Skip navigation.

maritime ignorants, beware!

strzeżcie się, morscy ignoranci!

STICKY POST

What is the purpose? ||| Czemu ma służyć ten blog?

This blog will be run in two languages. English posts refer to international examples of ignorance in maritime knowledge. It will deal with misinformation spread both by industry professionals / insiders and by journalists.
See further below for new posts.
- - - - - - - - - - - -
Ten blog prowadzony jest w dwóch językach. Po polsku zamieszczane są w nim przykłady ignorancji polskich profesjonalistów z branży i dziennikarzy publikujących / rozpowszechniających bzdury w zakresie tematyki morskiej.
Nowe posty w blogu - patrz poniżej.

Zajrzyj też do tego postu wprowadzającego.

Czasopismo "populistyczno-naukawe" bredzi o statkach

, , , ...

Nie daje satysfakcji kopanie leżącego. Zwłaszcza, gdy sprowadza się on do parteru sam, niejako poddając się, "podkładając"... Niestety, czasopisma takie, jak "21. Wiek" czy "Focus" wystawiają się na łatwe, celne ciosy recenzentów, ale na rynku trzymają się mocno. To niedobrze, mimo, że nikomu źle życzyć nie należy. Ale dobrze należy życzyć tym czasopismom popularno-naukowym, które "trzymają poziom" (nie podłogowy), które "pilnują standardów", tym, które rzeczywiście wnoszą coś pozytywnego w zakresie krzewienia wiedzy naukowej i technicznej. Tymczasem "Focus" czy "21. Wiek" sieją dezinformację, wiedzę "zmakdonaldyzowaną" i nie zwracają uwagi na poprawność merytoryczną tekstów. Ma być ładnie, kolorowo, lekko, łatwo i przyjemnie i najczęściej "strawnie" dla półgłówka, który bezkrytycznie łyknie każdą bzdurę. Bo nie zastanawia się nad tym, co czyta i nie sprawdza w innych źródłach. Sprzedaż rośnie. Wierszówki wpływają na konta autorów. A że te wierszówki są za dezinformację i bzdury?... - nikt się tym w tych redakcjach nie przejmuje. Pisma aspirujące do statusu "popularno-naukowych" są w rzeczywistości "populistyczno-naukawe".
Niestety mamy takie czasy, że "zły pieniądz wypiera lepszy". Żyjemy w czasach "tabloidyzacji" i "makdonaldyzacji"... Tylko dlaczego to musi dotyczyć także czasopism z ambicjami szerzenia wśród społeczeństwa wiedzy?... Dlaczego pod płaszczykiem i pod pretekstem "popularno-naukowości" wciska się czytelnikom taki chłam?...

W pismach tych ciągle czytamy o samochodach. Bo nimi "fascynuje się" tak zwany "każdy mężczyzna" (lub dorosły dzieciak bawiący się drogimi zabawkami). Często publikuje się teksty o samolotach - bo z warszawskiej redakcji blisko do Okęcia, a poza tym "każdy" prawie lata, przynajmniej odkąd pojawiły się tanie linie lotnicze.
Tematyka morska, związana z techniką okrętową czy gospodarką morską pojawia się w takich pismach nadzwyczaj rzadko, mimo, że transport morski odpowiada za 90% wszystkich ruchów masy towarowej w handlu międzynarodowym (bo statków i portów nie widać z warszawskiej redakcji).
Jak już się temat morski czy okrętowy pojawi, to w artykule (można to w zasadzie w ciemno przewidzieć) - szerzącym dezinformację, płytkim, wykazującym ignorancję autora i brak elementarnej rzetelności dziennikarskiej (brak solidnego research'u, który jest obowiązkiem dziennikarza, zwłaszcza, gdy pisze na temat, który nie jest mu dobrze znany, bo znać się na wszystkim dziennikarz oczywiście nie musi, ale właśnie obowiązkową rekompensatą za to, dla czytelnika, winno być solidne przygotowanie się dziennikarza do napisania tekstu na określony temat, czyli wykazanie "szczególnej staranności"). Tymczasem, w tematach morskich, dziennikarze nie wykazują nawet dostatecznej staranności, nie mówiąc już o "normalnej", "dobrej", a "szczególna staranność" to oczywiście marzenie ściętej głowy.

Powyższe wykażemy na przykładach fragmentów tekstu z wrześniowego (2008) wydania miesięcznika "21. Wiek".

Read more...

Rozmiar buta w litrach, ale tak naprawdę chodziło o ciężar

Wyporność w tonach rejestrowych brutto, a tak naprawdę, to nośność...
Bo nie o buty chodzi, tylko o statki. Recz o profesjonalizmie nowego ministra gospodarki morskiej, jego podwładnych i mediów
...

Nowy minister gospodarki morskiej stawia na profesjonalizm. W notce informującej o powołaniu go na to stanowisko przedstawiany jest jako człowiek dbający o sprawy merytoryczne i jako fachowiec.
W informacji, która prawdopodobnie wyszła z ministerstwa, albo z kancelarii prezesa rady ministrów, czytamy o Marku Gróbarczyku m.in.:
"- Jestem człowiekiem morza. Chcę, aby kadry, które są w ministerstwie były w 100 proc. merytoryczne. Nie toleruję braku kompetencji - zapewnił minister Gróbarczyk."
Notka ta, w orginalnej lub przeredagowanej formie, obiegła media, które często bezkrytycznie, bez sprawdzania w różnych źródłach (bez tzw. cross-check) korzystają z "gotowców" od rzeczników prasowych.
Czytamy tam także: "Jest absolwentem Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni, wydziału Eksploatacji Siłowni Okrętowych. [...] Po studiach był oficerem na statkach armatorów zachodnich. Pływał na tankowcach o wyporności 350 tys. BRT."

Chciałbym zwrócić uwagę na "tankowce o wyporności 350 tys. BRT".
Otóż... pan minister nie mógł pływać na takich statkach, bo takich po prostu... nie ma i nigdy w historii żeglugi takie nie istniały.

Read more...

"Ekspert" piszący dla "Rzeczpospolitej"

Myślałem, że już nic mnie nie zaskoczy. Na porządku dziennym są błędy w gazetach (także tych "wiodących na rynku") będące rażącym przejawem niechlujstwa i braku elementarnej rzetelności dziennikarskiej. Mają one jednak podobny, zawężony do paru "kolein", charakter, kilka "utartych" schematów, nawet jeśli poszczególne przypadki szczegółami się różnią.
Mamy więc w artykule, który tym razem jest "na tapecie", błędy "typowe", często spotykane. Np. przeinaczenia nazw firm czy już "klasyczne" mylenie tonażu pojemnościowego statku z jego wypornością. "Kwiatków" takich w omawianym tekście "Rzeczpospolitej" jest sporo.
Jednak ta "szanująca się" (i przez niektórych - słabiej zorientowanych - szanowana) gazeta zdołała mnie zaskoczyć, a jednocześnie rozmieszyć tym, jak dała się "zrobić w konia" przez zewnętrznego autora tekstu.

Read more...

"Dziennik Bałtycki" trzyma swój poziom

, ,

"Dziennik Bałtycki" trzyma swój poziom. Niski poziom. Większość ludzi z branży, zrezygnowana, już nawet nie reaguje na bzdury wypisywane co krok w lokalnych gazetach w miastach portowych. Ale czasem się zdarzy, że ktoś nie wytrzyma i zareaguje (i słusznie).
Prezentujemy naszpikowany błędami tekst z "Dziennika Bałtyckiego", z którego aż bije ignorancja i brak rzetelności dziennikarskiej. A dalej - sprostowanie nadesłane do gazety. Z konieczności - niemal tak długie, jak sam inkryminowany tekst.

Read more...

"Wprost", czy raczej na wspak?...

, ,


Gdy w poczytnym piśmie pojawia się temat morski - zarówno fachowcy ("ludzie z branży"), jak i hobbyści morscy powinni się cieszyć. Zadowolenie z dostrzeżenia tematyki morskiej przez "czołowe" czy "wiodące" media znika jednak po przeczytaniu, obejrzeniu czy wysłuchaniu 99% materiałów o tematyce morskiej pojawiających się w mediach centralnych czy ogólnoposlkich. Prawie zawsze bowiem materiały te są przepełnione poważnymi błędami dotyczącymi nawet najprostszych i najważniejszych, podstawowych dla danej informacji spraw.
Wychodzi na to, że lepiej już chyba, by centralne media w ogóle nie zajmowały się sprawami morskimi, skoro mają w tych tematach tak wprowadzać w błąd i szkodzić idei edukacji morskiej społeczeństwa.
Dotyczy to także, niestety, tekstu z jednego z lutowych wydań tygodnika "wprost", traktującego o wyposażanym obecnie (w lutym 2007 r.) wycieczkowcu Queen Victoria.

Read more...

Kolejna wpadka TVN-u


Jedna z bardzo licznych. Oczywiście nie nadążam z odnotowywaniem ich (także w innych mediach), więc do tego bloga trafia - jako przykłady - tylko kropla z morza nierzetelnych "dzieł" dziennikarskich.
Poza "rozkładem na czynniki pierwsze" i prostowaniem błędów z konkretnych tekstów i materiałów TV, być może powinienem się pokusić także o ogólniejsze komentarze, które mogłyby zainteresować prasoznawców lub "media-znawców". Jeśli znajdę czas to pierwsza w kolejce jest zmasowana, bardzo nierzetelna, tendencyjna, pełna przekłamań akcja mediów (z którymi w jedną trąbkę dmuchali politycy) przeciwko "azbestowemu statkowi" Rotterdam.
Jednak na razie, dysponując ograniczonym czasem, podeprę się inną (nie moją) opinią o fachowości i uczciwości dziennikarskiej pracowników TVN...
Prezentujemy list słusznie zbulwersowanego wojewody zachodniopomorskiego.

Read more...

"Dziennik" nie rozróżnia transportowca od rafinerii

Piramidalną bzdurę zafundował czytelnikom (po raz kolejny w sprawach morskich) "Dziennik". Gazetka ta sama powołuje się przy zdjęciu do tego tekstu na źródło - Reuters. Prawdopodobnie tekst w "Dzienniku" został również oparty na doniesieniu agencyjnym. Jednak już sam tekst zamieszczony u Reuters'a przy zdjęciu jest poprawny i nie wprowadza potencjalych czytelników w błąd. Stąd wniosek, że najprawdopodobniej zawiniła tu beztroska (będąca przejawem braku rzetelności dziennikarskiej w "Dzienniku") lub ignorancja i analfabetyzm lingwistyczny (nie mają w "Dzienniku" kogoś, kto byłby w stanie prawidłowo przetłumaczyć prosty, krótki tekst?...).

Read more...

Być może Tusk jr powinien jednak pójść w ślady ojca i zająć się polityką?..

, , , ...

Być może Tusk jr powinien jednak pójść w ślady ojca i zająć się polityką?.. - bo jako dziennikarz się nie sprawdza...
...co tutaj udowodnimy... Przynajmniej, jeśli rozumiemy dziennikarstwo jako zawód, którego przedstawicieli powinna cechować rzetelność i dbałość o zgodność przekazywanych informacji ze stanem faktycznym, etc., a nie plecenie, co ślina na język przyniesie...

Read more...

Daltonizm szczecińskiej "Wyborczej"

, , , ...

Szczecińska "Wyborcza" widocznie nie rozróżnia kolorów, skoro twierdzi, że nowy kolor pojawił się na burtach statków PŻM dopiero rok temu, podczas, gdy miało to miejsce lat temu dziesięć!. Autor związany, pośrednio - rodzinnie, z branżą żeglugową, po raz kolejny kompromituje lokalny dodatek "Gazety Wyborczej" w Szczecinie wykazując się niewiedzą na temat tej branży i wprowadzając w błąd czytelników w tekście, który tu prezentujemy.

Read more...