Skip navigation.

exploreopera

| Help

Sign up | Help

Petroniusz bredzi...

NIE PISZĘ O: cennych prawdach życiowych, dobrej poezji, ukochanej Matce Polsce, bezdennej studni transcendencji i takie takie...

Krewetki. W śmietanie.

Najsamprzód o reniferach.

Zwykły człowiek powie: "Renifery mają rykowisko we wrześniu."
Zabrzmi prawdziwie i sympatycznie, ale nie dość kompetentnie...
Znawca tematu musi użyć liczby pojedynczej: "Renifer ma rykowisko we wrześniu".
I już jest bardziej kompetentny.

Zatem mógłbym napisać: "Krewetki w sosie śmietanowym". Ale czy nie wydaje się wam, że "Krewetka na śmietanie z papryką Jalapeno" będzie smaczniejsza? Na wszelki wypadek...


Specjalnie dla Adama.

Krewetka na śmietanie. Z papryką Jalapeno. I grzanką.

Skrzydła. Typ: pieczone w miodzie.

,

Właściwie źle. To raczej skrzydełka.
Gdyby krowa miała w sobie :::to coś::: to pewnie byłyby skrzydła.
Ale te, które piekłem ja, są z kurczaka, wiec raczej skrzydełka.
Z kurczaka ja wole.


Potrzebujemy:

Skrzydełka. Przy tworzeniu skrzydełek z miodem okazują się pomocne.
Miód. Przy tworzeniu skrzydełek z miodem okazuje się pomocny. Choć zapewne bardziej pomocny okazałby się przy tworzeniu miodu ze skrzydełkami. Oczywiście naturalny. Niesztuczny.
Cayenne. Lepiej pieprz, ale jak masz Porsche to też jesteś fajny. Pieprz. Papryka. Sól. Czosnek. Imbir. Kurkuma, jeśli chcemy by było bardziej żółte.




Zatem szybkie gotowanie (pieczenie?) w dwóch krokach.
Primo.

Nacieramy przyprawami. Solidnie. Ci wyuzdani: ostro. Ci spokojni: pikantnie. Wlewamy miód (Im więcej miodu, tym ostrzejsza powinna być całość. Gdyby miała to jeść kobieta, możecie ponawijać troszkę bzdet o balansie pomiędzy pikantnością i słodyczą). I wstawiamy do pieca. Ja użyłem patelni z odkręconą rączką. (Kupiona zamiast Porsche, cóż każdy ma swoje priorytety.) Oczywiście blacha lub inny pojemnik stalowy równie dobrze się sprawdzi, czyż nie?



Secundo. Ultimo.

...czekamy, aż się solidnie spiecze i wyjmujemy...



Smacznego.

Schab. Typ: rolada, zraz.

Skoro tu wiersza własnego - nie.
Skoro wiersza tu własnego - nie.
Pisał nie będę...

...za to dziś pokażę jak zrobić całkiem smakowity zawijany schab.
Fajnie nazwać byłoby to zrazem. Zraz jednak raczej z wołowiny, a tu schab mamy. Zatem nazwijmy... roladką schabową (prawie jak z reklamy winiary).

Potrzebujemy:

Trzy duże kotlety schabowe. Nadzwyczaj mocno rozbite. Nadzwyczaj.
Pieczarki. Pokrojone nieco.
Papryki. Dowolnego koloru. Trzy papryki na trzy zawijasy schabowe - za dużo.
Koperek. Nieobowiązkowo, ja lubię.
Cebule. Myślę, że dwie. No, może całą i pół.
Szynka. Pełna dowolność. Może być inna lubiana wędlina. Może być coś tłustego. Schab wszak jest chudy.


Primo.
Pokrojone pieczarki podsmażamy na maśle.
Drobno pokrojoną paprykę i cebulę podduszamy w miłym towarzystwie koperku.


Secundo.
Kiedy papryka się poddusi a pieczarki przesmażą:
Na przyprawiony pieprzem i solą (u mnie jeszcze czosnkiem) schab nakładamy po kolei. Szynkę. Paprykę i pieczarki.


Tertio.
Zawijamy. Uniemożliwiamy rozwinięcie wykałaczkami. Dobrze by każdy kawałek mięsa był spięty taką samą ilością wykałaczek. Wtedy przy jedzeniu wiemy: są trzy. Gdy w jednych kawałkach mięsa są trzy wykałaczki, a w innych pięć... nie wiadomo czy wszystkie zostały wyjęte. Chociaż w sumie, nie ma ryzyka nie ma zabawy?


Quarto.

Obsmażamy zawinięte roladko-zrazy. Mocno obsmażamy z każdej strony.



Quinto.

Po obsmażeniu zalewamy roladko-zrazy wrzątkiem. Wrzątkiem, a nie zimną wodą. Po zalaniu zimną wodą mięso bezpowrotnie zrobi się twarde. Dodajemy pokrojony koperek, resztkę papryki z cebulą, pieprz, sól, ziele angielskie i dla wielbicieli liść laurowy.

(Schabowe zawijasy powinny być mocno obsmażone, nie spalą się, bez obawy.)



Sexto.

Kiedy uzyskamy pożądaną miękkość roladko-zraza do sosu dodajemy śmietanę. Dla wielbicieli gęstych sosów, możemy zagęścić mąką.



Ultimo.

Gotowe (po przekrojeniu) wygląda tak. I jest całkiem smaczne.










Makaron Carbonara

, , ,

Jak w podtytule: dzisiaj nie napiszę o ukochanej Matce Polsce. Nie napiszę, wiec i o klęsce pod Klagenfurtem, która nota bene w moim przekonaniu wcale wielką klęską nie była.

Za to dziś napiszę o tym, jak zrobić makaron z sosem carbonara.

Potrzebujemy:
Makaron jakikolwiek. Ja lubię takie szpanerskie i drogie makarony. Mimo wszystko jestem małym kozakiem, ale może Ty jesteś większym, wtedy idź do Bomi i kup czarny makaron (najlepiej: Tagiatelle)(polecane gdy stwierdzasz: "wiesz maleńka, świetnie gotuje..."). Czarny makaron z jasnym sosem carbonara wygląda przekozacko - będzie musiała uwierzyć, że umiesz gotować, nawet jak spieprzysz sos. Ja mam taki fetysz, że jak robię sos carbonara to gotuje penne (czy tam pennoni, jak zwał tak zwał, z resztą jest na zdjęciu).
Dwa żółtka. Oszukałem trochę, bo wrzuciłem trzy jednak.
Dwa (no niecałe dwa) opakowania śmietany 30%. Ta ze zdjęcia to moja ulubiona. I żadne tam 18%.
Całkiem sporo cebuli. No np. 1 i 1/2 sztuki.
Boczek wędzony. Ewentualnie wędzona kiełbasa. Ewentualnie i to, i to.


Primo.
Podsmażyć boczek. Do podsmażonego boczku dodać cebulę. I na małym ogniu podsmażać wciąć i wciąż, aż do momentu kiedy cebula się skarmelizuje. Bedzie taka... hmm... skarmelizowana. Słodkawa, mocno zeszklona.


Secundo.
Dodać śmietanę. Wymieszać.


Tertio.
Zdjąć z ognia.
Dodać żółtka. I mieszać, aż zgęstnieje. Nie można dopuścić do momentu, w którym żółtka się zetną. Jak się zetną to możesz wyrzucić. Będzie makaron z jajecznicą. Zatem: ma zgęstnieć, ale nie może się ściąć.


Quarto. Ultimo.
Dodać ugotowany makaron na patelnie. Wymieszać. Wrzucić na talerz. Zjeść.
Zaufajcie: jest lepsze, niż wygląda.


Żurek.

, , ,


Występowanie:
Występowanie żura klasycznego to raczej rejony monopolowo zurbanizowane. Choć czasem żur występuje i w przydrożnym rowie, na terenach działkowych, bądź w okolicach chwiejących się płotów. W zasadzie żurem moze być każdy. Wystarczy, że mamy dużo chęci i zapału do trenowania i powolnego spaceru po równi pochyłej.

Zastosowanie:
Żur może być zastosowany na trzy sposoby. Primo: jako podkładka po gorzałkę. Secundo: jako ratunek na kacu. Ultimo: ja lubie po prostu.

Wykonanie:
Aby żura wykonać potrzebujemy:



Boczek wędzony.



Kiełbasa.



Kiełbasa biała.



Warzywka: pietruszki, selery, cebula, marchewki i tym podobne + czosnek



Ziemniak.



Majeranek. Mój majeranek wygląda marnie, więc skorzystałem z takiego, który mieszka w torebce.



Śmietana. I zakwas. Sememu zakwas robi tylko redakcja Makłowicza, rozsądni ludzie kupują go w sklepie. Chyba dobrze jak nie jest przeterminowany. I ja chyba wole ten bez trupich czaszek na butelce.


Boczek podsmażamy bezlitośnie.


Potem dorzucamy do niego cebulę i pokrojoną kiełbasę.
Warzywka i białą kiełbasę (można nakuć igłą - polecam) wraz z czosnkiem pichcimy sąsiednio. Potem warto wrzucić pokrojonego ziemniaka i zmusić go we wrzątku, aż zmięknie. Wtedy...


... wtedy wyjmujemy to czego w żurku mieć nie chcemy. Czyli: marchewki, pietruszki, inne bździągwa.


Dodajemy zakwas, zabielamy śmietaną. Potem trza tylko zagotować i wrzucić jajeczko.



O! Mniej wiecej tak...
...może być?




Za to dziś piszę o... "Muszle ze szpinakiem. - Krok po kroku."

, , , ...

W poprzednim odcinku zapowiedziałem, że pokażę jak z jednego kota zrobić i rękawiczki, i kołnierz. Skłamałem, rzecz jasna, z kota robi się kisiel.

***

Muszla jaka jest każdy wie. Występowanie muszli to osobny, dość rozległy w dziejach temat. Dziś jednak muszla najcześciej występuje nad morzem. A jeszcze częściej, niż najczęściej w nadmorskich ubikatorach. A najbardziej najczęściej w damskich, nadmorskich ubikatorach. To rzecz nie tego bloga jednak. Bloga, blogu. Bloga.

Zatem do muszli ze szpinakiem potrzebujesz:

- muszli
- szpinaku
- czosnku
- papryki
- cebuli
- masła
- mąki
- jajka
- sera białego marki feta
- sera żółtego
- wody, dobrze gdyby była, dzięki niej będziesz miał szansę ugotowac makaron i/lub pozmywać
- pieprzu, soli i takie takie
- rosołu dnia następnego (o tym dalej - niewymagane)




KROK 1.

Kroimy paprykę drobno. Wraz z drobno posiekaną cebulą podsmażamy. Dusimy szpinak wraz z wyciśniętym czosnkiem. Jeśli szpinak jest świeży (niemrożony) dobrze byłoby gdyby został posiekany bez miłosierdzia.




KROK 2.

Do duszącego się szpinaku dodajemy świecącą fetę kosmicznego pochodzenia. To towar trudno dostępny. Raczej z Pewexu, niż z Bomi. Rozumiem to doskonale i zapewniam, że jeśli użyjesz zwykłej fety, to będzie równie smaczne (lub niesmaczne).



Dodajesz podsmażoną paprykę i cebulę. Jajko. Bazylia - ja lubie, dodaję. I pieprzysz. Dobrze, solidnie.



Wszystko mieszasz.


KROK 3. (w przerwie)

Jest dobrze gdy makaron jest ugotowany. Jest źle gdy ugotowany nie jest. Jest źle gdy jest ugotowany za mocno. Jest źle gdy przywiera do dna. Jest źle gdy się rozwala. Ale gdy gotujesz muszle zawsze jest tak, że nawet jeśli dodasz łyżkę (lub dwie) oliwy, to i tak, i tak się kilka muszli musi rozpaść, porwać, przywrzeć, przedziurawić się wzajemnie. Te podarte i zdewastowane muszle świetnie odnajdą się w rosole dnia następnego.




KROK 4.

Gdy już wszystko zostanie dobrze wymieszane, a masa nabierze przecudnej urody charakteru jednolitego...



...możesz rozpuścić powoli 2 łyżki masła (na sos beszamelowy)... ale powoli, bo sos zrobiony zostanie za chwil kilka.




KROK 4.

Ugotowane na lekko twardo (bez przesady, ja tam nie lubie walczyć z makaronem jak go zjadam) muszle napychamy (Jeśli chcesz się poczuć nieco bardziej kozacko: myśl, że 'faszerujesz') przygotowaną masą (farszem). Dzielnie układamy je w naczyniu. Jest dobrze gdy naczynie jest żaroodporne. Jest źle gdy żaroodporne nie jest. Jest dobrze, gdy nie napchasz zbyt dużo szpinaku do muszli. Wtedy lekko zaciskając zamkniesz ją, a dzięki temu będzie bardziej soczysta. Pyszna znaczy. Z resztą, co ja o obchodzeniu się z muszlami tłumaczył będę.





KROK 5. (sos beszamelowy)

Do rozpuszczonego masła wsyp mąkę (2 łyżki masła, zatem 2 łyżki mąki) i dzielnie mieszaj, do specyfiku powoli dolewaj mleka, ciągle mieszaj. Unikaj zglucenia. Gdy masa zacznie się zmieniać w glut w panice zdejmij ją z ognia (w panice - podkreślam). Mieszaj dzielnie, może dolej mleka? Mieszaj i dolewaj mleka (w sumie ok. 1 szklanki, ale to kłamstwo, bo nie wiem ile trzeba dolać - zawsze leję z butelki). Gdy zmieni się w przecudnej urody lekko zgęstniałą alabastrową ambrozję - jest gotowe. (Gdy uznasz, że jest gotowe, a nie przypomina alabastrowej ambrozji - olej to - jest gotowe.)




KROK 6.

Polej równomiernie muszle. Posyp serem. Wrzuć do piekarnika na trochę czasu. Temp: 150-180 st.C
Na ile czasu? Nie wiem. Skąd mam wiedzieć? Nie mierzę. No, aż będzie gotowe. 20 min.?




KROK 7.

Wyjmij muszle z piekarnika. Górale mówią na to duchówka.
Myślę, że są gotowe do zjedzenia.



Smacznego.



(dobrze jak jedzenie wygląda ładnie, a nie jak tutaj.)
(nie przepraszam za kiepską jakość zdjęć, zatłuścił mi się obiektyw, to nie był przypadek, tak chciałem :smile: )

A JUŻ W NASTĘPNYM ODCINKU:

...wraz z Adasiem i Pawłem (i kto tam będzie jeszcze chciał) pokażemy jak przy pomocy dwóch butelek o pojemności 700ml, kliku mniejszych rzeczy i ogrodowych grabi...




...zbudować w domu radziecki KOSMODROM...



Za to dziś pisze o tym, że... "Polędwica - KROK PO KROKU."

Nie należy jeść wołowiny, chociaż moim zdaniem to najsmaczniejsze mięso. Ale powoduje śmierć mocniej, niż inne (ponoć). Więc wybierzmy coś delikatnego. I zróbmy z tego coś ciężkiego. Ale na tyle lekkiego, abyś mógł niby przypadkowo zaimponować swojej kobiecie. Mężczyźnie też chyba można.


KROK 1.

Polędwica wieprzowa.
Brokuły, raczej niemrożone.
Papryka, raczej czerwona.
Cebula, raczej zwykła, a może czerwona?
Pieczarki, raczej surowe.
Czosnek, raczej świeży, niż z 'hiper kostek smaku' (bo to syf).
Raczej ziemniaki, niż ryż.
Boczek, raczej wędzony.

Maszynka do golenia w kolorze czerwonego Ferrari i patyczki do uszu nie są potrzebne. Ale widać brakowało mi ich.


KROK 2.

Zrób tak, by mozna było coś z tym zrobić.
Umyj. Obierz. Pokrój nieco.
Zioła: mało: bazylia, dużo: majeranek, szałwia



KROK 3.
Błahostki:
-przygotuj patelnię
-ziemniaki do gotowania
-obierz czosnek
-zioła raczej rwij, niż tnij (nie lubią metalu).
Możesz też użyć moździerza, ale raczej ceramicznego.



KROK 4.
Pamiętaj, że mięso należy kroić inteligentnie (musisz mieć nieparzysty wynik w teście (Wechsler Adult Intelligence Scale), ale uzyskany w parzysty dzień) (lub zwyczajnie nie być skończonym tłukiem). Delikatne mięso rozbija się dłonią, nie żeliwnym młotem. Pieczarki smaży się raczej na maśle. Raczej z cebulą. Raczej z pieprzem i solą, niż z piaskiem i cukrem.




KROK 5.


-podsmaż boczek (jeśli chcesz poczuć się nieco bardziej kozacko myśl, że to bekon, a nie jakiś tam zwykły boczek)
-potem dorzuć paprykę i brokuły, możesz dolać trochę wody (przykryj - koniecznie)
-do pieczarek dodaj solidną ilość gęstej śmietany, inaczej nie będą pasowały do zestawu


KROK 6.

Po rozsądnym pokrojeniu mięsa, zmiażdż czosnek i zioła, natrzyj nimi mięso. Pieprz i sól, są w zasadzie również pożądane.



KROK 7.
Mięso do miseczki. Nieco oliwy.
Daj mu 30 min, najlepiej w lodówce.
Jeśli nie masz lodówki, możesz dmuchać zimnym powietrzem, ale nie jest to konieczne.





KROK 8.
Usmaż mięso. Ale bez przesady, niech nie zamieni się w podeszwę.





KROK 9.
Zjedz i jednocześnie szukaj jelenia do zmywania.
(Dobrze jak jedzenie wygląda ładnie, a nie jak tu.)




A JUŻ W NASTĘPNYM ODCINKU...

Pokażę jak z jednego kota
zrobić i kołnierz, i rękawiczki.