Część nie tylko XIV ale i pozytywna jak wszyscy diabli. Po prostu "Pożegnanie z Afryką".
Thursday, 10. September 2009, 20:10:39
Na wstępie zapewniam Wszystkich, iż nie jest to kpina, ironia czy też sarkazm. Z mojego punktu widzenia, jest to szczera prawda.
Piłkarze znad Wisły sprawili mi wczoraj prawdziwą radość. Po prostu okazało się że w 38-milionowym kraju, jakim jest Polska, nie da się zebrać w jednym miejscu 11 facetów, gotowych ubrać śmieszne majtki i biegać przez 90 minut skutecznie po boisku. Głoszę tę teorię już od wielu lat. Spotykały mnie w związku z tym różnie zarówno mało przyjemne jak i zupełnie chamskie reakcje (głównie ze strony tak zwanych kiboli, czyli krótko mówiąc bandziorów chronionych przez służby porządkowe na stadionach). Ale do rzeczy. Dzięki wiekopomnym wcirom, jakie zafundowali polskiej ekipie piłkarze Słowenii, przez jakiś czas będziemy mieli w mediach spokój. Dziennikarze zajmujący się sportem w najpierw będą bić pianę (z czegoś w końcu żyć trzeba), ale za parę tygodni sprawa ucichnie. Tymczasem, gdyby nasi, że tak zażartuję „piłkarze” zakwalifikowali się na wyjazd do Afryki, to człowiek bałby się lodówkę otworzyć żeby nie usłyszeć jeszcze jednej „proroczej wizji” w wykonaniu „specjalistów od kopanej”. Prawdę powiedziawszy, jacy specjaliści, tacy i piłkarze. W końcu gdyby polscy „działacze sportowi” byli fachowcami, to i polska piłka byłaby inna. A tak, ludek kpi z nich, mówiąc, że słowo działacz pochodzi od opisu polskiego „futbolu, w którym nic nie działa. O pardon, przesadziłem. Nieee, no teraz to po prostu skłamałem. Jak to nic nie działa, a prokuratura? Za ca 3 lata Rocznik Statystyczny poda, że w Polsce mamy 100 tysięcy osób związanych futbolem, w tym 25 tysięcy w areszcie śledczym, 25 tysięcy w więzieniu, 35 tysięcy pracuje na zachodzie, 14500 osób sie boi, a reszta stoi w kolejce po szczoteczkę do zębów, cebulę albo jest u adwokata. To kto ma grać? Orkiestra z Titanica? A jak może działać polski futbol, skoro za polską piłkę biorą się nawet politycy? Jeszcze tylko brakuje żeby za to wziął się jakiś śniady właściciel kobiet, które żebrzą na ulicach polskich miast i miasteczek. A co? Gorszy to fachowiec niż nasz kolejny „trener”? Może to i dobrze, że tak się stało? Może znajdzie się jakiś mądry i przyzwoity facet w rządzie, który przerzuci forsę przeznaczoną na tych nieudaczników na inne cele? Na leczenie dzieciaków, albo ich dokarmianie na wschodzie Polski? Tam wciąż pokaźna grupa dzieciaków chodzi codziennie do szkoły na czczo. W tak zwanej Polsce B, czyli na wschodzie kraju, dzieciaki często nie znają smaku mięsa ( o czekoladzie i owocach nawet nie wspomnę) Nie udawajmy, że nie wiemy o tym! Moim zdaniem każda złotówka wydana na naszych (??),(Boże wybacz) „piłkarzy” to gwarancja superdiety zafundowanej dzieciakom, o których piszę. Zwrot "nasi piłkarze", wytłumaczyć można tylko jeden sposób - utrzymywani za NASZE pieniądze. Zbiegiem okoliczności, dzisiejsza prasa pisze o tym, że jedyne na Pomorzu centrum medyczne leczące najtrudniejsze przypadki u dzieci, wyczerpało już limit usług i nakazano mu wstrzymać przyjmowanie kolejnych małych pacjentów. Na miejscu pana Lato i jego kolegów wstydziłbym się brać pensję. Niestety, przy kontraktach wielokotnie przekraczających minimalne wynagrodzenie, niektórzy oficjele przestają rozumieć to słowo.












