Suicide - koniec czy rozwiazanie
Sunday, 25. March 2007, 16:10:29
Trochę statystyk
W ciągu 15 ostatnich lat statystyki roczne ludzi, którzy popełnili samobójstwo nie zmniejsza się poniżej 4000 a i nie jest większa niż 5700. Przerażającą większość stanowią mężczyźni - zazwyczaj stanowią około 75%. Najczęściej samobójstwo popełniają ludzie w przedziale wiekowym 45-49. Ponadto najczęściej wybieraną metoda samobójczą jest powieszenie sie (na 5625 samobójców wybiera ta metodę aż 4221 osobników). Dalej w kolejności jest rzucenie się z wysokości (400 osób). Statystyki podają również ze najczęstszym motywem jest choroba psychiczna, następnie nieporozumienia rodzinne, dalej przewlekła choroba.
Sedno samobójstwa
Samobójstwo jest to własnowolne pozbawienie siebie życia. W tym momencie chciałabym coś powiedzieć od siebie. Właściwie nie mam zamiaru robić z tego jakiegoś naukowego referatu, jednak myślałam, że jednak dobrym wprowadzeniem będzie parę faktów.
SkrikChciałabym przede wszystkim zauważyć, że choroba psychiczna mimo ze nam sie dość nieprzyjemnie kojarzy to jednak nie jest to koniecznie kompletne odwalenie "tralal bum bum - aj si ded pipul!". Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, ze człowiek choćby z depresją jest chory psychicznie. Tacy ludzi są wokół nas, my sami możemy nie wiedzieć o tym. Taka depresja jest tak naprawdę bardzo trudnym wg mnie zjawiskiem. Naczytałam sie różnych artykułów o tej chorobie. Trudno mi jednoznacznie stwierdzić skąd właściwie sie bierze. Jak można się przed nią chronić. Wiadomo mi tylko tyle o tym że jeśli utrzymuje sie w nas stan przygnębienia, wielkiej niechęci przez znacznie dłużej niż dwa tygodnie to możemy podejrzewać o siebie depresję. Ponadto wiem też, ze to nie jest choroba jak byle przeziębienie - samo nie przejdzie. Rozpisuję sie na ten temat bo jak widać to zalicza się do dość ważnych motywów śmierci samobójczej.
Tytuł Suicide - koniec czy rozwiązanie jak widać pokazuje dylemat, zarazem pewnie i konflikt. Śmierć zdecydowanie może oznaczać słabość istoty. Wiele religii (jak np. Katolicy) uważają samobójstwo za grzech. Jednak na podstawie różnych publikacji muszę powiedzieć, że ci ludzie zabijając się w większości wypadków nie chcą umierać. Popełniają samobójstwo jedynie po to aby zwrócić na siebie uwagę. To ludzie zazwyczaj, którym coś nie wyszło w życiu, często osamotnieni, z poczuciem odrzucenia. Chcą światu zrobić na złość swoja śmiercią. Jednak tak naprawdę nie chcą umierać, bo jaki sens robić komuś na złość skoro później nie ujrzysz tego efektów? Czy w takim razie nie możemy uznać tego za swoiste rozwiązanie własnych problemów? Trochę może zbyt kosztowne ale jednak. Drugie pojęcie rozwiązania jest banalniejsze: odejście z tego świata = ucieczka od problemów.
O co mi tak naprawdę chodzi?
Powiem szczerze ze w dzisiejszych świecie śmierć jest bagatelizowana. Ludzie wola zapomnieć o niej wierząc, że będzie żyć wiecznie. Ślepo marząc. Tak naprawdę jest "garstka" osób na tym świecie, którym śmierć jest bliska. Tak bliska, ze aż decydują się na nią z własnej woli. Miejmy oczy szeroko otwarte. Warto pomagać sobie na wzajem, zanim będzie za późno.
Sznurki
Samobójcy - portal poświęcony samobójstwie








Anonymous # 25. March 2007, 17:41
Wiem, ze jestem egoistą i może to co powiem egoistyczne będzie. Ale ja samobójstwo postrzegam jako po prostu okazanie słabości. Prawda, nie byłem nigdy w sytuacji wyjątkowo "ciężkiej", ale mimo wszystko popełnienie samobójstwa, lub choć same myśli (na poważnie) o niej są dla mnie najprostszą drogą. Niestety, najprostszą tylko dla podmiotu, bo dla otoczenie jest to chyba największy cios, jaki mogło owe otoczenie przyjąć od przyjaciela/dziecka/...
Ktoś powie, ze taka sytuacja bierze się z braku pomocy z zewnątrz i niezrozumienia. Uważam, ze jeśli pomocy się potrzebuje i SZUKA, to ta pomoc się znajdzie. Z największego nawet bagna można się wyczołgać z pomocą czyjąś i własnego samozaparcia.
Tyle.
Kate # 25. March 2007, 17:49
Anonymous # 25. March 2007, 19:03
Nie wiem, nie oglądałem, więc nie wypowiadam się, ale wiem, że wszystko (no prawie, ale to akurat się załapuje), co jest trudne, jest trudne tylko i wyłącznie w środku, w nas. Kiedy przełamiemy barierę, gdzieś wewnątrz, wtedy wszystko stanie sie klarowne. Nie mówię, że przełamanie się wewnętrznie jest łatwe, ale na pewno nie niewykonalne.
I jeszcze : samobójstwo z powodu dumy? Dla mnie to jest chore i niczego nie tłumaczy.
Anonymous # 31. March 2007, 13:54
Imo, to za płytko na to spoglądasz. Nie samobójstwo z powodu dumy, a raczej brak, hmm, mocniejszego szukania pomocy przez dumę spowodwany, co w konsekwencji po jakimś tam czasie doprowadzi do samobójstwa. Temat cholernie złożony, ale najważniejsze, żeby uświadomić sobie, że niektórzy ludzie nie potrafią rozpychać się łokciami, żeby uzyskać pomoc... nie no, za założone, żeby to prosto napisać. Na pewno potrzebne jest ogólne rozumienie mechanizów, jakie powodują podejmowanie decyzji i umiejętność analizy. I tu kończy się ogólność, bo każdego samobójcę trzeba poznać, żeby go zrozumieć. Trzeba znać jego sposób myślenia, a do tego trzeba z nim przebywać... A najgorzej, jak to bliscy odtrącają - taka osoba nie ma wtedy gdzie szukać pomocy, bo żeby potrafiła podejść do kogokolwiek i opowiedzieć mu swoje problemy, to nie ma co liczyć - Ci, którzy to zrobią, znajdą pomoc i nie będą przedmiotem tej dyskusji...
Rada dla każdego, imo, to "słuchaj!". Podczas rozmów z ludźmi nie wolno popadać w rutynę, nie wolno ich szufladkować...
Kate # 6. April 2007, 20:34
Niektórzy nie mogą znieść takiej rzeczywistości. Co ciekawsze wydaje mi sie, ze każdy z samobójców, ludzi chorych na depresje uważa że tylko on jest taki, że tylko on tak się czuje. Tymczasem oni wszyscy myślą bardzo podobnie. Tak naprawdę każdy by chciał aby zwrócić uwagę na niego, na jego/jej problemy. Można się rozejrzeć jak bardzo różnie ludzie wokół nas próbują to zrobić. Czy nie powinniśmy stawiać samobójców wręcz na równi z ludźmi którzy po prostu chcą jakoś się wybić z rutyny, chcą aby ich zauważyć? Tak jak te lizusy na polskim, tak ja te kujony, tak jak te "fajne dresy z fajnymi różowymi panienkami" tak jak właściwie my wszyscy którzy mamy jakieś pragnienia.
Co innego gdy nie mamy pragnień...