 szykuje się do "powrotu" programu Big Brother. Już widzę, jak znowu ludzie będą przesiadywać w domu przed telewizorami, śledząc losy ludzi tam występujących.
Pamiętam ten szał, gdy parę lat temu TVN zaczął Big Brothera robić. Wszędzie (w autobusie, w sklepie, na ulicy) było słychać, jak ludzie gadają o tych wszystkich Klaudiuszach i innych tam Gulczasach.
Można było też zauważyć, że trwała swego rodzaju "walka" ludzi ze sobą. Ludzie dzielili się wtedy na tych, co oglądają TVN-owski Big Brother, tych co wolą POLSAT-owskie "Dwa światy" i tych, co nie oglądają ani jednego ani drugiego.
Ja przyznam się, że śledziłem wszystkie trzy polskie Big Brothery (trzeciego tylko trochę). Wiadomo - coś nowego w telewizji, to trzeba było zobaczyć. Teraz już kilka lat minęło i stwierdzam, że tej "nowości" TV4 oglądał nie będę. Chyba już z tego wyrosłem.
No, może rzucę okiem na pierwszy odcinek i dam sobie spokój. Żadne Big Brothery mi do szczęścia nie są potrzebne.
Sunday, 12. August 2007, 11:33:05
Myśleliście, że nalewanie wódki do kieliszków (lub - w tym przypadku - do szklanek) jest proste? Czas to zmienić. Przypadkowo dziś w sieci natknąłem się na fajną grę zręcznościową. Aby nalać do pierwszego, należy nacisnąć i przytrzymać ikonkę z butelką w lewym dolnym rogu, potem puścić i analogicznie do drugiego i trzeciego. U góry znajduje się wskaźnik, ile jest już wylane z butelki. Życzę miłej zabawy.
Dla ułatwienia powiem, że trzeba nalać po 167 ml.
Wednesday, 8. August 2007, 20:15:34
Pewnie niektórzy z Was czują się nieco zawiedzeni, że od ponad tygodnia nic nowego nie napisałem. No cóż, jestem tak zawalony robotą, że po prostu nie mam czasu. Wychodzę rano do roboty, cały dzień w tych kamieniach ryję, wracam późnym popołudniem (a czasami wieczorem) do domu, zjadam obiad (czasami, to nawet nie mam siły obiadu jeść - chwytam wtedy z lodówki coś "do ugryzienia na szybko") i wychodzę z psem na około pół godziny. Po powrocie jestem już tak wykończony, że pozostaje mi już tylko sprawdzenie poczty, forum, blogów i czas na prysznic a potem lulu do rana. I tak w kółko. Dzień w dzień.
Tak więc proszę o wyrozumiałość i cierpliwość. Już niedługo trochę więcej wolnego będzie, to może (nic nie obiecuję) coś napiszę. Na razie mam full roboty.
Tuesday, 31. July 2007, 21:02:07
Pewnie czekacie na jakiś update z mojego urlopu. Nie piszę na razie nic, bo nie mam zbytnio na to czasu. Niestety mam taki tryb pracy, że w związku z tym moim minionym wolnym tygodniem, teraz muszę zasuwać na "podwójnych obrotach". I niestety nie da się nic z tym zrobić. Taka praca i nic na to nie poradzę.
Na pocieszenie (żebyście mi nie gadali, że Was zaniedbuję...
) fotka ze środka Jeziora Przywidzkiego:
Pewnie w weekend coś dopiszę...
Sunday, 29. July 2007, 10:29:29

Było miło, ale się skończyło. Bez mała tydzień beztroskiego życia nad Jeziorem Przywidzkim dobiegł końca. Trzeba niestety wracać do domu, do pracy i w ogóle. Przydał nam się ten wyjazd, jak nie wiem, co. Wypoczęliśmy sobie za wszystkie czasy. Już snuliśmy plany, gdzie pojedziemy w przyszłym roku. Chmielno? Borowo? Znów Przywidz? A może jeszcze gdzieś indziej...? To się jeszcze zobaczy. Mamy cały rok na myślenie o tym.
Monday, 23. July 2007, 11:25:49

Dotarliśmy na miejsce i taki oto domek dostaliśmy.
Saturday, 21. July 2007, 21:14:16
Oglądałem dziś wieczorem na Jedynce film Gwiezdne Wrota. Uwielbiam go. Nie wiem tylko, dlaczego tak jest. Nie ma on jakiegoś rewelacyjnego scenariusza (ot, taka sobie kolejna bajeczka o "przenoszeniu się" do innego wymiaru) ani też nie ma jakichś porażających efektów specjalnych (jak na przykład w całej serii Star Wars). Po prostu mi się podoba i tyle. Za każdym razem, jak leci w TV, to go oglądam "od deski do deski", jakbym go widział po raz pierwszy. I za każdym razem się tak bardzo nim zachwycam. Jaka jest tego przyczyna? Nie wiem...
Może gdzieś tam w mojej podświadomości jest ukryta jakaś tajemnicza fascynacja tematyką Egiptu, powstania piramid i tego typu rzeczy...? Przyznaję, że kiedyś śledziłem na Discovery różne programy związane z tym tematem. Nawet czasem byłem skłonny uwierzyć, że piramidy nie są wytworem ludzkich rąk, tylko jakaś obca cywilizacja w związku z układem gwiazd w gwiazdozbiorze Oriona (czy jakoś tak...) nam je tu na Ziemię z kosmosu przysłała. Nie wiem...
A może podświadomie trochę się utożsamiam z jednym z bohaterów tego filmu - Danielem Jacksonem, który jako naukowiec (egiptolog) jest w moim odczuciu, jakby takim "nieporadkiem życiowym". Człowiekiem, który pochłonięty bezustannie swoją pracą naukową, nie ma czasu na sprawy bardziej przyziemne, jak na przykład różnego rodzaju spotkania, randki itp. Dopiero wyprawa na odległą o tysiące (czy nawet miliony...) lat świetlnych planetę, pozwala mu znaleźć miłość swojego życia i dla niej na tej planecie pozostać. Załóżmy, że tak jest - gdzieś tam w odległych zakamarkach mojej świadomości jestem silnie związany z postacią Daniela i jego "przygodą" w tym filmie. I co dalej? Jak mam to rozumieć? Czy jest to jakiś sygnał z góry, że ja swojej "królewny" tu nigdzie w pobliżu nie znajdę? Że powinienem wyjechać gdzieś daleko, bo ona gdzieś tam na mnie czeka? Nie wiem...
A tak zmieniając temat, to szukając "materiałów" do tego wpisu, natknąłem się w Wikipedii na coś takiego. Dość ciekawa teoria. Całe szczęście, że to już po EURO 2012 będzie...
.
Tuesday, 17. July 2007, 11:19:41

Nie wiem, jak Wy, ale ja już nie wyrabiam. Rozumiem, że jest lato i powinno być ciepło. Ale prawie 40 stopni w cieniu (tak - w CIENIU),to chyba trochę przesada. Powietrze jest tak ciężkie, że są momenty, gdy trudno złapać oddech. W taką pogodę, to powinno się leżeć bykiem gdzieś nad morzem lub jeziorem. A propos - w poniedziałek na urlop wyjeżdżam. Mam nadzieję, że wtedy bedzie właśnie taka pogoda. Lepszej pogody nie potrzebuję. Bo, jak to się mówi - co za dużo, to i świnie nie chcą.
Saturday, 14. July 2007, 16:11:03
Pewne osoby nie dają mi spokoju i dlatego zostałem zmuszony do wklejenia fotek z ostatniego spotkania forumowego u Heńka na działce. Nie pomogły nawet tłumaczenia, że fotki są kiepskie. Więc proszę bardzo. Tylko żeby potem nie było, że nie mówiłem.


Zadowoleni?
Tuesday, 10. July 2007, 21:43:18
W ramach tegorocznego Festiwalu Gwiazd, wybraliśmy się z Grześkiem (rowerami oczywiście
) do C.H.Manhattan, by jakichś znanych z telewizji (i nie tylko) ludzi zobaczyć. No i zobaczyliśmy.
Na początek pani Jolanta Fajkowska:


Potem przyszli Grzegorz Turnau i Jerzy Zelnik:


I jeszcze Jacek Kawalec i Tomasz Schimscheiner:


Potem pojechaliśmy do Madisona, bo tam też miał KTOŚ być. No i był pan Krzysztof Krauze z żoną Joanną Kos-Krauze:

Po wszystkim zrobiliśmy sobie rundkę po starówce. Wracając, na Targu Węglowym, spotkaliśmy kolejną gwiazdę:
Donald Tusk - nasz niedoszły prezydent. Bardzo sympatyczny facet. Wątpię, czy gdyby ostatnie wybory prezydenckie wygrał Tusk, to gdybym spotkał gdzieś na mieście przegranego Kaczyńskiego, to byłby tak życzliwy. Ale to tylko moje skromne zdanie...
A TUTAJ macie krótki film z pobytu gwiazd w C.H.Manhattan.
Monday, 9. July 2007, 22:16:07
Mieliśmy dzisiaj forumowe spotkanie. Był Heniek (u niego na działce się ta cała impreza odbywała), SE, Wladzio, ja no i oczywiście Dieter - nasz najstarszy forumowicz (jestem pełen podziwu dla niego. Mając tyle lat, co on, chciałbym być właśnie taki). Potem jeszcze kolega KOT na rowerze z Brzeźna przyjechał. Było całkiem sympatycznie. Pogadaliśmy sobie trochę o różnych sprawach. Napisałbym więcej, ale ze względu na stężenie C2H5OH, nie jestem w stanie. Pewnie jutro (to znaczy dzisiaj, bo już po północy jest), jak już ze mnie "zejdzie" ten płyn, coś więcej napiszę. I tak dużo napisałem.
~~~~
W sumie, to nie wiem, co tu uzupełniać. Spotkanie było bardzo ciekawe. Rozmawialiśmy o wielu rzeczach. O naszym nowoporckim forum, które jest jednym z najaktywniejszych na www.mojeosiedle.pl. O pogodzie, która wyjątkowo wczoraj dopisała (bo przecież od kilku dni, to tylko deszcz padał...). O Dietera spotkaniu z kolegami z Conradinum. I o wieeeelu wieeeelu innych sprawach, których nie sposób spamiętać (tym bardziej, że w miarę czasu, człowiek miał w sobie coraz więcej płynu złocistego
)
Dobra, wystarczy tego pisania na dzisiaj. Nic więcej nie wymyślę.
Friday, 6. July 2007, 21:56:49
Wybrałem się dziś do kina na kolejną (już czwartą) część przygód detektywa Johna McClane'a. Powiem jedno - nie zawiodłem się. Więcej napiszę jutro, bo jestem zmęczony. I głodny...
~~~~
No dobra, czas na uzupełnienie. Jak już pisałem, detektyw McClane dał radę. Myślałem, że będzie to taka na siłę robiona 4. część filmu, ale się myliłem. Byłem pozytywnie zaskoczony. Ale od początku.
Wróciłem wczoraj do domu około 19:15, zasiadłem sobie spokojnie do obiadu a tu nagle Grzesiek wyskakuje z tekstem, że na Szklaną Pułapkę 4 jedziemy (no to jedźcie...
). Jako, że akurat ja byłem zajęty obiadem a przy pudle siedział ojciec, to kazałem mu poszukać, gdzie i o której godzinie grają i przy okazji sprawdzić, jakie mamy połączenie tramwajowo - autobusowe. Znalazł, że w Multikinie były seanse o 20:15 i 22:00, w Cinema City Krewetka o 18:20 i 22:00 a w Kinoplexie o 20:45 i 22:00. Więc siłą rzeczy wybraliśmy Kinoplex.
Niestety podczas szukania połączenia, by dojechać, coś mi się ubzdurało, że jedziemy do Krewetki. Powstało lekkie zamieszanie, w wyniku którego trochę się zdenerwowałem. Ale na szczęście kryzys został szybko zażegnany i o godzinie 20:13 pojechaliśmy w kierunku Przymorza. W międzyczasie ojciec mi smsa przysłał, że przy Dąbrowszczaków będziemy mieli 3 minuty do autobusu 199, którym dojedziemy pod samo kino. Tak też zrobiliśmy.
Na miejscu byliśmy o 20:37, więc dalszą drogę trzeba było dobiec. Później okazało się, że niepotrzebnie, bo przy kasie pani powiedziała, że mają około 15-minutowe opóźnienie (ale kto to mógł wiedzieć...). Poszliśmy więc spokojnie do sali nr.1 i czekaliśmy na film.
Na początku kolejne pozytywne zaskoczenie - przed filmem nie było reklam. To znaczy były reklamy (a właściwie zapowiedzi) filmów. Nie było reklam w sensie Nescafe, Pepsi, House, czy co tam jeszcze Kinoplex reklamuje...
A teraz o filmie. Spokojnie! Nie będę opowiadał treści, bo to by się mijało z celem i popsuło Wam przyjemność z ewentualnego pójścia do kina. Powiem tylko, że nie żałuję tych 18 złotych (trudno, co zrobić...
). Byłem dość sceptycznie nastawiony. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, wydawało mi się, że wszystko będzie takie samo, jak w poprzednich częściach. Owszem, było. Ale było to zrobione w tak znakomity sposób, że ani przez moment nie miałem wrażenia, że oglądam "kopię" tego, co już widziałem w częściach poprzednich. A jeszcze zostało to doprawione odpowiednimi efektami specjalnymi, więc było pełno wybuchów, pościgów, czyli krótko mówiąc, to co "króliczki lubią najbardziej". No i to tyle, jeśli chodzi o film. więcej nie powiem. Albo nie, powiem - jeśli lubicie takie filmy, to nie zastanawiajcie się zbyt długo, tylko idźcie do kina. Nie będziecie żałować.
A teraz trochę o dzisiaj. W południe z Grześkiem wybraliśmy się (oczywiście rowerami) na plażę na Stogi, zobaczyć piaskowe lwy autorstwa gdańskich (a także zagranicznych - USA, Mongolia, Rosja i Ukraina) rzeźbiarzy. Nie można było podejść zbyt blisko, więc ze swojej strony mogę Wam tylko takie coś pokazać:




Oczywiście wrzuciliśmy im tam parę złociszy. Niech mają. W końcu się solidnie napracowali...
W drodze powrotnej zajechaliśmy na Ołowiankę i na Długą, by w ramach Festiwalu Gwiazd jakichś znanych ludzi zobaczyć. Niestety nikogo nie wypatrzyliśmy. Wróciliśmy więc niepocieszeni do domu. Po drodze zauważyliśmy, że w ramach remontu na Marynarki Polskiej, otworzyli już prawie całkowicie (a dokładniej w około 80%) ruch na wiadukcie przy Reja - Narwickiej i że przy Wyzwolenia już zaczęli asfalt wylewać. No i to tyle. Nie chce mi się więcej pisać. Do następnego razu...
A do urlopu jeszcze 16 dni...
Saturday, 30. June 2007, 20:49:55
Tomek mi dzisiaj takiego linka podesłał.
Wyszło mi, że umrę:
- w wariancie optymistycznym - 14 czerwca 2044
- w wariancie neutralnym - 12 maja 2035
- w wariancie pesymistycznym - 21 lutego 2021
Czyli na dzień dzisiejszy pozostało mi życia:
- w wariancie optymistycznym - 36 lat, 11 miesięcy i 14 dni
- w wariancie neutralnym - 27 lat, 10 miesięcy i 12 dni
- w wariancie pesymistycznym - 13 lat, 7 miesięcy i 21 dni
Czyli, krótko mówiąc, trzeba się spieszyć, bo nawet te niecałe 37 lat, to trochę mało...
A tak już całkiem serio, to nie mogę wyjść z podziwu, czego to ludzie nie wymyślą...
Sunday, 24. June 2007, 17:47:48
Właściwie, to nie chciałem nic o tym pisać, ale skoro Przemek (brat Adama) mnie o to sam poprosił, to nie mogłem mu odmówić.
20 czerwca na kanale portowym zginął tragicznie wieloletni sąsiad z podwórka obok i zarazem kolega - Adam Tulik. Z uwagi na to, że słyszałem już od ludzi wiele wersji tego wydarzenia oraz ze względu na to, by za bardzo nie "rozdmuchiwać" tematu zdecydowałem, że na tym poprzestanę.
Jaki był Adam? Hmm... Dla mnie był człowiekiem zawsze uśmiechniętym i, jak to się mówi - "lightowo" nastawionym do życia. Człowiekiem, który przez większość swojego życia siedział u siebie na podwórku, przy komórce i z brudnymi po łokcie od różnego rodzaju smarów rękami, grzebał przy tych swoich motorach. I taki jego obraz już na zawsze pozostanie w mojej pamięci...
Pogrzeb odbędzie się we wtorek, 26 czerwca o godzinie 15:00 na cmentarzu w Nowym Porcie.
A ja od siebie dla Adama znalazłem ten utwór (dałem linka, bo jak chciałem okno z video wstawić, to mi jakieś głupoty wychodziły). Chociaż tyle mogłem dla niego zrobić... Spoczywaj w pokoju, Młody...
« Prev 1 2 3 4 5 Next »
Showing posts 16 -
30 of 73.