Raz na rok można...
Thursday, February 15, 2007 7:22:55 PM
Do Wrzeszcza się dziś po pączki wybrałem. Te najlepsze w Gdańsku. Jak ktoś myśli inaczej, to - z całym szacunkiem - niech się schowa...
. A że to tłusty czwartek, więc nie byłem jedynym, który tam zmierzał. Byłem przygotowany na długie stanie w kolejce. Ale nie przeraziło mnie to wcale. Raz na rok można... Ręczę głową, że warto. A w tej kolejce, po prostu przegląd osobowości:
Najpierw kolegę z Technikum spotkałem (7 lat go nie widziałem). Pogadaliśmy o dawnych
czasach. O tym, kto z kim kontakt ma, kto gdzie pracuje i takie tam. Po 15 minutach stwierdził, że jednak nie będzie w kolejce stał, bo czasu nie ma i poszedł. Po chwili mi się przypomniało, że nawet mu numeru telefonu nie dałem, albo chociaż GG (dość często mi się to zdarza). Ale nic, trudno. Stał też starszy pan, który po jakimś czasie z kieszeni wyciągnął coś wielkości mniej więcej kasety video i uraczył "współstojących" dźwiękami Jedynego Słusznego Radyja. Nie trwało to nazbyt długo, bo został "poproszony" o wyłączenie tego lub o opuszczenie kolejki. Po chwili namysłu w myślach starszego pana pokusa słodkiego pączka zwyciężyła nad wszystkowiedzącym głosem Ojca Dyrektora. Stała też dziewczyna (na moje oko, tak gdzieś z 14-15 lat) z ojcem, któremu wydawało się, że jest zabawny (z parasolem w ręku, stąpał po kałuży, podśpiewując niczym Gene Kelly w "Deszczowej piosence" - oczywiście do Kellyego mu wiele brakowało...). Był też chłopak w pilotce, który namiętnie całował się z dziewczyną (bez pilotki
). Chyba im walentynek było mało albo zapomnieli, że w kolejce stoją... Było też małe dziecko, które bardzo głośno ryczało, że - cytuję - "chce poncka" i mama, która mu tłumaczyła, że "jeszcze chwila i dostaniesz". No i na koniec grupa studentów, co się gdzieś na sobotę umawiali. Tak więc krótko mówiąc - było ciekawie. Stałem około godziny, ale powtarzam jeszcze raz - WARTO BYŁO!
W domu obiad zjadłem a po obiedzie 2 pączki - wyśmienite, jak zwykle... Potem się ogoliłem. To znaczy nie do końca, bo w połowie golenia mi się maszynka rozładowała
i musiałem ją znowu podłączyć. Więc teraz siedzę w domu na wpół ogolony (lub na wpół nieogolony...) i nigdzie nie wychodzę, bo maszynka, żeby się naładowała, potrzebuje ok. 12 godzin - niestety
. No i to tyle na dzisiaj.
Aha, jeszcze podzielę się z Wami czymś, co dziś usłyszałem - "Ostrzeżenie dla chodzących po płycie lotniska: Pamiętaj, że pilot podczas startu ma ograniczoną widoczność! Może Cię przelecieć i nawet tego nie zauważyć!"
.
. A że to tłusty czwartek, więc nie byłem jedynym, który tam zmierzał. Byłem przygotowany na długie stanie w kolejce. Ale nie przeraziło mnie to wcale. Raz na rok można... Ręczę głową, że warto. A w tej kolejce, po prostu przegląd osobowości:
Najpierw kolegę z Technikum spotkałem (7 lat go nie widziałem). Pogadaliśmy o dawnych
czasach. O tym, kto z kim kontakt ma, kto gdzie pracuje i takie tam. Po 15 minutach stwierdził, że jednak nie będzie w kolejce stał, bo czasu nie ma i poszedł. Po chwili mi się przypomniało, że nawet mu numeru telefonu nie dałem, albo chociaż GG (dość często mi się to zdarza). Ale nic, trudno. Stał też starszy pan, który po jakimś czasie z kieszeni wyciągnął coś wielkości mniej więcej kasety video i uraczył "współstojących" dźwiękami Jedynego Słusznego Radyja. Nie trwało to nazbyt długo, bo został "poproszony" o wyłączenie tego lub o opuszczenie kolejki. Po chwili namysłu w myślach starszego pana pokusa słodkiego pączka zwyciężyła nad wszystkowiedzącym głosem Ojca Dyrektora. Stała też dziewczyna (na moje oko, tak gdzieś z 14-15 lat) z ojcem, któremu wydawało się, że jest zabawny (z parasolem w ręku, stąpał po kałuży, podśpiewując niczym Gene Kelly w "Deszczowej piosence" - oczywiście do Kellyego mu wiele brakowało...). Był też chłopak w pilotce, który namiętnie całował się z dziewczyną (bez pilotki
). Chyba im walentynek było mało albo zapomnieli, że w kolejce stoją... Było też małe dziecko, które bardzo głośno ryczało, że - cytuję - "chce poncka" i mama, która mu tłumaczyła, że "jeszcze chwila i dostaniesz". No i na koniec grupa studentów, co się gdzieś na sobotę umawiali. Tak więc krótko mówiąc - było ciekawie. Stałem około godziny, ale powtarzam jeszcze raz - WARTO BYŁO!W domu obiad zjadłem a po obiedzie 2 pączki - wyśmienite, jak zwykle... Potem się ogoliłem. To znaczy nie do końca, bo w połowie golenia mi się maszynka rozładowała
i musiałem ją znowu podłączyć. Więc teraz siedzę w domu na wpół ogolony (lub na wpół nieogolony...) i nigdzie nie wychodzę, bo maszynka, żeby się naładowała, potrzebuje ok. 12 godzin - niestety
. No i to tyle na dzisiaj.Aha, jeszcze podzielę się z Wami czymś, co dziś usłyszałem - "Ostrzeżenie dla chodzących po płycie lotniska: Pamiętaj, że pilot podczas startu ma ograniczoną widoczność! Może Cię przelecieć i nawet tego nie zauważyć!"
.

Anonymous # Thursday, February 15, 2007 9:27:03 PM
Jackomsjacko # Thursday, February 15, 2007 9:35:04 PM
Anonymous # Thursday, February 15, 2007 9:42:41 PM
Jackomsjacko # Thursday, February 15, 2007 9:49:27 PM
Anonymous # Friday, February 16, 2007 11:07:36 AM
Jackomsjacko # Friday, February 16, 2007 11:15:54 AM
Anonymous # Friday, February 16, 2007 11:46:10 AM
Jackomsjacko # Friday, February 16, 2007 12:16:19 PM
Anonymous # Friday, February 16, 2007 1:46:58 PM
Jackomsjacko # Friday, February 16, 2007 2:45:05 PM
Anonymous # Friday, February 16, 2007 3:57:36 PM
Anonymous # Friday, February 16, 2007 4:24:44 PM
Anonymous # Friday, February 16, 2007 5:17:06 PM
Anonymous # Friday, February 16, 2007 5:27:04 PM
Jackomsjacko # Friday, February 16, 2007 6:17:16 PM
Anonymous # Saturday, February 17, 2007 7:36:35 PM