Skip navigation.

Much that once was, is lost. For none now live who remember it

Just want to share with you guys ...

IT's really sad...and I like it. Enjoy

10 things about S...

1. Jest jedyna osoba, ktora pamieta jaka bylam wystraszona kiedy pierwszy raz go zobaczylam, tego dnia przy Kenduskeag. Kiedy to platki sniegu powoli opadaly na moja glowe, i gdy delikatna zawieja zmienila sie w prawdziwa burze sniezna.
2. Pokazal mi ,ze nic nie jest straszne, ze noc nie jest paskudna, gdy ksiezyc jest wysoko, bo Gwiazda Polnocy zawsze wskaze ci droge,gdy inne slady zawioda.
3. Pomogl mi pare razy w sytuacji smierc-zycie, gdy z pozoru maly strumyk mogl mnie porwac i trzeba bylo go przeskakiwac ...a slisko bylo oj bylo.
4. Jest zawsze tutaj ze mna. Ni osobiscie, nie nie. Moge go znalesc w kazdej literze, ktora wlasnorecznie napisal, w kazdym slowie ktore wypowiedzial.
5. Stworzyl moja wyobraznie, pomogl jej sie rozwinac. Dzieki niemu czytajac cokolwiek nie sposob w glowie tworzyc tysiaca obrazow.
6. Jego Wise Man powala na nogi, nawet teraz po tylu latach.
7. Uwielbiam jego ksiazke o zebraku, ktory rzucil sie pod kola jadacego rydwanu i chociaz nie grzeszyl cale zycie to zrobil raz cos zlego i mial isc do piekla.
8. Uwielbiam w jaki sposob kreuje swiat, calkiem nowy, inny od naszego, taki ktory pochlaniam i ktorym zaciagam sie cala.
9. Kocham jego poczucie humoru, kiedy to w Sklepiku z Marzeniami, Jezus mruga oczkiem do wystraszonych mieszkancow.
10. Szkoda, ze to tylko telekonferencja i nie bedzie tutaj na zywo w Silver City ...
11. A za co go nie lubie? Za zakonczenia jakie tworzy. Jeszcze ani jedno mi sie nie spodobalo :/

Panie King ...kocham Pana
Wracam do lektury...


...o i za jazdy na magicznym dywanie, i za to ze zasadzil jawora i ze zasadzil dziki bluszcz zwany pnaczami wokol wiezy co to sie mozna bylo wspinac- jest do czego wracac...
- i za dzieci kukurydzy- boze chron bo nigdy sie w pole nie wybiore P:

[...] ach! jak ludzie mnie bolą!

I was thinking a lot yesterday. I was thinking about good stuff that happened in my life and bad stuff. I was thinking about people who think they're good and make world a better place. About people who think that they are so fair, they can forgive everything, they are so ''oh'' and ''ah'', but I think that the truth is completely different. I can see it. Not everyday, right, because they're good liars (oh but of course they don't think of themselvs that way, no no). They pretend they want to be our friends, that they don't really care too much about this and that bla bla bla - shitty talking- and then all of a sudden - BOOM ! - they have something mean to say, they laugh at you. Why? I don't know. Maybe they're are just stupid, or maybe they have some kind of mental illness, who knows? Sometimes I think that they're jealous, maybe it's grudge,maybe they have too much free time or have no life, maybe they really can't move on and just wait for any opportunity to say something bad, mean, stupid.
They just can't let go...I feel sorry for them...really sorry.
I don't think I have to wait for studpid response for too long, right? Or maybe now when I said that there will be no response at all, because you're too good for that...yeah you're too perfect you liar. Oh...how I don't like you..... TWO FACE ....uhhhh....

Przechadzajac sie po cmentarzu moich marzen...

Przechadzalam sie alejkami, gdy wiatr-ogrodnik zbieral liscie spod moich stop; nie byl w najlepszym humorze. Zimny wyraz twarzy, oczy patrzyly gdzies w dal, nieobecne. Minelam go i szlam dalej. Po lewej stronie na nagrobku mozna bylo przeczytac, kto, co ,kiedy i w jaki sposob zostalo utracone. Napisy -ledwo widoczne dla zwyklego przechodnia ale dla mnie byly w doskonalym stanie. Przeciez, utraconych marzen nie sposob zapomniec, nie znikna w miare uplywu czasu. Bo Pan Czas jak to kiedys powiedzial,nie jest lekarzem, nie potrafi wyleczyc z marzen...
Nagrobkow bylo tysiace, jedne mniejsze od drugich, inne tak stare, ze nawet ja nie moglam ich powstrzymac od zarosniecia i dania sobie z nimi spokoju. Zapomniane, bez ani jednej swieczki ,plomyka nadziei, ktory tlil by sie przez wiecznosc.
Skrecilam w lewo, tam pod wielkim jesionem nie lezalo jeszcze nic...wlasciwie prawie nic. Wielka dziura tylko czekala zeby przyjac kolejne marzenie...ale...cos bylo tutaj nie tak. Lopata, ktora opierala sie o drzewo dawala do myslenia. Pameitam! Uderzylam sie dlonia w czolo...to ja, wykopalam moje marzenie. Widocznie nie moglam pozwolic temu jednemu umrzec. Nawet, gdyby nigdy sie nie spelnilo, chcialabym je miec przy sobie. Jak naszyjnik ,ktory przynosi szczescie tylko tym, ktorzy w nie bardzo wierza.
Co zastanawialo Mona Moore ? Ze w lekko zmarznietej ziemi, nawet kopyta rumaka odbily sie wyraznie. Tak wyraznie ,ze mozna by uwierzyc ze byl tu zaledwie wczoraj...



P.S Prosze o wybaczenie za wszytskie bledy jakies tam ortograficzne, ale wczesna pora i uciekam do szkoly :/

Mimozami jesien sie zaczyna....od twoich listow pachnialo w sieni....mmmmmm....

My hubby's surprise...

When I woke up today, there was a short letter from my hubby.

,,Go to the kitchen and try not to scream"

So I got up as quickly as possible and ran to the kitchen. On the kitchen table there was another letter and big envelope. Letter says:

,,I know that maybe it's not Bahamas or Cuba but I'll keep you warm there. It's also the place I've always wanted to take you anyway"

So I was confused but I opened the envelope and see those plane tickets...We're going to Yukon and Alaska ladies and gentelmen. Last week of summer...we're going!That's what I call suprise!
P.S I couldn not to scream !