Jak zwykle dał radę...
Friday, 6. July 2007, 21:56:49
Wybrałem się dziś do kina na kolejną (już czwartą) część przygód detektywa Johna McClane'a. Powiem jedno - nie zawiodłem się. Więcej napiszę jutro, bo jestem zmęczony. I głodny...~~~~
No dobra, czas na uzupełnienie. Jak już pisałem, detektyw McClane dał radę. Myślałem, że będzie to taka na siłę robiona 4. część filmu, ale się myliłem. Byłem pozytywnie zaskoczony. Ale od początku.
Wróciłem wczoraj do domu około 19:15, zasiadłem sobie spokojnie do obiadu a tu nagle Grzesiek wyskakuje z tekstem, że na Szklaną Pułapkę 4 jedziemy (no to jedźcie...
Niestety podczas szukania połączenia, by dojechać, coś mi się ubzdurało, że jedziemy do Krewetki. Powstało lekkie zamieszanie, w wyniku którego trochę się zdenerwowałem. Ale na szczęście kryzys został szybko zażegnany i o godzinie 20:13 pojechaliśmy w kierunku Przymorza. W międzyczasie ojciec mi smsa przysłał, że przy Dąbrowszczaków będziemy mieli 3 minuty do autobusu 199, którym dojedziemy pod samo kino. Tak też zrobiliśmy.
Na miejscu byliśmy o 20:37, więc dalszą drogę trzeba było dobiec. Później okazało się, że niepotrzebnie, bo przy kasie pani powiedziała, że mają około 15-minutowe opóźnienie (ale kto to mógł wiedzieć...). Poszliśmy więc spokojnie do sali nr.1 i czekaliśmy na film.
Na początku kolejne pozytywne zaskoczenie - przed filmem nie było reklam. To znaczy były reklamy (a właściwie zapowiedzi) filmów. Nie było reklam w sensie Nescafe, Pepsi, House, czy co tam jeszcze Kinoplex reklamuje...
A teraz o filmie. Spokojnie! Nie będę opowiadał treści, bo to by się mijało z celem i popsuło Wam przyjemność z ewentualnego pójścia do kina. Powiem tylko, że nie żałuję tych 18 złotych (trudno, co zrobić...
A teraz trochę o dzisiaj. W południe z Grześkiem wybraliśmy się (oczywiście rowerami) na plażę na Stogi, zobaczyć piaskowe lwy autorstwa gdańskich (a także zagranicznych - USA, Mongolia, Rosja i Ukraina) rzeźbiarzy. Nie można było podejść zbyt blisko, więc ze swojej strony mogę Wam tylko takie coś pokazać:




Oczywiście wrzuciliśmy im tam parę złociszy. Niech mają. W końcu się solidnie napracowali...
W drodze powrotnej zajechaliśmy na Ołowiankę i na Długą, by w ramach Festiwalu Gwiazd jakichś znanych ludzi zobaczyć. Niestety nikogo nie wypatrzyliśmy. Wróciliśmy więc niepocieszeni do domu. Po drodze zauważyliśmy, że w ramach remontu na Marynarki Polskiej, otworzyli już prawie całkowicie (a dokładniej w około 80%) ruch na wiadukcie przy Reja - Narwickiej i że przy Wyzwolenia już zaczęli asfalt wylewać. No i to tyle. Nie chce mi się więcej pisać. Do następnego razu...
A do urlopu jeszcze 16 dni...


Anonymous # 12. July 2007, 09:41
Piękne!!!!!
Zawsze jestem pełna podziwu dla artystów, którzy potrafią odp[owiednio wykorzystać swoje zmysły !