Skip navigation.

Doesn't matter what...

try to carry on

W rytmie serca

Irlandia ostatnio przywodzi na myśl masowe emigracje Polaków w poszukiwaniu pracy. Przywodzi na myśl także świętego Patryka, zielone góry, niskie, ubogie domki o słomianych dachach. Tak naprawdę to kraj stosunkowo prosty. Architektura za specjalnie się nie rozwinęła. Właściwie ten kraj dużo zyskał dzięki Wielkiej Brytanii. Jednak coś ich wyróżnia z tłumu. Jest to ich kultura. Wspaniała i charakterystyczna muzyka, taniec oraz śpiew. Wszystkie te wspaniałe walory ujrzałam wczoraj (17.03.2007) na występie Rhythm of the Dance.

Rhythm of the Dance

Może pominę organizację występu, ponieważ była godna pożałowania. Kazać czekać ludziom w wielkim tłumie przed wejściem na mrozie... hmm.. to już chyba tradycja organizacji czegokolwiek w Polsce. Sam występ widać, że był doskonale dopracowany. Jednak niestety czasami dało się ujrzeć wpadki (nawet głównej tancerki). Bardzo mnie zachwycili muzycy, którzy zarazem tańczyli i grali. Myślę, że jednak problemem był fakt, ze twórcy skupili się bardziej na tańcu niż na samej fabule. Dopiero po przeczytaniu ulotki dowiedziałam się o co w tym chodziło (i wiem, że sama bym jakoś nie wpadła na to). Z pieśni również jakoś trudno było cokolwiek wywnioskować. Jednak to również było spowodowanie złym ustawieniem nagłośnienia... Muzyka zdecydowanie zagłuszała wszystko: wokal stawał się niewyraźny, tupanie za ciche. Ponadto aby zapełnić część sceny były wyświetlane filmy i zdjęcia zrobione w Irlandii. To troszeczkę rozpraszało w oglądaniu przedstawienia. Dodatkowo budziło kolejne wątpliwości co do fabuły, gdyż większość obrazów przedstawiało po prostu współczesne, codzienne życie w Irlandii. Właściwie można było się domyślić, ze bisu zbyt wielkiego nie dadzą - właśnie przez tą prezentacje byli ograniczeni.

Gaelforce

Chciałabym tylko wspomnieć o Gaelforce, na którym byłam rok temu, aby jakoś poprzeć moją lekką krytykę Rhythm. Przyznam, ze Gael było o wiele lepiej zrealizowane. Przede wszystkim była fabuła (i bardzo charakterystyczne postacie) w koncepcji moralitetu. Także było wprowadzenie do owej fabuły na początku. Sam taniec był bardzo profesjonalny. To było widać na pierwszy rzut oka. Całość porywała człowieka już od samego początku. Na koniec było niesamowite bisowanie. Wyjście do publiczności. Właściwie wszyscy (a zwłaszcza główny tancerz) dali wszystko z siebie. Widać, ze właśnie na ten koniec wycisnęli z siebie resztę sił. Oczywiście wszystkie dziewczyny piszczały za głównym bohaterem, który już na końcu był w skórzanych obcisłych spodniach i z gołą klatą :smile: (przy czym jego umięśnienie było fiu fiu :wink: ). Przyznam jednak, że w porównaniu na Rhythm of the Dance byli lepsi muzycy.

Lord of the Dance

Chyba najbardziej znani w tej "branży" jest Lord of the Dance. Za wiele nie chcę sie rozwodzić. Wolę po prostu dać linka do ich półtoragodzinnego występu "Hell". Miejmy nadzieję, że może i w Polce pojawi się Lord, wraz z Michaelem Flatleyem, który został uznany za mistrza tańca irlandzkiego.

Linki:

Lekka dygresjaSuicide - koniec czy rozwiazanie

How to use Quote function:

  1. Select some text
  2. Click on the Quote link

Write a comment

Comment
(BBcode and HTML is turned off for anonymous user comments.)

If you can't read the words, press the small reload icon.


Smilies

December 2009
S M T W T F S
November 2009January 2010
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31