Wednesday, 29. October 2008, 19:25:39

Nie daje satysfakcji kopanie leżącego. Zwłaszcza, gdy sprowadza się on do parteru sam, niejako poddając się, "podkładając"... Niestety, czasopisma takie, jak "21. Wiek" czy "Focus" wystawiają się na łatwe, celne ciosy recenzentów, ale na rynku trzymają się mocno. To niedobrze, mimo, że nikomu źle życzyć nie należy. Ale dobrze należy życzyć tym czasopismom popularno-naukowym, które "trzymają poziom" (nie podłogowy), które "pilnują standardów", tym, które rzeczywiście wnoszą coś pozytywnego w zakresie krzewienia wiedzy naukowej i technicznej. Tymczasem "Focus" czy "21. Wiek" sieją dezinformację, wiedzę "zmakdonaldyzowaną" i nie zwracają uwagi na poprawność merytoryczną tekstów. Ma być ładnie, kolorowo, lekko, łatwo i przyjemnie i najczęściej "strawnie" dla półgłówka, który bezkrytycznie łyknie każdą bzdurę. Bo nie zastanawia się nad tym, co czyta i nie sprawdza w innych źródłach. Sprzedaż rośnie. Wierszówki wpływają na konta autorów. A że te wierszówki są za dezinformację i bzdury?... - nikt się tym w tych redakcjach nie przejmuje. Pisma aspirujące do statusu "popularno-naukowych" są w rzeczywistości "populistyczno-naukawe".
Niestety mamy takie czasy, że "zły pieniądz wypiera lepszy". Żyjemy w czasach "tabloidyzacji" i "makdonaldyzacji"... Tylko dlaczego to musi dotyczyć także czasopism z ambicjami szerzenia wśród społeczeństwa wiedzy?... Dlaczego pod płaszczykiem i pod pretekstem "popularno-naukowości" wciska się czytelnikom taki chłam?...
W pismach tych ciągle czytamy o samochodach. Bo nimi "fascynuje się" tak zwany "każdy mężczyzna" (lub dorosły dzieciak bawiący się drogimi zabawkami). Często publikuje się teksty o samolotach - bo z warszawskiej redakcji blisko do Okęcia, a poza tym "każdy" prawie lata, przynajmniej odkąd pojawiły się tanie linie lotnicze.
Tematyka morska, związana z techniką okrętową czy gospodarką morską pojawia się w takich pismach nadzwyczaj rzadko, mimo, że transport morski odpowiada za 90% wszystkich ruchów masy towarowej w handlu międzynarodowym (bo statków i portów nie widać z warszawskiej redakcji).
Jak już się temat morski czy okrętowy pojawi, to w artykule (można to w zasadzie w ciemno przewidzieć) - szerzącym dezinformację, płytkim, wykazującym ignorancję autora i brak elementarnej rzetelności dziennikarskiej (brak solidnego
research'u, który
jest obowiązkiem dziennikarza, zwłaszcza, gdy pisze na temat, który nie jest mu dobrze znany, bo znać się na wszystkim dziennikarz oczywiście nie musi, ale właśnie obowiązkową rekompensatą za to, dla czytelnika, winno być solidne przygotowanie się dziennikarza do napisania tekstu na określony temat, czyli wykazanie "szczególnej staranności"). Tymczasem, w tematach morskich, dziennikarze nie wykazują nawet dostatecznej staranności, nie mówiąc już o "normalnej", "dobrej", a "szczególna staranność" to oczywiście marzenie ściętej głowy.
Powyższe wykażemy na przykładach fragmentów tekstu z wrześniowego (2008) wydania miesięcznika "21. Wiek".
Read more...