My Opera is closing 3rd of March

POLSKA NA ROWERZE

relacje, zdjęcia, komentarze

Trasa 9 (4) "Gdańskie Żuławy? Nie ma sprawy!"

, , , , , , , ,


Trasa, zrealizowana 16 sierpnia, poszła na pierwszy ogień podczas tygodniowej wyprawy nad morze. Gorszego początku nie sposób sobie wyobrazić... Z jednej strony walka z przewodnikiem i upałem, z drugiej - zachwyt nad dwoma (zasadniczo jedynymi) atrakcjami. Szczęśliwie tym razem mogłam liczyć na towarzystwo i wsparcie mojego przyjaciela.

Zaczęło się niewinnie. Skorzystaliśmy z Szybkiej Kolei Miejskiej, która zawiozła nas z Gdańska Wrzeszcza, gdzie stacjonowaliśmy, do Tczewa. Tanio (rowery za złotówkę od sztuki), w miarę szybko (50 minut), a przedziały Dla podróżnych z większym wyposażone w wieszaki. Na miejscu startu byliśmy przed trzynastą, krótka przerwa na uzupełnienie zapasów i w drogę. Aby dostać się na ulicę Kolejową należy opuścić tunel biegnący nad torami z lewej strony, patrząc od strony Gdańska. Innymi słowy - wyjściem przeciwnym do głównego. Kilka metrów niżej skręciliśmy w prawo, potem pojechaliśmy lekko pod górkę, zboczyliśmy w 1 maja i ślimakiem schodzącym z drugiego z kolei wiaduktu w ul. Jana z Kolna. Wkrótce ukazały się mosty - jeden, młodszy, typowy, kolejowy. Drugi natomiast...

Ja po prostu uwielbiam XIXwieczny industrial. Budowla wygląda jak posklejana z kilku części, nad którymi górują cztery wieże. Trzy pokratowane i pozamykane na głucho. Jedna - z wyłamanym wejściem. Nie mogliśmy odmówić sobie zwiedzenia wnętrza. Środek w niezłym stanie, choć obecnie pełni funkcję... gołębnika. Na schodkach warstwa papki z piór, odchodów i nie wnikam czego jeszcze, w powietrzu unosi się szum skrzydeł i specyficzny zapaszek.

Warto jednak się przełamać i wspiąć - zdjęcia zrobione na górze mówią same za siebie. Mi nie starczyło samozaparcia, autorem fotek został więc Maciej.
Garść faktów: oddany do użytku w 1857r. most ma 837m i początkowo posiadał 9 wieżyczek obronnych. Uznany za zabytek inżynierii budowlanej w skali międzynarodowej.

Opuściliśmy rozległe tereny rekreacyjne rozciągające się na tczewskim brzegu i po własnych śladach wróciliśmy na Kolejową a stamtąd skręciliśmo w prawo w Łąkową. Zrezygnowaliśmy tym samym z opcji obejrzenia niemieckiego mostu w Knybawie i zwiedzenia samego Tczewa, ze względu na porę i upał, który zwykle lepiej znosić poza miastem.
Całkiem spory odcinek można pokonać spokojną drogą biegnącą za wałem, wzdłuż domków. Zawsze trochę mniej spalin w płucach. Mijana po drodze stocznia śródlądowa nie zrobiła na nas wrażenia - niewielka, z wysokości bramy widać tylko wierzchołki żurawi. Dalej cały czas jechaliśmy prosto - przez Czatkowy - aż do Koźlin, pierwszego przystanku. Tu na uwagę zasługuje wywodzący swoje korzenie z XIVw. kościół, okazały chrakterystyczny spichlerz z XVIII stulecia (teren prywatny) oraz równie stary mostek.


Mała rzecz, a cieszy. By zobaczyć to wszystko, skręciliśmy w lewo na skrzyżowaniu we wsi. Wróciliśmy do głównej drogi, odwiedziliśmy sklep spożywczy i ruszyliśmy dalej prosto. Na skrzyżowaniu w prawo i po raz kolejny rzuciliśmy się na eksplorację, tym razem ruin kościoła, pochodzącego z XIVw., a zniszczonego w 1945r. cdn




PODSUMOWANIE
-------------
Trasa fatalnie opisana: tekst nie pokrywał się z tym, co widziałam przed sobą. Modyfikowaliśmy ją na bieżąco, dokonując skrótów i ustalając objazdy - mapa przydała się jak zwykle. Ze względu na nieznośny upał i wysiłek zakończyliśmy wycieczkę w Pruszczu Gdańskim, tworząc tym samym jej nowy wariant. Większość zaplanowanych przystanków - prócz dwóch - cieszyła się wątpliwą atrakcyjnością. Jak dotąd najgorsza wyprawa.

Długość: 49km (70km) Tczew - Gdańsk (Pruszcz Gdański)
Czas: 6h
Oczekiwana kondycja: 2/3
Główne atrakcje: mosty na Wiśle w Tczewie, ruiny kościoła w Steblewie
Moja ocena: 3-/6


GALERIA
-------------
http://picasaweb.google.com/darthdeath88/TRASA9#

Trasa 20 (3) "Ziemiańskim traktem"

Write a comment

New comments have been disabled for this post.