O czym by tu...?
Saturday, 10. February 2007, 21:16:46
Hmm... Zacząłem wczoraj bloga pisać i... nie wiem, o czym pisać Wstałem rano (tzn. około 8:30, bo jestem obecnie w takiej sytuacji, że póki co nie muszę wcześniej wstawać), zjadłem śniadanie. I tu się na chwilę zatrzymam ze względu ta to, co na te śniadanie jadłem. Otóż po wczorajszym obiedzie w misce zostało trochę kopytków (kopytek...?), więc nie zastanawiając się zbyt długo sięgnąłem po patelnię, wylałem na nią trochę oleju, zapaliłem gaz i... już za chwilę usłyszałem to przemiłe skwierczenie rozgrzewającego się tłuszczyku... W międzyczasie gotowała się woda na herbatę a na kopytkach zaczęła pojawiać się już rumiana, chrupiąca skórka, więc wszystko zmierzało ku temu, żeby mój dzień rozpoczął się całkiem przyzwoicie... Ale to tylko pozory...
Spokojnie! Nic strasznego się nie stało! Ja tylko "powracam na ziemię", gdzie niestety nie wszystko jest takie piękne i sielankowe, jak wymienione wyżej przepyszne śniadanko. Więc wracam do rzeczywistości. Podczas śniadania czytałem gazetę (chyba nikogo nie zdziwi, że nie powiem jaką, co...?). Pierwsza strona - duży tytuł: "Ostatnia droga bohatera" - artykuł o pożegnaniu żołnierza, który do Iraku pojechał i tam zginął. Smutne... Nasuwa się od razu pytanie: Kto jest temu winien? Terroryści? Wojsko? Ministerstwo Obrony? Prezydent? Nie ma na to niestety jednoznacznej odpowiedzi. A szkoda... Przydałaby się.
Jedziemy dalej: Po śniadaniu poszedłem do sklepu (po pieczywo i takie tam...). W sklepie kolejna ogromna - jak zwykle w sobotę. Odstałem swoje i do domu poszedłem. W międzyczasie poszedłem obok poczty zobaczyć, czy to prawda, że był tam przycisk dla inwalidów (więcej o tym można TUTAJ poczytać). No i faktycznie był, tylko jakiś taki zniszczony...
Potem, że tak powiem "nicnieróbstwo" uprawiałem, czyli ogólnie siedziałem w domu. Później był obiad (pierogi z cebulką - kolejna rzecz, dla której warto żyć
- Przepraszam, co Pan tu robi?
- Szukam czegoś.
- Aha. A czy przypadkiem nie chce Pan czegoś ukraść?
- Nie.
- Bo wie Pan, tyle teraz złodziejstwa...
- Wiem. Ale to nie znaczy, że jestem złodziejem...
- No nie, ale...
- Co "ale"? Mówię, że ja nie z tych, co kradną. Ja mam w życiu ważniejsze rzeczy do roboty, niż kraść.
- No, ale Pan tak chodzi i nie wiemy, co mamy myśleć...
- No to niech się Panie zajmą swoimi papierosami a ja się zajmę szukaniem.
- No dooobra, niech Pan sobie szuka, już nie przeszkadzamy.
- Byłbym bardzo wdzięczny. Do widzenia.
No i tak sobie szukałem i szukałem ponad godzinę. Już miałem przerwać poszukiwania (ciemno się już robiło) i wrócić tu jutro, ale na szczęście znalazłem. Wyciągnąłem ten swój pseudoaparat w telefonie i pstryknąłem kilka zdjęć. W drodze powrotnej do domu jeszcze raz spotkałem wymienione wyżej panie. Już nic nie mówiły
Aha, na tym zdjęciu, to właśnie mój pies jest. Fajny, co...?


Anonymous # 11. February 2007, 09:59
fajny fajny ;)
Jacko # 11. February 2007, 14:46
Anonymous # 11. February 2007, 17:40
Chłopie ty masz talent literacki inny by napisał zjadłem śniadanie a ty piszesz "Otóż po wczorajszym obiedzie w misce zostało trochę kopytków (kopytek...?), więc nie zastanawiając się zbyt długo sięgnąłem po patelnię, wylałem na nią trochę oleju, zapaliłem gaz i... już za chwilę usłyszałem to przemiłe skwierczenie rozgrzewającego się tłuszczyku... W międzyczasie gotowała się woda na herbatę a na kopytkach zaczęła pojawiać się już rumiana, chrupiąca skórka"
Bardzo bardzo apetyczny opis aż mi ślinka pociekła oby tak dalej.
Zamierzam bezkarnie podglądać Ciebie i twojego ślicznego pieska.
Jacko # 11. February 2007, 22:04
Anonymous # 13. February 2007, 02:34
Kopytka, pierogi - mniam mniam :)
A psiunio przepiękny, ach... taka miła maskotka. Pisałeś, że masz psa, ale jakoś inaczej go sobie wyobrażałam, że większy chyba, jakiś wilczurowaty? A tu taka niespodzianka :happy: Jakie ma imię? (bo pisać jak się wabi, to jakoś takoś niespecjalnie :confused: )
Jacko # 13. February 2007, 08:26
Anonymous # 14. February 2007, 15:00
jakbys sie na lyso ogolil to by sie panie o nic nie pytaly...
Jacko # 14. February 2007, 15:18
Anonymous # 29. May 2007, 21:59
Ich suche Menschen aus Gdansk Nowa Port. Meine Eltern und Großeltern haben dort bis 1945 gewohnt. Ich habe ein paar Bilder aus der Zeit und würde gerne sehen wie es heute dort ist. Kann mir bitte jemand schreiben der deutsch spricht.
Herzlichen Dank
wb@immohessen.de
Jacko # 30. May 2007, 18:35